Seg się zakochała…

Historia niby banalna…

Poznałam go w weekend. To jeden z tych facetów, od których oczu nie można oderwać. Ale znacie mnie na tyle, że wiecie, że nie wygląd jest dla mnie najwazniejszy. Przegadaliśmy całą noc, olewając wszystkich naszych znajomych, z którymi przyszliśmy na tę imprezę. Jest po kilku nieudanych związkach, ale wiecie co? To zupełnie przestało mieć dla mnie znaczenie. Najważniejsze, że z nikim jeszcze nie czułam takiego przyciągania. Najśmieszniejsze jest własnie to, że nie reprezentuje bardzo wielu cech, które wcześniej uznawałam za absolutnie konieczne u faceta. Nie uprawia sportów (ale jest dość normalny),  nie ma wykształcenia wyższego i pracuje jako telemarketer. 

Zwykle tego nie robię, ale z nim czulam się tak dobrze, że pojechaliśmy do niego do domu potem. No i… Było cudownie! Od tamtej pory nie mogę przestać o nim myśleć. Wysłałam mu nawet kilka esemesów. Nie odpisał. Boję się, że go stracę. A raczej stracę coś, co dopiero mogło się zacząć.

Nie czytajcie tego, co pisałam wcześniej.

Byłam głupia, nie znałam prawdziwego życia. 

A teraz to życie mnie ukarało za bezczelność…

I stałam się ofiarą własnych sądów.

Niech on wróci.

Teraz tylko tego chcę.

Pomóżcie…  

Komentarze do wpisu: 13 Napisz komentarz

  1. Ojej, Seg, nie wiedziałem, że zrobiłem na Tobie aż takie wrażenie. Tzn zauważyłem te błyski w oczach, ale myślałem, że to od zioła. Na smsy odpiszę jak tylko mama doładuje mi komórkę.

    pozdrawiam

    (musimy to kiedyś powtórzyć)

  2. no nie wiem, nie wiem…

    wedle mojego doswiadczenia w kazdym zwiazku przychodzi taki moment kiedy Jego serce bije sie z Jej myslami [lub odwrotnie].

    no i tu klops, bo nie wiadomo czy ten pojedynek byl zakontraktowany na 4 czy moze na 12 rund. Serce w starciu z Myslami ma niezle szanse, ale czesto konczy sie to i tak nokautem. Obustronnym…

Dodaj komentarz