Czy facet musi być przystojny?

Rozmowa z moją siostrą…

SEGRITTAZakochałam się!
DIDI (przewraca oczami): Znowu…?!
SEGRITTA: No co?
DIDI: Nic. A odkochałaś się w Bolku?
SEGRITTA: Nie. Po co? Anyway, zakochałam się. Chcesz wiedzieć, jak wygląda?
DIDI: Niech zgadnę. Jest taki średni, żeby nie powiedzieć, że brzydki…
SEGRITTA: Skąd wiedziałaś?
DIDI: …Ale za to ma fantastyczny charakter, poczucie humoru i jest cholernie inteligentny…?
SEGRITTA: Skąd wiedziałaś…?!
DIDI (siada mi na łóżku i patrzy na mnie tak, jak się patrzy na własne dziecko): Seg. Spójrz prawdzie w oczy. Ty masz zawsze to samo. Ja wiem wszystko o Twoich byłych, obecnych i przyszłych Bolkach. Powtarzasz schemat. 

No faktycznie moja młodsza zna mnie juz dość dobrze i nawet powiedziała mi, że bardzo sobie ceni te moje męskie preferencje. Bo ona na przykład nie potrafi zakochac się w brzydkim facecie. Podobają jej się tylko ci ładni. Oczywiście wymaga od nich tez inteligencji, ale pierwszym kryterium jest uroda. Co gorsza – jej podobają się tacy metroseksualni, wymuskani, z oczami spaniela (patrz. Colin Farrel w tym wpisie).

A mnie niezmiennie pociągał w facetach mózg.  Wygląd był zawsze na drugim miejscu i naprawdę mało mnie obchodzi, czy facet jest niski, ma wielki nos i jedno oczko bardziej. Do tego stopnia takie spojrzenie jest dla mnie naturalne, że dlugi czas nie byłam w stanie zrozumieć, że są kobiety myślące inaczej.

Spotkałam w życiu wielu pięknych mężczyzn i znalazłam u nich jedną cechę wspólną. Rozpuszczeni komplementami i powodzeniem nie byli w stanie prowadzić ze mną normalnej dyskusj. Ba.. nawet do łóżka się tacy nie nadawali. Pewnie nie czuli potrzeby szlifowania swoich umiejętności, skoro znalezienie partnerki seksualnej nie sprawiało im nigdy trudności.. Piękni mężczyźni są po prostu głupi i choć wierzę w istnienie wyjatków od tej reguły, to nigdy takich wyjątków nie spotkałam. A ja po prostu nie umiem się zakochać jeno w bicepsach i wyrzeźbionych ustach. To mnie zupełnie nie podnieca. 

Czemu o tym piszę? Bo dostałam niedawno maila od jednego z młodych czytelników bloga. Chłopak żalił się, że jest niski i choćby nie wiadomo ile ćwiczył na siłowni, ma niezmiennie wiotką budowę ciała. Ot takie geny. W jego klasie dziewczyny w ogóle nie zwracają na niego uwagi. Powodzeniem cieszą się tylko ci muskularni chłopcy w typie surfera. I co on ma biedny zrobić? 

Bolku, olej siłownię. Olej dziewczyny ze swojej klasy. Jesteś facetem i w związku z tym dostałeś od natury licencję na bycie brzydkim. Możesz być fizycznie nieciekawy a i tak, przy odpowiedniej inwestycji w mózg, za parę lat będziesz cieszył sie powodzeniem u kobiet. A może się mylę? Może większość kobiet ma tak zbudowaną psychikę, że potrzebuje estetycznej stymulacji, by zakochać się w mężczyźnie? Jak to jest u Was?

 

Komentarze do wpisu: 62 Napisz komentarz

  1. Gość: ojciec_dzieci_segritty, 84.13.149.3* napisał(a):

    Droga Segritto, nie ma chyba bardziej demotywującej i bzdurnej rady dla MŁODEGO faceta, który chce wzbudzić zainteresowanie kobiet swoją osobą. Taki chłopak po prostu nie zauważy efektów szybko, a codziennie i tak będzie obserwował jak inni faceci będą wyrwali mu potencjalne kandydatki sprzed nosa bez tej całej „inwestycji w mózg”. Co więcej śmiem twierdzić, że inteligentnii faceci, posiadający szeroką wiedzę z wielu dziedzin i nawet spory bagaż doświadczeń życiowych mogą by równie nudni i nieatrakcyjni dla kobiet jak typowe chłopki-roztropki. Tak na prawdę jest tylko jedna rada, chcesz zainteresować swoją osobą innych – uczyń swoje życie interesującym. Młodość to okres kiedy człowiek ma niesamowitą okazję się rozwijać na wszelkich szczeblach ponieważ ma jakąś niesamowitą ilość wolnego czasu. Więc młody czytelniku Segritty, zacznij toczyć swoje życie sam, a nie czekaj aż ktoś je zacznie toczyć za Ciebie. Stawiaj sobie wyzwania, wszelkie pomysły wcielaj w czyn i wykorzystuj każdą okazje. Próbuj wszelkich sportów, chodź na wszystkie eventy i szukaj czegoś co sprawi Ci radość. Jeśli będziesz chodził codziennie z podniesioną głową i uśmiechem na ustach, a Twoje życie nabierze kolorów to nie będziesz mógł się ogarnąć od kobiet nawet jak będziesz mały, gruby i łysy jak Kominek ! Jeśli tylko będziesz dawał innym natchnienie swoją osobą to laski będą do Ciebie lgnąć jak muchy ;) Segritta też tak ma, tylko nie potrafi zidentyfikować elementu kluczowego :P pozdrawiam !

