Bloxlans, TWAB i inne neologizmy bloxowe.

Towarzystwo Wzajemnej Adoracji z Bloxa to ludzie wybrani. To Ci, którzy nie piszą BlOgAsKóW , znajdują się na liście najpopularniejszych blogów , znają się między sobą (przynajmniej wirtualnie) i twardo tworzą swoje blogi – rzadziej lub częściej publikując nowe notki z zachowaniem własnego, niepowtarzalnego stylu.

TWAB jest uznawane przez wielu za szkodliwą sektę zagrażającą światu, z którą należy walczyć za pomocą komentków (BTW. "komentki" to broń stworzona na blog.onet.pl, lecz powszechnie używana na innych blogerskich serwisach w celu wywołania u autorów odruchu wymiotnego). Dlaczego ludzie nie lubią TWABu? Otóż dlatego, że jego członkowie są dla siebie mili, nie lecą do siebie z paszczą, jeśli coś im się nie spodoba na jakims blogu i przez to posądzani są o lizodupstwo. Poza tym – TWAB jest odpowiednikiem klasowej elity w liceum, a wszyscy wiemy, że elity się nie lubi, jeśli samemu nie jest się w elicie. Sama nigdy nie byłam w elicie, więc wiem, co mówię. ;) Prawda jest taka, że choć nikt nie lubi TWABu, wszyscy czytają ich blogi i podniecają się tym.

Bloxlans polega na tym, żeby zaistnieć np. na blogu Kominka, żeby go zjechać i sprowokować do jakiejś odpowiedzi. Im dłużej nikomu się nie udaje tego osiągnąć, tym większym jest to wyzwaniem. Generalnie  cały pic polega na tym, żeby komentarz byl zgryźliwy, czepialski i uderzający w jakiś czuły punkt autora.  I jaka jest potem frajda, jesli taki bloxlanser znajdzie jakieś poparcie wśród innych komentujących… No orgazm po prostu.

Bloxlanserzy są jak jemioły. Sami nie mają blogów albo mają kiepskie, których nikt nie czyta. Podpinają się więc pod blogi już znane, wklejają linki do własnych lub po prostu probują wywołac burzę, żeby ktoś wygooglał ich nicki i w ten sposob nabił im statsy. Bloxlans polega też na stworzeniu parodii jakiegoś bloga i wkurzeniu autora oryginału. Albo na opublikowaniu na forum bloxa jakiegoś tematu, na który inni zareagują.

Czemu o tym piszę? Nie po to, żeby ponarzekać i zmieszać bloxlanserów z błotem – tylko po to, by im podziękować. Bo jakby nie patrzeć, to między innymi dzięki nim mamy frajdę z pisania blogów. To dzięki nim się o nas pisze – a więc stajemy się jakąś marką zyskującą coraz to więcej czytelników – a dla kogo, jak nie dla czytelników, tworzymy nasze blogi? Bez bloxlanserów byłoby tu nudno, nie byłoby plotek, afer i całego tego bloxowego hajlajfu. Ich istnienie jest najlepszym dowodem na to, że warto było kliknąć w link "załóż blog ". Jest przecież mnóstwo naprawdę nieudanych, kiepskich blogów, którym nikt nie wpisuje negatywnych komentarzy. Dlaczego? Bo nikt prócz autora by tego komentarza nie przeczytał. A bloxlanserowi zależy na rozgłosie i popularności. 

