Awanturnicy i awanturniczki

Bez nich świat byłby smutny.

Kojarzycie tego faceta, który, siedząc za kółkiem, rzuca kruwami w innych kierowców? Albo wychodzi z auta, podchodzi do kierowcy, na którego jest wkruwiony i mu wymiata, jakim jest debilem? Awanturnicy robią aferę w knajpie, gdy zamówione danie jest za mało gorące. Każą zwracać sobie cenę biletu, jeśli w kinie byla przerwa w dostawie prądu. Rzucają się z tipsami na dziewczynę, która odważyła się celnie zażartować na temat ich zachowania. No właśnie. Najgorsze w awanturowaniu się sa kobiety. Zwłaszcza te, które nie mają do siebie dystansu i lubią zwracać na siebie uwagę. Traktują awanturę jako pole do popisu i sposób na zyskanie szacunku u otoczenia. Do takich osób należy min. Doda, której wystarczy zadać pytanie o jej wizerunek, by zbluzgała dziennikarza i zarzuciła mu zazdrość lub po prostu czystą zawiść. 

Byłam wczoraj świadkiem scenki, w której brały udział trzy panny i jeden facet. Dwie siedziały sobie w ogródku piwnym i obgadywały przechodzących chodnikiem ludzi. Trzecia szła tym chodnikiem, wywijała tyłkiem i trzymała za rączkę swojego faceta. Jej cechą charakterystyczną były strasznie długie tipsy upstrzone brokatem, kwiatkami i chujwieczymjeszcze. Dwie panny z ogródka puściły komentarz "patrz, idzie tymi łopatami kopać grób swojej Barbie.." na co panna z tipsami zatrzymała się, podeszła do stolika i powiedziała "coś nie pasi, laski?"
– Yyyy… dlaczego? – dziewczyny najwyraźniej były zaskoczone, że ich słowa w ogóle dobiegły chodnika.
– Z Waszymi twarzami to ja bym w ogóle na miasto nie wychodziła, mam zajebiste szponki i mimo że potrzebujecie, ja wam kontaktu do mojej manikjurzystki nie podam i walcie się na ryje, bo takich ryjków to wam żaden facet nawet obić nie będzie chciał.
Dziewczyny zamurowało. Mnie zamurowało.  Faceta zamurowało. Lasia zrobiła minę Paris Hilton, obróciła się na pięcie i, rzuciwszy facetowi krótkie "Chodź misiek od tego ścierwa", odeszła.

Ja już nie będę się rozpisywać nad brakiem mózgu lasek, które sobie robią takie tipsy. Pominę też kwestię obgadywania ludzi. Panna dała popis, który rozjaśnił mi cały dzień. Oby więcej awanturniczek na naszej ziemi :) 

Komentarze do wpisu: 28 Napisz komentarz

  1. Gość: rottenka, gos3.internetdsl.tpnet.pl napisał(a):

    Wszystkie trzy są siebie warte.

    Ogólnie uważam że baby to straszne zarazy są ;)

  2. Gość: feedme, nat-pr2.aster.pl napisał(a):

    Ja wczoraj miałam okazję brać udział w akcji pod tytułem: „Lewy pas nalezy tylko do MNIE bo to JA mam najlepsze auto, bo to JA mam portfel wypchany kasą, bo to MI wszystko wolno”. Scenariusz

    Akt nie pierwszy i nie ostatni:

    – Ty debilu, co mnie obchodzi, że zaraz będziesz skręcał z tego pasa w lewo?! Se pstrykaj światłami głupie ścierwo!Beeeeeep, beeeeeeeeeeeeeeeep! Idioci! Kto im dał prawo jazdy??!!

    Kierowca staje na światłach i wychodzi z auta kierując się w stronę onego debila.

    – !@#$%^&!!!

    Wraca.

    Teraz dostaje się każdemu.

    A ja siedze i zakrywam twarz żeby nikt mnie nie zobaczył…

  3. Kiedyś byłam w restauracji z facetem, który zwyzywał przypadkowego klienta tylko dlatego, że wchodząc do środka nie zamknął on drzwi i… mógł mi przez to zawiać nerki :)
    Chłopak czuł się chyba jak maj hiroł bo za nic nie mógł pojąć czemu nie chcę się z nim więcej spotykać. O ja niewdzięczna!

  4. Ogolnie awanturnikow nie toleruje, bo – bedac w ich towarzystwie – po prostu sie za nich wstydze (np. w takiej sytuacji w jakiej byla kontrola_radarowa)A będąc narażoną na ich agresję – boje :).

