Starszy, bogatszy i mądrzejszy – czyli ideał faceta

Ładna, starannie umalowana i uczesana blondynka nagrywa filmik o swoim ideale mężczyzny. Postanawia wymienić 8 najważniejszych dla siebie cech, które taki mężczyzna powinien posiadać. Dość typowy pomysł na wideo lajfstajlowe nie pozostaje jednak, jak ich większość, nagraniem bez echa – tylko rozchodzi się w sieci jak świeże bułeczki, bo te osiem cech idealnego faceta to nie inteligencja, poczucie humoru i oczytanie, tylko….

1. Facet musi być starszy ode mnie. Na przykład 10 lat to jest dla mnie taka najbardziej optymalna różnica wieku*. (…) Dlaczego? Dlatego, że faceci o wiele później dojrzewają. (…) Oraz dlatego, że starsi faceci są zazwyczaj o wiele bardziej doświadczeni życiowo. 

2. Mój idealny facet powinien być też ambitny. Czyli zorientowany na cel i sukces. (…) Przedstawiciele zawodu „syn” opadają w przedbiegach. Mogą mieć miliony na koncie, ale jeśli sami się tych pieniędzy nie dorobili, to nie są warci mojej uwagi. 

3. Nie interesują mnie faceci, którzy pracują u kogoś lub dla kogoś. [Powinni to być] faceci, którzy mają własną działalność gospodarczą, albo najlepiej – własną, dobrze prosperującą firmę. 

4. Facet musi zarabiać ponadprzeciętnie i lepiej ode mnie. Odpadają faceci, którzy zarabiają średnią krajową lub mniej ode mnie, bo to są dla mnie nieudacznicy życiowi. Facet musi zarabiać dobrze i więcej ode mnie, bo tylko wtedy będę go szanować. 

5. Facet musi być dobrze wychowany. Oznacza to, że będzie mi wręczał kwiaty, będzie mnie zawsze przepuszczał w drzwiach, będzie mi otwierał drzwi do samochodu czy będzie nosił za mnie ciężary. Nie wchodzą w grę mężczyźni – feminiści. (…) Feminizm to jest moim zdaniem kretynizm i facet, który uważa się za feministę, jest za równouprawnieniem kobiet i mężczyzn to absolutnie nie jest facet, którym ja mogłabym być zainteresowana. Ja jestem orędowniczką „starego układu”, gdzie mężczyzna ma być męski, a kobieta – kobieca. 

6. Facet musi być po pierwsze inteligentny, a pod drugie: mądrzejszy ode mnie. Nie usatysfakcjonowałby mnie facet, który byłby na tym samym poziomie intelektualnym co ja, ponieważ przy takiej osobie ja nie byłabym w stanie się rozwinąć. 

7. Musi być też męski. Chodzi o to, by się nie obrażał, jak mu powiem, że jest głupi. Albo jak mu powiem, że nie ma racji. (…) W momencie, gdy ktoś go uderzy, będzie w stanie zareagować i mu oddać. (…) Facet dlatego powinien być męski, bo to on powinien nosić spodnie w związku, a nie ja. 

8. Wygląd. O ile chciałabym bardzo, żeby mój facet był niesamowicie przystojny, wysportowany, świetnie ubrany itd., o tyle w praktyce zauważyłam, że tacy mężczyźni zazwyczaj niewiele sobą reprezentują, dlatego skazana jestem na przeciętnie wyglądających mężczyzn. 

* Zachowałam oryginalne brzmienie wypowiedzi, ale tu taka ciekawostka dla Was: nie ma czegoś takiego jak "najbardziej optymalny". "Optymalny" to inaczej najlepszy. Nie podlega on stopniowaniu, bo przecież nie powiecie "najbardziej najlepszy". To bardzo powszechny błąd.

Powyższe cytaty pochodzą z wideo Doroty Goldmann, autorki bloga Olfaktoria. Dorota pisze głównie o perfumach, które bardzo profesjonalnie recenzuje w formie wideo, ale na jej blogu znaleźć można też teksty lifestyle’owe.  Z wykształcenia jest psychologiem. Nagranie w całości możecie obejrzeć tutaj:

Jeżu słodki, od czego tu zacząć…

„wysokie wymagania”

Olfaktoria mówi na wstępie, że wymaga bardzo wiele od siebie i dlatego jej wymagania wobec mężczyzn są równie wysokie. Po odsłuchaniu jej listy śmiem jednak twierdzić, że tego w ogóle nie widać… Nie ma w tym absolutnie nic złego, każdy zawiesza poprzeczkę tam, gdzie mu się podoba… Ale nazwijmy rzeczy po imieniu:  z całej listy wymagań Olfaktorii właściwie tylko jedno jest dość wysokie i chodzi w nim o ogólny sukces zawodowo – finansowy, który ma przewyższać średnią krajową i opierać się na własnym biznesie. Aż trzy z ośmiu punktów dotyczy pracy i zarobków. Nie jest to wcale jakiś szczyt szczytów, ot, ponadprzeciętne wymagania w tym zakresie. Reszta wymagań jest dość podstawowa lub po prostu łatwa do spełnienia. Starszych, średnioprzystojnych, przepuszczających w drzwiach kobietę panów, którzy męskość interpretują jako gotowość do oddania ciosu jest w Polsce na pęczki. Tych z grubym portfelem ciut mniej, ale wciąż jest to pokaźna grupa.

