Test psychologiczny – dowiedz sie, kim jestes.

WAŻNE – jeśli nie chcesz popsuć sobie zabawy – czytaj od początku!

Jakiś czas temu koleżanka zrobiła mi test psychologiczny. Ponieważ już trochę takich testów sobie robiłam i większość albo była z dupy albo wynikami pasowałaby do większości osób, podeszłam do eksperymentu czysto rozrywkowo.

Test posługuje się jakąś uniwersalną symboliką, której znaczenie drzemie w każdym z nas (a przynajmniej w kazdym z naszej kultury). Ponoć jest ćwiczeniem stosowanym przez psychologów. Z analizą moich odpowiedzi zgodziłam się w stu procentach. Osoby, którym później robiłam ten test również potwierdziły jego wiarygodność. Dlatego teraz rzucę go Wam na pożarcie. Może wypowie się ktoś z większą wiedzą w psychologii i pomoże mi w odszyfrowywaniu różnych obecnych w teście symboli. No dobra. Zaczynamy. :)

INSTRUKCJA

Aby odpowiednio podejść do testu, radzę się skupić, wyłączyć muzykę, odprężyć się i uruchomić wyobraźnię. Bardzo ważne też jest, by nie przeskakiwać na koniec notki w celu wyszukania odpowiedzi. Najpierw test – potem odpowiedzi. Podobnie rzecz się ma z pytaniami – nie czytaj kolejnego pytania, zanim nie odpowiesz sobie na poprzednie (możesz nawet zasłonić sobie kartką część monitora, jeśli boisz się, że wzrok sam przeskoczy na kolejny akapit). Każde pytanie/ prośba będą kończyły się sformułowaniem "Zapisz odpowiedź".  Po zapisaniu możesz przejść do kolejnego punktu. Im poważniej podejdziecie do moich próśb, tym lepszą zabawę będziecie mieli przy czytaniu klucza. Powtórne zrobienie testu może nie zadziałać już tak dobrze, więc radzę przygotować się juz za pierwszym razem i jak najszerzej odpowiedzieć na pytania. Do tej pory zawsze robiłam test na żywo, w realu. Nie wiem, czy forma pisana odniesie podobny skutek, ale zaryzykuję.


 Przygotuj sobie dokument worda albo zwykły notatnik. Za chwilę poproszę Cię o wyobrażenie sobie siebie w konkretnych sytuacjach. Gdy już to zrobisz, zapisz swoje odpowiedzi w tym dokumencie. Nie musi to być proza. Wystarczą hasła. To TY będziesz później to analizował a spisanie tego ma tylko służyć lepszemu zapamiętaniu obrazów i wydarzeń.  Moje pytania i prośby będą wystarczające – to znaczy, że na każde dodatkowe pytanie, które byś chciał mi zadać – musisz odpowiedzieć sobie sam. I ta odpowiedź będzie częścią testu. Gotowy? 

1. Wyobraź sobie las. Jesteś w tym lesie. Możesz zamknąć oczy, jeśli pomoże Ci to zobaczyć szczegóły – a wszystkie szczegóły są ważne. 

Daj sobie czas na wyobrażenie sobie miejsca. Potem przejdź do pytań pomocniczych pod spodem. Odpowiedz na nie. Postępuj podobnie z każdym kolejnym pytaniem. 

Pytania pomocnicze: Jaki to jest las? W którą stronę idziesz? A może stoisz? Po czym stąpasz? Co słyszysz? Jak się czujesz? Jaka jest pora roku? 

Zapisz odpowiedź. 

2. Idziesz przez ten las i nagle widzisz strumyk. Wyobraź sobie ten strumyk i zdecyduj się, co robisz.

Pytania pomocnicze: Jaka jest woda w strumyku? Opisz dokładnie, co widzisz/czujesz/słyszysz. Czysta? Mulista? Ciepła? Zimna? Rwąca? Leniwa? Coś w niej jest? Jak go przekraczasz? Czy w ogóle przekraczasz? Pamiętaj, że od Ciebie zależy, co zrobisz.  

Zapisz odpowiedź. 

3. Idziesz dalej przez las. Nagle Twoim oczom ukazuje się polana. Wchodzisz na nią. W oddali widzisz dom. Jaki to dom? Co robisz?

Pytania pomocnicze: Z czego jest ten dom? Jak wygląda? W jakim jest otoczeniu?Ktoś w nim mieszka? Wchodzisz do niego? Omijasz? Rozmawiasz z ewentualnymi mieszkańcami? 

Zapisz odpowiedź. 

4. I znowu idziesz dalej przez las. Nagle, na swojej drodze napotykasz mur. Wyobraź go sobie ze szczegółami. Co robisz?

Pytania pomocnicze: Jaki to mur? Z czego jest zrobiony? Jakiej jest wielkości/dlugości? Jak go przekraczasz? Jak Ci to wychodzi? 

Zapisz odpowiedź.

5. Co widzisz po drugiej stronie muru? 

Zapisz odpowiedź. 

