Mery Kriztmas

Tytuł notki celowo odwołuje się do bloga Kriza, bo tam ostatnią notką są paraseksualne wynurzenia z marca. Marca. Czyli ja z moim listopadem jeszcze nie jestem taka najgorsza ;)

Wracając do Świąt, coraz mniej mi się ta tradycja podoba. Pamiętam, jak uwielbiałam Święta w dzieciństwie. Cała rodzina się zbierała, siostry ubierały choinkę, ciocia pomagała mamie, mama pomagala babci, babcia pomagała prababci a wujek, jako jedyny mężczyzna w rodzinie, był na tak zwanym podorędziu. Było głośno, wszędzie walały się świąteczne ozdoby a telewizor włączało się dopiero 25 grudnia, czyli, jak wszyscy wiemy, już po Świętach, bo święta to Wigilia z kolacją, prezentami i gadającymi rybkami.

Z czasem dzieciaki dorosły i przestały przyjeżdżać. A więc i wuj z ciotką przestali. A babcie wzięły się i poszły robić makowiec aniołkom. Zostałyśmy z mamą same. Do takich samotnych kobiet nawet Mikołaj się nie fatyguje. Makowiec się robi w sklepie. A choinka ta sama, juz ubrana, wyciągana jest tylko z garażu raz do roku. Bo po co kupować prawdziwą, która się sypie i którą trzeba ubierać… Naprawdę muszę sobie zrobić dziecko, żeby znów poczuć ten cudowny, świąteczny bałagan?

Spotkałam się dziś z przyjaciółką w centrum handlowym na kawie. Obie robiłyśmy wcześniej zakupy świąteczne. W tle Wham „Last Christmas”, w okół tłum ludzi, którzy tak jak my na ostatnią chwilę wymyślają glupie prezenty ludziom, którzy pewnie dla nas też coś kupią. Bo to tak głupio, nie mieć nic, jak ktoś coś Ci daje. Nie mniej głupio, jak ktoś Ci daje coś za 100 zł. a Ty mu za 20. Albo odwrotnie. Choć wtedy to jego problem. He he.

Enyłej, siedzimy sobie w knajpie. Patrzymy na siebie tymi podkrążonymi oczami, odpalamy fajki. I ona nagle:
Ksantypa: Masz. Kulę mam dla Ciebie. kula[rzuca we mnie kulą]

Kula to taki genialny wynalazek firmy Stenders. Robią mydła, które można człowiekowi dać w prezencie bez ryzyka, że obdarowany odczyta to jako sugestię, że się nie myje. A kula to takie musujące, pachnące mydło do wanny. Fajne nawet.

Seg: O. Dzięki. Ja też mam dla Ciebie kulę. [grzebię w torbie i podaję jej kulę, którą kupiłam chwilę wcześniej]
Ksantypa: Dzięki. Fajnie.
Seg: No.
Ksantypa: No.
Seg: Tej, a wiesz..? Mogę tę kule od Ciebie dać koleżance, bo mi się podoba bardziej inna kula, którą sama kupiłam?
Ksantypa: Luz.
Seg:. Fajnie. Dzięki.

No i tak spodziewam się, że te kule będą podstawą prezentów świątecznych. Dostanę kilka od znajomych. Oni dostaną ode mnie. I w sumie można z góry się umówić, że każdy sobie na Święta idzie do Stenders i kupuje sobie swoją kulę, bo wtedy przynajmniej każdy będzie miał swój zapach ulubiony.

A poza tym wszystko u mnie w porządku. :)

Komentarze do wpisu: 17 Napisz komentarz

  1. A propos mydła, mycia i te pe. Właśnie się wykąpałam, ogoliłam nogi, zaorałam pięty, pomalowałam paznokietki i idę… do ginekologa. Taki sobie zrobiłam prezent na święta. Muszę wreszcie wiedzieć, co w trawie piszczy.
    Wesołych, mimo wszystko, świąt, Seg.! :-)
    A! Przygarnęłam trzy tygodnie temu kota, kotkę właściwie. I w związku z tym już wiem, że moje będą należały raczej do tych weselszych.;-)

  2. Dość gorzko.

    Nie będę komentować szerzej, bo byłoby to równie gorzkie ;) Łączę się w odczuciach tej świątecznej atmosfery (łączę się na tyle mocno, że postanowiłam zostać w Warszawie, zamiast jechać odhaczać ten cały święty socjal).

