Czy istnieje przyjaźń damsko-męska?

Zwykło się mówić, że przyjaźń między kobietą a mężczyzną nie ma racji bytu – lub też, że zdarza się bardzo rzadko i wymaga od partnerów skrajnej nieatrakcyjności bądź homoseksualizmu. Z oczywistych powodów nie bierzmy pod uwagę przyjaźni z gejami lub rodzeństwiem. 

Przeciwnicy przyjaźni damsko-męskiej twierdzą, że zawsze, prędzej czy później, któraś ze stron zaczyna mieć ochotę na seks; że tak jesteśmy już skonstruowani i w końcu przychodzi moment, gdy pijani, zdołowani lub w inny sposób osłabieni psychicznie, rzucamy się w czułe objęcia kogoś, kto do tej pory był nam jak brat lub siostra. Inni upierają się, że mają przyjaciół, do których nigdy nie czuli pociągu seksualnego i nie zapowiada się, by miało się to zmienić.

Dyskusja zdaje się niemożliwa do rostrzygnięcia. Zdaje – bo jej uczestnicy wpadają w pułapkę pewnego założenia, które strasznie ogranicza pojęcie "przyjaźni". No właśnie. Czym dla Was jest przyjaźń? Kogo można nazwać przyjacielem? Każdy definiuje to sobie inaczej. Najogólniesza i najczęściej przeze mnie słyszana definicja przyjaźni to "duchowa więź między ludźmi pozbawiona elementu przyciągania seksualnego". Jeśli taka jest i Twoja definicja przyjaźni, to oczywiste jest, że nie będziesz w stanie jej nawiązać z kimś płci przeciwnej. No nie ma bata: choćbyś nawet Ty nic nie czuł do drugiej osoby, to z pewnością ona w końcu zacznie się męczyć, zmuszona do udawania, że jej podejście do Ciebie się nie zmieniło. A będzie musiała udawać, bo przecież Ty nie zaakceptujesz cielesności w Waszej "duchowej symbiozie dusz". 

Ale kto powiedział, że nie można się przyjaźnić z kimś, kto jest dla Was atrakcyjny seksualnie? Czy nigdy nie przyjaźniliście się ze swoimi partnerami?  Naprawdę? To chujowe mieliście związki.

Dla mnie przyjaciel, to ktoś, na kogo mogę liczyć. Ktoś, kto mnie akceptuje. Ktoś, kto mi wybacza. Ktoś, kto pragnie mojego szczęścia. Ktoś, kogo uszczęśliwiam swoją obecnością. Ktoś, kto mnie potrzebuje. Ktoś, za kim tęsknię. Ktoś, kto może o mnie powiedzieć to samo. Gneralnie – przyjaciel to ktoś, przy kim czuję się dobrze. I kompletnie nieistotne w tej definici jest to, czy ta osoba mnie pragnie seksualnie albo – czy ja pragnę jej. Gdybym nie umiała się przyjaźnić z moimi partnerami, nie byliby nimi. Byliby najwyżej kochankami, z którymi łączy mnie tylko seks. 

"A co, jeśli wylądujecie w łóżku i się w sobie zakochacie?" 

Fantastycznie! 

"A co, jeśli wylądujecie w łóżku i będzie kiepsko?"

Trudno. 

"No tak, ale co jeśli zakochujesz się nagle w swoim przyjacielu a on nie odwzajemnia Twojego uczucia? Mowisz mu o tym i jednocześnie stawiasz go w kłopotliwej sytuacji? A może milczysz i przez to zmuszasz się do nieszczerości?" 

Nie wierzę w namiętną miłość jednostronną. Jest ona dla mnie zauroczeniem lub zwykłym seksualnym pragnieniem. Dla mnie miłość musi być MIĘDZY ludźmi – musi być więc wzajemna. W przeciwnym wypadku jest tylko zauroczeniem. A zauroczenie – podobnie jak zranione czy niezaspokojone ego – łatwo wyleczyć. No, ale to MOJA definicja miłości. Każdy ma swoją. :) W najgorszym przypadku, jeśli jesteś za słaby, nie masz mózgu albo (tu wentyl bezpieczeństwa dla niektórych z Was) po prostu macie "inne definicje";) – przyjaźń się zakończy. 