O wymaganiach Olfaktorii powiem więcej: moim zdaniem są nie tylko dość rozsądne, ale wręcz zupełnie powszechne. Obserwując różne napotkane na mieście kobiety, bywalczynie klubów i barów, odnoszę wrażenie, że większość kobiet szuka w mężczyznach przede wszystkim pieniędzy, opieki i awansu społecznego wynikającego z sukcesu zawodowego męża. Możemy te pobudki oceniać negatywnie i chcieć czegoś więcej dla siebie i dla naszych córek, ale nie możemy zaprzeczać ich istnieniu i udawać, że Dorota Goldmann jest jakimś niechlubnym wyjątkiem wśród wspaniałych, gardzących pieniędzmi panienek, które w mężczyźnie widzą jego bogate wnętrze i cenią poczciwość. Nie jest wyjątkiem. Tym, co ją różni od reszty, jest tylko odwaga w wyrażaniu swoich myśli i szczerość, na którą sobie pozwoliła publicznie. I chwała jej za to!

Wszystkim hejterom podkreślę, że Olfaktoria mówi o swoich wymaganiach, nikomu ich nie narzuca, jasno tłumaczy od samego początku, że każda kobieta może mieć własną listę i ona po prostu chce się podzielić swoją. Jedni lubią blondynów, inni lubią artystów, ona lubi prezesów. Ma prawo. A teksty w stylu „mam nadzieję, że będziesz sama całe życie!” albo „to co, niby nie zasługuję na szacunek, bo zarabiam 3 tysiące miesięcznie?!” są żenujące i ujawniają kompleksy komentujących. To tak, jakby ktoś napisał, że jego ideał to niska blondynka – a wysoka brunetka miałaby o to pretensje do autora. Dorota Goldmann nie ma nic do korpoludków zarabiających 3 kafle. Ona po prostu nie leci na takich facetów, bo jara ją inny typ mężczyzny.

Same wymagania Doroty są więc spoko. Inne od moich, ale kobiety są różne i tak być powinno. Tyle w temacie listy.

„musi być lepszy ode mnie”

To, co mnie zszokowało w filmie, to nie ambicje miłosne jego autorki, ale coś innego, co pobrzmiewa w wielu momentach jej wypowiedzi i co uzmysławia mi, że przed feminizmem jeszcze długa droga.

– faceci, którzy zarabiają mniej ode mnie to nieudacznicy życiowi. Facet musi zarabiać dobrze i więcej ode mnie, bo tylko wtedy będę go szanować. 

(Czyli: ja jestem nieudacznikiem życiowym. A jeśli nawet zarabiam dobrze, to tylko „jak na kobietę”. Facet, który by zarabiał tyle co ja, byłby nieudacznikiem )

– Feminizm to jest moim zdaniem kretynizm i facet, który uważa się za feministę, jest za równouprawnieniem kobiet i mężczyzn to absolutnie nie jest facet, którym ja mogłabym być zainteresowana. Ja jestem orędowniczką „starego układu”, gdzie mężczyzna ma być męski, a kobieta – kobieca. 

(Czyli: nie chcę równych praw z mężczyzną. A feminizm odbiera kobietom kobiecość oraz męskość mężczyznom)

– Nie usatysfakcjonowałby mnie facet, który byłby na tym samym poziomie intelektualnym co ja

(Czyli: Mój poziom intelektualny nie jest satysfakcjonujący. A jeśli nawet jest, to tylko „jak na kobietę”. Facet z taką inteligencją jak moja, nie zasługiwałby na mój szacunek )

To jest naprawdę smutne.

Takie podejście jest właściwe relacji dziecko – rodzic lub uczeń – mistrz. Podejście, w którym kluczową rolę odgrywa podległość jednej osoby wobec drugiej. Tylko że dziecko kiedyś staje się dorosłym, a uczeń może stać się mistrzem – a nasza bohaterka dąży do utrzymania tej nierówności, bo tylko wtedy będzie zdolna szanować swojego partnera.

Przyznam szczerze, że do tej pory nie rozumiałam, jak można być kobietą i głosować na Korwina, ale teraz już rozumiem. Wystarczy po prostu być kobietą, która wierzy w to, że mężczyźni są lepszą płcią. Że atrybutem męskości są inteligencja i dobra praca. Że feministkami mogą być tylko brzydkie kobiety, które nie mogą sobie faceta znaleźć. I że równouprawnienie jest niewłaściwe. To są kobiety, które naprawdę nie chcą mieć tych samych praw, co mężczyźni, bo uważają, że na nie nie zasługują.

I tu zostawmy na chwilę Dorotę, bo ona jest tylko przykładem i tak naprawdę – pretekstem do dyskusji o głębszym problemie. Problemie nierówności płci, która kultywowana jest jak tradycja, z pokolenia na pokolenie, poprzez wzorce i wychowanie, głównie przez kobiety. Bo coraz częściej mam wrażenie, że to nie mężczyźni mają wciąż głowy pełne płciowych stereotypów, ale właśnie kobiety, którymi feminizm się niespecjalnie zajmował, wierząc, że jesteśmy wszystkie po tej samej stronie.