    Ale akurat sytuacja opisywana w notce – albo widze to inaczej- albo po prostu sie nie zgadzam :).
    Tipsiara,owszemodstawila żenujący spektakl, ale duzo bardziej niesmaczne dla mnie sa takie dziumdzie za stolikiem, ktore oczywiscie jako jedyne maja patent na wydawanie opini co ładne, modne i w dobrym stylu.
    Czyli, jak ktoś już zauważył, towarzystwo idealnie sie dobrało. Różnica taka że Panna z Tipsem miała odwagę powiedzieć głosno co sadzi, nie bała się konfrontacji, a Stolikowe Dziumdzie tej odwagi nie miały. Tekst o tipsach i grobie – ojej, jakie my „zabawne i inteligentne” ale najchetniej po cichutku, i za plecami, a co!.
    Moja zasada brzmi – nie mów tego czego wstydziłabys się powiedziec danej osobie prosto w twarz. A jakoś nie chce mi się wierzyc że powiedziały by to samo zdanie wiedzać ze PzT usłyszy.
    Odwracajac sytuacje – wyobrazam sobie ze to ja ide ulica – ubrana jak ubrana (mi się tam podoba) a na ławeczce siedza sobie takie własnie solarowe tipsiary i w smiech – nie wiem, bo mam np. niemodna torebke albo nosze okulary. Co ja bym zrobiła? Nic, odeszła. Czy dlatego że jestem dobrze wychowana, czy dlatego że jestem ponad to? – nie!
    Po prostu nie lubie takich sytuacji, publicznego zwrócenia na siebie uwagi – najzwyczajej w swiecie wstydziłabym sie zrobic jakaś taka akcję. A tak naprawde, odchodzac aż gotowało by się we mnie i cholernie załowałabym ze nie mam chociaż troszke takiego tupetu, zżby ze dwa słowa powiedziec i nie odejść jak sierota.

    :)

  5. hahaha pomijając jej tipsy to jakaś boska panna, zgadzam się w całej rozciągłości więcej awanturników na naszej ziemi, eh móc być jednym z nich
    poza tym lubię jak ludzie obrywają za swoje grzeszki i tym dwóm laskom się należało, jestem bardzo ciekawy ich dalszej rozmowy

  6. przeważnie w takich sytuacjach przygarnia kocioł garnkowi. mam podobnie jak paulina. nie mówię za plecami niczego, czego nie powiedziałabym prosto w oczy. z reguły i tak trzymam uwagi dla siebie, bo jestem dość krytyczna, albo kompletnie mnie coś nie interesuje, np. ludzie idący ulicą, gdy siedzę z koleżanką na kawie. problemem nie jest chyba własne zdanie, tylko kultura jako taka. się panienki popisały :)

  7. Jeżeli chodzi o awanturników to trzeba przyznać: kobiety są najlepsze. Najbardziej to lubie się pośmiać z takich sytuacji stojąc z boku.
    Na ogół najzabawniej jest gdzieś na dyskotece, gdzie wielkie kłótnie zaczynają się od tego, że na parkiecie ktoś na kogoś wpadł przypadkiem.
    A ludzie się dziwią, że na świecie tyle konfliktów;)

    pozdrawiam.

  8. Gość: Chips, buw178.internetdsl.tpnet.pl napisał(a):

    Hahaha niestety w moim małym miasteczku dużo takich awanturniczek, nawet w lokalnej gazecie stale można czytać o tym, że się jakieś panienki pobiły… Masakra

    Ale nie to chciałam pisać… Segritta szukałam Cię dzisiaj pół dnia, a zapisałam sobie tylko paryski blog, i gdzie ta notka o rurzowym blogu? Ale wkońcu znalazłam.

    Więc przejdę do sedna. Mam nadzieję, że moje pytanie nie sprawi Ci problemu i zechcesz mi odpowiedzieć, gdyż mi na tym zależy. Studiowałaś we Francji, prawda? Mieszkałaś tam i wogóle. Jak tego dokonać?? ^^
    Chciałabym studiować we Francji (Mam jeszcze dwa lata do matury – wiem gówniara ze mnie no ale ja też kiedyś dorosnę ;-), ale nie znam języka i wogóle przeraża mnie to wszystko. Czy może sobie wogóle dać spokój? I zostać w Polsce? albo nie iść wogóle na studia? Jestem w rozterce. Znam angielski, no ale po angielsu we Francji to się chyba studiować nie da… Tak czy siak studiowanie w obcym język mnie przeraża, ale tego własnie chcę… Czy jest tak tragicznie jak ja sobie to wyobrażam, czy nie?
    Pozdrawiam serdecznie

