Co różni kobietę i mężczyznę?

Na początek coś, co uwielbiacie, a więc wideło. Bardzo śmieszne wideło.

Tośmy się pośmiali. A teraz Segritta powie Wam prawdę:

Kobiety i mężczyźni nie różnią się tak bardzo, bo każda z płci ma dokładnie takie samo zdanie o drugiej. Właściwie cały tekst skeczu mogłabym przełożyć na monolog kobiety skarżącej się na "skomplikowaność" facetów. Każdy lubi inaczej. Jeden brzydzi się anala – drugi inaczej nie dojdzie. Jeden lubi delikatnego lodzika – drugi nie czuje nic, jeśli go nie ściśniesz z całej siły. Jeszcze inny uważa, że tylko dziwki robią loda i sam własnej kobiecie by nie pozwolil na takie zeszmacenie.

Ale największe pokomplikowanie facetów widoczne jest w ich sferze psychicznej. Za każdym razem, gdy mi jakiś palnie teorię o niemożliwości zrozumienia kobiety, pytam się, jakim cudem ja mam zrozumieć fochującego się faceta, który na pytanie "co się stało?" odpowiada "nic" i dalej ma focha przez cały dzień. Zresztą, pisałam już o tym.

Kolejna bzdurna teoria na temat facetów, to uproszczenie ich potrzeb do seksu. Mówi się, że kobieta wymaga od faceta setki cech – podczas gdy mężczyzna potrzebuje tylko seksu. Gówno prawda. Jest taki moment po seksie, gdy facet przestaje gadać. Nagle, z adorującego Cię, aktywnego, szarmanckiego samca zamienia się w milczące, niewiadomoczegochcące cielsko. I wtedy dociera do niego, że seks to nie wszystko. Że chce od kobiety, by była piękna, opiekuńcza, czuła, fascynująca – albo żeby szybko się ubrała i wyszła. Jeśli nie chcecie, drogie kobiety, ubierać się i wychodzić, musicie spełniać setki wymogów faceta. Wymogów, o których on Wam nie powie, bo często nie zdaje sobie sprawy, jak wiele ich jest. I głupio jest mu się do nich przyznać, bo wtedy wyszłoby na jaw, że jest równie pokręcony, co kobiety.

Jest za to jedna rzecz, którą lubię w męskim przeświadczeniu o kobietach. Otóż dzięki niemu mogę na pytanie "dlaczego?" odpowiadać "bo tak". :)

 

Komentarze do wpisu: 28 Napisz komentarz

  1. „Jest za to jedna rzecz, którą lubię w męskim przeświadczeniu o kobietach. Otóż dzięki niemu mogę na pytanie „dlaczego?” odpowiadać „bo tak”. :)”

    I ty się dziwisz, że faceci strzelają focha?

  2. Jesli chodzi o wideo: nie wiem, czy smiać się czy płakać – rozumiem, że bezpośredniość bywa czasem bardziej pomocna w zrozumieniu problemu niż jakieś wydelikacone insynuacje, lecz ta dosłowność (patrz splunięcie na koniec szoł) jest chyba przesadzona… No dobra. Nie wszystkim musi się to samo podobać :-) Co do meritum. Najbardziej mnie bawią uogólnienia. W jakąkolwiek stronę. Nie sądzę, żeby faceci byli – jak chce tamten kolo – jakoś specjalnie różni od kobiet odnośnie odruchów seksualnych, czy oczekiwania wobec seksu niż kobiety. Jedyna róznica tkwi w budowie narządów płciowych. Tak sądzę. No i może jakiejś cywilizacyjnie ukształtowanej u facetów tendencji do zamykania się na uczucia. Ale to już temat na jakąś zgrabną dysertację doktorską. Cy cuś, jak mawiali starożytni :-)

  3. A mnie rozpraszały w filmiku te wstawki z serii f****ing to, czy tamto. Cały pic polega na tym (jak to mawiał mój pierwszy nauczyciel hangielskiego), że nie trzeba babek zmieniać, tylko zostać przy tej jednej, sprawdzonej:)

    I zgadzam się z Tobą, Seg, że każdy facet lubi inaczej, w inny sposób, w innym miejscu, wcale nie są tacy łatwi, stety:)

  4. Heh, różnice między facetami a kobietami… fajny temat. I w dodatku z seksem w tle. Jedyna wada – trzeba by ze 100 lat, żeby to obgadać kompleksowo :D