  2. „nawet jak będziesz mały, gruby i łysy jak Kominek !”

    Pod jakim nickiem komentujesz u kominka?

    Seg

    Kiedyś pisałaś, że masz 20 (chyba) punktów, które są pożądane u mężczyzn wśród kobiet i których szukacie,wśród których był również wygląd. Cholera, nie uwierzę nigdy nikomu, ze wygląd się w dużym stopniu nie liczy, bo w życiu, w wielu dziedzinach (nie tylko miłosnych) szukamy przede wszystkim tego, co nam się podoba. Zewnętrznie, bo to widzimy na początku. Przecież, jakbyś zobaczyła Shreka na ulicy, nie dałabyś mu szansy na bliższe poznanie, a dzieki temu na poznanie jego wnętrza, które tak lubimy wszyscy :)

  3. Gość: mewa, aqn94.neoplus.adsl.tpnet.pl napisał(a):

    Ja tam uwielbiam kiedy facet ma piwny brzuszek. Mięśnie są dla mnie mało istotne(no przecież je ma tylko pod warstewką tkanki tłuszczowej więc o co chodzi?) Tak jak słyszałam, że każdy z nas ma kaloryfer na brzuchu tylko niektórzy jeszcze go nie odkryli. W każdym razie facet ma być dla mnie męski czyli duży z groźną miną i bez żelu na włosach ;-) Z drugiej strony dziwne, że w niego wpychałabym frytki i hamburgery, a sama katowała się dietami, żeby wyglądać ładnie(dla niego). Pozwolę sobie zacytować:

    „Gdzie ci mężczyźni, prawdziwi tacy,
    mmm, orły, sokoły, herosy!?
    Gdzie ci mężczyźni na miarę czasów,
    gdzie te chłopy!? – Jeeeee!

    Dookoła jeden z drugim jak nie nerwus, to histeryk,
    drobny cwaniak, skrzętna mrówa, niepoważne to, nieszczere.
    Jak bezwolne manekiny przestawiane i kopane,
    gęby pełne wazeliny, oczka stale rozbiegane.
    Bez godności, bez honoru, zakłamane swoje racje
    wykrzykuje taki w domu śmiesznym szeptem po kolacji,
    śmiesznym szeptem po kolacji, śmiesznym szeptem po kolacji…

    Gdzie ci mężczyźni . . .

    Bojownicy spraw ogromnych, owładnięci ideami
    o znaczeniu wiekopomnym, i wejrzeniu, jak ze stali.
    Gdzie umysły epokowe, protoplaści czynów większych,
    niż pokątne, zarobkowe kombinacje tuż przed pierwszym.
    Nieprzekupni, prości, zacni, wielkoduszni i szlachetni.
    Gdzie zeoni, gdzie tytani woli, czynu, intelektu,
    woli, czynu, intelektu, woli, czynu, intelektu…?”

    I wszystko jasne :-)

  4. Gość: mag, 201-mo5-2.acn.waw.pl napisał(a):

    Jakoś trudno mi uwierzyć w to, że „liczy się mózg” rozumiany jako inteligencja. Nawet abstrahując od wyglądu myślę, że liczy się wygadanie, a nie inteligencja. Tak się składa, że obracam się wśród matematyków i informatyków z górnej półki (naukowcy) – wszyscy niesamowicie inteligentni, ale raczej mało wygadani. Nie muszę chyba mówić, że nie jest tak, że nie mogą opędzić się od kobiet, a raczej przeciwnie, więc inteligencja nie wystarcza;)

    Grubość portfela, jak qatryk zauważył, pewnie też ma znaczenie, ale jest tylko jedną z możliwych konsekwencji „łba na karku” – przynajmniej dopóki ktoś nie pójdzie po rozum do głowy i doktoranci będą dostawać 1000-1500zł miesięcznie.

    Tak więc, młody czytelniku, pracuj nad ciętą ripostą, dwuznacznymi wypowiedziami i pewnością siebie;)

  5. Oczywiście brak urody jest dla mężczyzny dużo mniejszym problemem niż przekonanie o braku urody. Faktycznie, z czasem odkrywa się, że kobiety zsuwają urodę na drugi plan (choć nie na margines), ale jak ma się 18 lat i jest się brzydkim, to nie jest się w stanie w to uwierzyć. Dziewczyny lecą wtedy na tych ładniejszych, chociaż nie z powodu ich urody, tylko z powodu ich pewności siebie – która wynika z urody. Błędne koło, z którego się wychodzi po 25 urodzinach :-)

  6. z tym czy musi byc przystojny jest podobnie jak z okreslaniem swojego typu. Mowie jedno, a w praktyce wychodzi drugie. Owszem lubie przystojnych mezczyzn,ale szczerze mowiac taki pieknis nie nadaje sie zazwyczaj na nic konkretnego. Co innego seksowny mozg…Blyskotliwy. Taki powinien byc facet.