Wirus męskiego szowinizmu

A to właśnie kobieta jest często największym wrogiem feminizmu. Kobieta, która wychowała się w rodzinie patriarchalnej – albo kobieta, której matka całe życie powtarzała, że niepotrzebnie związała się ze swoim mężem. Znam takie matki. Ich córki rosną w dźwięku słów, że ich ojciec jest głupim nieudacznikiem, że nic nie zarabia, że to przez niego matka jest nieszczęśliwa i że powinna była związać się ze Stefanem, który teraz jest dyrektorem i umie zadbać o swoją rodzinę. Dziewczynka dojrzewa i już wie, że w mężczyźnie najważniejsza jest praca i pieniądze. Nauczyła się, że kobieta nie jest nigdy odpowiedzialna za brak dobrobytu w domu, że to przecież rola mężczyzny.

Kobiety, które są przeciwne równouprawnieniu płci, boją się też utraty swoich przywilejów, od prozaicznego przepuszczania w drzwiach po drogie prezenty i przyzwolenie na „leżenie i pachnienie”. Czują, że skoro tego chcą, to nie mogą też wymagać równych praw, muszą coś oddać. I oddają swoją niezależność.

Takie kobiety wychowują potem pokolenia nowych męskich szowinistów i kalekich zawodowo kobiet, które przez całą edukację będą czuły, że tak naprawdę nie będą musiały pracować, tylko będzie to ich przywilej, bo przecież źródłem utrzymania pary lub rodziny powinien być mężczyzna. Będą też definiowały męskość przez inteligencję a kobiecość przez piękno, bo taki przykład dostały od rodziców. Dlatego naturalnym dla nich będzie inwestowanie nie w swoje mózgi, ale w drogie kosmetyki, ubrania i sport, żeby jak najdłużej zachować „kobiecość”.

Ale nie tylko córki ucierpią na tych stereotypach. Synowie też będą zmuszeni do wejścia w rolę, która niekoniecznie będzie ich naturalnym wyborem. Będą przekonani, że ich głównym zadaniem w rodzinie jest zarabianie pieniędzy oraz że ideał kobiety ma wymiary 90-60-90, wiek około dwudziestoletni oraz IQ poniżej 120.

 

Ale wiecie co…

Jeśli oburzacie się na to, co pisze Olfaktoria, to równie dobrze moglibyście oburzyć się na mnie, bo ja też kiedyś byłam tak głęboko zrażona do fanatycznego feminizmu, że pisałam negatywnie o całym ruchu. Co prawda nigdy nie twierdziłam, że feministki to brzydkie baby, które faceta nie znalazły, ale dziwiłam się, że jeszcze z czymś walczą (bo ja nie widziałam niczego, z czym trzeba by było walczyć). A chwilę wcześniej sama byłam zbuntowaną szesnastolatką, która nie pozwalała się przepuszczać w drzwiach i twierdziła, że prawdziwa kobieta umie się bić. I jedno i drugie przeszło mi z wiekiem i z doświadczeniem.

Dziś z dumą nazywam się feministką i jestem przeszczęśliwa, że ludzie wokół mnie podzielają moje poglądy. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym być z facetem, który nie jest feministą. Mam nadzieję, że i Olfaktoria dojdzie kiedyś do podobnych wniosków i że odnajdzie miłość i szczęście z jakimś wspaniałym mężczyzną, niezależnie od tego, ile będzie zarabiał i czy będzie od niej mądrzejszy – bo sama poczuje się ze swoją inteligencją i zarobkami na tyle pewnie i bezpiecznie, że kompletnie nieistotne będzie dla niej, czy jej partner dostaje na konto o tysiąc więcej czy mniej niż ona. Nie będzie jej to potrzebne.

Bo to jest w tym wszystkim najważniejsze. By wybierać partnera ze względu na cechy, które lubimy – a nie te, których potrzebujemy.

Komentarze do wpisu: 50 Napisz komentarz

  1. Pionierka napisał(a):

    Jeśli wymagania Doroty są wysokie, to co powiedzieć o moich? Dla mnie ambicja to nie jest poprowadzenie własnej firmy, bo to każdy właściciel warzywniaka ma. Dla mnie to dosłużenie się stopnia pułkownika, co najmniej. Musi umieć skakać ze spadochronem i dobrze strzelać. I to ma być sprawdzone w boju, a nie na strzelnicy! Mile widziana umiejętność poprowadzenia czołgu. Ma być męski, szarmancki i dobrze wyglądać w mundurze. Posługiwać się nienaganną polszczyzną i wiedzieć, co to honor oficera. Stawiać kobietę na drugim miejscu, bo na pierwszym jest ojczyzna. Jest tylko jeden problem – moje ideały w większości mają około 90 lat i z każdym rokiem jest ich mniej.

      1. Pionierka napisał(a):

        Powodzenia to mi życz z tym cywilem, co to go wybrałam dla odmiany:) On na szczęście jest pogodził się z moją słabością do 90-letnich weteranów.

  2. karafka napisał(a):

    Jesteś cudowną, mądrą babką Seg. :) Uwielbiam Twoją kulturę osobistą, styl wypowiedzi, brak jadu, wyrozumiałość dla czyichś poglądów. Można autorkę zjechać, wylać na nią wiadro gówna, przekląć pazerność czy wytknąć kompleks. A Ty z taką (wręcz matczyną) troską, życzysz jej dobrze i łagodnie tłumaczysz na czym feminizm polega. Pięknie. Pozdrawiam serdecznie.