    Wideło momentami niezłe, humor typowo amerykański – prosto i dużo faków. :)

  5. Prymitywne to wideło. Prymitywne na wysokim, prymitywnym poziomie. Wykonawca spełnił swoje zadanie i sprawił, że się nieźle uśmiałem. I oto chyba chodzi, co nie? On zgarnął kaskę za występ, a ja się uśmiałem. A co do różnic między płciami to można znaleźć milion argumentów za tym, że się totalnie różnimy i drugie milion, że jesteśmy podobni. Ale co nam to da? Każdy piszę przez pryzmat swoich doświadczeń. Dziś masz takie zdanie, a za rok zakochana/y będziesz mieć inne. Seg, widać miałaś „pecha” z facetem który walił fochy (nawiasem mówiąc to przejaw prawdziwej męskości walić fochy, zawsze mam z tego niezłą pelewkę) i który prawdopodobnie nadal siedzi Ci w głowie, więc i takie argumenty przytaczasz. Każdy lubi co innego, a cały pic jest w tym, żeby znaleźć kogoś kto lubi podobne rzeczy co my. Czy to jest niemożliwe? Jest możliwe, ale prawie niemożliwe. Dlatego wszystko zależy od tego jak bardzo wyzwolimy się od swoich ograniczeń i sztywynych poglądów, rozluźnimi się i zaczniemy eksperymentować. To ilość naszych ograniczeń powoduje, że jesteśmy różni. Otwartość sprawia, że stajemy się podobmni. Enjoy drogie dzieci! Na wszystkich poziomach. Kończę bo trochę odpłynąłem z tym wywyodem i przestaje rozumieć o co mi chodzi ;)

  6. a mnie ten film ubawił i kropka. dostałam go dzień wcześniej zanim wrzuciłaś na bloga i różnicami w umiejscowieniu punktu G jest najlepsze. ja się obśmiałam.
    a co do męskich przeświadczeń, moim ulubionym jest, gdy facetowi się wydaje, że rządzi, szczyt męskiej naiwności :)

  7. U niektórych kobiet świadomość istnienia gdzieś w ich ciele punktu Grafenberga niebezpiecznie blisko sąsiaduje ze świadomością istnienia hobbitów, orków i elfów. I to i to jest dla nich bajką… (uwaga: miało gorzko zabrzmieć :-) )

  8. horyzont, to kolejne przeświadczenie, które mają tylko faceci i tylko facet mógł umiejscowić istnienie punktu G w okolicach orków i elfów :)

  9. :-) Miałem na mysli to, że znam kobiety, które nie mają pojęcia o umiejscowieniu u siebie tego punktu. Mało tego – dla nich jego istnienie ma takie samo znaczenie jak istnienie postaci baśniowych. Żnikome bądź żadne. Nie wierzą i nie interesuja się tym :-) A co do mnie to zdecydowanie bardziej wierzę w isnienie punktu G niż elfów ze spiczastymi uszami:-)

  10. Widziałem ten filmik dużo wcześniej, w sumie trochę śmieszny pod warunkiem, że nie traktuje się go na poważnie i mam nadzieję, że ten gość też nie był poważny.
    Gdyby był to by świadczyło o tym, że:

    – nikt mu nigdy nie zrobił loda jeśli uważa, że można robić „cokolwiek” żeby facet doszedł albo jemu wystarcza żeby trysnąć jak się laska przygląda w skupieniu jego fujarze no ale to współczuje takiej „wrażliwości”

    – nigdy nie dał żadnej kobiecie orgazmu więc wymyślił sobie teorie, że kobiety są skomplikowane i na nich zwalił winę

    – powinien sobie sprawdzić gdzieś w necie co to jest punkt G i gdzie go można znaleźć to może by takich głupot nie gadał.

    Po za tym nadużywa wulgaryzmów co wcale nie jest funny a robi się nudne.

  11. Witam na Twoim blogu, jestem pierwszy raz, ale chyba bede wpadal czesciej.

    „Ale największe pokomplikowanie facetów widoczne jest w ich sferze psychicznej. Za każdym razem, gdy mi jakiś palnie teorię o niemożliwości zrozumienia kobiety, pytam się, jakim cudem ja mam zrozumieć fochującego się faceta, który na pytanie „co się stało?” odpowiada „nic” i dalej ma focha przez cały dzień.”