  7. Zdecydowanie intelekt, a co za nim idzie – poczucie humoru. Główne i niepodważalne kryterium. Z fizycznych – sposób poruszania się, zapach.

    A urodę wezmę w bonusie :)

  8. taka drobna uwaga – pieniądze nie mają większego znaczenia.
    Wiem to z doświadczenia własnego jak i kolegów.

    Jeden z nich jakiś rok temu kupił sobie nowiutkie BMW i uzyskał tylko to, że z faceta-który-od-3-lat-nie-dotknął-dziewczyny-i-jeżdzi-autobusem zamienił się w faceta-który-od-4-lat-nie-dotknął-dziewczyny-i-jeżdzi-BMW.
    Siłownia to świetna sprawa ponieważ powoduje produkcję endorfin – najzdrowszego narotyku. W końcu trzeba mieć coś z życia.

  9. rurzana

    trudno by mi było być z podłym geniuszem

    to z Housem byś nie mogła być:)

    house jest przykładem tego, że nie uroda jest najważniejsza.

  10. ideolog

    dzięki za pozdrowienia, odwzajemnione – „znamy” się?

    Pan, co będzie ojcem dzieci Segritty fajnie napisał „uczyń swoje życie interesującym” tylko czy ten młodzieniec wie jak to zrobić?

  11. Gość: ideolog, chello087207051102.chello.pl napisał(a):

    katarzynako2, nie znamy. Tak tylko chciałem do Twojego komentarza nawiązać i sprawdzić, czy wywołam jakąś reakcję a propos awersji do rozczulania się nad sobą. ;)

  12. … i pamietaj. Zadnego innego tanca . Nigdy nie rob tego na co masz ochote.0 hh i 0 d&b. Tam nie ma nikogo wartosciowego do poznania. Rob i zajmuj sie tylko tym co jest ogolnie uwazane za normalne. Przy disco mozna zarwac tylko w pysko, a przy rapie kazda panienka cie zadrapie. A jak Ci ktos bedzie chcial wmowic ze nie lubi salsy to wiedz ze mowi to wbrew sobie i na zlosc. Kazdy lubi salse. Gdzyby nie tango i salsa cala ameryka poludniowa prawdopodobnie wyginelaby w polowie XiX wieku, a moze nawet i wczesniej… Tylko salsa ma w sobie seksualnosc a Tango nawet dwie i wiecej seksualnosci!! A libertango 6 seksualnosci. I pamietaj przy pierwszym kontakcie dziewczyna przede wszystkim ocenia Cie po rzesach, kolanach, i czy masz czyste podeszwy. Usmiechaj sie dopiero po 5 minutach od poznania. Jesli usmiechniesz sie wczesniej wyjdzesz na wioskowe glupka, a usmiech po 5 minutach zasugeruje zes jest mruk. Nie obcinaj paznokcia na kciuku… Pokaze to Twoja dusze artysty. Ze na gitarze grasz i wogle fajny jestes. I pamietaj naucz sie gotowac dobry bigos. Przez bigos do serca. A tak wogole to od jedzenia bigosu nie jest daleko do stania sie przystojnym. Szczegolnie jak bigos jest zrobiony na wolowinie… albo dziczyznie… nie pamietam teraz dokladnie.

    Mozg sie nie liczy. Jakby sie liczyl to razem z Pinkym poznali by jakies fajne myszki i olali by opanowanie swiata! tyklo bigos! i staraj sie nie sugerowac tym co pisza inni :) ze mna na „czole”!

  13. soonia,

    house jest przykładem tego, że nie uroda jest najważniejsza.

    No żesz! Przecież House jest przystojny jak diabli!!
    To raczej z Herkulesem Poirot bym nie mogła być.. zarozumiały pedant i do tego w rozmiarze mini, no w każdym razie u Christie, bo w adaptacjach filmowych różnie z tym rozmiarem bywało.

  14. hm, ja się nie zakochałam w życiu w facecie, który mi się nie podoba. w zwiazku z tym mój mózg mi zawsze mówi, że to ładne. nie wg kanonów, tylko dla mnie. ja jestem głupia, ale mózg mam mądry, on mnie najpiękniej okłamuje. taki duecik. ale do brzegu: w ogóle co to znaczy „brzydki”? :)
    tak sobie myślę, że my kobiety zakochamy się w każdym genialnym mózgu. nieważne w co go natura opakuje. naprawdę nieważne. jak zakochujemy się w facecie, to zamieniamy w zaletę każdą wadę. wiedząc, że obiektywnie to wada, mamy to gdzieś. tak na marginesie, popatrz na większość zazdrosnych kobiet i ich facetów i odwrotnie. na pewno nie raz każdemu/każdej z nas przechodzi przez myśl „ale o co on/a/ jest zazdrosna?” i to serio. no właśnie, tylko tamto tak naprawdę wie, przez jaki pryzmat widzi swojego partnera :) (wiem, to nie na temat:)

    w ogóle przeoczyłam inaugurację notki. a nawet dwóch. damn it.

