antykoncepcja i nauki przedmałżeńskie

Gdyby nie boks reklamowy „Your Life”, który dziś widnieje w lewym górnym rogu bloga, nie wiedziałabym nawet, że istnieje coś takiego jak Światowy Dzień Antykoncepcji. Jest to o tyle zabawne, że właśnie dziś moi znajomi biorą ślub i zastanawiam się, jak to wróży ich reprodukcyjnej przyszłości.. ;)

Temat antykoncepcji mamy już przewałkowany od najmłodszych lat. Pamiętam, jak w szkole z mozołem tłumaczyli mi, że stosunek przerywany to zupełna lipa, „kalendarzyk” to lipa, prezerwatywy to względna lipa (ale jako jedyne ochronią mnie przed AIDS) a najlepiej brać tabletki. Tłumaczyli jeszcze w podstawówce, kiedy chłopcy byli dla mnie gatunkiem nadającym się jedynie do zabawy w bazę wojskową… Ale – podobnie jak lekcje o narkotykach – szkolenia te podziałały i na szczęście do dziś nie interesuje mnie karfurowska alejka z pampersami.

Tak samo dobrze wyedukowani są moi znajomi. Wyobraźcie sobie więc ich zdziwienie, gdy na naukach przedmałżeńskich jakaś babka-zawsze-dziewica wytłumaczyła im, że to, czego uczono ich w szkołach, to szatańska manipulacja mająca na celu zwabienie ich biednych duszyczek do piekła.

Kiedyś to było pięknie. Głównym zmartwieniem kościoła był seks przedmałżeński. I można się było z tym zgadzać lub nie, ale idea, przyznacie, była szczytna. Chodziło o świadome wybieranie partnera, z którym łączy nas miłość i wspólne plany a perspektywa zajścia w ciążę nie niesie za sobą ryzyka samotnego macierzyństwa.

Dziś jednak kościół wziął się za seks sam w sobie, co oczywiście nie dziwi, bo któż mógłby więcej o seksie wiedzieć, niż ksiądz. Oto, czego moi znajomi dowiedzieli się na obowiązkowych naukach przedmałżeńskich:

1. Seks z zabezpieczeniem to grzech, bo nie prowadzi do zapłodnienia.

2. Seks w dni bezpłodne to grzech, bo nie prowadzi do zapłodnienia.

3. Uwaga, to będzie najlepsze: Brak seksu w dni płodne to grzech, bo nie prowadzi do zapłodnienia.

4. A w ogóle prezerwatywa to wynalazek diabła. I to diabeł wmówił nam, że ona chroni przed wirusem HIV. Bo w istocie prezerwatywa jest z takiego porowatego materiału. I te pory są na tyle małe, że nie przepuszczają plemników – i na tyle duże, żeby wirusy HIV mogły sobie bezpiecznie przejść. I producenci prezerwatyw specjalnie ją tak właśnie skonstruowali. Żeby szerzyć HIV.

No i niech ktoś mi teraz wytłumaczy, jak można być katolikiem (czyli słuchac się kościoła) i mieć mózg jednocześnie?

 

 

 

Komentarze do wpisu: 53 Napisz komentarz

  1. Swoją drogą przypomniała mi się lekcja religii z liceum. Ksiądz mówił właśnie o tych „porach” w prezerwatywach i rysował w jaki to rzekomy sposób wirusy się przez nią przedostają. Gdyby nie moja wrodzona pokora, to zaśmiałbym mu się prosto w twarz.

  2. My na naukach przedmałżeńskich dowiedzieliśmy się, że prezerwatywa prowadzi wprost do zdrady, bo kiedy mąż zauważy, że w gumce da się bez konsekwencji bzykać żonę, to, szybko kojarząc, dojdzie do wniosku, że inną też można. Uroczo proste i oczywiste :)

  3. Melyndo, jak rozumiem, że tylko wrodzona kultura powstrzymała Twojego męża przed daniem w twarz kobiecie, która tak bezczelnie odmówiła mu cienia inteligencji :)?

  4. U mnie na religii ksiądz dogłębnie i długo tłumaczył jaki pocałunek jest grzechem a jaki tylko niewinnym gestem sympatii. Szkoda było nawet czasu żeby z nim dyskutowac.
    A księża wbrew pozorom wiedzę praktyczną o seksie mają rozległą… kto ma okazję odwiedzic tyle burdeli w całej Polsce? Nowa parafia, nowe miasto, nowe możliwości:)
    Mam nadzieje ze Bóg puknie solidnie w głowę błyskotliwego papieża potępiającego używanie prezerwatyw.