Lubię TWAB. Oni nie mają kompleksu małej ilości komentarzy i przez to nie czują potrzeby złośliwego komentowania innych. Są uprzejmi, nawet jeśli coś mi się nie uda i notka będzie nudna lub głupia. I tak napiszą coś miłego, wesprą na duchu i pochwalą to, co warte jest pochwalenia. Oni potrafią skrytykować tak, żeby nie zdemotywować. No i aż miło czasem odwiedzić ich blogi, bo potrafią pisać. Lista moich ulubionych członków i członek TWAB jest tu . Ja do TWAB chyba nie należę, bo ktoś kiedyś napisał, że "śmierć rurzowym blogaskom z błyszczącymi gifami". A mój blog jest rurzowy przecież i kiedyś wkleiłam gifa z misiem posuwającym drzewko. No i czasem dopada mnie patologia w postaci głodu komentków. Na szczęście zawsze mogę poczytać takowe na wpisie o Zakościelnym … 

Komentarze do wpisu: 32 Napisz komentarz

  1. TWA działa w każdych kręgach towarzyskich, toteż trudno je jakoś mocno potępiać. Są irytujące, to fakt i mało kontstruktywne na dłuższą metę, ale konstrukcja na blogach jest pilnie poszukiwana. W przeciwieństwie do obstrukcji. Żeby nie napisać zaparć. Twórczych.

    Parę minut temu popełniłam notkę o 777. Nie zgapiałam, przysięgam! :)

    Aaaa, nie wpisałam się też celem zdobycia popularności. Mieszczę się w magicznym tysiączku i ani mnie to bawi, ani smuci.

    Pozdrawiam.

  2. nie wierzę, że nie byłaś w klasowej elicie, nie wierze i już.

    nie zgadzam sie z Pustą_Literatką, że TWA są irytujące. mnie wcale nie irytują. może dlatego, że nie znam żadnego TWA do którego bym nie należał :D

    a notkę o 777 opublikowałem już wczoraj. właśnie dlatego, żeby nie być posądzonym o zgapianie.

  3. melasa, zapomniałam dodać na początku notki, że jest z dedykacją dla Ciebie.

    Co do Twojego uczestnictwa w TWAB – oczywiście, że tam jesteś, bo JA tak mówię.

  4. Taa.. nie mam potrzeby, żeby nabijać sobie statystyki, ani złośliwie komentować, ani nic… po co? x:P

    wciąż jestem w liście TWAB? uparta x;P

  5. To misiek gwałcił drzewo? Ja myślałam że sie tylko przytula. Mój świat sie zawalił…

    Masz naprawde świtnego bloga :) (ale ze mnie włazidupa)

  6. seg, jestem pijana jak nie powiem co, bo nie wiem co jest tak pijane, ale JESTEŚ w TWAB, bo jesteś w moich składnikach na drinka i bo ja tak mówię.
    kolejne miszczyni prowokacji hehe. cmok kochana :* :)

  7. Z czystym masochizmem przejrzalam pare blog(asków)i musze stwierdzic ze jsteś zacofana w pewnej kwestii – otóz teraz to nie sa „komentki”, teraz to sa „komcie”. Az 2strony musialam przeczytac w blogu takiej jednej zeby sie zorientowac co znaczy pisanie o „komciach” .

    Odczuwam teraz potrzebe upicia sie czyms mocniejszym…

  8. Ooo nie jestem jedyna! Też wlazłam na BlOgassuŚŚŚaaa(a nawet 3!),
    I oto 5 kroków do posiadania „siupel blogósia”(a każdy chce takiego mieć)

    1″otwartośc na nowe znajomości”-„faaAynieeE chloPAczuŚje piszcI do mNieeeee na gaduś-gAdooś morze sięęęę sPOTKAmyyy morZe cods wIĘchej :*”

    2″szczerość”-TA shmata LucynA oddbjła Mi Grzeeścia :/ :// ;?, chłopaczusiieee jestem Freee!!!!!!!11!!111!1111(gifek z serduszkiem/piekiem ktory trzyma serduszko/mozgiem małpy)

    3″troskliwość”-Muj piesek ma nowa rurzowa obrurzka!!!(obrazki kotków/piesków/cholera wie czego ze „sweetaśnymi” oczkami/zdięć z sekcji zwłok itp.(niepotrzebne skreslic) koniecznie w oczojebnych kolorach)

    4″i pozdrowienia… „-„WIENCEJ KOMCI ALBO ZAMMKNEM BLOGASKA :(:(:((;9((:(:9”

    5″Zachęcający do dalszego oglądania bloga(i komcioffania!) nick”: Angelica, Cornelia, Kffiatusssek, Jędrna_pupcia94….