No właśnie. Tu kolejna pułapka, w którą często wpadacie – czy przyjaźń zakończona nie była już przyjaźnią? 

Komentarze do wpisu: 46 Napisz komentarz

  1. Hej Segritta! Muszę powiedzieć że po przeczytaniu najpierw zdawało mi się że bredzisz coś strasznie od rzeczy bo pytanie o przyjaźń to pytanie o przyjaźń. Ale po przeczytaniu jeszcze raz stwierdzam, że zgadzam się całkowicie! Dzięki za otwarcie umysłu.

    Całej kwestii dotyczy jeszcze tylko jeden mały problem – nie każda przyjaźń jest w stanie przetrwać próbę łóżkową. I to zarówno taką gdy będzie kiepsko, jak i taką gdy będzie super, ale potem jedno lub oboje z przyjaciół zwiążą się z kimś innym… Taki downgrade relacji jest czasem bardzo bolesny, sama wiem coś o tym :(

  2. ZALEZY od ludzi, ktorzy sie przyjaznia. Jednak mimo wszystko nie uwazam, zeby „skonsumowanie” przyjazni bylo rozsadnym pomyslem, jesli jedna (badz obie) ze stron uwazaja, ze to cos wiecej. Nie trzeba byc prorokiem, zeby domyslec sie, ze jednak cos moze pojsc nie tak i wtedy oprocz zwiazku zniszczy sie rowniez przyjazn. Poza tym wiem, ze czasem jedna ze stron kompletnie nie akceptuje faktu, ze druga osoba moze chciec cos wiecej („Nie zartuj, jestesmy przeciez przyjaciolmi!”).

    Znam pary przyjaciol odmiennych plci, ktore nie chca isc „krok dalej”, mimo tego, ze jedna strona jest dla drugiej atrakcyjna. Poza tym dana osoba moze sie calkowicie inaczej zachowywac jako przyjaciel, a inaczej jako partner zyciowy.

    Zreszta co ja sie tu bede wypowiadal, wszakże nigdy nie udalo mi sie utrzymac przyjazni, bez przejscia w zwiazek :P. Niestety, ale dla mnie przyjazn damsko-meska wystepuje jedynie, gdy mam do czynienia z seksualnie nieatrakcyjna kobieta, ktora jednak pasuje mi charakterem i pogladami…

  3. Przy załozeniu, że przyjaźń także prowadzi do łóżka powodujesz, że niczym przyjaźń od miłości się nie różni. Ludzie nadużywają pojęcia przyjaźni. Mówi się o przyjaźni erotycznej, gdzie dwoje ludzi jest połączonych jedynie sferą seksualną – mówi się, „to Pan Zenon, mój przyjaciel” i już wszyscy wiedzą, że to koleś z którym dana panna chodzi do łóżka.

    Przyjaźniłaś sie ze swoim partnerem? No prosze i tak jak z przyjaciółką plotkowaliście sobie? Obgadywaliscie jakie to Twój nowy kolega z pracy ma śliczne posladki? Serio nie czujesz różnicy między partnerstwem w związku a przyjaźnią z koleżanką? To współczuję, bo albo nie masz prawdziwego przyjaciela albo nigdy nie kochałaś.

  4. Fajnytygrysku,

    „Obgadywaliscie jakie to Twój nowy kolega z pracy ma śliczne posladki?”

    uwierz, że gdybym miała potrzebę poruszać takie tematy z przyjacielem, poruszałabym je także z partnerem. Na szczęście nie mam takiej potrzeby – ale to tylko dlatego, że męskie pośladki nie są dla mnie jakoś szczególnie atrakcyjne.
    Często jednak zachwycam się czyjąś urodą w obecności partnera. Rozmawiamy o tym. Czy to znaczy, że nigdy nie kochałam czy że nigdy nie miałam przyjaciela?
    Twoja logika jest fascynująca i już nie mogę się doczekać odpowiedzi :)

  5. Przyjaźń między kobietą a mężczyzną jest trudna, ale nie niewykonalna. Bo nawet jeśli ta druga osoba jest dla nas nieatrakcyjna fizycznie, to czasem można się zapomnieć.