  5. dlatego nie wstapilam na lono Kosciola i nie zamierzam, majac – dzieki rodzicom – wolny wybor. ostatnio tlumaczylam takiemu slodkiemu pimpusiowi z zakonu, mlodemu, dlaczego seks wiaze sie z odpowiedzialnoscia, ze nie ma metod stuprocontowego zabiezpieczenia przed ciaza i Hiv – pekaja gumki az milo, tabletki maja wspolczynnik 99,8 itd. Kiwal lebkiem, tak tak, rozumie, dziwowal sie, w Kosciele mowy nie bylo o tym, zastanawial sie, czy w zwiazku z tym mozna by uznac ten margines bledu i nieskutecznosci za poletko do popisu dla Pana Boga i tym samym dopuscic antykoncepcje itd. Dowiedzial sie tez dopiero ode mnie o samoistnych poronieniach, czasem nawet niezauwazanych przez kobiety – 40-60% ciaz tak sie konczy.
    Wiec niespecjalnie wyksztalceni sa ksiezulkowie. Ale najlepsze, ze potem w nocy, majac ku temu okazje – normalnie sie do mnie dobieral, zdazyl zapomniec wszystko co bylo mowione – odpowiedzialnosc, a co by bylo gdyby itd. Instykt samczy go poniosl az milo. Wiec ja juz zupelnie nie rozumiem – nie dosc, ze wciskaja kit innym, to jeszcze drecza siebie, bo mam wrazenie, ze ten kolega, to niejedyny co sie minal z powolaniem:)oj niejedna by pozytek z niego miala…:)kto to wymyslil, ze cierpienie uszlachetnia? zapomnialam…

  6. Można być katolikiem i mieć mózg, choć przyznaję, że czasem jest trudno. Wynika to stąd, że w Kościele dominują nieuki i fanatycy. Głosy rozsądku są rzadkie i słabo słyszalne. Sam to odczuwam, bo jako człowiek wierzący czuję się obco, słuchając tak głupich nauk, jak zacytowane przedmałżeńskie. Niestety wszelka krytyka kończy się oburzeniem dewotów i posądzeniem niemalże o herezje.

    Pomimo tego nauka Kościoła o seksie ma sens. Czasem jest nadużywana i kierowana w dziwne rejony. Ale generalnie ma prosty wymiar społeczny: im mniej seksu poza małżeństwem, tym mniej nieprzemyślanych decyzji, przypadkowych dzieci, zdrad i rozczarowań. Nie wszyscy muszą mieć nad sobą groźbę kary, żeby postępować świadomie i odpowiadać za siebie, ale większość ludzi tak po prostu ma – trzeba im narzucić generalną zasadę na wyrost, wtedy uniknie się większości problemów.

    Dzisiaj groźba kary boskiej na nikogo nie działa, a Kościół nie wymyślił lepszego argumentu kija. Zaczyna mówić za to językiem pozytywnym, uczy się doceniać seks, mówić „penis”, zachwyca każdą miłością itd. Raczej podkreśla wartość czekania do ślubu i małżeńskiej wierności, niż rzuca gromy. Mówię tu oczywiście o tej bardziej świadomej części duchowieństwa, bo reszta na wszelki wypadek dalej straszy i wysuwa argumenty, które mogą obrazić każdego w miarę inteligentnego człowieka.

    Przykro mi, że większość z was ma tak negatywne doświadczenia z księżmi. Ci, którzy minęli się z powołaniem, to na szczęście margines. Fakt, że najbardziej rzutują na obraz Kościoła na zewnątrz. Głupie i nielogiczne argumenty podawane z dogmatycznym przekonaniem to niestety norma, ale zdarzają się chlubne wyjątki: polecam kościoły akademickie i Dominikanów – to najbardziej „oświecone” miejsca w polskim kościele. Cytat z dzisiejszego kazania (UKSW, Bielany, Warszawa).

    Ksiądz w kazaniu: „Zapraszam do spierania się ze mną i dzielenia własnym zdaniem. Wy nie jesteście kurami, a ja nie jestem właścicielem kurnika. Każdy ma własny rozum i niech go używa.” Miłe? Polecam trochę wysiłku i szukania takich kościołów, gdzie kazania głoszą mądrzy i pokorni księża.

