Mam dwie wiadomości

…dobrą i złą. Którą chcesz usłyszeć najpierw?

Czy jest wśród Was choć jedna osoba, która wybiera najpierw dobrą wiadomość? Ilekroć słyszę to pytanie, zastanawiam się, czy nie jest przypadkiem pytaniem retorycznym, bo przecież oczywistym jest, że ludzie wolą być najpierw poczęstowani informacją nieprzyjemną a potem zaskoczeni czymś pozytywnym.

No dobra, teraz do rzeczy – piszę tę notkę, bo znowu nie jest mi dane wyleżeć choroby. Dziś rano dopiero zaczął działać antybiotyk. Dziś dopiero poczułam się na tyle lepiej, by wstać z łóżka, pochodzić trochę i potarmosić kota. Nawet sobie herbatę sama zrobiłam i zapaliłam papierosa*. I co? I dowiedziałam się, że w piątek znowu muszę wyjechać. Tym razem wymigać się nie mogę, bo i tak się tydzień od pracy migałam. A więc wyjeżdżam, i to nie do sanatorium, tylko w ciężkie warunki górskie, w zawieje, zamiecie, deszcze, grady i tornada. No i wracam w środę. 

Najbardziej mnie przeraża myśl, że jestem na antybiotyku i nie będę mogła się w tych eksrrrrremalnych warunkach ratować piersiówką. I tu pojawia się moje pytanie do Was:

Jak to jest z tym zakazem picia alkoholu podczas przyjmowania antybiotyków? To mi czymś grozi? Skąd się wziął ten zakaz i czy można go jakoś nagiąć?  

*ponieważ nie paliłam od prawie tygodnia, fajek smakował dziwnie i został w połowie skiepowany.