    Fajnytygrysku – przyjaźń nie polega na plotkowaniu. Ty obgadujesz pośladki kolegów? : ciekawe

  6. Och, kochani, z tymi pośladkami to był taki przykład tylko:) Wiecie ja mam przyjaciela (mężczyznę), znamy się już od podstawówki. Nie mamy przed sobą żadnych tajemnic, wiem że mogę z nim porozmawiać o wszystkim i on ze mną również. Czy w małżeństwie partnerzy także mogą ze sobą o WSZYSTKIM rozmawiać? Czy przypadkiem nie jest tak, że aby związek mógł być udany a partnerzy nadal dla siebie seksualnie atrakcyjni – to powinna być jakaś nutka tajemniczości? Czy wiecie, że nawet nóg partnerka nie powinna golić w obecności swojego partnera seksualnego? I własnie to jest ta różnica między przyjaźnią a miłością. Ale tak jak napisałem Ci – dziś pojęcie przyjaźni zostało stasznie spłaszczone. Każdą bliższą relację nazywa się przyjaźnią. Ale powiem Ci jedno. Tak naprawdę to niewielu z nas ma prawdziwych przyjaciół.

  7. Fajnytygrysku,
    nie chciałabym partnera, przy którym nóg nie mogłabym ogolić – co nie oznacza, że bym to specjalnie przy nim robiła. Nie robię tego też przy przyjaciołach. Nie dlatego, że mam jakieś opory – tylko znam ciekawsze okazje do spotkań niż poranna toaleta.
    Nie chciałabym też partnera, któremu nie mogę opowiedzieć o moich ex, oplotkować kogoś, wyrazić zachwyt nad obcym ciałem (sic! ;)) – czy tez przy którym „musiałabym być tajemnicza”.

    Na czym polega to „spłaszczenie” pojęcia przyjaźni? Nie mówię o tendencji dzisiejszych czasów, bo faktycznie dość często ludzie nazywają znajomych przyjaciółmi. Interesuje mnie punkt widzenia pokazany w mojej notce. Gdzie TU jest spłaszczenie?

  8. „Nie chciałabym też partnera, któremu nie mogę opowiedzieć o moich ex”

    Hm, no to Ci powiem, że nie znam osobiście żadnego faceta, który lubowałby się w słuchaniu o exach swojej kobiety. No ale może są na świecie tacy sado-maso;) Tajemniczość to klucz do sukcesu w intymności. To to spłaszczenie polega na tym, że mylisz pojęcie przyjaźni z pojęciem miłości przyjacielskiej. Pojęcie miłości przyjacielskiej było znane w psychologii jako pewien etap do którego dochodza małzonkowie w pewnym wieku po spadku namietności. Dziś ponieważ lansuje się w kolorowych gazetach miłość seksualną nawet osób po 70-tce (sic!) zaczęto spłaszczać pojęcie miłości partnerskiej.

    Przede wszystkim nie chcę Cię przekonać do mojego zdania, możesz mieć swoje, ja tylko przedstawiam naukowy punkt widzenia. Ty masz prawo mieć inny.

  9. Moim zdaniem przyjaźń damsko-męska istnieje i jest podstawą związku. A jeżeli nie jest to zamiast kochać się po prostu jest pier***nie a zamiast szczerości oszukiwanie siebie. W przypadku przyjaźni damsko-męskiej dwóch osób nie będących ze sobą sprawa jest trochę trudniejsza. Ja osobiście od 10 lat mam przyjaciółkę, z którą potrafię rozmawiać o wszystkim i wiem że zawsze może na mnie liczyć, natomiast jak patrzę na ten okres z dzisiejszej perspektywy to różnie między nami było. Raz ja chciałem więcej, raz ona – i zawsze ta druga strona o tym wiedziała. Ale nigdy się ze sobą nie przespaliśmy i teraz dalej jesteśmy przyjaciółmi i jak rozmawiamy to oboje dochodzimy do wniosku, że dobrze się stało, bo w przeciwnym wypadku na pewno skończyłoby się inaczej.