    A wracając do tematu i podsumowując go:
    – jest wiele osób, które seks i związki traktują odpowiedzialnie i – niezależnie od własnych poglądów nt. antykoncepcji – szanuję je i cenię,

    – da się czekać do nocy poślubnej i jest to fajne,

    – seks w małżeństwie jest zawsze dobry, bo nie służy tylko do zapłodnienia,

    – każdy sam wybiera z kim śpi i kiedy, ale swój rozum ma i niech pomyśli, zanim wskoczy do łóżka nieodpowiedniej/przypadkowej/niekochanej osoby,

    Nauka społeczna Kościoła ewoluuje – także interpretacje moralne – ale nie liczcie na to zbyt szybko. Czasem to trwa stulecia…

  7. Są pewne granice głupoty i manipulacji ale tu zostały przekroczone po 100 kroć. Żaden ksiądz nie powiedziałbym że sex w dni niepłodne to grzech! Po co kłamiesz? a po drugie nieuki to że guma nie chroni tylko zmniejsza zagrożenie zarażenia się HIV to nauka a nie poglądy Kościoła. ale czego się spodziewać po hedonistach i niedouczonych kur…? nie moge się doczekac kiedy Turcja wejdzie do UE a póxniej padnie Francja i może kiedyś Polska stanie się jakimś emiratem bo ku temu zmierzamy. ciekawe co wtedy będziecie pisac i gdzie:)

  8. „Słuchać się kościoła„??? A po jakiemu to? Z „się„ przesadziła Pani. „Słuchać kościoła„ – tak będzie poprawnie. I rzeczywiście mózgu trzeba mieć ćwierć w najlepszym wypadu, żeby brednie wykładane na „naukach przedmałżeńskich„ wziąć poważnie. I o rozumie nie najlepiej świadczy sam udział w cyrku.

  9. seboumi,
    jakże miło czytało się Twój komentarz. Dziękuję za wierzący głos rozsądku. :)

    gawel123456,
    na jakiej podstawie uważasz, że kłamię?

    iamw220,
    rozczulający są ludzie, którzy poprawiają poprawne. Wędrujesz do klatki z trollami. :)

  10. Ja mogę być w klatce z trollami. Posłucham się Ciebie;) i tam pójdę z własnej i nie przymuszonej woli.

    Niektórzy ludzie mówią „ jak my byli w sklepie, to fajną kurtkę my widzieli„.

  11. 1. Seks z zabezpieczeniem to grzech, bo nie prowadzi do zapłodnienia.

    2. Seks w dni bezpłodne to grzech, bo nie prowadzi do zapłodnienia.

    3. Uwaga, to będzie najlepsze: Brak seksu w dni płodne to grzech, bo nie prowadzi do zapłodnienia.

    4. A w ogóle prezerwatywa to wynalazek diabła. I to diabeł wmówił nam, że ona chroni przed wirusem HIV. Bo w istocie prezerwatywa jest z takiego porowatego materiału. I te pory są na tyle małe, że nie przepuszczają plemników – i na tyle duże, żeby wirusy HIV mogły sobie bezpiecznie przejść. I producenci prezerwatyw specjalnie ją tak właśnie skonstruowali. Żeby szerzyć HIV.

    Dlaczego kłamiesz? bo twoje wypowiedzi są niezgodne z nauka Kościoła!!!!!!!! i żaden ksiądz nie będzie gadał takich głupot, szczególnie jeśli chodzi o 2 i 3 punkt. Pierwszy punkt jest bez sensu, nie takie jest uzasadnienie zakazu używania środków antykoncepcyjnych a w 4 poza demagogią i własną interpretacją w stylu ” A w ogóle prezerwatywa to wynalazek diabła. I to diabeł wmówił nam, że ona chroni przed wirusem HIV” jest prawda stwierdzona nawet przez producentów prezerwatyw że żadna metoda nie chroni w 100% przed HiV. Dlaczego piszesz takie brednie? chcesz swoją niewiedzą i głupotą pogłebić nienawiść do Kościoła?

  12. @gawel123456 chyba się nieco zagalopowałeś. Czy twoja misja obrony Kościoła sprowadza się do nazywania ludzi niedouczonymi kurwami. To dzięki takim ludziom jak ty, ludzie odwracają się od tej instytucji. Nie możesz przyjąć do wiadomości, że takie przypadki mają miejsce bo zajęcia prowadzą ludzie niekompetentni? I w koncu – gdzie widzisz nienawiść do KK? Ktoś ci zabrania tam chodzić lub skazuje na ostracyzm? Więc więcej juz nic nie mów dzieciaku.

  13. panie darusk ja nie mam żadnej misji obrony Kościoła ale jak czytam takie kpiarskie, kłamliwe teksty których jedynym celem jest poniżenie i szerzenie nienawiści to mnie trafia. Gdzie jest nienawiść? poczytaj sobie komentarze np o katolikach i mózgu

  14. Segritto, z tym HIV to kościół ma rację, a nie Twoja szkoła :]

    Do pewnego momentu wierzono, że nieuszkodzona gumka to 100% zabezpieczenie przed wirusem … no i jednak wałek.
    Teraz mówią, że gumka chroni w 80% i to przy dobrych wiatrach. I to wynika właśnie z tych prezerwatywowych porów itp. ;) To nie taka duża ochrona wbrew pozorom.

