8 grzechów durnego rozmówcy

Niewiele rzeczy jest tak wkruwiających jak durny rozmówca. Niestety plaga durnych rozmówców opanowała świat odkąd internet stał się powszechnie dostępny i byle 11-latek myśli, że może ze mną, jak równy z równym pogadać na jakimś forum. Gorzej jednak, jeśli dorosły człowiek, którego podejrzewam o posiadanie mózgu wali mi jakąś głupotę w odpowiedzi na mojego posta. Stało się tak zapewne po części dlatego, że młodzież jest pozbawiona lekcji retoryki a erystyka pozostaje terminem obcym dla większości ludzi.

No, ale do rzeczy: jeśli rozmawiasz ze mną na jakimś forum internetowym a ja w pewnym momencie piszę, że nie będę z Tobą dalej rozmawiać, bo to urąga mojej godności, to najprawdopodobniej popisujesz się jedną z następujących głupot:

1. Posiłkujesz się autorytetem innych osób, z którymi miałeś kontakt, albo którzy są Twoją rodziną. Np.
„Ja akurat świetnie się znam na psychologii, bo mój dziadek był psychologiem / studiuję psychologię / czytałem książkę Ąckiego na temat psychologii”.
Co mnie to, kruwa, obchodzi, że coś czytałeś? Udowodnij, że się na tym znasz poprzez używanie logicznych argumentów a nie wymienianie nazwisk swoich profesorów, dziadków i kolegów.

2. Podajesz przykłady ekstremalne, które nie pasują do mojej tezy. Np.
„Nie każdy mężczyzna jest w stanie dobrze zrobić minetę, bo niektórzy np. urodzili się bez języka albo obcięto im ten język na wojnie”.

3. Wkładasz w moje usta słowa, których nie powiedziałam. Np.
JA: „nie powinno się rozmnażać psów nierasowych”.
TY: „Dlaczego uważasz, że kundelki są gorsze???!!!”.
Nigdy nie twierdziłam, że kundelki są gorsze. Po prostu nie powinno się ich rozmnażać ze względu na przepełnione schroniska.

4. Stosujesz argumentum ad personam, czyli po prostu osobiście mnie obrażasz. Np.
„nic dziwnego, że gadasz takie głupoty, skoro najwyraźniej nie masz faceta i jesteś niedoruchana!”.

5. Nie czytasz tego, co napisałam. To najczęstszy grzech moich durnych rozmówców. Uczepiają się tylko jakichś wyjętych z kontekstu słów lub twierdzeń i musiałabym wkleić im drugi raz moją wypowiedź, żeby odparować ich zarzuty. Zwykle mi się nie chce.

6. Personalne odbierasz moje wypowiedzi, głównie pytania. Np.
TY: „On jest dupkiem. Zdradził mnie bez powodu, oszukiwał i potem rzucił jak szmatę!”
JA: „Jesteś pewna, że zdradził bez powodu?”
TY: „Wiedziałam, że się będziesz mnie czepiać! Nie masz w sobie za grosz współczucia!”.

7. Wspierasz się jakimiś utartymi powiedzonkami. Np. rozmawiamy o urodzie jakiejś kobiety. Ja twierdzę, że jest brzydka, bo nie ma dupy, nie ma cycków, ma pryszcze a to zdjęcie z Playboya jest po długiej pracy grafików na Photoshopie. A Ty mi mówisz: „o gustach się nie dyskutuje”.
Gówno prawda. Dyskutuje się o wszystkim. Najlepszym dowodem jest ta właśnie dyskusja, która najwyraźniej bawi i wciąga obie strony.

8. Mówisz: „Ty zawsze musisz mieć rację!” albo „zawsze znajdziesz jakąś odpowiedź!”.
No i co ja mogę na to odpowiedzieć? Tak. Skoro tak twierdzisz, to dziękuję. Najwyraźniej faktycznie zawsze mam rację. :)

Jeśli masz takie same problemy jak ja, możesz link do tej notki wysyłać durniom, z którymi nie chce Ci się dyskutować. Może tez pominęłam jakieś zachowania, które Was wkruwiają? 