    A propos mówienia o ex i innych sprawach w związku to moim zdaniem jest to bardziej kwestia tego czy ta osoba chce o tym mówić. Mówienie sobie wszystkiego nie polega na zadawaniu pytań tylko na słuchaniu odpowiedzi.

  10. A ja nie będę o tym… tak do końca.

    Napisałaś, że nie istnieje jednostronna miłość. A wszyscy, którzy uważają, że takową przeżywają, wpadli po prostu w sidła banalnego zauroczenia. Bo to takie banalne „nie-do-końca-uczucie”, prawda? Szybko przychodzi i szybko odchodzi. No i z powodu tej swojej powierzchowności wydaje się znośne.

    A co jeśli to „zauroczenie” trwa, powiedzmy, 7 miesięcy. Do tego zachowuje się strasznie nieznośnie? To zaprzecza definicji zauroczenia, zatem przestaje być zauroczeniem.

    No to może… seksualne pragnienie? Oczywiście, że takiej osobie A zdarza się popaść w erotyczne fantazje i pragnęłaby takiego kontaktu z tą drugą osobą B, wobec której kieruje swoje „pragnienie”… Jednak możliwe, że osoba A nigdy nie nazwałaby swojego uczucia banalnym (znowu?) „seksualnym pragnieniem”, ponieważ sprowadza się ono wyłącznie do seksu (bo albo to zauroczenie, albo seksualne pragnienie, prawda?). Czyli to też jednak nie to…

    Jeżeli nie zauroczenie, jeżeli nie seksualne porządanie, no to co?

    Miłość?

    Ale to przecież subiektywna rzecz; każdy ma swoją miłość (więc po co w ogóle takie hasło w słownikach, wikipedii, po co w ogóle próby generalizacji?).

    Jednak jak w wypadku każdej rzeczy musi być punkt wyjścia, jakiś aksjomat. Hej, słyszał, ktoś o aksjomacie miłości?

    A może w ogóle czegoś takiego nie ma?

    …….

    – Ładny widelec! :)

    – Ale to jest łyżka…

    – Przecież widzę, że ma trzy zęby.

    – No tak. Taka jest moja własna definicja łyżki.

    ……..

    Segritta, od niedawna śledzę Twojego bloga. Kawał wspaniałej roboty. Po prostu jedna wielka perełka. ;). Jednak tutaj musiałem zabrać głos. No i musiałem komenta napisać. Trochę bym go zmienił, ale zieeeeeeeew oczy mi się samę zamykają. I w ogóle leń ze mnie straszny. Głowy chyba nie stracę? ;) ;) ;)

    Co tam, raz kozie śmierć :].

  11. „Ktoś, kto pragnie mojego szczęścia.” Hmmm… Czy myślisz, że jeśli pociągasz go fizycznie, to może pragnąć Twojego szczęścia w postaci związania się z innym facetem? Dyskusyjne…

  12. W przeciwnym wypadku jest tylko zauroczeniem. A zauroczenie – podobnie jak zranione czy niezaspokojone ego – łatwo wyleczyć.

    niestety nie zawsze jest łatwo, czasem jest to bardzo trudne, nawet jeśli wg. twojej definicji nie była to miłość (i zgodzę się że dla pełni uczucia wzajemność to podstawa), to taka ułomna, jednostronna, trochę upośledzona miłość może wcale nie być łatwa do wyleczenia; z racjonalnego punktu widzenia – powinna być, zapomnieć i iść dalej, ale uczucia dlatego właśnie sprawiają nam tyle kłopotów że są one w jakiejś części nieracjonalne

    a przyjaźń między kobietą i mężczyzną – myślę że jak najbardziej możliwa – w końcu nie ma rzeczy niemożliwych:-)

  13. A co jeśli oboje przyjaciół (kobieta i mężczyzna) ma swoich wymarzonych i ukochanych partnerów? Czy wtedy nie może istnieć „normalna” przyjaźń damsko – męska?
    Mam przyjaciółke, która ma ukochanego człowieka przy boku. I ja mam idealną dziewczyne przy swoim boku. Ale mimo to mam też najlepszą przyjaciółkę, której mogę bezgranicznie zaufać i vice versa. Wydaje mi sie, że nie ma lepszego dowodu na istnienie przyjaźni między ludźmi odmiennej płci.