  15. jej… no oczywiście, że skoro gumka nie chroni przed ciążą w 100%, to przed HIV tez nie :) Po prostu jest jedynym poza abstynencją seksualną zabezpieczeniem. I dlatego gorąco na gumki namawiam :)

    gawel123456,
    kompromitujesz się. Nie podałeś mi żadnego argumentu, że kłamię. Po prostu oskarżyłeś o kłamstwo na zasadzie „bo to nieprawda la la la la a ty gupia jestes!”. Gdybym była Twoją przyjaciółką, powiedzialabym „przestań”, ale skoro nie jestem – baw nas dalej :)

  16. kobieto to ty jeszcze czytac ze zrozumieniem nie potrafisz? to jak ten blog załozyłaś?:) twoje wszystkie przykłady są absolutnie sprzeczne z nauką Koscioła i dlatego napisałem ci wyżej że nie ma mozliwosci aby ksiądz głosił takie bzdury! jesli to nie kłamstwo to co? manipulacja, fantazja, chęć ośmieszenia Kościoła, zabłyśnięcia przed gawiedzią? jeśli tak to przepraszam ale to i tak nie zmienia faktu że nie masz pojecia o czym piszesz a piszesz bzdury totalne. a tym co tu napisałaś rozwaliłas mnie doszczętnie „jej… no oczywiście, że skoro gumka nie chroni przed ciążą w 100%, to przed HIV tez nie :) Po prostu jest jedynym poza abstynencją seksualną zabezpieczeniem.” Nie chroni i jest jedynym zabezpieczeniem:):) schizofrenia?:) jak nie chroni to i nie zabezpiecza, może jedynie zmniejszyć ryzyko ale ja do kamikadze nie należę i dlatego gumek nie polecam, raczej jedyny 100% środek – WIERNOŚĆ . abstynencja jest jedynym zabezpieczeniem to skad się bedą brały dzieci? z próbówki:):):) Masz ciekawy sposób rozumowania?:):) jaką ty szkołe skończyłaś? i zamiast obrażać innych i pisac „puste” pełne oburzenia farmazony warto się douczyć i wyjść z tego zacofanego świata uprzedzeń do tego co głosi Kościół, może się czegoś wtedy nauczysz. pozdrawiam

  17. „No i niech ktoś mi teraz wytłumaczy, jak można być katolikiem (czyli słuchac się kościoła) i mieć mózg jednocześnie?”

    to jest pewnie tajemnica wiary ;)

  18. Seg, a czy Twoi znajomi zwrócili uwagę księdzu, który prowadził naukę, że opowiada „dziwne historie”. Czy chłopak, który zamierza obiecać swojej narzeczonej dozgonną miłość itp., miał jaja żeby wstać i zwrócić księdzu uwagę, wtrącić coś od siebie? Pewnie nie, pewnie siedzieli tam jak owce i uśmiechając się układali w głowie relację z nauk, jaką opowiedzą swoim znajomym. Małżeństwo nie jest dla dzieci, a dla mnie to właśnie takie osoby są jeszcze dziećmi. Tak więc, życzę zdrowia, szczęścia, pomyślności i oby się dogadali w sprawie opieki nad dzieckiem w trakcie zbliżającego się rozwodu. p.s. wiele osób ma krytyczne spojrzenie na nauki przedmałżeńskie i na całą instytucje jaką jest Kościół, ale jakoś każdy idzie do księdza i prosi o ślub. Skoro nie wierzycie, to po co Wam taki ślub? Jedźcie na ceremonię zaślubin do Tybetu, albo na Bliski Wschód (od 2001 stał się trendy…). Wtedy będzie czym się lansować w pracy!

  19. goscinnyyy,
    oni chcieli wziac slub. Gdyby sie postawili tej katechetce czy komustam, to by nie dostali papierka. Nie dostaliby papierka – nie wzieliby slubu. I dlaczego sadzisz, ze sa niewierzacy?

  20. Wierzący lub nie, nie to miałem na myśli. Katolicy wymyślili inkwizycję, a niewierzący leczą ludzi w Afryce, więc nie oceniam wg wiary. A z tym papierkiem, to bez przesady. Komunizm się skończył i mamy wolność słowa, nawet w Kościele. Katechetka/ksiądz też ludzie i można z nimi dyskutować. Trzeba się naprawdę BARDZO postarać, żeby nie uzyskać zaświadczenia.

