A gdyby tak rzucić to wszystko i pojechać w Bieszczady?

Prawie dwa lata temu zamarzyła mi się ucieczka w Bieszczady i jakoś do tej pory nie udało mi się jej zrealizować. Z pomocą przyszedł wyjazdowy Tweetup, na który kiedyś tam się zapisałam, trochę na zaś. No i wreszcie się udało. Jutro ruszam w góry, w których prywatnie nie było mnie całe wieki. Mam nadzieję, że rzucenie palenia, gwadelupiańska wspinaczka na wulkan i rozpoczęte niedawno treningi biegowe dały mi wystarczająco dobrą kondycję, bym pochodziła po malowniczych szlakach, natrzaskała fot i naładowała akumulatory przed zbliżającymi się miesiącami. A będą to naprawdę emocjonujące dla mnie miesiące, bo zbliża się niezwykle fajna, ciekawa kampania, o której jeszcze nie wolno mi mówić, ale gdy tylko wrócę z weekendu majowego ogłoszę ją oficjalnie na blogu.

Jako że dawno mnie nie było w górach, pewnie popełnię jakieś noobowskie błędy. O czym pamiętać? Co wziąć? Które miejsca w okolicach Wetliny są najciekawsze? No i czy tam są internety…? :)

PS. Na miejscu spotykamy się w naprawdę zacnym gronie, m. in. z moją ulubioną blogerską parą czyli z Venilą Kostis i Pawłem Bieleckim, który zrobił wideoporadnik, co spakować do plecaka. Tak linkuję, bo jestem jedną z tych pięciu osób we wszechświecie, które uwielbiają poczucie humoru Pawła i styl jego rozmaitych produkcji filmowych. Wśród jego fanów są jeszcze tylko członkowie jego rodziny (nie wszyscy) i, no właśnie, szukamy tego piątego. Może to Ty? :)

Komentarze do wpisu: 33 Napisz komentarz

  1. Bieszczady to jedyne góry w PL, w których jeszcze nie byłam ;( Strasznie mnie tam ciągnie, ale ze względu na ograniczony czas, zwykle pada na bliższe pasma. Gdzie bym jednak nie była, to na górskim szlaku mi najlepiej, bo takiej przestrzeni nie ma nigdzie indziej. Życzę Ci więc, by wypad był jak najbardziej udany, a pogoda dopisywała. Już jestem głodna zdjęć. :) A jak masz jeszcze jakieś wątpliwości odnośnie tego, co zabrać, etc., to jeśli masz chęć możesz o tym poczytać u mnie.

  2. Pamiętam jak na 30 urodziny spakowałem plecak i śmignąłem w Bieszczady:) z ciekawych szlaków godnych polecenia to na pewno Bukowe Berdo. Ale w sumie nie ma co wymieniać miejsc, bo tam wszędzie pięknie.

        1. Masz rację. Dziękuję Pani magister, pasjonatko fotografii, moja ulubiona poznanianko, którą chętnie zabrałbym do Włoch – Bolonia? Brzmi chyba dobrze, znam wyśmienitą knajpę. Co po obiedzie? Może romantyczny spacer, który zainspiruje do marzeń? Jaki flow, taki lifestyle. Prawda? :)

        2. Nie pozostaje mi nic innego jak się zgodzić, wszak czego się nie robi dla doświadczenia stanu flow… ;) Mam nadzieję, że Venila już spakowana. Włochy i para świetnych blogerów do fotografowania! Mam flow na samą myśl :)

  3. Pan Kotlet napisał(a):

    Jako osoba która od 15 lat jeździ w Bieszczady pozwolę sobie na parę rad mniej i bardziej oczywistych ;)
    – dobre buty za kostkę, najlepiej wcześniej rozchodzone, uważaj też pod nogi zwłaszcza w kamienistych rejonach – trafiają się żmije. Obserwuj je z bezpiecznego dystansu, nie są raczej agresywne o ile na nie nie nadepniesz. Surowica przeciw jadowi żmiji jest dość daleko i czeka cię wycieczka śmigłowcem – info sprzed paru lat od członka GOPR.
    – lekka pelerynka przeciwdeszczowa – czemu nie kurtka? Bo z kurtki ci cieknie wszystko na spodnie i przesiąka przez nogawki do butów
    – jak nie masz doświadczenia, to trzymaj się oznaczonych szlaków
    – telefon na szlakach wyłączaj – i tak ciężko złapać zasięg, a automatycznie przełączanie się miedzy sieciami ukraińskimi/polskimi/słowackimi pożera baterie w ekspresowym tempie.
    – jak popadało – przygotuj się na uwalenie całej w błocie, zwłaszcza na bardziej leśnych szlakach
    – nie przechodź przez granicę na dziko – można sobie narobić kłopotów
    – z obowiązkowych punktów do zobaczenia w Bieszczadach:
    a) zapora na Solinie – robi wrażenie, poza tym nad Soliną nie ma nic ciekawego, klimat jak nad Bałtykiem – dużo ludzi, syf i drogo
    b) połonina Caryńska i Wetlińska, Bukowe Berdo, Tarnica, Wielka i Mała Rawka (moje ulubione) z Krzemieńcem (punkt w którym krzyżują się trzy granice – można spotkać w lesie ukraińskich soldatów:)
    c) knajpa Siekierezada w Cisnej – można spotkać ciekawych osobników, tzw Bieszczadzkie Zakapiory ;)
    d) popytaj miejscowych o Romka Dobrowolskiego – znajdź faceta, postaw parę piw i niech ci pogra na gitarze, niezapomniane wrażenia. Najłatwiej znaleźć go w Ustrzykach Górnych lub w Czarnej.
    e) Chata Socjologa – osobiście nie byłem, podobno niesamowity klimat.
    f) drewniane cerkwie – naprawdę ładne i miło pooglądać
    Polecam też kąpiele w strumieniach (uwaga, zimna woda i ślisko), pstrągi i wszystko co jest robione z miejscowych owoców runa leśnego – pierogi z jagodami, grzyby itd.

