Blondynka w warsztacie.

Od miesiąca nie działała mi szyba od strony pasażera w aucie. Moja działała, więc uznałam, że coś się stało z silniczkiem albo z czymśtaminnym, co magicznie opuszcza szybę. Od miesiąca też nie miałam czasu na pojechanie do warsztatu, więc męczyłam się z tą szybą i męczyli się moi niepalący pasażerowie, gdy ja paliłam. Długie trasy w upalne dni też sie dawały we znaki, bo nie toleruję klimy i przeważnie po prostu robię sobie przeciągi, otwierając obie szyby. 

W końcu trafiła się okazja, by przekazać samochód majstrowi. Miałam pracę w studiu, które sąsiadowało z warsztatem. Zostawilam więc samochód umazanemu smarem panu i wrócilam po kilku godzinach pracy. 

– I co? Udało się naprawić? 

– Nie skomentuję tego – odrzekł pan. 

Dobra, pomyślałam, jakis małomówny. 

– Ile się należy? 

– Już prędzej ja pani zapłacę za rozrywkę. 

No teraz to się zdziwiłam. Co on sobie myśli? Wsiadłam do auta a pan wcisnął taki mały guziczek koło panelu z przyciskami do otwierania szyb i ..szyba zaczęła działać. Musialam przypadkiem go miesiąc temu włączyć i tym samym zablokować szybę… 

Wstyd. :) 

Komentarze do wpisu: 27 Napisz komentarz

  1. Seg : D

    @ideolog: Ja mam na korbke i jednak chyba wole ta elektronike : D. Zwlaszcza jesli chodzi o systemy bezpieczenstwa typu ABS czy ESP to raczej nie ma w ogole dyskusji nad tym, czy powinny byc montowane, czy nie. Czasem niektorzy marudza, ze powinno zostawic sie wybor kierowcy, ktory moze bedzie chcial miec wieksza kontrole nad autem, wiec sobie elektronike wylaczy – dla mnie lekka bzdura.

    A wracajac do tematu, to i tak Segritto nie przebijesz pewnej pani, o ktorej opowiadal mi kolega. Podjechala sobie kobiecinka na stacje i zawolala obsluge, poniewaz chciala dopompowac sobie opony. Pracownik oczywiscie spytal sie jakie cisnienie ma byc w oponach. Na to pani wielce oburzona zaczyna sie tlumaczyc, ze ona jest inteligentka i nie musi wiedziec takich rzeczy, ze maz wyjechal i sama sie musiala tym zajac, ze samochod to BMW i to on powinen znac wszystkie szczegoly… Ehh, nie zazdroszcze uzerania sie z takimi kobietami :).

  2. Też tak kiedyś miałem… pechowo akurat wtedy, gdy jeździłem sporo po wsiach w Polsce i mój pasażer niemal co chwila pytał o drogę. Za każdym razem otwierał drzwi, zamiast okna. Przyczynę „awarii” odkryłem w drodze powrotnej, jak już o nic nie trzeba było pytać :-)

    Z podobnych historii niezła jest jeszcze ta. Przedwczoraj dzwoni do mnie mój szef (z drugiego końca biura) i mówi, żebym przyszedł szybko bo mu się komputer popsuł. Wchodzę, a on wskazuje na monitor, gdzie w otwartym excelu kursor nie chce się zatrzymać i nieustannie przesuwa się w prawo. Zaproponowałem zdjęcie kalendarza z klawiatury, żeby przestał wciskać spację i zadziałało. Pożegnało mnie głuche milczenie. Wychodząc powiedziałem, że nikomu nie powiem, ale w sumie to wszyscy wiedzieli zanim dotarłem do swojego biurka :-)

  3. Generalnie dobrze trafiłaś ;) znam takich mechaników, którzy powiedzieliby, że wymienilio cały mechanizm podnoszenia szyby :/ niestety…

    a z podobnych historii to niedawno kolega z warsztatu mi opowiadał, jak przyjechała pani co jej sie oświetlenie zegarów i przycisków zepsuło… okazało się, że ma pokrętło do rozjasniania i sciemniania zegarów… i przez przypadek przycieminła do końca

    swoja droga, jakie auto masz ? :) (jestem mężczyzną, musiałem zapytać i przekonać się że to jakis japoniec ! :) )