  21. „oni chcieli wziac slub. Gdyby sie postawili tej katechetce czy komustam, to by nie dostali papierka.”

    Yyy, a to w Polsce istnieje obowiązek brania ślubu w kościele, z którego nauką się nie zgadzamy, z którego poniekąd szydzimy? Dziwny to kraj… a może ludzie dziwni? Po cholerę szli na nauki przedmałżeńskie! Czysta hipokryzja.
    Nie wiem, na ile dosłownie Twoi znajomi powtórzyli słowa babki-zawsze-dziewicy a na ile je sobie odpowiednio zinterpretowali w celu ich wyszydzenia (bardzo to dojrzałe). Owszem, są nawiedzone baby, ale bezsens sytuacji nie polega na tym, że kościół i jego nauka jest w 100% taki jak te baby, a na tym, że Twoi znajomi nie mając pojęcia o nauce kościoła chcą w nim wziąć ślub.
    Kiedy u nas będzie normalnie? Dziwić się, że radiocomaryja ma pretensje do bycia reprezentantem narodu, skoro ponad 90% mieszkańców to katolicy? Cóż z tego, że więcej niż połowa z nich z kościołem się nie identyfikuje, a jednocześnie nie ma odwagi, by postępować po swojemu, tylko bierze ślub w tym bezmózgim wg Ciebie kościele? Paranoja.

  22. jw,
    oni sa ludzmi wierzacymi, chrześcijanami wychowanymi w wierze katolickiej. Chcieli wziąć ślub w kościele. Jeśli pośmianie się z katechetki na naukach przedmałżeńskich było ceną, którą trzeba zapłacić, to dlaczego mieliby tego nie robić?

  23. jw, bo ty nie rozumiesz jednej sprawy. ja np. też jestem wierząca. wierzę w Boga, ale wierzę też, że jest jeden. To religie wykorzystują go na własny użytek dorabiając do niego teorie. Mniejsza o to. Dla mnie ślub kościelny był ważny, bo też byłam wychowywana w wierze katolickiej. Jak bym była wychowana w islamie, to pewnie wzięłabym ślub wg ich rytuału. Lubię mistyczny aspekt ślubu. I wybacz, ale jak można zarzucać ludziom paranoję, jeśli jednocześnie wymaga się od nich wiary w absurdy, których absurdalność została dawno temu udowodniona przez naukę. To tak samo jak z wiarą w kreacjonistyczną wersję powstania świata. Nie wiem, co bym musiała wziąć i jak mocne musiałoby to być, żebym w to WIERZYŁA. nie neguję rzeczy nieudowodnionych, bo teorii i ich wariacji może być nieskończona ilość, ale wymaganie od ludzi wiary w absurdy jest dopiero paranoją. już pomijam to o czym wspomniała seg w notce. wg naszego kościoła (i innych religii też, żeby nie było że nasza jest taka zła), seks ma zawsze wydźwięk negatywny i służy do reprodukcji. nie ma mowy o tym, żeby był przyjemny. jeśli religia wymaga celibatu i życia w poczuciu winy i żalu za grzech, to wybacz, ale wiele osób powie NIE. to co mnie razi w religii katolickiej to te celebrowanie cierpienia i czekanie na radość w życiu wiecznym. a daj spokój. każda religia ma swoje paranoje, stąd coraz więcej gnostyków i ateistów. ja jestem gdzieś na osobnej planecie w tym chaosie zasad i reguł. i chodzę z obrączką na palcu, na pamiątkę mojej przysięgi przed mężem i Bogiem. nie przed księdzem. równie dobrze mogłoby to być w obrządku indiańskim. Tylko urząd by tego nie uznał, a sam cywilny nie ma dla mnie tego wątku mistycznego, o którym wspomnialam na początku. jeśli religie wzięły sobie prawo do nauk, to ludzie mają prawo do zachowania rozumu.

  24. Fascynują mnie tacy ludzie jak Gaweł.

    W imię swojej wiary są gotowi czynić zło.
    Bo czymże jest bluźnienie? Jest krzywdzeniem bliźniego.

    Nieważne, że Chrystus inaczej nauczał. Że dla niego miłość bliźniego była najmocniejszą bronią przeciw złu.

    Proszę, niech mnie ktoś przekona, że agresja jest przejawem miłości bliźniego.

  25. Droga Seg, odpowiadając na Twoje pytanie czy można być katolikiem i mieć mózg jednoczenie, odpowiem, że TAK. Inną kwestią jest wykorzystanie tego mózgu, otóż u katolików (i wszystkich innych wierzących) sprowadza się to jedynie do zachowania funkcji życiowych, natomiast nie zachodzą w nim żadne procesy myślenia.

