Jak podrywać?

Większość maili, jakie dostaję od czytelników, to wyrazy podziwu ("Seg, Ty dziwko!), ciepłe pochwały (Jesteś gupia i masz kąpleksy!") lub zwykłe pozdrowienia ("Pierdol się z tym twoim blogiem!"). Czasem jednak dostaję prośby o pomoc, głównie związane z seksem i z relacjami męsko – damskimi.

Podoba mi się jedna taka laska w szkole. Chodzi do mojej klasy, siedzi przy oknie i należy do elity klasowej. Ja jestem z tych, co się źle uczą. Nie wiem, jak ją poderwać. Nie zależy mi na samym seksie. Raczej na stałym związku, bo czuję, że będzie nam się dobrze gadało i wogle. Nigdy jednak nie miałem powodzenia u lasek. Seg, co robić??? – pisze 17-letni czytelnik bloga. 

Seg. Jak się podrywa facetów? – pyta się moje kumpela, która mimo dość zaawansowanego wieku ma przydomek "zakonnica", bo do każdego faceta podchodzi jak do kumpla i nie wie, jak się zabrać do upatrzonego przystojniaka od tej seksualnej strony.

Jakich rad udzielają ludzie, gdy słyszą takie pytania? Zwykle próbują skopiować technikę z tych swoich podbojów, które zakończyły się sukcesem. Mówią, żeby słuchać, patrzeć w oczy i prawić komplementy. Albo żeby ubierać się zgodnie z takim a nie innym stylem. Albo – żeby "być sobą". Na to ostatnie sformułowanie jestem szczególnie uczulona, bo, do ujapana, KAŻDY JEST SOBĄ – nawet, jeśli bycie sobą oznacza przyjmowanie jakiejś pozy.

Wszystkie te rady można o kant dupy potłuc, bo nie da się nieudacznikowi randkowemu wytłumaczyć techniki podrywania tak, żeby ja dobrze wykonał i odniósł sukces za pierwszym – a nawet za dziesiątym razem. Sama technika nic nie da, jeśli zostanie wykonana nienaturalnie i w stresie. Poza tym nie ma uniwersalnej techniki podrywu. Trzeba być elastycznym, dopasowywać się do rozmówcy a czasem nawet stosować "antypodryw" lub demaskować swoją technikę. A do tego potrzebne jest wyczucie i doświadczenie (bo rzadko kiedy rodzi się ktoś z wrodzonym talentem). 

Jest tylko jeden, sprawdzony, skuteczny sposób na nauczenie się podrywu. Będziecie do niego potrzebowali mózgu, czasu i odwagi.

1. Podejdź do osoby, na którą masz ochotę.
2. Powiedz "Mam na Ciebie ochotę"/"Idziemy do mnie?"/"masz piękne oczy"/"ale seksowne cycki!" itp..
3.  Jeśli zdążysz uniknąć policzka lub wybuchu śmiechu – odwróć się na pięcie i wróć do miejsca startu.
4. Znajdź drugą osobę, na którą masz ochotę…

 Aby nauczyć się podrywać, trzeba praktykować podrywanie i – co bardzo ważne – POPEŁNIAĆ BŁĘDY. Testuj, próbuj i eksperymentuj. Jedynym zahamowaniem niech będzie dobre samopoczucie osoby podrywanej. Poza tym – musisz przełamywać swoje opory, ośmieszać się, walić gafy i przegrywać. Nastaw się na setki takich porażek a w końcu nabierzesz do siebie dystansu i zyskasz pewność siebie, która początkowo oczywiście będzie się zdawała słabnąć. Wybieraj przypadkowych ludzi, na imprezach, w klubach i na mieście. Traktuj ich jak wyzwanie, sprawiaj, żeby poczuli się lepiej dzięki Twojemu adorowaniu ich. I przestań wreszcie egoistycznie patrzeć na siebie i użalać się, jaki to jesteś beznadziejny, jak to się błaźnisz i jak to nikt Cię nie chce. 

W końcu nabierzesz doświadczenia i nauczysz się prowadzić luźną rozmowę bez stresu i spięcia. Będziesz rozpoznawać typy ludzi i wyczujesz, jak ich podejść. Nie osiągniesz tego jednak, jeśli będziesz rezygnował ze wszystkich (a jest ich wiele) szans, jakie nadarzają się w zyciu a potem żałował, że jednak nie zaryzykowałeś.

Kiedyś bawiłam się z koleżankami w wyzwania. Jeśli przegrało się w losowaniu, trzeba było na przykład podejść do wskazanego przez zwycięzcę obcego chłopaka, uklęknąć przed nim publicznie i oświadczyć się. Na początku każda się bała.  Ale gdy w końcu przełamałyśmy ten lęk, każda chciała "przegrywać". Dowiedziałyśmy się, że taka porażka to nie porażka – tylko kolejne doświadczenie oraz, że jeśli same będziemy umiały się z siebie śmiać – nie będziemy się ośmieszać. 

Podobnie z gafami. Wiele ludzi ukrywa je przed innymi. Nie ma jednak nic śmieszniejszego, niż przyznać się do jakiejś gafy i uczynić z niej swój atut. To najpiękniejsze anegdoty. Sprawiają, że ludzie nabierają do Ciebie zaufania, że czują się przy Tobie swobodniej i zaczynają Cię podziwiać za umiejętność patrzenia na siebie z humorem.

Kochani nieudacznicy i nieudaczniczki, błądźcie, ośmieszajcie się i przegrywajcie – a przy odrobinie mózgu, automatycznie wyciągniecie z tego lekcję na przyszłość. Nie bójcie się ryzykować, nigdy nie rezygnujcie z okazji i wyzwania. I uwierzcie mi – dużo jest ludzi na świecie i, podrywając nieskutecznie jedną osobę, nie spalicie się u całej populacji płci przeciwnej.