  3. Miałam to samo – żyłam stereotypami o feminizmie. Wydawało mi się, że feministki to tylko takie kobiety, które nienawidzą mężczyzn. Cieszę się, że mi jednak przeszło. Problem w tym, że ani w szkole młode kobiety (i młodzi mężczyźni) nie dowiadują się na ten temat zbyt wiele, ani w mediach, które to właśnie są w dużej mierze odpowiedzialne za rozwścieczony wizerunek feministki: złośliwej i roszczeniowej albo nago latającej po mieście i atakującej tylko kościół.

    I chyba właśnie ten fragment dotyczący podziału kobiet i mężczyzn, a także tego czym jest dla niej feminizm boli najbardziej.
    Bo ideały każdy ma, czasem nawet o dużo wyższych wymaganiach – a czy znajdziemy kogoś, kto je spełni to przecież druga strona medalu.

  4. JackWalker napisał(a):

    Mnie nie odraża to, że jak to nazwała ma „wysokie wymagania” tylko, że sama sobą nie wiele prezentuje jako „ambitna pracowniczka sklepu kosmetycznego” a wymaga rekina biznesu z ambicjami, które pewnie osiągając tyle nie będzie marnował czasu na szarą myszkę, przepraszam – różową.

  5. Harrold napisał(a):

    I znowu publikacja trafiająca w punkt. Mogę podpisać sie pod kazdym słowem komentarza Matyldy. Z przyjemnością zawsze czytam napisane pięknym słownictwem, przemyślane teksty, skomponowane w taki sposób, by każdy zrozumiał co autorka chce przekazać. A im trudniejszy temat, tym lepiej. Cieszy mnie, że są tu poruszane takie jak ten tematy, bo w innych miejscach w sieci raczej ciężko znaleźć merytoryczne publikacje o stanie mentalnym obecnego pokolenia 20+. Dzięki Seg :)

  6. Kurczę, a ja ją rozumiem trochę w tym, że jej mężczyzna musi być od niej mądrzejszy. W sumie nie ma jakiejś jednej, uniwersalnej metody mierzenia czyjejś mądrości czy inteligencji. Wiem tylko tyle, że są sfery, w których mój facet musi mnie zadziwiać, zawstydzać wręcz, bo lubię po prostu, kiedy mi imponuje. Natomiast są sfery, w których może być na takim samym poziomie intelektualnym. Ba, w niektórych może być nawet głupszy (serio, może np. mieć problem ze stawianiem przecinków we, właściwych miejscach – ale jestem łaskawa, c’nie?), byleby dalej imponował mi swoim całokształtem. Bez tego po prostu nie będzie mnie pociągać.

  7. Ostatnie zdanie w punkt.

    A co do feminizmu – ja, póki nie przebranżowiłam się na IT (a niby studiowałam na polibudzie, niby jakiś dowcip szowinistyczny czasem się prowadzącemu czy koledze wymknął), nie zdawałam sobie sprawy ze skali szowinizmu, jak i z tego, jakie można mieć radykalne poglądy na miejsce kobiet i mężczyzn w świecie. Kilka rozmów z kolegami z pracy, kilka obraźliwych tekstów na moim blogu (pomyśl kim jest człowiek, który wchodzi na bloga kobiety do kodu, znajduje wpis właśnie o nierównym i niesprawiedliwym traktowaniu i jeszcze go komentuje), byłam zszokowana i bardzo mnie to zabolało. Nagle okazało się, że walczę o równouprawnienie kobiet, a jeszcze jakiś czas temu wydawało mi się, że sporo już mamy wywalczone, że problem w Europie jakby mniej nas dotyczy.

  8. wydaje mi się, że ona czuje się ze swoimi zarobkami pewnie i nie potrzebuje pieniędzy faceta. po prostu chce mieć kogoś, kto mógłby jej importować swoimi zarobkami i motywować ją do pracy nad sobą

  9. Powiem, że nagranie jak nagranie. Ot dziewczyna wyraża swoje poglądy. Tylko jednego nie rozumiem. Twierdzi ona, że facet musi być lepszy od niej, bo tylko wtedy może się rozwijać.

    Idąc tym tokiem myślenia, można podejrzewać, że otacza się ona ludźmi od siebie inteligentniejszymi. Czy to oznacza, że dla jej znajomych jest ona mniej inteligentna i ciągnie ich w dół? To oczywiście już moja nadinterpretacja, ponieważ vlog tyczy się wyłącznie faceta marzeń, a nie znajomych. Mimo wszystko taka myśl mi przyszła do głowy :)

  10. Jestem mocno zażenowana tym vlogiem. Parę lat temu trafiłam na bloga Olfaktorii i byłam zachwycona ogromną wiedzą, jaką miała na temat perfum i tym, że pisała teksty na całkiem wysokim poziomie. A później o blogu zapomniałam. A później pokazałaś mi jej filmik. Jestem rozczarowana i zawiedziona, bo tych parę lat temu, poprzez samo słowo pisane, wydawała się bardzo konkretna, sympatyczna i inteligentna. Do tego weszłam znów na jej bloga i… No cóż, dziewczyna poszła w złą stronę z jego rozwojem. I swoim.

  11. marmolada napisał(a):

    ja rzadko komentuję, ale tutaj muszę, bo oddałaś Segritto dokładnie to, co ja myślę :) dzięki, naprawdę dzięki za rozsądny głos.