    Większość ludzi woli umrzeć niż myśleć i tak też właśnie czynią J.J. Rosseau

  26. seg, czy tak samo pośmiali się z zawartości protokołu, który podpisywali w kancelarii proboszcza, a w którym stwierdzali, że znają naukę kościoła w „wyśmiewanych” aspektach? Czy tak samo pośmiali się ze złożonej PRZYSIĘGI, w której to przysięgają „przyjąć i PO KATOLICKU WYCHOWAĆ potomstwo”? Jeżeli tak, to po cholerę cała ta szopka? A jeżeli przysięga była „na poważnie”, to w jaki sposób mają wychowywać swoje dzieci po katolicku, skoro nie zgadzają się z Tą nauką? I tak jak Ty masz prawo sugerować, że katolicy to „bezmózgowcy”, tak ja mam prawo oceniać, że Twoi znajomi w najlepszym przypadku są ludźmi niedojrzałymi, a niczym przesadnym jest nazwanie ich hipokrytami. Tak, czepiam się, bo prawda jest taka, że najłatwiej potraktować kościół jak supermarket (tu piję do ml) – mam mistyczną potrzebę, więc ją sobie zaspokajam, nie zastanawiając się nad tym, co tak naprawdę się z tym wiąże. Przecież ksiądz, udzielając ślubu, zakłada, że udziela ślubu katolikom, którzy co najmniej znają i zgadzają się z jego (dziwną czasem, może i bezsensowną) nauką. Nie sądziłem, że ślub – ważne wydarzenie w życiu – może tak łatwo być jednocześnie oszukiwaniem innych. Dwa w jednym: mistyczne przeżycie, a wobec księdza – oszukanie i przechytrzenie go i jego instytucji: pokornie uczestniczymy w „bezmózgich” katechezach, podpisujemy protokoły, przysięgamy rzeczy których i tak nie dotrzymamy. Pomyślałyście kiedyś o tym? ML, jeżeli potrzebowałaś mistycznego przeżycia, mogłaś zorganizować mistyczną imprezę w 100% zgodną z Twoimi oczekiwaniami i wiarą, choćby na łące w kręgu w otoczeniu jelonków – to dopiero byłoby przeżycie: niepowtarzalny, niezapomniany ślub, nie tylko dla Was, ale i dla Waszej rodziny! Lepiej konformistycznie iść do księdza, pościemniać mu, pośmiać się wśród znajomych z baby-zawsze-dziewicy, ale i tak wziąć ślub w kościele, bo wszyscy tak robią.
    Krytykując, wypadałoby przynajmniej ZNAĆ nauczanie kościoła na temat seksu i antykoncepcji, a nie powtarzać (choćby za niedouczoną zawsze-dziewicą, których na pęczki) banały i utarte stereotypy. Co więcej, zagłębiając się w temat, można się dowiedzieć, że kościół (tak, ten katolicki) uznaje WYŻSZOŚĆ własnego sumienia nad nauczaniem (tylko trzeba wiedzieć jeszcze, co jest nauczaniem, a co prawdą wiary – zapewniam, że stosunek do antykoncepcji to nie element wiary i wcale ML nie musisz WIERZYĆ W ABSURDY, bo tego nikt od nikogo nie wymaga). Można wcześniej dowiedzieć się, ile kontrowersji wzbudziło WŚRÓD KATOLIKÓW (także biskupów) wprowadzenie takiego nauczania, jakie znamy – i to w latach 60-tych, 70-tych, i jakie ostatecznie powody przeważyły o przyjęciu tezy „antykoncepcja to grzech”. Mając taką wiedzę, można spodziewać się, że w niedługim czasie nauczanie w tej kwestii się zmieni (jak choćby wcześniej w kwestii sekcji zwłok, transfuzji krwi, przeszczepów). Można mieć swoje zdanie, ale trzeba je potrafić wyrazić, a nie chować głowę w piasek, potem pośmiać się, wyszydzić, a potem składać niespełnialne przysięgi przed ołtarzem w celu zaspokojenia własnych mistycznych potrzeb… Wybaczcie, ostro to brzmi, ale tak to niestety wg mnie wygląda. I zgodzę się z J.J. Rosseau, ale nie dotyczy to tylko katolików, ale także wszystkich konformistów, nawet tych nieuświadomionych ;-)

  27. jw1247, a wyobraź sobie taką sytuację:

    Adam i Ewa od dziecka wychowywani są jako katolicy. Żyją w katolickich rodzinach, przechodzą wszystkie katolickie ceremonie, przyjaźnią się z fajnym ksiedzem. Wierzą w Boga, choć nie podążają ślepo za wszystkim, co powie Kościół (nie chodzą regularnie do kościoła, uprawiają seks przedmałżeński itp.) – i dlatego trudno ich nazwać katolikami. Raczej chrześcijanami.
    I przychodzi moment, w którym chcą wziąć ślub. Twoim zdaniem nie powinni brać ślubu w kościele katolickim?