  15. reasumując, czy tylko ja tak mam, że jak się zakochuję, to nagle ten pasztet zamienia się dla mnie w kanon przystojności? no od czasów małża to tak mi się jakoś trzyma, ale wcześniej zmieniało się z każdym obiektem. czy to się leczy?

  16. ha!
    właśnie doczytalam komenty. rurzana, soonia, oczywiście, że house jest kanonowo brzydki, ale dla mnie i dla was przystojny jak cholera. a jeszcze im bardziej kuleje tym lepiej i im bardziej wygniecioną ma koszulę tym lepiej i im bardziej jest nieuczesany i nieogolony tym lepiej. i gdzie tu logika. no właśnie. nie ma. im jest bezczelniejszy tym lepiej.

    teraz tak się zastanawiam, czy jest adekwatny przykład na taką kobietę?

  17. Segritta, dostałaś odpowiedź od Bolka?

    rozumiem Bolkowy problem i cieszę sie z końca liceum – na studiach nie ma chyba podziałów na piłkarzy i kujonów. przynajmniej w Polsce ;) mam rację? no powiedzcie, że mam :D

  18. Pretensjonalny,
    też jestem zdania, że z tego się wyrasta. Co więcej – nawet dobrze, że teraz bolek ma ten problem. Bo dzięki temu nie spocznie na laurach tak jak jego koledzy – surferzy i będzie szukał drogi do stania się ciekawszym człowiekiem.
    Zauważyłam, że ludzie, którzy we wczesnej młodości nie mieli powodzenia u płci przeciwnej – z wiekiem stają sie bardzo atrakcyjnymi jednostkami. :)

    ml,
    „teraz tak się zastanawiam, czy jest adekwatny przykład na taką kobietę? ”

    No właśnie mi się wydaje, że to tylko w jedną stronę działa. Kobieta MUSI wyglądać.

  19. ml

    teraz tak się zastanawiam, czy jest adekwatny przykład na taką kobietę?

    no pewnie – ja:)
    a nie, ja jednak nie, bo przecież ja ładna jestem;)

  20. Hehe, jak miło…

    Po przeczytaniu tej notki przeanalizowałam moich byłych i obecnego pod kątem wyglądu, a także wagi, jaką do wyglądu przywiązuję. I chociaż uczciwie mogę powiedzieć , że wygląd u faceta nie ma dla mnie absolutnie żadnego znaczenia (zainteresować mnie może tylko facet, z którym przynajmniej chwilę rozmawiałam), to z przykrością stwierdzam, że wszyscy moi byli faceci są bardzo przystojni- i rzucałam ich będąc tego świadoma ;)

  21. Cockney7

    Nie gniewaj sie. Zupelnie nie mialem na mysli w jakikolwiek sposob Cie urazic i narazic sie na riposte, cieta riposte. Chodzi mi tylko o to ze dawanie rad w stylu zapisz sie na salse bedziesz bogiem jest na rownym poziomie co rada z gotowaniem bigosu czy zapuszczaniem paznokcia. Bo tak na prawde jakby pojawila sie tu osoba, ktora interesuja sie dziewczyny bo umie jezdzic na jednym kole na rowerze przekonywala by do uczenia sie jezdzenia na jednym kole :)
    A co do wesel :) to fakt. Czasami widze ludzi tanczacych tanga. Uwierz mi nie wyglada to sexi :) Zreszta naumiec sie tanczyc tango to wyjete 2 lata z zyciorysu dla mezczyzny. Nie wiem jak jest z salsa. Nie gram salsy.

    Niby kazda rada jest fajna i czasem pomocna. Ale dla kogos kto sie czuje/jest/postrzega sie brzydkim to w sumie sam tekst notki jest jakims pocieszeniem. Stoi w opozycji do tego co czasem sie tu przewijalo w roznych notkach. A moze nie stoi.

    Cockney7 czy Ty wiesz cokolwiek o problemach zwyklych ludzi. To moze powiedz mi ile kosztuja ziemniaki, jablka, cukier i sol?? ;)

  22. Segrito niedobrzyco jedna, ja już odpuściłem sobie podrywanie Ciebie a teraz mi mówisz że wyglad nie jest istotny?

    A słowa ” jeżeli jesteś brzydki i uważasz że to nie ma znaczenia” znasz i pamiętasz?

    Normalnie ręce opadywują

  23. minsi,
    no oczywiście, że wygląd ma znaczenie. Wpływa na pierwsze wrażenie, potrafi Ci ułatwić życie, pomaga w uwodzeniu… itp. Generalnie lepiej być mądrym i pięknym niż mądrym i brzydkim.
    Poza tym – wygląd ma dwa „znaczenia”. Wygląd jako nasza fizyczna konstrukcja, wynikająca w głównej mierze z genów – i wygląd jako to, co robimy z naszym ciałem: higiena, zdrowie, fryzura czy styl ubierania się.

