ALTERNATYWA DLA SAMOBÓJCÓW

Czasem marzę o tym, by mieć do dyspozycji jakieś alternatywne życie, w którym mogę robić, co chcę, bez ponoszenia konsekwencji swoich czynów. To trochę tak, jakby mieć możliwość save’owania życia, robienia jakiejś głupoty, i – jeśli nie wyjdzie mi na dobre – wczytywania ostatniego zapisu.

Odruch robienia takiego save’a mam zwłaszcza w czasie, kiedy gram w jakąś fajną grę komputerową. Wychodzę na ulicę, wsiadam w auto i jakby odruchowo chcę wcisnąć Ctrl+S – w końcu nigdy nie wiadomo, czy nie zdarzy się jakiś wypadek. Save’y przydałyby się też przed rozmową z szefem, przed egzaminem czy wystąpieniem publicznym. Ile to razy miałam ochotę wejść do pokoju prezesa i powiedzieć mu, że jest głupim chujem, który nie potrafi przyznawać się do własnych błędów i wyładowuje na pracownikach swoje frustracje. Potem tylko „wczytaj ostatni zapis” i jakby nic się nie stało.

Między innymi dlatego nigdy nie zrozumiem samobójców. Człowiek, który chce skończyć swoje życie marnuje wspaniałą okazję na zrobienie czegoś, na co większość nigdy by się nie odważyła. Skoro jego życie dla niego samego nie przedstawia już żadnej wartości, to mógłby je zaryzykować na milion różnych sposobów, wliczając w to te, które przyniosą korzyść innym. Oto lista ryzykownych rzeczy, które chciałaby zrobić z takim „bezwartościowym” życiem:

  • Posłużyć policji jako wtyczka w jakiejś niebezpiecznej organizacji przestępczej.
  • Pojechać do krajów Trzeciego Świata i pomagać ludziom.
  • Ratować ludzi z płonących budynków itp.
  • Inwigilować sekty.
  • Powiedzieć do lustra trzy razy „Candyman” (a może to było pięć razy?).
  • Wystąpić u Drzyzgi i powiedzieć tym idiotom, co o nich myślę
  • Włamać się nocą do domu Wiśniewskiego i zgolić mu łeb.
  • pobić rekord ilości alkoholu we krwi.
  • Uciekać przed policją, która chce mnie zatrzymać za przekroczenie prędkości.
  • Iść na seks-party.
  • Uprawiać seks w kościele. Z księdzem.
  • Zdradzić faceta z autobusem Arabów.
  • Zamieszkać w Czarnobylu.
  • Przejść się nocą po Krakowie, krzycząc – Wisła to chuuuuuuje!
  • Przejść się nocą po Warszawie, krzycząc – Legia to pedaaaaaały!

 Czekam na kolejne propozycje. :)

Komentarze do wpisu: 20 Napisz komentarz

  1. Gość: gggg, 82.177.244.13* napisał(a):

    stnac na srodku drogi i popatrzec jak samochody mnie omijaja… albo potracaja, wolaja po psy i mnie ciagna do psychiatryka. ;)

  2. Gość: jacuś, un-1-138.domainunused.net napisał(a):

    Ja bym się przyczynił do poprawy warunków życia społeczeństwa – zebrać potężną ekipę samobójców, chodzić po mieście i pobić taką ilość dresów, skinów ile tylko się będzie dało (niech mają chuje za karę – ostatnio kumplowi z nudów butelkę na głowie rozjebali)

  3. Gość: ., proxy.koba.pl napisał(a):

    podejsc pod piękne czarne bmw dresiarza który siedzi w środku, zdjąc majtki i wypróznic mu się na przednią szybę

    nie, nie jestem kaprofilem

  4. albo przynajmniej zrobić to tak, żeby uszczknąć coś, czego inaczej się nie da, np rzucić się z malowniczej przepaści nadmorskiej, z miernym spadachronikiem byle tylko wyhamował nieco pęd i pozwolił się ponapawać pięknymi okolicznościami autodestrukcji…

  5. chciałabym zrozumieć geniuszy w stylu jaśnie panujących bliźniaków czy pana G. Narazie nie próbuję, bo mi się mózg zlasuje i zemrę przedwcześnie w sile wieku.

    Z twoich propozycji podoba mi się pierwsza(niekoniecznie tuż przed zaplanowanym zgonem) oraz 2 ostatnie.To musi być odjazd ;), ale najlepiej zaraz po meczu, żeby więcej atrakcji się trafiło.

  6. Gość: OMG, nat-mia.aster.pl napisał(a):

    Jak czegoś nie rozumiesz to sie na ten temat nie wypowiadaj bo piszesz same głupoty

  7. Gość: , ggm242.internetdsl.tpnet.pl napisał(a):

    Oczywiście, Segritto, ale zważ to, że taki samobójca, chce jak najszybciej zakończyć swój żywot i męczarnie. Prawdopodobnie NIE CHCE żyć, a nie – chce umrzeć. I to jest zasadnicza różnica między Twoją wersją, która jest przecież piękna i cudowna, a rzeczywistością.

  8. Gość: psychol?, awr65.neoplus.adsl.tpnet.pl napisał(a):

    Dziwne, że nikt nie napisał o krzywdzeniu innych i zabijaniu. Nie dbając o swoje życie można by zasiać hardkorową grozę w jakimś mieście/kraju i zakończyć to masakrą godną CNN, pozbawiając na długi czas wielu ludzi fundamentalnego poczucia bezpieczeństwa. Dzień, centrum miasta, w całkiem cywilizowanym kraju – co z tego?

  9. Gość: kaska, chello089074201098.chello.pl napisał(a):

    Mialam takiego dola. ostatnio znowu wraca mi depresyjny nastroj i to ze do niczego sie nie nadaje… Nie sadzilam ze sie jeszcze usmiechne dzis:) jestes nie zla. Najbardziej podoba mi sie propozycja:

    Włamać się nocą do domu Wiśniewskiego i zgolić mu łeb.

    Ale po co to? x) hehehe

    Wystąpić u Drzyzgi i powiedzieć tym idiotom, co o nich myślę

    smieszna propozycja ale calkiem hardkorowa po takim wystepie to nic tylko sie zabic x)

    Pojechać do krajów Trzeciego Świata i pomagać ludziom.
    Nad tym czesto sie zastanawiam.

    Posłużyć policji jako wtyczka w jakiejś niebezpiecznej organizacji przestępczej.
    Nie zgodziliby sie x)

    Powiedzieć do lustra trzy razy Candyman (a może to było pięć razy?).
    Z jakiego to filmu?

    Przejść się nocą po Krakowie, krzycząc Wisła to chuuuuuuje!
    To chyba juz do kategorii ekstremalnej smierci? ;))))

  10. Gość: AnOnIm, 195.117.112.6* napisał(a):

    szukałam w necie własnie i znalazłam, że trzeba powiedzieć pięć razy :D i jeszcze jedna prośba…bo nie oglądam horrorów i jakbyście mogli mi wytłumaczyć po krótce o co chodzi z tym CANDYMANem

    a tak poza tym to baaaaaaardzo mi sie podoba Twój blog :D to z Wa-wą i wisniewkim jest najlepsze ;)

Dodaj komentarz