Komentarze do wpisu: 18 Napisz komentarz

  1. No cóż… Może uznasz mnie za durnego rozmówcę, ale trzeci punkt zilustrowałaś kiepskim przykładem.

    W schroniskach jest mnóstwo rasowych psów – nic dziwnego, że Twój rozmówca (w założeniu orientujący się w temacie) w ogóle nie wpadłby na to, że może Ci chodzić o ich przepełnienie. Stąd wniosek, że jestes do kundli uprzedzona nie jest taki zupełnie nielogiczny :P

    Inna sprawa, że mój wzór rozmówcy zapytałby „dlaczego”. ;)

  2. mobbick, nie chcę tu wchodzić w dyskusję o rasowych=rodowodowych, ale w schroniskach jest o wieeeele więcej psów nierasowych (bez rodowodów, mimo że wizualnie przypominają jakąś rasę) niż faktycznie rasowych psów (z tatuażem, z hodowli). Prawdą jest też, że ludzie rzadziej wyrzucają psa, za którego zapłacili parę tysiaków – niż pieska z ulicy albo z pseudohodowli za parę złotych.
    Może mój przykład byl wyrwany z kontekstu, ale i tak w postulacie o nierozmnażanie kundelków nie jest zawarta nienawiść do niech. Pytanie „dlaczego” jest o wiele bardziej na miejscu, wręcz wskazane, jeśli ktoś nie rozumie mojej tezy.

  3. Masz rację, brakuje kontekstu. Dlatego uważam, że kiepski jest przykład, a nie teza.

    Świetna notka, czekam na więcej, a w międzyczasie porozsyłam do znajomych, żeby mnie na nastepnej imprezie znowu nie doprowadzili do pasji. :)

  4. Ja nie znoszę, kiedy odzywa się do mnie jakaś kiedyś-tam-przypadkowo-dodana-do-kontaktów-osoba, której po prostu się nudzi i zapytuje „co tam?”. Nic mnie tak nie drażni. Co mam odpowiedzieć? „A wiesz, mam okres, facet mnie rzucił, przytyłam 3 kilo, zamknęli Kasprzaka, a jutro jest fajny film na jedynce”?!

    A odnośnie książek- mój były chłopak był specjalistą- oglądamy jakiś ciekawy film, ja przeżywam pół wieczora, wylewam swoje przemyślenia, a ten, aha, w tej i tej książce tak napisali, to jest prawda.

    Albo, wpieniam się na niego, bo jest sierota i nic nie potrafi załatwić sam, a ten, że w tej książce napisali, że osoby nieśmiałe tak mają i że przełamywanie się zajmuje tyle i tyle czasu.

  5. mądrego do miło poczytać.

    mnie jeszcze dziwi, gdy czekam na przerwę w jakimś bezpłciowym wywodzie w tonie mentorskim i na moje „dobrze, a teraz do rzeczy proszę” słyszę, że to jest bezczelne. sama wolę, gdy mnie się z lania wody sprowadza do meritum, więc nie rozumiem co w tym bezczelnego. gdy o to pytam, to też jest źle, bo przesadzam. ludzie nie wiedzą czasami o co im chodzi i mają o to jeszcze pretensje :)

  6. hehehehe no dlatego ja nie siedze na forach internetowych, a jak chce sie posmiac z ludzkiej glupoty ide na impreze studencka. mnostwo tam filozofow, ktorzy przy fajce oprozniaja swoje intelektualne umysly z mysla, ze sciemnia jakas panne. gadaja i gadaja, a te udaja, ze ich sluchaja. a gdy im sie juz znudzi ida do pokoju, zostawiajac kolesi z oczami jak 5 zl. sorry, za zbeczenie z tematu.

  7. „Wspierasz się jakimiś utartymi powiedzonkami.”
    A najbardziej wkurwiają mnie ćwierćyntelygenty którzy ciągle pierdolą, że wszystko jest względne. Szczególnie wtedy gdy w rzeczywistości nagle dopatrzę się jakiejś dziwnej prawidłowości i odważę się ją głośno sformułować.

        1. i wszystko, panie, marnosc, marnosc nad marnosciami, wiec trzeba robic wszystko, zeby marne nas nie dopadlo i cos po nas zostalo dobrego :)
          cwiercintelygenty to tez wzgledne, zawsze mozna obrocic argument przeciwko autorowi, bazujac na odwiecznej zasadzie, ze kto sie przezywa….

  8. Nie lubię, kiedy ktoś robi z siebie wielce wykształconego i co drugie słowo stara się używać „mądre” wg niego słowa, czasami w ogóle nie znając ich znaczeń bądź nie dopasowując do kontekstu rozmowy.

  9. Nie znoszę politycznych dyskusji w mojej rodzinie, bo próbujemy się nawzajem przekonywać mając to samo zdanie na dany temat.

    Nie znoszę jechać 45 minut autobusem z koleżanką z roku/z grupy/z pracy z którą nie da się o niczym sensownym pogadać/pomilczeć, tylko trzeba słuchać trajkotania o pijactwie i imprezach.

    Nie lubię kontrowersyjnych argumentów, którymi mój chłopak zaczyna dyskusje światopoglądowe z obcymi ludzmi, typu:”Uważam, że Hitler miał rację…”, albo „Wszyscy katolicy to…”. No po prostu ręce opadają. Żeby to jeszcze bylo po trzecim piwie a nie na wejsciu taka bomba.

Dodaj komentarz