    Moje dawne słowa „jeżeli jesteś brzydki i uważasz że to nie ma znaczenia” (że też ktoś je jeszcze pamięta :)) odnosiły się do ludzi z kompleksem brzydoty. Czyli do takich, którzy buntuja się przeciwko rzeczywistości i na silę starają się udowodnić samym sobie, że ich wada nie jest wadą. Podczas gdy to wciąż JEST wada, tyle że kompletnie nieistotna w porownaniu z psychiką i intelektem. :)

  24. seg, otóż to. nadal nie mam przykładu nawet na wyjątek.

    soonia, nie gadam z tobą, jesteś subiektywna, nawet jeśli jesteś ładna :)

    czaroiwni, „to z przykrością stwierdzam, że wszyscy moi byli faceci są bardzo przystojni- i rzucałam ich będąc tego świadoma ;)” daj nam ich foty. zobaczymy ;)

    ale jakby nie było: jeśli coś nam się nie podoba, to nie zmuszałybyśmy się do seksu z takim, nie? generalizując, kolejna teoria: brzydota (właściwie nie wiadomo w jakim pojęciu) może być dla afrodyzjakiem, fetyszem, zboczeniem. to kręci.

    znowu do brzegu: seg, wiem! ciebie kręci już samo pisanie „on jest taki brzydki”. nimfomanko :) (borze, tylko zeby teraz każdy bubek nie myślał, że jest seksi bo jest brzydki. to niezmiennie przywilej tych wybitnych).

  25. hm. seg, czy ja ci kiedykolwiek napisałam, że strasznie lubię cię czytać? jak nie, to właśnie nadrabiam :)

    idę się porozczulać.

  26. Gość: Levi, 86-73-n1.aster.pl napisał(a):

    U mnie tak samo charakter na pierwszym a wygląd na drugim ;) może dlatego,że gdy poznawałam tzw ładnych panów byli nie dość,że a) głupi b)tak zadufani i pewni siebie,że ręce opadały.Często prostaccy i myślący,że są Panami Świata,więc podziękowałam za takie znajomości. Jednak zauważyłam,że dużo kobiet myśli odwrotnie.

  27. Segritta,

    „No właśnie mi się wydaje, że to tylko w jedną stronę działa. Kobieta MUSI wyglądać. ”

    Widzę, że jesteś nienajlepszego zdania o kobietach w ogóle, więc śpieszę z wyjaśnieniem, że kobiety potrafią (podobnie jak mężczyźni), być interesującymi intelektualnie do tego stopnia, że ich wątpliwa uroda schodzi na dalszy plan. Czasami chce się z takimi kobietami nie tylko rozmawiać, mimo że wydają się głównie do tego stworzone.
    Fakt, kobieta musi się mężczyźnie podobać, ale zdarza się, że mężczyźnie podoba się kobieta, która przez innych jest uważana za brzydką. Często wynika to z zauroczenia intelektualnego, w którego następstwie pojawia się zauroczenie fizyczne.

  28. No właśnie! Tak naprawdę nie wiadomo, dlaczego zakochujemy się w tej/tym, a w tamtej/tamtym nie. Gdyby wszystko brać na logikę, to niezbyt ładni, niezbyt kochający bliźnich, niezbyt mądrzy, niezbyt wykształceni itede powinni wieść życie starych panien i starych kawalerów, a sama myśl o chęci przekazania genów powinna być karana kastracją. Większość moich znajomych to ludzie wizualnie bardzo przeciętni, mający równie przeciętnego współmałżonka. Ewentualnie jedno jest całkiem, całkiem nawet w worku po kartoflach, a drugie takie niezbyt, choć zadbane i ubrane za krocie. Miłość jest ślepa. I czasem to ma też swoje plusy.

    Mnie natomiast od dawna intryguje coś innego. Piękna, taka anielsko piękna, dziewczyna wychodzi za barczystego przystojniaka z szelmowskim błyskiem w oku i… mają dzieci. Dziewczynkę i chłopca. Dziewczynka dziedziczy rysy po tatusiu i jest, co tu dużo gadać, brzydka. Chłopiec zaś po mamusi i jest po prostu nijaki. Cholera, a tak się fajnie zapowiadało.