    Teraz i ty możesz mieć modnego bloga!

  9. piękna zapomniałaś o najważniejszej kategorii do której Ty zdecydowanie należysz, chodzi o kategorie LBPNPSB

    czyli w wolnym tłumaczeniu Ludzi Bardzo Przeczulonych Na Punkcie Swojego Bloga

  10. jest jeszcze jedna kategoria – ludzi, których boli słaby poziom jakiegoś bloga i z czystej złośliwości chcą go sparodiować. bloxlans nie ma tu nic do rzeczy. a argument, że nie podoba się, to spierdalać, też nie ma nic do rzeczy – jeśli blog jest ogólnie dostępny, to chyba po to, żeby czytać i oceniać.

  11. viljar, a kto nie jest w tej kategorii?

    lola, to wciąż bloslans. Ale, jak już wspomniałam, ja to lubię i nie mogę się doczekać, kiedy powstanie parodia mojego bloga. :)

  12. mmm… tego nigdy za wiele. Zwłaszcza, biorąc pod uwagę fakt, że jestem LBPNPSB. ;)

    drogie lolu i lulu, ja mimo wszystko poproszę. Każdego można sparodiować. :)

  13. piękna są tacy zapewniam Cie ze są osoby które mają do tego dystans i ja czasem mam a czasem nie, zależy od dnia

    Ty jesteś w loży mistrzów, czyli Twoje wyczulenie osiągneło apogeum i teraz pytanie na które nigdy nie poznam odpowiedzi zgrywasz się czy też nie, chociaż pewnie w jakimś stopniu tak

  14. na jednej liście z WO i Tokio Hotelami- to znaczy, że z tym i tamtymi trzymasz sztamę?;>

    Kiedyś rozważania Kominka o ślubie i intercyzie w kontekście jego innych poglądów i jego ogólnego image obudziły we mnie ironistę. Teraz rozumiem z jakiego powodu wykasował skubaniec mój komentarz. Choć nadal nie rozumiem zjawiska jako takiego. Zwłaszcza jeśli chodzi o Ciebie.

    Na mój gust sensowna krytyka, czy jakiś dowcipny docinek jest znacznie ciekawszy i więcej daje frajdy, niż puste w sumie teksty typu, „no tak, zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości”, czy „uwielbiam Twojego bloga”. No ale to pewnie osobnicze;)

  15. viljar, zapewniam Cię, że jestem mocno przeciętna w stopniu wyczulenia na punkcie swojego bloga. Jakieś 90% blogowiczów ma podobne podejście. Różnica polega na tym, że 90% blogowiczów nie ma wysokiej oglądalności bloga a przez to nie jest narażona na taką krytykę – a to właśnie krytyka prowokuje do bardziej personalnego kontaktu z czytelnikami i większej ilości notek lub komentarzy metablogowych.

  16. Może powinienem się wypowiadać o jakiejś ludzkiej porze i za większej przytomności;)

    Zresztą Twój tekst też jednoznaczny nie był i obawiam się, że mogłem go po prostu nie zrozumieć:)

    Na Twój blog trafiłem niedawno i przez przypadek, klikając na najnowsze notki na bloxie, a przez Twój trafiłem już mniej przypadkowo na blog Kominka. Piszę to, żeby było jasne, iż generalizacje, które w dalszej części mogę popełnić, są tylko na użytek wyrażenia mojego ogólnego poglądu, którego efektem był poprzedni komentarz:D Czyli chodzi mi już może nie o to, żeby wyłuszczyć sens poprzedniego wpisu, (bo może nie posiadał takiego, o którym chciałbym wspominać:]) ale żeby wydusić z siebie, o co mi chodzi.

