Czego się napijesz?

Droga babo,

Jak reagujesz, gdy obcy koleś podchodzi do Ciebie w klubie i proponuje drinka? Zaznaczę, że jest dla Ciebie nieatrakcyjny i nie masz ochoty na żadne interakcje z nim.

a) Przyjmuję drinka i wracam do znajomych.
b) Odmawiam drinka na zasadzie "nie dam ci dupy, więc nie wezmę drinka"
c) Przyjmuję drinka i potem przez czas jego picia czuję sie w obowiązku rozmawiac z delikwentem? 

Drogi mężczyzno,

Co kieruje Tobą, gdy nagle proponujesz obcej dziewczynie drinka?

a) Nie mam wyobraźni i po prostu jest to jedyny mi znany tekst na podryw.
b) Mam za dużo kasy i nie mam co z nią robić.
c) Liczę na to, że jest prostytutką i odda mi się, gdy tylko zobaczy, ze mam dużo kasy.

Bo się ostatnio zastanawiałam, jak długo jeszcze będę żyła w raju darmowych drinków, za którymi nigdy nic nie idzie, bo wymagam od mężczyzn bardziej wysublimowanych zaczepek – a jednocześnie nie wzgardzę darmowym alkoholem.

I jeszcze scenka rodzajowa z ostatniej wizyty w klubie:

Koleś zaproponował mi drinka. Zamówiłam whisky z kolą.  Kelnerka przyniosła samą whisky.

ja: Where’s the coke?
koleś: want some?
ja: yes.

Koleś grzebie po kieszeniach, po chwili bierze moją rękę i wkłada mi w nią małą torebeczkę. Tia… Nieporozumienia językowe zawsze prowadzą do śmiesznych sytuacji… :/

Komentarze do wpisu: 17 Napisz komentarz

  1. Elementarna kwestia – jeżeli przypadkowy facet proponuje mi drinka osobiście przynosząc mi go do stolika, prawdopodobnie to ostatnia rzecz, którą wzięłabym do ust. Darmowe drinki – super, ale darmowe drinki z niepewną zawartością to zupełnie coś innego. Cosmo to nie Bravo Girl i starszym dziewczynkom już się nie przypomina, że na drodze od baru do stolika, malibu z mlekiem może zamienić się w malibu z mlekiem i tabletką gwałtu.

  2. „Cosmo to nie Bravo Girl”

    A Segritta to nie blogasek. Choć doceniam, lilla, że wzięłaś pod uwagę tez blogaskowe czytelniczki i wspomniałaś o tym.

  3. Co do „tabletki gwałtu”, to jeszcze nie wymyślono substancji, która by u niechętnej kobiety wywołała gwałtowną chęć na seks z właśnie poznanym facetem. Ta cała przereklamowana afera kręci się wokół środka, który powoduje amnezję (czyt. totalne urwanie filmu). A to co dana osoba w trakcie robiła, zależy już od niej.

    Ale oczywiście lepiej uważać, bo w drinku mogłyby wylądować też inne rzeczy.

  4. Zasadniczo chodziło mi o to, że grupie docelowej gazety dla dwunasto-szesnastolatek o takich rzeczach się mówi, a tymczasem, kiedy w pierwszym lepszym talk show jest temat o tabletkach gwałtu, to zaproszeni goście opowiadający o tym z autopsji są trochę starsi i przyznają się, że tak po prostu przyjęli drinka nie przyniesionego przez kelnera, a jakiegoś obcego faceta.

    Natomiast ta tabletka, to chyba wywołuje kompletne urwanie filmu – to jest można kobietę przewiesić przez ramię, wynieść, przelecieć parę razy i zostawić. Nie mam zielonego pojęcia, czy ona w ogóle jest zdolna do jakiegokolwiek współudziału.

  5. a) Nie mam wyobraźni (W DANEJ CHWILI) i po prostu jest to jedyny mi znany tekst na podryw.

    Nie zawsze są na to siły, żeby zatańczyć bredgenca (taniec na głowie – jak ktoś nie wie).