  29. Gość: L, host-89-228-46-240.elk.mm.pl napisał(a):

    Moj obecny pratner w ogole nie robil na mnie wrazenia jesli chodzi o wyglad, gdy go poznawalam. Mial wtedy 15lat, a ja 14 i imponowal mi wylacznie charakterem:) Teraz, po szesciu latach nie moge nadziwic sie, jaki z niego przystojniak wyrosl! A moze po prostu jego umysl tak mnie powala na kolana, ze go idealizuje wizualnie? Jest dla mnie najprzystojniejszym facetem na swiecie, choc raczej odbiega od idealu przecietnej kobiety wielbiacej Brata Pita. Nie ma wiec wianuszka wielbicielek mojego mezczyzny. Za to ja mam przy sobie ideal i dla mnie bomba, ze nie daje rozpoznac sie po jego wygladzie, ze jest idealny:)

  30. Najważniejsza u faceta jest pewność siebie. Ale nie taka typu „patrzcie jaki piękny jestem”, ale pewność w decyzjach i poglądach. Wygląd nie ma najmniejszego znaczenia, byle był estetyczny i czysty. Jeśli o siebie dba to też dobrze, ale przez dbanie rozumiem sporty, kąpiel i coś dla intelektu, a nie kosmetyczka i szoping. Chłopak, bohater notki zapewne nie wyglądem odstrasza koleżanki, ale postawą „przepraszam, że żyję”. Ale niech się nie matwi znajdzie się i taka z niezaspokojonym, albo wybujałym instynktem macierzyńskim.

  31. Mnie też pociąga w facetach ich mózg, aniżeli wygląd.

    Może dlatego stan zakochania jest u mnie tak wielką rzadkością?

    Jeżeli osobnik nie jest ciekawy i nie zaintryguje mnie w jakikolwiek sposób, to pewnie nie zwrócę na niego uwagi. Chyba, ze sam się o to postara – a tu potrzebna jest pewność siebie i niech o to ów chłopak się zatroszczy.

  32. Od kilku miesięcy mam do czynienia z prawdziwymi surferami i w większości wcale nie są muskularni! Mają nieźle wyrzeźbione mięśnie, ale do tego zwykle są … chudzi! Taki typ chudy-żylasty. W sumie nie ma to znaczenia, ale ciekawe jest jako stwierdzenie stereotypu.

    Co do postrzegania mężczyzn przez kobiety, to się nie wypowiem, bo nie jestem w stanie tych, jakże skomplikowanych mechanizmów, zrozumieć.

    Co do mechanizmów w drugą stronę, to Segritta ma rację – kobieta MUSI wyglądać. Chociaż walory intelektualne też mają znaczenie:

    – skrajna głupota jednak trochę ostrasza

    – wybitne walory intelektualne pomagają złagodzić nieco wymagania estetyczne (np. wymagane BMI z kominkowego 20 do 22)

    Pozdrawiam

    Rafał

  33. Pewnie, że by spojrzał. Ja dobrze znam takich jak W. Cza. Oni chodzą własnymi ścieżkami i rzadko postępują tak jak inni faceci. Wiecie, jak nie w tym, to w którymś z pozostałych ośmiu żyć trafi się jakaś ładna, więc w tym jednym konkretnym może być niezbyt piękna.

  34. greg, seg nie dodała, że w. cza wzięty został przeze mnie siłą i podstępem. on mnie kocha, bo musi. ten drugi samiec też :)

  35. Gość: , dziekanat.elka.pw.edu.pl napisał(a):

    Nie żebym był jakimś kocim ortodoksem, ale sądzę, że jesteś w błędzie. Takich jak W. Cza nie da się wziąć siłą, ani tym bardziej do czegoś zmusić. Myślę, że Cza prowadzi podwójną grę i stwarza pozór, że został wzięty podstępem i że Cię kocha, bo musi. Nie zniósł by świadomości, że Ty wiesz, że on kocha z własnej woli, a nie z przymusu. Tak, to by było w bardzo kocim stylu :-)

  36. ml,

    Podpuścić? Czyżbym był tak głupi, że dałem się podpuścić, ktoś mi o tym powiedział a ja cały czas nie widzę tego jak się dałem podpuścić? Chociaż w sumie tylu rzeczy na tym świecie nie rozumiem, jedna w tą, jedna w tamtą.

    greg,

    A ja się zawsze zastanawiałem, czemu dziekanat jest czynny tylko między 12 a 15 i co przez resztę czasu robi jego personel.

  37. Brzydota to kwestia wartościowania, a nie faktów. Ludzie nie są brzydcy z natury, tylko się tak oceniają albo inni ich tak oceniają, co ma wpływ na naszą percepcję faktów. Istnieje teoria, która głosi że suma wszystkich czynników psychicznych i fizycznych determinujących atrakcyjność fizyczną będzie równa lub zbliżona u obojga partnerów. Innymi słowy trwałe związki budują ludzie o podobnej subiektywnej atrakcyjności fizycznej.

    A oto kilka uwag na temat atrakcyjności psychicznej:

    – przez ponad rok od poznania nowej osoby nakładamy na nią maskę stereotypów i oczekiwań, która praktycznie uniemożliwia nam trafną ocenę w tym względzie.

    – jeszcze bardziej niż w przypadku atrakcyjności fizycznej, liczą się oceny i zachowania otoczenia (dowód społeczny).

    – efektem aureoli nazywamy dość powszechną sytuację kiedy atrakcyjnej psychicznie osobie przyznajemy pozytywne cechy psychiczne (inteligencję, charakter etc.)