  28. jw, ja widzę, że ty tego nie chcesz zrozumieć. weź sobie tylko pomyśl jedną rzecz, ja jestem dorosła i mam w miarę rozwiniętą świadomość i zdolność weryfikacji informacji, ale dla młodych osób jest to po prostu krzywdzące, ponieważ one nie będą tego negować, analizować, dociekać. one uwierzą w to, co im taka zawsze-dziewica powie. dla mnie to po prostu wykorzystywanie bezkrytycznego zaufania, naiwności i wiary. namawiając do wdania się w dyskusję z takimi zawsze-dziewicami narażasz młode pary na niepotrzebny stres, bo faktycznie żyjemy w świecie świstków i pokwitowań, a wysnuwanie argumentów z dziedziny nauki jest niejednokrotnie drogą przez mękę. od chrztu poczynając. pominę to. gorsze jest to, że często młodzi ludzie mają poważne problemy z osobowością właśnie przez te ciągłe nakazy, zakazy i straszenie piekłem czy życiem w grzechu. moje podejście też spłycasz, ale już dawno się z tym pogodziłam, że tu tak po prostu jest. właściwie jest mi to obojętne, bo nie ma to na nic wpływu. wiem, że jako np. muzułmanka miałabym pozamiatane z wolnomyśleniem, a tu jednak nic mi się nie stanie. najwyżej taki jw napisze, jakie to złe. jw, powiem ci jedno, bycie katolikiem nie ma dla mnie z tym wszystkim nic wspólnego i jezus był niesamowicie mądry. tylko o jego naukach akurat mało gdzie w kościele się mówi, a swoje widziałam. a co do zawsze-dziewicy, to ciśnie mi pod palce jedno: po co ta zawziętość, po co przekonujesz innych, co mają myśleć, prawda obroni się sama ;)

  29. Każdy niewierzący ma taki moment, kiedy zionie nienawiścią do kościoła. Nic w tym dziwnego i wina leży raczej po stronie kościoła. Na szczęście to przechodzi, mi przynajmniej przeszło. Nie rozumiem kościoła i w podążaniu za nauką kościoła widzę raczej zjawisko społeczne niż świadomy wybór takiego a nie innego poglądu na świat. Moje prawo i w gruncie rzeczy bardzo rzadko zdradzam się z tym poglądem, bo wiem, że ludziom wierzącym może się on wydać conajmniej nieuprzejmy. Staram się wykazać dobrą wolą i szacunkiem dla ludzi kościoła – zarówno tych, których cenię i uważam co o wiele ode mnie mądrzejszych (a mam szczęściu kilku takich znać), jak i wszystkich pozostałych. Często jednak wierzący nie potrafią tego szacunku odwzajemnić.
    Gaweł napisał tak: „Dlaczego kłamiesz? bo twoje wypowiedzi są niezgodne z nauka Kościoła!!!!!!!! i bardzo mnie tym zasmucił, bo w tym sformułowaniu widzę wszystko to, co w katolicyzmie najgorsze (i tak naprawdę bardzo nie-chrześcijańskie). Gaweł absolutyzuje swój pogląd na świat, zakładając, że kto mija się nauką kościoła ten kłamie. Nie chce jednak widzieć, że z nauką kościoła mija się co drugi proboszcz, a także takie znane postaci jak ojciec dyrektor. Mi tam to osobiście nie przeszkadza, kościół nigdy nie był jednolity i zgodny we wszystkich kwestiach, trudno oczekiwać by teraz było inaczej. Przykro tylko, że niektórzy tak gorliwi apologeci katolicyzmu tak bardzo rozmijają się z jego istotą.

  30. segritta – no cóż, ja uważam, że nie powinni. Dlaczego? Ano dlatego, że ich miejsce nie jest w Kościele Rzymsko-Katolickim. Jeśli ktoś jest świadomym chrześcijanem, to z korzyścią dla ich życia duchowego byłoby znalezienie sobie kościoła, w którym zamiast nauczania papiesko-księżego jest nauczanie oparte na Biblii i słowach Jezusa. Nie będę tu żadnemu konkretnemu kościołowi robił reklamy (niech każdy sam szuka sobie miejsca, w którym jest mu najlepiej – wiara i przynależność do kościoła powinna być decyzją autonomiczną), ale jeśli ktoś wierzy w Boga, a niekoniecznie kościół katolicki, na pewno odnajdzie się w jakimś ewangelikalnym.