  6. a) nie mam wyobraźni

    ale i tak nie zaczynam od zaproponowania drinka, bo na darmowe picie to trzeba sobie zasłużyć. Nie będę stawiał drinka potencjalnej idiotce, tylko dlatego, że jest ładna. Minimum to 15 minut interesującej rozmowy…

  7. Zacznijmy od tego, że podryw w klubie to największa bzdura jakiej może dopuścić się facet. Jest 100 innych bardziej nadających się do tego miejsc.

  8. Padok,
    klub to równie dobre miejsce na podryw jak biblioteka czy toaleta publiczna. Oczywiście „chodzenie na podryw do klubu” to totalna bzdura, ale generalnie „chodzenie na podryw” to bzdura.

  9. Zgadzam się i doprecyzowuję. Wolę spontanicznie zaprosić kogoś na kawę bo wydaje mi się, że będziemy mogli miło przegadać lunch i jest to naturalniejsza forma zawierania znajomości niż wybierać się do klubu wypełnionego po brzegi próbującymi zrobić na sobie wrażenie desperatami gdzie postawienie drinka jest właściwie sygnałem dość jednoznacznym. Odnośnie intencji, domyślam się, że odsetek ekscentrycznych milionerów stawiających sobie za cel wieczoru zapoznanie 95% kobiet w klubie ze smakiem konkretnego drinka jest jednak niewielki. Osobiście wolę spożywać alkohol przy akompaniamencie dobrej muzyki i w samotności. Ewentualnie niewielkim gronie osób dobrze mi znanych.

  10. Widze komentarze powyzej i jestem pelen podziwu dla padokf1

    Ja rowniez nie rozumiem sposobu „podryw w klubie”.

    Nie wiem.. moze dlatego ze klub to miejsce gdzie mozna sie niezle wybawic a nie wyrwac kobiete swojego zycia?

    Widok dziesiatek i setek wypindrowanych osob, ktore przyszly na podryw jest zenujacy. W szczegolnosci biorac pod uwage ze podryw czesto konczy sie na przygodnym seksie i maksymalnie 2 miesiacach zwiazku.

  11. Dokładnie tak :) Tatuś powiedział mi kiedyś: Wiesz synku, w życiu bywa różnie, najważniejsze to nie rozmieniać się na drobne. Czego sobie i wam życzę. Pozdrawiam.

  12. nie przyjmuje drinkow od facetów ktorzy sa zdecydowanie dla mnie nie atrakcyjni

    darmowy alkohol – darmowym alkoholem ale pijac to co mi przyniósł automatycznie mialabym tego dziabaga przed oczami (nawet wyobrazni) co spowodowalo by z pewnoscia duzy niesmak i darmowy alkohol stanał by mi w gardle

    a jeszcze mysl ze jego łapka obejmowała szklanke … bleee

    albo – juz zupelny hardcore -jakbym sobie wyobrazila ze np. niosac tego drinka upił malenki łyczek … i moje usta dotykaja…. yyyy….

    to juz milion razy wole zaplacic sama

    aha – strasznie dawno nie bylam w zadnym klubie… ale ostatnia wizyta i ostatni darmowy drink jaki pamietam to spocony łystaty „koleś” z krzywym zebem ktory byl tak nachalny ze drinki (z kolezanka) przyjelysmy bo sie po prostu ciut obawialysmy reakcji na odmowe… my saczylysmy ten nieszczesny drink a koles siedzial na przeciwko, szczerzył krzywego zeba i co chwilke pytał „dooobre??” „smakujeeee?”.

    Na szczescie potem chyba stwierdzil ze jestemsy jakies malo rozrywkowe albo i niekumate bo sobie poszedł. Ku naszej niewypowiedzianej uldze :)

  13. Bardzo podoba mi się kola:)

    Drinków nie proponuje, bo jestem sknerą. Do zaproponowania mam urok osobisty i poczucie humoru. Niestety wszystko w marnym stylu, więc nie mam szans i przegrałem życie. A wam wszystkim zazdroszczę

  14. drinków zasaniczo nie przyjmuje bo zamiast drinka prosze o butelke wina. i co dalej zalezy od tego jak facet wybrnie. jak dotąd takich win wypiłam sporo a wybrnoł tylko jeden. kupil dwa wina, żeby było na potem:) a potem poszło mu jeszcze lepiej węc metode polecam!

Dodaj komentarz