  12. Co do naszej Doroty Goldmann.. dodałam komentarz pod jej filmikiem na facebooku, jego wydźwięk był mniej więcej taki: wymagania raczej spoko, tekst o nieudacznikach życiowych okropny i że nie jestem dość ekskluzywna by przebywać na jej profilu. Usunęła :-)

    Tej dziewczyny się nie da wybronić. Też uważałam, że jej wymagania są logiczne i wydało mi się ciekawe, że miała odwagę opowiedzieć o nich bez ogródek. Mimo to, przyglądając się jej zachowaniu i czytając między wierszami odnoszę wrażenie, że tu nie chodzi tak na prawdę o ambicje i rozwój, a raczej pozycję społeczną, prestiż i możliwość wkręcenia się do „światka” i obracania się w EKSKLUZYWNYM (to jej ulubione słowo) gronie. Na moje oko to ta babka jest po prostu niefajna, a wielu ludzi jej przekonanie o wyższości nazywa odwagą i niezależnością.

  13. Agnieszka Śnioch napisał(a):

    W jednym się nie zgodzę, a mianowicie jestem feministką, a głosowałam na Korwina. Nie popieram jego poglądów dotyczących kobiet, ale Segritto w partii Korwin większość polityków odcina się od takich postulatów i skupiają się na tym co ważniejsze dla naszego kraju. Polecam zapoznanie się :)

  14. A ja myślę, że ona to zrobiła specjalnie. Przecież nagranie filmiku w którym 1) wyraża się sądy w sposób stanowczy i bardzo „szczery” 2) sądy wyrażone są kontrowersyjne i 3) uderzające w ego tak dużej części odbiorców 4) w tak drażliwy i istotnym temacie, jakim są związki damsko-męskie to gotowy materiał na filmik, który ma baaaardzo dużo odsłon. Może Olfaktoria nawet tak nie myśli, tylko kreuje w sieci konkretny, kontrowersyjny wizerunek. Jeśli są to jej prawdziwe poglądy – współczuję. A część wpisu o feminiźmie – w punkt :) Ja też kiedyś błądziłam ;)

  15. Jest różnica między feminizmem a „feminizmem”. Internetowe „feministki” dawno już zapomniały, co oznacza emancypacja – emancypacja to przecież prawo do wyboru. A zebrał się na świecie taki klan kobiet, które chcą mówić innym kobietom, jak mają żyć. Nagle dziewczyna, która chciałaby siedzieć w domu i być finansowo zależną od faceta jest wrogiem feminizmu. A przecież nie jest. Przecież kobiety tyle lat walczyły o prawo do tego, żeby ta dziewczyna mogła sobie być kim chce, kiedy chce i jaka chce.

    1. Morrrigan napisał(a):

      ja widzę inny problem. feministki w dzisiejszych czasach, przynajmniej te, które się feministkami mienią w mediach i na tym lansują, nie są osobami z którymi może utożsamić się przeciętna kobieta, nie poruszają tak ochoczo kwestii naprawdę bliskich kobietom, skupiają się na sprawach które kobiet w ogóle nie dotyczą albo które są dla większości kobiet nieważne i w ogóle niezrozumiałe. Ja nie jestem feministką, feminizm w dzisiejszych czasach nabrał radykalnego znaczenia. ja jestem zwolenniczką prawa każdego człowieka do sprawiedliwości, godności i nietykalności osobistej, jeśli ktoś chce mnie nazwać feministką bo sprzeciwiam się gwałtom czy molestowaniu, lub też niesprawiedliwemu traktowaniu kobiet w pracy – proszę bardzo. ja jednak na portalach feministycznych widzę głównie teksty o aborcji, maskulinizacji języka (?), płci kulturowej i wszechobecnym uciemiężeniu wszystkiego co żeńskie. i z tym się nie zgadzam, takiemu feminizmowi jestem przeciwna, on nie opisuje realnych problemów z jakimi kobiety się zmagają, a tylko produkuje nowe.

      1. To juz zupelnie inna bajka. Ale przeciez cala klasa wyzsza zawsze byla i zawsze bedzie oderwana od rzeczywistosci. Nikt tego nie zmieni.
        Feminizm medialny – ja go nazywam, tak jak duza czesc ludzi, feminizmem tumblrowym – to tez duza porcja nienawisci. Do kobiet, ktore sie z nim nie zgadzaja, ale tez i do mezczyn, bo nie wnosi o rownosc, o ktorej mowisz (nie wierzmy propagandzie – wiecej jest w europie rownosci kobiet i mezczyzn niz porzadnej sluzby zdrowia), a o damska dominacje. A w czym pani Krysi spod piatki mialaby pomoc smierc wszystkoch meskich szowinistow? Na kogo by wtedy narzekala?

  16. Sara Bob napisał(a):

    mnie rozbawił punkt pierwszy – ona i jej (zakądam, ze byli) partnerzy nadal dojrzewą? bo ja myślałam, że dorośli ludzie są już po okresie dojrzewania ….

  17. Fajny wpis. A czytając takie listy zawsze się zastanawiam, co takiego autorka ma do zaoferowania w zamian temu ideałowi. Ładną buzię i fajny tyłek? Konkurencja spora, a będzie jej coraz więcej i groźniejsza.

    PS. ‚Mogą mieć miliony na koncie, ale jeśli sami się tych pieniędzy nie dorobili, to nie są warci mojej uwagi. ‚ < a dałaś już kosza komuś z milionami na koncie? Bo jeśli nie, to się nie liczy.