    WIFI napewno jest w Ustrzykach Górnych w nowym zajeździe Pod Caryńska, w Cisnej też chyba gdzieś widziałem znaczek WIFI – dalej nie wiem, nie po to jadę na wakacje żeby z internetów korzystać :)

    Mała rada praktyczna – planuj trasę tak, żeby zejść z gór jak najbliżej miejsca bazowania lub samochodu. Nie ma nic gorszego niż świadomość, że po paru godzinach zapieprzania musisz jeszcze jakoś dotrzeć parę km i dopiero odpocząć. W sezonie ludzie chętnie biorą na stopa, polecam ten środek transportu :)

    Jakbyś miała jeszcze jakieś pytania to śmiało, jakieś miejsca noclegowe u miejscowych (a nie w hotelu) też da radę ogarnąć :) Zazwyczaj moje wyjazdy tam są nieco partyzancko-punkrockowe, ale cóż, każdemu jego porno ;)

    1. softshell napisał(a):

      Generalnie bym się zgodził, ale proponuję nie łączyć Soliny z Polańczykiem. Polańczyk ma parę fajnych knajp i tyle. Sama Solina to nie tylko tama, warto ominąć gł. „atrakcje” prócz tamy, którą każdy przewodnik tam rzyga. Znając życie to i tak będzie Lesko, Tama, U. Dolne, Cisna, Polańczyk-Solina… a ja proponuję min. zakład karny w Uhercach Mineralnych i piwo lokalne stamtąd;)

  4. dziadowska napisał(a):

    Polecam trasę z Wołosatego – Tarnica, Halicz, Rozsypaniec, piękne widoki, po jednej stronie widać Polskę, po drugiej Ukrainę i idzie się cały czas szczytami gór. Trasa na ok. 5h, ale robi się takie koło, że wraca się do Wołosatego tylko z innej strony. To dobre dla zmotoryzowanych, bo nie trzeba martwić się o dojazd do samochodu. Poza tym Połonina Caryńska i nocleg w Chatce Puchatka na Wetlińskiej, wschód i zachód słońca na szczycie jest genialny i można spotkać Jelenia Filipa.

      1. dziadowska napisał(a):

        dlatego trzeba wziąć po butelce wina i wypić przy zachodzie słońca. od jednej strony jest wejście na Wetlińską 45 minutowe, idzie się drogą dojazdową do schroniska, nie ma stromych podejść, więc dźwiganie butli wina nie będzie aż tak uciążliwe, a jaka radość później ;)

        1. softshell napisał(a):

          Wolę to trudniejsze podejście – mniej turystów. A zakapior nie bierze butelki, tylko karton ;)

        2. dziadowska napisał(a):

          a no tak, widzisz, nie jestem zakapiorem, to nie wiedziałam. no jasne, że to trudniejsze ma sens, to łatwiejsze można wykorzystać jak się chce zejść później drugą stroną, np. na Caryńską, żeby nie iść ta samą drogą, ale już jak kto woli. mi się nie chciało jak szłam tam na nocleg i w ogóle bałabym się tą drugą stroną, bo już się ściemniało i mnie straszono niedźwiedziami i ciupakabrą.

  5. softshell napisał(a):

    Moje rodzinne strony – polecam:) A Wetlina… ech wolność pełna:) Acha – niech Bielecki tak nie zaciąga „heeejjjj” to nie Zakopane:)

  6. Jacek napisał(a):

    Ha, widziałem Cię w sobotę, kiedy wchodziłaś do Chaty Wędrowca po południu :) Muszę stwierdzić, że na żywo jesteś jeszcze ładniejsza niż na fotkach (serio, to żaden podliz), ale z drugiej strony sądziłem, że jesteś wyższa :)
    Pozdr – stary (prawie) znajomy.
    J.

Dodaj komentarz