    Ale pierogi z kapustą lubię :) Więc sobie zrobiłam.

  3. no kriz przegina po całości. to nie znaczy, że ty masz iść w jego ślady. tej :)

    a co do świąt, to… a kurde, nie chce mi się nawet gadać. wymyślać prezentów też mi się nie chce. ale mi się nic nie chce. i jak słyszę co roku, że gdyby było dziecko, to nie chce mi się podwójnie. kumasz, urodź dziecko, żeby rodzina poczuła atmosferę świąt. co za czasy. mi tam zawsze kolędy wystarczały. i święty spokój. dla mnie po to są święta, bo rodzinę mam tak porozrzucaną po świecie, że widujemy się tylko na weselach i pogrzebach. święta. taaaa :)

  4. Świeta to zuo. Jeden z moich kotów boi się odkurzacza i ma stresa, ja tez mam stresa bo musze odkurzać stresując kota. Znów mi jutro nawrzuca. Zresztą drugi też mi nawrzuca, bo kiedyś nadepnałem mu po ciemku na ogon – po jego wzroku widzę, że mi tego nie zapomniał.

    A ludzie… jacy są cały rok, tacy i w Świeta.

  5. Droga Segritto, nie mam pojęcia w jaki projekt reklamowy zostało zaangażowane moje „krizisostwo” ale wysłałem Ci, na wszelki wypadek, mój nr konta i moją standardową umowę na przeniesienie praw do wizerunku (to jest, niestety, umowa o dzieło, ale mam nadzieję, że to nie przeszkadza Twojej księgowości).

    Z wyrazami szacunku,

    Twój Kriz

  6. Fajnie, że nareszcie coś napisałaś :). Bo z twoim blogiem jest trochę tak jak z moimi ulubionymi restauracjami. Kiedy się już przyzwyczaję, rozpowiem po znajomych, że jedzenie…, że atmosfera… i ta sielanka potrwa czas dłuższy to wtedy zazwyczaj zmieniają tam kucharza. A ja się przyzwyczajam… do dobrego łatwo przywyknąć… i jak mi nagle zabraknie to jakiś niespokojny się robię. A teraz to już mogę spokojnie świętować. Serdecznie pozdrawiam.

  7. Ja tam używam mydła w płynie i nie mam problemów z kulkami. Na prezent kupuje przeważnie perfumy (Nie sugeruję nikomu, że śmierdzi!!!! Niektórzy tego nie rozumieją i woleliby chyba dostać strzała pod oko, a nie prezent.)

    Najlepszego ;]

  8. zamiast mydlem, to zapachnialo reklama, albo kryptoreklama(jak kto woli)

    to byla moja pierwsza mysl po przeczytaniu tego wpisu. szkoda.

    moze lepiej jak ta firma oficjalnie sobie kupi miejsce na Twoim blogu?

  9. mallina, jeśli Ci coś źle pachnie, to odświeżacz (np. Brise) sobie kup. Albo napij się (np. Wiśniówki Soplicy), żeby zapomnieć. W ostateczności napisz do Stenders, żeby mi zapłacili, bo w sumie na fajki (Pall Mall) mi brakuje.

  10. Faktem jest, że trochę duch tych świąt umyka w tłumie.. ale u nas choinka żywa stoi, pachnie i chociaż codziennie zamiatać trzeba i kota odganiać to nie wyobrażam sobie by jej nie było. U mojej mamy podobnie. Sernik, makowiec i pernik zrobione przez mame i babcie razem; podobnie jak pierogi, karp, zupa grzybowa. I mimo, ze są sprzeczki gdy się sprząta, nerwy, że sie nie zdązy, darcie kotów za wchodzenie sobie w droge, dorabianie stresów to jednak te klimat jest.. Moze nie taki jak kiedys, ale tez i my kiedys bylismy inni i inaczej troche patrzylismy w swiat. Troche nie da sie patrzyc tak samo na te swieta majac lat 10 i lat 30…

    pozdr,

    Erill

Dodaj komentarz