  18. O_l_l_i_e napisał(a):

    Dokładnie tak. Tu problemem nie jest to, że ona ma jakieś wymagania – każdy ma. Sama np. rzadko się dogaduję z ludźmi młodszymi od siebie, więc podejrzewam, że i stałego związku z taką osobą bym nie stworzyła, podobnie jak daleka jestem od krytykowania osób, które – zwłaszcza myśląc o zakładaniu rodziny – cenią sobie stabiliność finansową. Jeśli wiesz, że ze związku kiedyś moga być dzieci, albo nawet nie, ale może będą wspólne wakacje, albo wspólne mieszkania/domy, to wiadomo, że chcesz mieć pewność, że będzie na to kasa. Tu problemem jest to, że ona lansuje bardzo szkodliwy model myślenia o płci i o rolach w związku TYLKO z punktu widzenia na płeć, jednocześnie wypowiadając się w sposób wyjątkowo degradujący o wszystkim, co inne. I to nie po raz pierwszy.

    Inna sprawa, że pomimo początkowej deklaracji, że Olfaktoria ma tak wielkie wymagania względem siebie, ta lista to jes jednak „Ty masz być lepszy, Ty masz być bogatszy, Ty masz być inteligentniejszy, Ty masz mieć ciekawsze doświadczenia zyciowe, Ty masz być bardziej oczytany…” Wiadomo, nikt się w związku nie lubi nudzić, ja też chcę się przy partnerze rozwijać, ale jednak mocno to niezdrowe, gdy jedna strona ma być tym mistrzem, a druga tylko do niej równać. No i dla potencjalnego inteligentnego właśnie faceta taki związek będzie na dłuższą metę męczący. Chyba, że wyjątkowo lubi być na piedestale.

    Skoro Olfaktoria zakłada, że mniejsza inteligencja/oczytanie/doświadczenie itd. to u mężczyzny cechy, które go dyskwalifikują, to ciekawi mnie, czy uważa, że mogłyby też zddyskwalifikować ją w męskich oczach. Czy jednak może to jest „kobiece”, żeby być gorszą, a „męskie”, by być lepszym.

  19. Z jednej strony wymagania sensowne, no ale żeby od razu twierdzić, że facet powinien zarabiać miliony, mieć własna firmę i być mądrzejszym od kobiety, bo inaczej nie jest niczego wart? Nie będzie mogła się przy nim rozwijać? Kurcze, a mi się wydawało, że najważniejsza jest chęć do wspólnego działania i rozwijania pasji. Hmm…

  20. Daniel Taberski napisał(a):

    Linka do podesta podesłała mi żona z komentarzem cyt: „Autorka gra w gry komputerowe i ma mózg” ;)
    I coś w tym jest, bo tekst bardzo mądrze napisany :). Zgadzam się całkowicie.
    Na antenie Antyradia spiker streścili stanowisko Olfaktorii odnośni punktu 6 i skomentował krótko: „to akurat będzie proste, ten warunek spełnia kilo gwoździ”…
    Pozdrawiam!

  21. Radykalny/fanatyczny (zwał jak zwał) feminizm to zło, niestety taki obraz utkwił w stereotypowym obrazie typowej feministki. Trafiłaś w samo sedno. Od dzisiaj Cię czytam. Znaczy nie od dzisiaj, ale od dziś regularnie.

  22. Adam Walczak napisał(a):

    Po co szanującemu się, przedsiębiorczemu, inteligentnemu facetowi kobieta, która reprezentuje sobą gorszy poziom i stawia same wymagania? Dla takiego faceta dobrze wyglądająca kobieta jest jak inwestycja w wizerunek, nic poza tym.

  23. Renata Tokarska napisał(a):

    Facet musi być mądrzejszy ode mnie. Inaczej nie będę się rozwijać. Tylko zastanawia mnie – przy kim więc ten facet ma się rozwijać wobec tego? Ma sobie znaleźć jeszcze madrzejszą od siebie kochankę, czy ma się intelektualnie zwijać przy glupszej ukochanej, aż dorówna do jej poziomu? Nie rozumiem tego. Z kolei, jeśli autorka uważa, że tylko ona moze oczekiwać od partnera rozwoju i ciągnięcia w górę, to strasznie to głupie i nielogiczne – wszak czy inteligentny i madry czlowiek moze zadowolić się życiem z istotą głupszą od siebie? Według mnie nie moze i taka zgoda swiadczylaby o braku jego ambicji (wymienionej zresztą w innym punkcie), czy coś. Jak dla mnie nie da się tego pogodzić – być mądrym i inspirujacym równocześnie niczego nie mogąc oczekiwać, i nie oczekując, w tejże materii od swojej dziewczyny. Nie wiem, nie wiem.

  24. Mam w zasadzie identyczne odczucia, co Ty, po obejrzeniu tego filmu. Jedyne, co poczułam po jego obejrzeniu to… smutek. Nie wiem jak można żyć w takim poczuciu bycia gorszą. Głupszą. Zdaną na czyjąś łaskę i niełaskę. Dziwię się, że tekst jest popularny przez to, że kobieta ma jakiekolwiek wymagania. W Internecie nie brak mężczyzn piszących, że kobiety powinny umrzeć gdy tylko mają niedogolone nogi, palce u stóp i niedomalowane paznokcie. Nikt nad tym nie krzyczy, a niektóre kobiety i gorąco przytakują, że każda powinna poświęcać każdą sekundę życia na bycie pachnącą, gładką i piękną.
    Olfaktoria może mieć wymagania, całe jej prawo. Oflaktoria mogłaby po prostu dowiedzieć się o swojej wartości, oraz o wartości feminizmu.
    Dobry tekst, co tu dużo mówić.