  9. Gość: , atx77.neoplus.adsl.tpnet.pl napisał(a):

    Dziewczynka od tipsów miała rację, że się odezwała, może sposób niezbyt wyszukany, ale zawsze to coś. Założę się, że te dwie koleżanki wcale nie były same takie idealne, łatwo pośmiać się z innych, zwłaszcza za ich plecami, prawda? Poza tym czasem należy się odezwać, ale warto pamiętać, żeby samemu nie mieć sobie nic do zarzucenia, wtedy jest ok. Ale jak zaczynamy krytykować innych, niekoniecznie mając racje…coś jest nie tak. Chyba jakoś składnie udało mi się ująć moje myśli, ale mogę oczywiście się mylić :)

  10. Ja tam uwielbiam obgadywać innych. I lubię plotki. Sporo czasu zajęło pogodzenie mi się z tym i zaprzestanie oskarżania samej siebie o niemoralność.
    Lubię obgadywać stroje ludzi idących chodnikiem. Lubię dowiadywać się gorących niusów o znajomych. I choć generalnie lubię mówić prawdę prosto w oczy – wiem, że nie każdemu powinno się ją mówić.
    Dobrym przykładem jest tu postać Lisy z filmu „Przerwana Lekcja Muzyki”. Dziewczyny, której problemem (i przy okazji problemem innych) była właśnie niekontrolowana szczerość.
    I przestańcie mi wciskać kit, że nigdy nie objechaliście jakiejś gwiazdeczki za jej plastikowy bądź silikonowy image. Zadajcie sobie szczere pytanie, czy to, że nie wypowiecie jakiejś kąśliwej uwagi na temat obcej osoby oznacza, że o niej nie myślicie. Czy to nie jest większa hipokryzja – bo wobec samego siebie?
    Sęk w tym, żeby takie uwagi mówić zaufanym ludziom – i by te uwagi nei dochodziły uszu osoby obcej, co do której nie wiecie, jak sie poczuje i jak zareaguje.

  11. I to był błąd dziewczynek w ogródku. Mówiły zbyt głośno. Gdyby potrafiły rozmawiać dyskretniej, panna z tipsami poszłaby sobie nieświadoma dalej. Nikomu nie stałaby się krzywda, nikt by nie oberwał, nikt by nie zrobił z siebie idiotki.
    Choć.. czy wtedy byłoby o czym pisać na blogu..? ;)

  12. A propos Dody. Jak jeszcze mieszkała w Krakowie widziałem jak groziła policją,zwyzywała od kurw dziewczyne która jechała sobie drogą rowerową i prawie wpadła na Dodę która się znakami jakoś nie przejmowała;)

    Awanturnicy to inna bajka, pracuje jako kelner i na ogół jeden taki osobnik składa mi wizytę. Czasami mamy niezły ubaw na zapleczu:D

    A co do tej panny z tipsami to generalnie jej sprawa, a nie ładnie obgadywać. Tym bardziej jeśli nie umie się wymyślić dobrej riposty.

  13. Segritta,

    Dziękuję bardzo za Twój komentarz, bo powoli zaczynałem się czuć głupio. Ja też lubię plotki i też lubię obgadywać ludzi. Wydaje mi się, że problem jest w tym, żeby w razie czego mieć odwagę powiedzieć to w oczy osobie obgadywanej, a mimo to starać się robić to dyskretnie. Z resztą wydaje mi się, że faceci to są chyba większymi plotkarzami niż kobiety. Pozdrawiam Rafał

  14. acocidotego,
    notkę o emotkach chciałam połaczyć z notką o języku polskim w internecie. Ale chyba faktycznie to rozbiję, bo mam własne, autorskie zdanie o emotkach i nie będzie ono pasowało do zagadnień czysto formalnych z drugiego wpisu. :)
    Poza tym, w ogóle mnie kusi, żeby olać słowniki… Mam nadzieję, że się powstrzymam i, poza moimi buntowniczymi postulatami, powiem Wam też, co o tym myśli prof. Markowski. ;)

  15. segritto – owszem, zdarza mi sie (rzadko ale zdarza)obgadac kogoś. Ale, tak jak pisalam wczesniej,nigdy nie powiedziałabym czegoś, czego bym sie bała powiedzieć patrzac prosto w oczy „obgadywanej” osobie.

    Czyli – gdybym to ja siedziała przy kawiarnianym stoliku i czuła potrzebe paznokciach/wlosach/tuszy/sposobu ubierania itp. przechodzacej właśnie osoby, powiedzialbym to normalnym glosem, majac swiadomosc ze osoba ta moze to usłyszeć I jak najbardziej licyłabym sie w tym momencie z konsekwencjami swoich słow – czyli np. obsztorcowania od gory do dołu ..(Jesli takiej odwagi bym nie miała to bym się przymknęła i zachowała swoje celne uwagi dla siebie)

    Na pewno nie bylo by tak, ze tatktycznie poczekalabym az obgadywana osoba odejdzie i wtedy dala upust swojej elokwencji i dowcipnosci.