  4. Seg, nie przejmuj się, każdemu się zdarza:)))) a my, blondynki, „umiemy żuć gumę i iść w tym samym czasie” bezwzgledu na to, co się wokół dzieje, więc i tak rząąądzimy!!!!!^^^

  5. lusei, nie bylabym taka pewna. Guzik to inna kategoria. Nawet ja, ktora (jak na babe) umiem się samochodem poslugiwac, umiem zmienic kolo, klocki hamulcowe, naladowac akumulator, holowac itp. – nie znalazlam tego cholernego guzika. A raczej nie wpadlam na pomysl, ze to on jest wszystkiemu winien ;)

  6. I nagle wielkie buuum! Moja idealna, mądra i potrafiąca zachować się w każdej sytuacji idolka spadła z piedestału… PALIĆ W AUCIE PRZY NIEPALĄCYCH?!!!!
    Ja też czasami popalam żeby nie było, że jestem z tych co im na dwa kilometry dymek śmierdzi, ale dusić kogoś kto w dodatku nie może otworzyć okna to już chyba przesada?

  7. Wstyd i kompletny brak przyzwoitego wychowania oraz totalne buractwo – to palenie w aucie, kiedy się wiezie osobę nie palącą.

    Oczywiście to Ty jej robisz łaskę i w zamian za to ona ma się wędzić, bo jedzie na Twoich warunkach.Bleeee…

    Może lepiej zdemontuj jednak siedzenia dla pasażerów.;-)

    A, tak się zbulwersowałam i ochoczo temu dałam wyraz. :-PPP

  8. Blogiem nie przyczyniasz się do czyjegoś uszczerbku na zdrowiu czyli nie zasmradzasz i nie trujesz.

    Dla mnie to buractwo i skrajny egoizm, ale cóż – skoro nie widzisz różnicy miedzy światem wirtualnym a rzeczywistym, miedzy samochodem a blogiem, to co ja tu będę…

    Masz niezbywalne prawo do egoizmu.

    Zresztą masz rację – nie muszą jezdzić.
    Nie będą wtedy tak koszmarnie śmierdzieć fajkami jak Ty.

    ;-P

  9. zjawa,

    wieloletnie badania prowadzone przez konsorcjum amerykańskich uniwersytetów medycznych dowiodły, że czytanie blogów bardzo niekorzystnie wpływa na zdrowie. Szczególnie groźne są te z różowym tłem, bo promieniowanie o takim właśnie zabarwieniu ma najbardziej destrukcyjny wpływ na oczy.
    Lepiej jest już czytać ckliwe i romantyczne blogi, bo one wywołują łzy (nawet u mężczyzn), dzięki czemu oczy zyskują naturalną osłonę.

  10. Tia… i wypłukują się toksyny.

    Chciałam też zauważyć, że przeczytanie jakiegokolwiek tekstu może być zgubne dla człowieka. Zarówno takiego zamieszczonego w internecie, jak i tego serwowanego na papierze. Wszystko zależy o tego, co kto sobie wygeneruje w głowie. Nawet Biblia może przyczynić się na przykład do kalectwa, jeśli ktoś się zbytnio przejmie tym, co przeczyta. W Ewangelii wg św. Mateusza jest takie zdanko: „I jeśli prawa twoja ręka jest ci powodem do grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało iść do piekła.” Kurde, to co to jest te parę sztachów? Nie żebym była za paleniem tak w ogóle, ale w SWOIM samochodzie każdy ma prawo robić, co chce, a jak się komuś nie podoba, to niech nie wsiada.

