Blondynka w warsztacie.

Od miesiąca nie działała mi szyba od strony pasażera w aucie. Moja działała, więc uznałam, że coś się stało z silniczkiem albo z czymśtaminnym, co magicznie opuszcza szybę. Od miesiąca też nie miałam czasu na pojechanie do warsztatu, więc męczyłam się z tą szybą i męczyli się moi niepalący pasażerowie, gdy ja paliłam. Długie trasy w upalne dni też sie dawały we znaki, bo nie toleruję klimy i przeważnie po prostu robię sobie przeciągi, otwierając obie szyby. 

W końcu trafiła się okazja, by przekazać samochód majstrowi. Miałam pracę w studiu, które sąsiadowało z warsztatem. Zostawilam więc samochód umazanemu smarem panu i wrócilam po kilku godzinach pracy. 

– I co? Udało się naprawić? 

– Nie skomentuję tego – odrzekł pan. 

Dobra, pomyślałam, jakis małomówny. 

– Ile się należy? 

– Już prędzej ja pani zapłacę za rozrywkę. 

No teraz to się zdziwiłam. Co on sobie myśli? Wsiadłam do auta a pan wcisnął taki mały guziczek koło panelu z przyciskami do otwierania szyb i ..szyba zaczęła działać. Musialam przypadkiem go miesiąc temu włączyć i tym samym zablokować szybę… 

Wstyd. :)