    Otóż widzi mi się, że Kominek i w pewnej części Ty pisząc swoje blogi przyjmujecie strategię obudowania swoich internetowych postaci swoistą mitologią bloxowych superbohaterów. Nie przypuszczam, że robicie to na poważnie, niemniej jednak w pewnych momentach zachowujecie się tak, jakby jakbyście te zasadniczo uboczne produkty własnej egzystencji traktowali bardzo poważnie:) (Chciałbym się zastrzec, że w tym momencie wcale się nie czepiam i nie wartościuję;) i będę się czuł pokrzywdzony jeśli ktoś tak mnie zrozumie ;))

    Spośród mrowia innych możliwych receptur na bloga jest jedna, która przychodzi mi do głowy i zdaje się po części być przeciwieństwem zarysowanej wyżej. Otóż można założyć sobie bloga z potrzeby nabrania dystansu do samego siebie. Jako że w Internecie wszystko odbywa się niejako in effigie (przynajmniej w wyobraźni lamerów;), można tu narobić sobie obciachu, który boli mniej więcej tak jak boli ból, który nam się tylko przyśnił. Takie przypadki siłą rzeczy spodziewają się, że ludziska będą się ich czepiać i są zawiedzeni jeśli pomimo ich wysiłków tak się nie dzieje. Jeśli takie osoby istnieją, to wizytując inne blogi mogą się zachowywać czepialsko ( co nie znaczy, że nieżyczliwie) wyobrażając sobie, że tak jest fajniej;)

    Pisząc to, nie zaprzeczam, że opisywane przez Ciebie zjawisko bloglansingu istnieje, bo najwyraźniej istnieje. Ale czepianie się i zostawianie linka do swojego bloga (bo się uważa, że to nieelegancko być anonimem) nie oznacza, że się jest typkiem przez Ciebie opisywanym, tak samo jak wysoka oglądalność bloga, czy (co jest właściwie tym samym) obecność w TOP 100/1000 nie jest warunkiem wystarczającym, by należeć do „Towarzystwa”.

  17. Ależ oczywiście masz rację. Wlaściwie nie ma myśli w ostatnim Twoim komentarzu, z którą bym się nie zgodziła. :) I wbrew pozorom miła ze mnie kobieta, więc niepotrzebnie się ubezpieczasz zdaniami typu „Chciałbym się zastrzec, że w tym momencie wcale się nie czepiam i nie wartościuję”, choć miło je czytać.

    Zarówno ja, jak i Kominek oraz wiele innych blogerów ma ogromny dystans do blogów. Nasłuchaliśmy się pochwał, nagan, gróźb i innych form komentarzy. To nas uodparnia i sprawia, że w końcu traktujemy nasze blogi nie jak misję czy formę autopromocji – ale jak dobrą zabawę i sposób na trenowanie swojego pióra. Kiedyś niemiłe komentarze mnie raniły – teraz mnie cieszą, bawią i dodają smaczku całej tej zabawie. A jednocześnie są takie komentarze, które po prostu mi nie pasują (i nie ze względu na ich krytycycm) lub komentujący, którzy sprawiają, że źle się czuję na własnym blogu. A przecież jest to mój blog, który ma przede wszystkim MNIE sprawiać frajdę.
    Stąd też mój egocentryzm blogowy i zabawa definicjami. Stąd zasady dotyczące selekcji komentarzy. Stąd uwielbienie dla ludzi, którzy mnie rozumieją ze względu na podobne doświadczenia (TWAB) :)

    No i nie zapominajmy, że ja nie jestem tylko autorką bloga. Mam realne życie, które zajmuje 99% moich myśli i o którym właściwie nie piszę na blogu. Blog jest tylko jakąś cząstką mojej aktywności. Np. teraz – wydaje mi się, że piszę od rzeczy – a to dlatego, że jestem całkiem pochłonięta graniem w 1 część Gothica, którego na chwilę przerwałam, by zrobić sobie coś do picia. ;)

Dodaj komentarz