    – racjonalizacją nazywamy proces tłumaczenia czynników nieświadomych na świadome zachowania. Jeśli na przykład podoba Ci się fizycznie mężczyzna, który nie podoba się koleżankom, to racjonalizujesz, że ujął Cię jego charakter. Chociaż utarło się mówić, że to mężczyźni są racjonalni, to kobiety więcej racjonalizują. Myślę że ze względów kulturowych.

    – mężczyźni niechętnie trwale wiążą się z kobietami inteligentniejszymi od siebie. Kobiety niechętnie trwale wiążą się z mężczyznami mniej inteligentnymi od siebie. Co innego oportunistyczny seks, którego większość kobiet się wypiera. Atrybucja wysokiej inteligencji jest więc kolejnym przykładem racjonalizacji.

    Rzekoma atrakcyjność psychiczna jest absolutnie nieistotna przy doborze partnerów, ponieważ stanowi pochodną atrakcyjności fizycznej. Jest to część kulturowego mitu jakim jest romantyczna wizja miłości, mit ten powstał aby wyprzeć zdrową nieskrępowaną seksualność chorobliwą abstrakcją. Piękna pokochała Bestię i nie mówimy o tym, że związek z lukrowanym księciuniem ją znudził. Może księżniczki-dziewice wcale nie chciały być uwalniane od smoków, ani bronione przed złoczyńcami ich czci. Może dzwonnik z Notre Dame nie zachwycił Esmeraldy intelektem, tylko po prostu miała taki fetysz.

    Podsumowując: koleżanka psycholog powiedziała mi kiedyś, że atrakcyjność można zmieścić w takim schemacie: kobieta ma być piękna i zachwycać mężczyzn, mężczyzna ma budzić bojaźń i drżenie.

  38. Nie jest kwestią faktów?

    media.photobucket.com/image/ugly%20man/abbielovely/ugly_man1copy.jpg

    A teraz całkiem serio – nie mogę zgodzić się z tym, co piszesz. Owszem, postrzegana atrakcyjność fizyczna w związkach jest ważna, ale podstawą trwałości takiego układu jest podobieństwo charakterów, upodobań i poglądów.

    Rzekoma atrakcyjność psychiczna jest absolutnie nieistotna przy doborze partnerów – ludzie zakochują się często w osobach, które uważają za nieatrakcyjne, ponieważ charakter partnera wydaje się pociągający. Bywa, że zakochują się na odległość mimo, że nigdy się nie widzieli.

  39. Nie jest:

    http://www.arthistory.sbc.edu/imageswomen/images/laussel.jpg

    janstours.com/images/collection/Image/pages/Papua/IrianChoir.jpg

    Podstawą trwałości związku jest wzajemne realizowanie potrzeb (funkcjonalność) i inwestycje emocjonalne (zaangażowanie i konsekwencja). Nie każdy „trwały” związek jest szczęśliwy. Mało który związek jest też symetryczny. Podobieństwo charakterów może być przyczyną nietrwałości związku: np. dwie mało ugodowe osoby nie zaspokoją swojej potrzeby dominacji. Podobieństwo upodobań i poglądów także może być przyczyną nietrwałości związku: rozmowy są mało stymulujące intelektualnie, nudne. Wymienione przez Ciebie czynniki mogą być korelatem, a nie podstawą związku.

    Jeśli zdefiniujesz zakochanie się jako obserwowalną i mierzalną reakcję na pewne bodźce, to z definicji nie jest możliwe zakochanie się na odległość. „Zakochanie się w charakterze” jest racjonalizacją takiego pociągu seksualnego, który mógłby nie zostać zaakceptowany społecznie. Przykład podałem już wcześniej. Jest też inne użycie: jadąc na randkę, z osobą poznaną przez sieć stosujesz strategię obronną: aby zmniejszyć ewentualne rozczarowanie co do atrakcyjności fizycznej, abstrahujesz fizyczne potrzeby. Sformułowanie typu „pozytywnie oceniam Twój charakter” oznacza wtedy tyle co: „nie pociągasz mnie fizycznie”.

    Jeśli wzbogacasz powyższą behawioralną definicję o spostrzeżenie, że zakochanie się jest pewnym stanem tj. sposobem interpretacji i opisu faktów, to stwierdzasz to co powiedziałem wcześniej: że rzekomy „charakter” danej osoby jest jedynie Twoją projekcją potrzeb, która uniemożliwia dostrzeżenie prawdziwej osoby. Jak wie każdy internetowy randkowicz, „zakochanie w charakterze” kończy się po pierwszym spotkaniu, dlatego większość unika spotkań.

    Romantyczne wyobrażenia, a precyzyjniej: romantyczna spekulacja, nie implikuje faktów dotyczących ludzkich zachowań seksualnych. Może być jedynie językiem opisu, w takim razie jest jednak językiem niewydolnym.

  40. Ja mam dokładnie tak jak Ty, z tym, że ja mam wykreowany swój fizyczny ideał chłopaka, ale jakoś nie udało mi się nigdy z takim obcować, a popatrzeć to nie grzech, charakter, charakter i jeszcze raz charakter, musi magnetyzować, a wizualność potem, tak bez tego ani rusz. :?)