6. W momencie, w którym stajesz pod drugiej stronie muru, nagle czujesz pod stopami piasek. Rozglądasz się i zdajesz sobie sprawę, że znalazłeś sie na pustyni. Podnosisz wzrok i zauważasz, że mur zniknął. Otacza Cię tylko gorący piasek. Słońce praży, jest gorąco, wokół widzisz tylko bezkres wydm. Zaczynasz iść przed siebie. Słońce jednak nie schodzi z nieba, mijają godziny, jesteś zmęczony, spragniony i jest Ci gorąco. Wciąż idziesz. W końcu, za jedną z kolejnych wydm, w środku tej samej pustyni, widzisz jezioro. Co robisz? 

Pytania pomocnicze:  Opisz ze szczegółami swoje zachowanie. Co robisz, w jakij kolejności, dlaczego i z jakim efektem. 

Zapisz odpowiedź. 

***KONIEC TESTU***

Teraz czas na odpowiedzi. :) Nie wszystko da się wyjaśnić w uniwersalnym kluczu, dlatego zachęcam Was do publikowania odpowiedzi w komentarzach – a może wspólnymi siłami odszyfrujemy niektóre znaczenia. 

1. Las, który opisałeś w pierwszym pytaniu symbolizuje Twoje aktualne życie – a raczej to, jak je sobie wyobrażasz i jak się w nim czujesz. Generalnie – im bardziej różnorodny, ciekawy i przyjemny, tym lepiej to świadczy o Twoim samopoczuciu w obecnej sytuacji życiowej. Symboliczne jest też to, co robisz. Jeśli idziesz na przełaj, prawdopodobnie i Twoje życiowe wybory są trochę "poza normami" i ścieżkami wytyczonymi przez innych. Jeśli w lesie są groźne dzikie zwierzęta, których sie boisz, być może i w życiu otaczają Cię ludzie, przed którymi odczuwasz lęk. Gęsta, trudna do przejścia puszcza oznacza swoistą życiową pułapkę, z której trudno znaleźć wyjście. Symboliki jest tu bardzo dużo. 

2. Strumyk to Twoja seksualność. Powiem krótko (za moją koleżanką, która robiła mi ten test :)): ważne, żeby woda była czysta i byś bez problemu pokonał ten strumyk. To oznacza, że nie masz problemów ze swoja seksualnością. Różnorodność strumienia (kamyczki, listki, kolorowe rybki) może świadczyć o wybujałej fanatzji seksualnej, eksperymentach lub bogactwie doświaczeń. Jeśli w wodzie pływają pijawki, jest mulista a Ty boisz się go przejść – Twoja seksualność może powodowac jakieś problemy. 

3. Dom to symbol wiary (lub po prostu duchowości, sfery metafizycznej) a Twoje relacje z mieszkańcami pokazują Twoje relacje z innymi ludźmi. Dom stabilny, mocny, ale ciepły i otwarty oznacza osadzoną wiarę, z którą nie masz problemów. Jeśli natomiast wali się, albo jest nieprzyjazny i nie masz ochoty nawet do niego wchodzić – najprawdopodobniej masz problemy ze swoją sferą duchową. Przyznam, że symbolikę tego punktu najtrudniej mi wyjaśnić. Może ktoś z komentujących mi pomoże? 

4. Mur jest problemem – a sposób jego pokonania opisuje to, jak radzisz sobie z tym problemem. Niektórzy po prostu go przeskakują, bo czują się na siłach to zrobić – albo po prostu mur jest niski. Oznacza to odpowiednio – że świetnie radzą sobie z kłopotami – albo te kłopoty nie są aż tak wielkie, by sie nimi przejmować. Inni obchodzą mur, szukając jego słabego punktu. Pewnie podobnie radzą sobie w trudnych zyciowych sytuacjach – powoli analizując je i spokojnie dochodząc do rozwiazania. Jeden z moich znajomych widział mur jako prastarą budowlę, której koniecznie musiał zrobić zdjęcia. Tak też podchodzi do problemów na codzień – jako do wzbogacającego doświadczenia, które jest cenne poprzez możliwość wyciągnięcia z niego wniosków na przyszłość. 

5. To, co widzisz za murem – to Twoja wizja przyszłości. Cele, do jakich dążysz. Życie, na jakie czekasz. Nie będę wchodzić w szeczegoły, bo można tam zobaczyć absolutnie wszystko. Sugeruję bazować na dotychczasowych symbolach i samemu wyciągnąć wnioski. 

6. Jezioro na pustyni to miłość. Ponoć w ogole jezioro jest symbolem miłości (dlatego jeśli widziałeś je za murem, oznacza to, że to do miłości przede wszystkim dążysz).  To, co robisz w związku z tym jeziorem symbolizuje Twoje podejście do miłości. Jedni od razu wskakują w środek, piją wodę bez zastanowienia. Tak też postępują z miłością w swoim życiu – od razu się angazują, nie myślą o konsekwencjach, pławią się w uczuciu, cieszą nim. Inni najpierw sprawdzają wodę – czy nie jest zatruta? Czy jest bezpieczne dno? Czy nie ma tam np. krokodyli? Myślę, że sami domyślacie się, jakie to ma przełożenie na zyciowe podejście do miłości u takich osób. 

To tyle. Zachęcam do komentowania, dzielenia się odpowiedziami i wyrażania opinii na temat testu. Mi się bardzo podobał i wielką frajdę dała mi sama wycieczka po lecie. Bo fantazja, fantazja, bo fantazja jest od tego… :)