    Czy te dziewczyny sie przejely ta sytuacja i tym, że zostały usłyszane? Mysle że tak. Czy jak ona odeszła zaczeły znowy swobodnie komentować przechodzace osoby? Nie sadze (popraw mnie jesli sie myle) – bo było im głupio, bo sie wystraszyly, bo tak naprawde byly odwazne tylko jak sie czuly bezpiecznie we wlasnym gronie a juz nie w bezposredniej konfrontacji z osoba która radośnie komentowały.

    I dlatego podoba mi sie fakt, że dostały po nosie.

    ps. ja to nie mam takich fajnych zdarzeń będąc na miescie. a szkoda.

  16. seg, zawsze chciałam cię zapytać.

    Pracujesz w zawodzie lub okolicach, czy może robisz coś totalnie odległego od polonu?

    Bo ja zaczynam ostatnio myslec perspektywicznie i zbieram doswiadczenia absolwentów ;)

  17. Gość: MichalM, 76-36.idc.net.pl napisał(a):

    Prawie trzy lata byłem kierownikiem w hipermarkecie i choć opisane przez was sytuacje są zabawne, to naprawdę wśród tych które ja miałem okazje przeżyć dostały by max 2/10 bo czy przyszło by wam do głowy przynieść do reklamacji zjedzony w połowie spleśniały serek topiony za 0,99, albo ukraść szminkę odgryzając ją i wynosząc w ustach ????

  18. MichalM – o szminkach słyszałam, podobno sprzedawcy w sephorze dostali prikaz zeby zwraca uwage na panie malujace sobie usta… testerami:)

    Bo potrafia one odgrysc (tester- sic!)takiego Diora czy Chanell i wyjśc z łupem w jamie ustnej.

    No ale w temacie awanturników – czy przyłapane na tym niecnym procederze – zachowywały sie groznie i awanturowały, czy jak ? Pytanie wynikajace z babskiej ciekawosci – czy kobieta przylapana na kradziezy odgryzionego testera szminki – byla by tak zdesperowana ze by go (o fuj!) połknęła?:)

  19. Paulina, trochę glupstwa opowiadasz.

    Fajnie, jeśli zapytana czy skonfrontowana potrafisz podtrzymać swoje zdanie.

    Ale spontaniczne wygłaszanie niepochlebnych uwag na temat osoby trzeciej w taki sposób, by ta osoba to słyszała, nie jest dowodem na odwagę cywilną tylko kompletnym brakiem taktu i kultury osobistej.

    Plotkowanie – super sprawa. Bez jazd moralno-heroicznych smakuje jeszcze lepiej :)

  20. No dobra – to pytanie , co „lepsze” – brak kultury osobistej czy śmierdzące tchórzostwo w obgadywaniu innych za plecami, tak aby broń boże tego nie słyszeli?

    To, ze jest to „śmierdzace tchórzostwo” to akurat moje prywatne zdanie – byc moze ktos inny nazwie cos takiego właśnie „posiadaniem taktu i kultury osobistej” :)

    Jeśli tak, to chyba juz wolałabym obracac sie wśrod tych „bez taktu” niż tych z taka „kultura osobistą”.

    Przy okazji – akurat w plotkowaniu o innych , jakieś szczegolnej przyjemnosci tam nie odczuwam (no przykro mi, no ale co ja poradze:)) choc owszem, na pewno się zdarza – ale na pewno nie odbieram innym tej przyjemności!

    Ani tym bardziej uwazania tego jako „super sprawy”. Nawet jesli preferuja opcje no.2 – czyli „obgadujemy ale ciii, za plecami po cichutku”.
    Po prostu chodziło mi o to – tak jak niunie miały tak naprawde prawo obgadac PzT tak samo PzT miała pełne prawo je objechac. (w sumie się dziwie ze wylała im czegos na głowe )

  21. aha – potwierdzam , że zapytana club skonfrontowana z rzeczywistościa, podtrzymam swoje zdanie :)

    Pytanie tylko czy uwerzysz mi na słowo czy mamy to jakos skonfrontowac w naturze?:)

  22. Zachowanie tych dwóch panienek było bardzo typowe dla kobiet. Znam parę dziewczyn studiujących na polonistyce i takie komentarze są u nich na porządku dziennym. Wszyscy z ich roku dostali ksywki typu: „bagażowa”, „upośledzony niedźwiedź” czy „Harry Poter”. Niektóre ksywy były dosyć długie (np. Skejcik o twarzy dziewczynki) i o dziwo nie były skracane. Oczywiście, kiedy gadały z taką „Przestylizowaną” używały jej imienia… Najbardziej bawiło mnie ich święte oburzenie, kiedy to ja komentowałem wygląd innych kobiet ( jestem prawie jak Dzierżyński, dajcie mi kobietę a ja coś w niej znajdę:)

Dodaj komentarz