    …a wyobraz sobie fakt, ze na takie pytanie czlowiek ma ochote tylko „nic” powiedziec. Taki czlowiek jak facet. Wiec moze inne pytanie, lub inny gest nalezy uczynic? Moze to jest wlasnie madrosc w postepowaniu z ludzmi?

    Przepraszam za brak polskich znakow.

    Pozdrawiam serdecznie i zycze wytrwalosci w pisaniu.

  12. „…a wyobraz sobie fakt, ze na takie pytanie czlowiek ma ochote tylko „nic” powiedziec. Taki czlowiek jak facet. Wiec moze inne pytanie, lub inny gest nalezy uczynic? Moze to jest wlasnie madrosc w postepowaniu z ludzmi? ”

    No właśnie. Takie wyjaśnienia można usłyszeć dzień później. Kobieta musi byc wróżką, żeby zrozumieć faceta. Nie wystarczy zadać proste, jasne pytanie i oczekiwać szczerej odpowiedzi. Powracam więc do sedna: kto w takiej sytuacji jest bardziej skomplikowany?

  13. Skomplikowany w takiej sytuacji wydaje się być mężczyzna, ale po nakarmieniu i paru milych, bez cienia ironii słowach „uprzaszcza” się i może wywalić z siebie np. stres związany z pracą itp.

    Wystarczy (i należy) jak do naburmuszonego dziecka podejść. W każdym razie działa na mnie.

  14. Czyli ten błog służy do szukania faceta przez Autorkę. Nie wiedziałem. A co do mężczyzn i kobiet.. Piszecie tak, jakby to były dwa różne gatunki, czasem rozumne. Ale tak nie jest, co jesteśmy ludźmi. Ludzie różnią się między sobą.. Dwaj faceci też mogą się krańcowo różnić. Prawda? :-)

  15. @segritta

    To żadna teoria, tylko takie luźne podejrzenie :) Zresztą byłby to bardzo inteligentny sposób i mógłby przynieść dobre efekty. Ogólnie to wszystko mi jedno jaki jest cel pisania tutaj przez Ciebie (czy w ogóle jest jakiś cel?), bo fajnie jest zajrzeć i przeczytać kolejną notkę.
    @krizz – to musiało być dla segritty po prostu straszne doświadczenie. Mniej odporne kobiety mogłyby nie wyjść z tego bez szwanku na psychice.

    :)

  16. Gość: , awl158.neoplus.adsl.tpnet.pl napisał(a):

    „Jest taki moment po seksie, gdy facet przestaje gadać. Nagle, z adorującego Cię, aktywnego, szarmanckiego samca zamienia się w milczące, niewiadomoczegochcące cielsko. I wtedy dociera do niego, że seks to nie wszystko. Że chce od kobiety, by była…”

    Jeden z lepszych fragmentów bloga. Często piszesz o szeroko pojętych niedoskonałościach mężczyzn i masz rację, ale chciałbym poznać Twoje zdanie w kwestii niedoskonałości współczesnych kobiet i tego co oferują w zamian za bycie „prawdziwym facetem”. Czyli jaka grupa kobiet oferuje wartościowemu wg Ciebie facetowi to, co sprawi, że potraktuje ją przede wszystkim poważnie, z szacunkiem, a nie jak dziecko, którym się trzeba opiekować lub sprawi, że będzie chciał się nią opiekować i nie będzie czuł, że to on dokłada do tego interesu. Może się kiedyś skusisz na taką notkę.

  17. Gość: papsi, awl158.neoplus.adsl.tpnet.pl napisał(a):

    „Jest taki moment po seksie, gdy facet przestaje gadać. Nagle, z adorującego Cię, aktywnego, szarmanckiego samca zamienia się w milczące, niewiadomoczegochcące cielsko. I wtedy dociera do niego, że seks to nie wszystko. Że chce od kobiety, by była…”

    Jeden z lepszych fragmentów bloga. Często piszesz o szeroko pojętych niedoskonałościach mężczyzn i masz rację, ale chciałbym poznać Twoje zdanie w kwestii niedoskonałości współczesnych kobiet i tego co oferują w zamian za bycie „prawdziwym facetem”. Czyli jaka grupa kobiet oferuje wartościowemu wg Ciebie facetowi to, co sprawi, że potraktuje ją przede wszystkim poważnie, z szacunkiem, a nie jak dziecko, którym się trzeba opiekować lub sprawi, że będzie chciał się nią opiekować i nie będzie czuł, że to on dokłada do tego interesu. Może się kiedyś skusisz na taką notkę.

Dodaj komentarz