  25. Bardziej w tym filmiku razi mnie to, że jest tak brzydko pocięty niż to, co ona mówi. Druga sprawa: czy tylko ja odnoszę wrażenie, że ta pani jest sztuczna? Wydaje mi się, że zarówno ten filmik jak i większość wpisów (choćby w dziale „o mnie”, czy „50 faktów z mojego życia” ) to kreacja – po prostu chce, by postrzegać ją tak a nie inaczej, ale trochę się w tym gubi. Poza tym hellloł pani Doroto, gdyby nie te „kretynki feministki” to nie mogłaby pani głosować na Korwina, którego pani tak popiera.

  26. Dziewczyna jest bardzo ładna, zadbana i pewna siebie. Wbrew komentarzom pod jej filmikiem, uważam, że nietrudno będzie jej znaleźć ten ideał: bogaty, w miarę przystojny, starszy, może nawet inteligentny. Tylko co dalej? Czy to wystarczy by stworzyć dobry związek, a później małżeństwo? Na czym to się będzie opierać – na kasie, nienagannym wyglądzie i przepuszczaniu w drzwiach? A jeśli ten hipotetyczny mąż nagle zachoruje, straci pracę i trzeba będzie się nim opiekować. Wtedy koniec „idealnej miłości”?
    Poza tym mam wrażenie, że ona nie do końca wie, co mówi – chce zachować niezależność, chce być w 100% akceptowana, a jednocześnie nie wyobraża sobie być z feministą i w ogóle to powinna być głupsza i mniej zarabiać od niego. Po obejrzeniu filmiku zrobiło mi się jej szkoda….

  27. Kalina Ciesielska napisał(a):

    Zgadzam się ze wszystkim co zostało tu poruszone , ale uważam też że jej sposób myślenia jest bardzo egoistyczny , oczekuje że wszystko da jej facet że on będzie tym ,, lepszym ” , a ona sama ? Czy ona pragnie cokolwiek zaoferować swojemu partnerowi ? Wiadomo każdy chce się przy drugiej osobie rozwijać , ale jeśli kochamy , to chcemy żeby ta druga osoba także mogła przy nas rozwinąć skrzydła , mi byłoby wstyd gdyby nie było niczego w czym mogłabym dorównać , albo przewyższyć partnera , czułabym się źle wiedząc że w moim towarzystwie on nie może nauczyć się niczego nowego , że nie może niczego poznać od nowej strony .

  28. notakczynie napisał(a):

    Korwin nie wygłosił nigdy większości opinii, które się mu przypisuje – takich jak ta że chce odebrać kobietom prawo głosu, czy słynna już wypowiedź o troche gwałceniu – w 1 przypadku chodziło o to że kobiety mają tendencję do głosowania na mężczyzn, tak więc dla kobiet startujących w wyborach byłoby lepiej, gdyby głosowali jedynie mężczyźni – bo to oni częściej przyczyniają się do zebrania głosów przez kandydatki – kobiety (jednak absolutnie nikt nie chce nikomu zabierać żadnych praw), a w drugim przypadku podkreślał istotę „wyczucia” u mężczyzn, czyli odpowiedniej oceny intencji kobiety w sytuacjach damsko-męskich, bo tej umiejętności mężczyznom brakuje i to przyczynia się do wielu krzywd wyrządzonych kobietom. Te przykłady można mnożyć, podałam dwa losowe, bo niedorzeczne wydaje mi się Twoje twierdzenie, jakoby powodem oddawania na niego głosów było to co przytaczasz w tekście. Sama dążę w życiu do bycia uzależnioną wyłącznie od siebie i daleko mi do bycia taką kobietą, jaką opisujesz – a jednak oddałam na niego głos, bo po prostu zgadzam się z jego postulatem, aby kobiety i mężczyźni byli traktowani po prostu jak ludzie, z pełną swobodą wyboru drogi życiowej, bez sztucznego ujednolicania tych płci, a jedynie z równymi szansami startu, oczywiście zgodnie z predyspozycjami i ograniczeniami – wiadomo że kobieta nie jest na ogół w stanie pracować na budowie, ale jeśli chce – nikt nie powinien jej tego zabraniać, i na pewno ani moje ani Korwina poglądy się z tym nie kłócą. Wg niego wręcz kobiety, ze względu na utrudnioną drogę kariery (dodatkowe obciążenia związane z ciążą i macierzyństwem – w tym żaden mężczyzna ich nie zastąpi, może jedynie dzielić wszystkie te obowiązki, którymi da się dzielić w związku), powinny mieć dodatkowe przywileje w przypadku zakładania rodziny, jednak zgodnie z taką filozofią, jeśli kobieta wybiera drogę kariery (rezygnując na daną chwilę z zakładania rodziny), powinna mieć możliwości równe mężczyźnie, tzn powinna być oceniana na podstawie umiejętności i kompetencji a nie płci. Faktem jest że średnia IQ kobiet jest niższa niż mężczyzn, jednak dla jednostki nie ma to żadnego znaczenia – dowolna kobieta może przewyższać wszystkich mężczyzn wkoło intelektem.
    Warto zapoznać się z tematem rezygnując z uprzedzeń zanim zacznie się oceniać daną grupę w ten sposób w jaki Ty to zrobiłaś.
    Nie zmienia to faktu że uwielbiam Twojego bloga i na ogół jesteś dla mnie ostoją zdrowego rozsądku :) pozdrawiam