  31. tamisiam,
    jak sam zauwazyles, to decyzja autonomiczna. Oni wybrali kosciol katolicki, bo w tym kosciele mieli chrzest, komunie, bierzmowanie, do tego kosciola naleza ich rodziny, w tym kosciele maja znajomych ksiezy. I naprawde wysluchanie bzdur na naukach przedmalzenskich bylo niska cena (porownywalnie z cena wejscia w zupelnie nowy kosciol) za ceremonie slubu.

  32. W takim razie bardzo się cieszę, że zgodzili się słuchać – jak sama mówisz – tych bzdur dobrowolnie. Mógłbym polemizować, czy aby na pewno wybór kościoła podjęli sami (właśnie chrzest i komunia), jeśli jednak, jak rozumiem, decyzję o ślubie w tym kościele podjęli zupełnie świadomie, dobrowolnie, szczerze i z radością zgodzili się z nauczaniem przedmałżeńskim, to nie mam prawa krytykować ich decyzji.

  33. Taa słyszłam o tzw. MIKROPORACH o których wspominasz.

    W moim przypadku, ksiądz posłużył się pewną „wizualizacją”

    Niezbędny sprzęt:

    1. Hula-hop (czy jak to sie tam pisze)

    2. Piłeczka ping-pongowa

    Przerzucił piłeczkę przez hula hop i powiedział,że tak właśnie wirus przenika przez prezerwatywe.

    Wspomnę, że na sali była wtedy klasa biologiczno-chemiczna.:)

    Co druga osoba popłakała się ze śmiechu!

  34. Dlatego właśnie uważam, że największa legalna sekta na świecie (ciężko inaczej nazwać kościół katolicki) robi ludziom papkę z mózgu.

    Jest tylko jedna rzecz, na którą trzeba uważać. Ja też zawsze myślałam, że wszyscy katole to bezmózgie barany idące za tłumem i nie mające pojęcia o niczym. Pewnego dnia poznałam jednego. Był wyjątkowo inteligentny (musiał mieć IQ powyżej 150), finalista trzech olimpiad przedmiotowych (matura rozszerzona z tych przedmiotów zdana na 100%, koleś praktycznie mógł studiować co i gdzie tylko zechciał), wiedza ogólna przeogromna i- co najdziwniejsze jak na katola- był świetnym rozmówcą.
    A ja, młoda, głupia i przyzwyczajona do gaszenia kato-kretynów jednym logicznym argumentem wdałam się z nim kiedyś w dyskusję. Nie przekonał mnie (żadnemu z nich nigdy się to nie uda), ale byłam pod wrażeniem.

    Jest to fenomen, którego nigdy nie zrozumiem. Inteligentny indywidualista- katolik. Przeogromna wiedza i wiara w ten cały syf. Jak dla mnie niepojęte. No ale cóż… Chyba jednak nie można wrzucać wszystkich do jednego worka. ;)

  35. „2. Seks w dni bezpłodne to grzech, bo nie prowadzi do zapłodnienia.

    3. Uwaga, to będzie najlepsze: Brak seksu w dni płodne to grzech, bo nie prowadzi do zapłodnienia.”

    nie wiem, co to za nauki były, ale te dwa punkty z nauczaniem Kościoła nie mają nic wspólnego, bo NPR, który dokładnie na tym polega, jest przez Kościół dopuszczany już dostatecznie długo, żeby nawet jego przeciwnicy mogli zdążyć się o tym dowiedzieć ;).

  36. Ciekawe pytanie…czasem w związku z tym dyskutuję ze znanymi mi praktykującymi. Ale to najczęściej niepłodne babki, starzy kawalerowie, a jak kobiety w wieku rozpłodowym, to akurat nowo narodzone do chrześcijaństwa spoza gatunku popistów, a u tych wszystko jest inaczej.

  37. Przykładanie narzędzi logicznych czyli szukanie logiki w religi uważam za pozbawione sensu . każda religia z założenia opiera się na wierze w coś , jakąś koncepcję , ideę, bez logicznego poparcia danej idei czy koncepcji dowodami naukowymi czy też logicznymi.

    albo przyjmujesz jakąś religię ( ze wszyskimi ograniczeniami z tego płynącymi ) albo nie.
    Myślenie nie ma tu nic do rzeczy. Religia jest aktem intuicji, wewnętrznego przekonania , aktem WIARY a nie logiki.

Dodaj komentarz