  41. ihei

    „- efektem aureoli nazywamy dość powszechną sytuację kiedy atrakcyjnej psychicznie osobie przyznajemy pozytywne cechy psychiczne (inteligencję, charakter etc.) ”

    Pomylileś coś. Efekt halo mówi o rzutowaniu cech fizycznych (wyglądu, fizjonomii inaczej mówiąc, atrybucji danej osoby) na cechy psychiczne. W sensie na charakter. I przypisywania osobom atrakcyjnym większej liczby pozytywnie odbieranych cech.

    Acz też nie zawsze, bo czasem mozna przypisac i negatywne. Jak w badaniu o wyrokach w sądzie :)

    O atrakcyjnosci psychicznej możemy mowic albo wtedy gdy kogoś chociaz troche znamy albo wtedy gdy sobie wyobrazimy coś o niej. Ale nie jest to juz efekt halo mimo, ze tez opiera sie na naszej atrybucji.

  42. Masz racje. Inteligencja podrywanej wczoraj panny miała zajebiste piersi. A jej życzliwość miała długie nogi.

    A ślicznym chłopcom dają dłuższe wyroki. A piękne kobiety to jest 90% skazanych. A świstak siedzi i zawija ich w te sreberka.

    Tak dokładnie to niektórzy twierdzą, że aureola polega na następstwie cech, czyli pierwsza pozytywna ocena pociąga za sobą następne czyli efekt pierwszego wrażenia inaczej. A że pierwsza cecha, którą oceniamy to wygląd…

  43. Tak się składa kolego, że pan Aronson tak twierdzi a za nim kilku innych wybitnych psychologów społecznych, m.in Doliński. Możesz sie pochwalić czymś co spowoduje, że dorównasz mu/im w poziomie wiedzy na temat psychologii społecznej? :)
    Jestem naprawdę ciekawa. :)

    A apropo tych wyroków sugeruje poczytać o badaniach Sigall i Ostrove ;)

  44. Harrold napisał(a):

    „Możesz być fizycznie nieciekawy a i tak, przy odpowiedniej inwestycji w
    mózg, za parę lat będziesz cieszył sie powodzeniem u kobiet. A może się
    mylę?”
    Niestety Seg, mylisz się :) Gdyby było jak mówisz inteligentni lecz niekoniecznie atrakcyjni mężczyźni byliby poszukani. Najważeniejsze jest dla kobiety by facet był wysoki i przystojny. A inteligencja? Ktoś kiedyś powiedział, że głupim narodem łatwiej się rządzi. I podobnie jest w relacjach między płciami. Inteligencja dla bardzo wielu kobiet ma marginalne znaczenie (jeśli w ogóle ma jakieś).

  45. A ja się zgadzam z tym, że mężczyzna po prostu musi mieć to „coś” co akurat na mnie zadziała. Jedną kobietę będą kręciły mięśnie jak u Herkulesa, inną będzie pociągał facet, który zaimponuje inteligencją, obyciem i tym, że jednym słowem potrafi totalnie zakręcić w głowie. Dla mnie na ten przykład, też o wiele bardziej liczy się to, żeby mężczyzna używał mózgu częściej niż hantli. Kiedyś spotykałam na swojej drodze takich, którzy owszem wyglądali fantastycznie, a jak się odezwali to miałam ochotę uciekać czym prędzej. Zadbany facet, inteligentny z poczuciem humoru i dystansem do siebie, który potrafi sprawić, że czuję się jak pełnowartościowa kobieta jest dla mnie o wiele bardziej atrakcyjny niż wymuskany mięśniak, z którym porozmawiam ewentualnie o aktualnym smaku odżywki białkowej i o tym co dziś będzie na siłowni „robił” . ;)

  46. neris napisał(a):

    Ja jestem tym dziwnym typem dziewczyn /kobiet, ktore zazwyczaj nie kreca i nie jaraja ci przystojni, jakimi zachwycaja sie wszystkie inne moje kolezanki :) Ile razy dziwily sie one moim wyborom… ;) Malo tego ,tych ladnych odrzucalam ,co juz w ogole bylo szokiem. Dla mnie facet musi miec to ‚cos’ i to cos ma byc nawet nie wiem w czym, charakterze i wygladzie… nie trzeba byc bogiem seksu ,by to cos miec :) Bardzo liczy sie dla mnie rozmowa, jesli facet bedzie ladny ,a nie ma o czym gadac -to nara ;) Bo nie moj klimat. A kiedy moge z nim rozmawiac o wszystkim i to ‚cos ‚ ma prawdopodobnie stanie sie dla mnie najbardziej przystojny na swiecie :) Bo kiedy kobieta sie zakochuje to naprawde potem swiata nie widzi poza ukochanym ;) I o ile dla innych moj wybor moze byc brzydki ,nieladny ,to dla mnie pozostanie idealny :) wiec niech chlopak ,ktory Ci pisal list sie nie smuci! Sa jeszcze normalne babeczki ,bo kazdy ma swojego amatora! Warto w to wierzyc :)

Dodaj komentarz