  11. Heh, no właśnie nie! Mieszkam w dziurze, bez kina nawet, wypożyczalnia DVD jedna i tego akurat filmu nie ma, wśród znajomych nie krążył jakoś…

    Cytat usłyszałam jako dziecko podczas jakiegoś kazania czy czytania. To było wstrząsające przeżycie! Bóg miał być dobry, kochający, a tu ksiądz mówi, ze każe sobie ręce odcinać. Dużo później dotarło do mnie, że to przenośnia, ale niemile wrażenie pozostało… Zresztą dziś wcale nie jestem przekonana, czy tego, co jest w w Biblii nie należałoby podzielić co najmniej przez cztery… no ale miało być o blondynce w warsztacie, a nie o blondynce w kościele. ;-)

  12. gregthebest

    Ale czemu…?

    Ja lubiem rurzowy.

    Na rurzowym sie moge zjawic i pogdakac troche.

    To otwarty blog.

    Najwyzej segritta mnie zabanuje, jak bede gdakac za bardzo.

    Na rurzowym blogu to niekoniecznie rurzowe komentarze musza byc, tak?

    segritta

    Jeszcze sie tylko chcialam zapytac czy jakby Cie ktos ladnie poprosil, zebys nie palila to tez bys jednak palila?

    Bo widzisz ja na ten przyklad pale, ale mam taka dziwna przypadlosc, ze jak ktos przy mnie w aucie pali, albo czasem kierowca autobusu -to mi sie po prostu rzygac chce.

    I jak mam jechac z kierowca palaczem, to zawsze wczesniej uprzedzam, ze moge rzygac jak bedzie palil.

    No i nie pala.;-P

    I nie mow mi, ze to egoistyczny, buracki oraz chamski szantaz oraz manipulacja.

  13. zjawa,
    powiem więcej: ja się zawsze pytam, jak kogoś wiozę, czy mogę zapalić. I palę „przez okno”, ale prawda jest taka, że jeśli by mi ktoś powiedział, że nie mogę zapalić, to bym już go więcej nie podwoziła.
    Bo trochę mnie irytuje, jeśli ktoś regularnie mnie wykorzystuje do podwożenia ale to wciąż ja kupiłam auto, płacę za benzynę, zużycie, przeglądy, ubezpieczenia i jeszcze pić nie mogę. Na szczęście w chwili obecnej nie mam w moim otoczeniu pasożytów, ale kiedys takiego jednego miałam i chyba nie wahałabym się go wywalić z auta, gdyby mi jeszcze warunki stawiał.

  14. zjawa,

    rzecz w tym, że podobnie jak Seg jestem zdania, że „my car is my castle”. Jak jadę z kimś to dostosowuję się do warunków, w których dobrze czuje się kierowca. Chociaż nie lubię, jak ktoś jedzie za wolno, za szybko, pali, nie chce gadać, ustawia za wysoką temperaturę i nie daje otwierać okna.
    Tego samego oczekuję od swoich pasażerów, mają się cieszyć, że jest zimno, wieje z wszystkich stron i mają udawać, że nie przeszkadza im soundtrack ze Shreka, ani to jak śpiewam :-)

  15. Cyt.: „Bo trochę mnie irytuje, jeśli ktoś regularnie mnie wykorzystuje do podwożenia ale to wciąż ja kupiłam auto, płacę za benzynę, zużycie, przeglądy, ubezpieczenia i jeszcze pić nie mogę.”

    My tu o dymek się czepiamy a ona i wypić w aucie potrafi :/

    No no Segritto zadziwiasz jak zwykle ;)

  16. Ja to jakas guupia jestem, bo po pierwsze jezdze MPK, po drugie rzadko ale jesli juz, to nie ja prosze ale mi oferuja powiezienie. Ale przy okazji zapraszam na kawe albo cos w tym stylu. Albo podrzucam cos smacznego na biurko jesli to ktos z obecnej pracy..

    Ale drzewie, jak wracalam z kumpelą prawie codziennie przez pol miasta, to co jakis czas proponowalam, ze sie doloze na benzyne i regularnie slyszalam w odpowiedzi, ze mam sie pocalowac … gdzie chce.
    I tak se mysle, ze pasożyty to faktycznie nic innego, tylko truć.

    :-)

Dodaj komentarz