COŚ O OPALENIŹNIE

Czemu ja się nigdy nie mogę opalić, jak należy..
Wróciłam dziś z działki mojej przyjaciółki. Przed wyjazdem nawet nie myślałam o spakowaniu kremów z filtrem. Po prostu marzyłam o słońcu. No i było słońce. Dwa dni opalałyśmy się bez przerwy – a to na leżaczkach, a to przy rzeczce, a to na rowerach. Było pięknie, gorąco i pusto, więc paradowałyśmy tylko w bikini.


Już na początku moja przyjaciółka stwierdziła, że ona się nigdy nie może opalić.
Że się jeszcze nigdy nie spaliła i strasznie wolno jej brązowieje skóra. Ucieszyłam się, bo mam tak samo. Pomyślałam, że nie będę samotna w swojej ułomności.
No i co? I minął drugi dzień na słońcu, ona odsuwa materiał majtek i co widzę? No piękną opaleniznę. Brązie jak się patrzy. Odsuwam swój i ..nic. No żesz kuna mać biała jestem jak śnieg.

Jedynym miejscem, w którym słońce odbiło swój ślad były moje stopy. Nie wiedzieć czemu, promieni UV czy jak im tam kompletnie zignorowały moje ramiona, dekolt, brzuch i nogi. Uwzięły się tylko na moje stopy w sandałach. Mam tam piękne plamy.

Fotka plamiastych stóp Segritty:


Co mi po częściowo opalonych stopach?! Ja chcę mieć opalony dekolt!  

Fotka białych piersi Segritty:


Komentarze do wpisu: 9 Napisz komentarz

  1. Gość: , ebq90.internetdsl.tpnet.pl napisał(a):

    Segritta!

    Świetna jesteś i jaka podniecająca!

    Jak tylko sama dobrze sie czujesz z tym gąszczem to reszta jest do zaakceptowania…

    Nie możesz kobieto wpędzać się w kompleksy przez jakieś durne pasztety!!!!

    Pozdrowionka Hanuś

  2. Gość: SyFior, aua74.internetdsl.tpnet.pl napisał(a):

    A wg mnie masz ładne stópki :-) Ja mam tak samo opalone :-) I też się nie mogę nigdzie indziej opalić…

Dodaj komentarz