  29. Kiedyś mówiłam, że nie jestem feministką ale mam na niektóre sprawy poglądy feministyczne a dzisiaj tak jak Ty z wielką dumą mówię: tak jestem feministką :D

  30. Zazwyczaj jest tak, że szukamy u innych tego czego sami u siebie nie widzimy.
    Przykładowo pkt. 1. i argument: „dlatego, że starsi faceci są zazwyczaj o wiele bardziej doświadczeni życiowo. ” – z tego wynika, że Olfaktoria czuje się za mało doświadczona życiowo i tego doświadczenia szuka u faceta. pkt.2 – ma ona kompleksy, że jest za mało ambitna i tego szuka też w facecie. Następne- czuje ona potrzebę, żeby sama dobrze zarabiała i miała prywatną firmę i tego właśnie szuka u mężczyzny itd.
    Być może sama sobie z tego nie zdaje sprawy ale to czego ona szuka u faceta- to dokładnie to co ona czuje jako swoje niedociągnięcia. To oczywiście normalne, bo praktycznie każdy człowiek czuje, że nie jest idealny i że ma wiele niedociągnięć.
    Dlatego też podziwiam odwagę i otwartość Olfaktorii.

  31. Jakże trafnie opisałaś niektóre moje myśli! Kilka dni temu spędziłam wieczór na rozmowie z mężem (swoją drogą zagorzale walczącym z wszelkimi przejawami szowinizmu) o tym, że nie mamy pojęcia jak jakakolwiek kobieta mogła głosować na Korwina lub jeszcze gorzej – startować z jego listy!
    I też kiedyś dumnie przeciwstawiałam się temu strasznemu ‚feminizmowi’, bo z czym tu walczyć? Kobieta może pracować, głosować, rozwijać się i robić to samo co mężczyzna, więc o co tyle hałasu? Na szczęście trochę podrosłam i zaczęłam widzieć odrobinę więcej. I właśnie taka postawa jak tej dziewczyny dość mocno mnie kłuje – bo niby inteligentna, niby silna, niby niezależna, a jednak w jej głowie tak silnie, że aż przez nią niezauważalnie, zakorzeniony jest patriarchat.
    Z jednym tylko w Twoim tekście się nie zgodzę. Napisałaś, że wszystko w porządku z jej wymaganiami, bo każdy ma prawo mieć swoje i wszystko gra dopóki nie narzuca ich innym i nie obraża kogoś, kto ich nie spełnia („Dorota Goldmann nie ma nic do korpoludków zarabiających 3 kafle. Ona po
    prostu nie leci na takich facetów, bo jara ją inny typ mężczyzny.”). Otóż ja uważam, że owszem – jej wymagania to jej sprawa i nikt nie powinien jej za nie karcić, ale ona jednak obraża osoby, które ich nie spełniają – przynajmniej tych dotyczących finansów. Słowo „nieudacznik” jest obraźliwe, więc tego akurat nie broń.
    Pozdrawiam! :)

  32. Dziwne to, na początku myślałam, że cytujesz coś z Poradnika Domowego z 1991 roku… Z tym, że starsi mężczyźni są fajniejsi, to się zgodzę. Ostatnio zbyt często słyszę od 27-latków: nie wiem, co chcę robić w życiu.

  33. i znów w Internetach zrobiło się gorąco ;) znam ten blog, autorki nie, choć jej wpis „50 faktów o mnie” trochę zniechęcił mnie do notorycznych odwiedzin. jedno jest pewne, zrobiłaś jej, Segritto, jeszcze większą reklamę. podobnie zresztą jak portal, który rozdmuchał całość :)

  34. Każdy ma jakieś swoje typy, jakiś zestaw cech, który jest dla niego pożądany u partnera. Chodzi o to, aby takiego znaleźć. Temat pieniędzy jest dość drażliwy. Gdyby kobieta powiedziała: szukam tylko bruneta, blondyni mnie nie interesują – raczej nikt ny się nie oburzył. Ot, przyjąłby ten fakt do wiadomości: ta kobieta szuka bruneta – i tyle. Jeśli chodzi o kasę sprawa jest inna. Nie wiem, czy ten wymóg pieniężny jest w porządku, czy zbyt wyśrubowany. Dla mnie to tylko jedna z cech. Przeczytałam, przyjęłam do wiadomości i tyle.
    Wiadomo, że będą kobiety patrzące tylko na pieniądze, albo tylko na urodę. Tak samo jak faceci. Dla jednego ważny jest tylko wygląd, dla innego wygląd i wnętrze.
    Nie będę mówić, że wygląd całkiem się nie liczy, bo się liczy i o ile czasem zdarza się, że w wyglądzie zakochujemy się później , to jeśli jest on odpychający – ze związku nici. Na szczęście gusta są różne, więc każdy ma szanse znaleźć kogoś dla siebie :)

Dodaj komentarz