  14. Zdecydowałam się nie czytać komentarzy przed swoim wpisem. Później przeczytam, co tam kto napisał…

    Dla mnie przyjaźń miedzy kobietą i mężczyzną bez unoszącego się gdzieś tam nad nimi erotyzmu nie istnieje. No nie istnieje!!! Wcale nie muszą serio myśleć o pójściu ze sobą do łóżka, nie musi to wcale nastąpić, ale jakoś tam oceniają się seksualnie … i zazwyczaj przynajmniej jedna ze stron zaczyna czuć pożądanie, choć wcale nie musi ono być obsesyjne. Najczęściej ta wolna lub nieszczęśliwa w swoim związku. W sumie dla mnie taka przyjaźń zdefiniowana przez Ciebie w połączeniu z pożądaniem, to już miłość. No bo czy trzeba czegoś więcej do szczęścia? Brak odwzajemnienia pożądania w takim związku jest miłością nieszczęśliwą. Samo pożądanie, jeśli nawet obustronne, to tylko pożądanie, chemia. Nie ma prawdziwej miłości bez przyjaźni. Tylko taka ma szansę na „wieczność”.

  15. Poczytałam sobie inne komentarze i mam pytanie. Po co mi facet-przyjaciel, jeśli jestem szczęśliwa z mężem-przyjacielem? Jeśli na mojej drodze stanie mężczyzna, którego zacznę traktować jak przyjaciela, to będzie zagrożeniem dla mojego małżeństwa. Więcej, będzie znaczyło, że czegoś w moim związku brakuje. Mogę mieć za to wielu kolegów, z którymi pogadam sobie o różnych sprawach, pośmieję się, nawet kasę im pożyczę, ale emocjonalnie będą to dość płytkie relacje.

  16. rurzana, dokładnie. Mam wrażenie, że Ci co pisza, że istnieje miłość między kobietą a mężczyzną mylą przyjaźń z miłością. Przyjaźń z definicji zakłada brak pożądania a czy nie jest tak, że natura obdarzyła nas właśnie w pożądanie płci przeciwnej? Jeżeli ktoś mówi, że ma przyjaciółkę kobietę i pisze, że nigdy nie oceniał jej erotycznie tzn. że ma kłopoty z własną męskością. Nie wiem czemu zakładacie, że miłośc to takie płytkie uczucie? Czemu zakładacie, że w miłości nie może być takiego układu PRZYPOMINAJĄCEGO przyjaźń ale przyjaźnią nie będącego? Dlaczego? Może dlatego, że nigdy nie mieliście prawdziwego przyjaciela? A może dlatego, że nigdy tak naprawdę nie kochaliście? Jeżeli macie wątpliwości co to jest przyjańź to warto sięgnąć do jej definicji. Pozdrawiam.

  17. Kiedyś przeczytałam wywiad przeprowadzony z J.L. Wiśniewskim. Oto fragment, który najbardziej mi się spodobał.:-) Fragment ów jest częścią odpowiedzi na pytanie, czy ON (pytany) postrzega świat erotycznie.. i o ten STAN, stan erotyczny, tu chodzi.

    „Ci, którzy go się go wyrzekają albo kłamią, albo mają wadę genetyczną. Bo receptory mają z pewnością. Te receptory mają nawet jednokomórkowe hymeny.”

  18. to faktycznie zależy od definicji przyjaźni. jak i miłości. często potwierdza się też zdanie „prawdziwa miłość kończy się, albo zaczyna miłością”. ale swoją drogą, to że ktoś się nam podoba, często potęguje więzi. jakie by nie były. moim zdaniem tylko niepotrzebnie nadaje się seksualności, jako takiej, pejoratywne znaczenie w odniesieniu do przyjaźni. nie wiem tylko po co. przecież nie idziemy do łóżka z każdym, kto się nam podoba, a z kim się doskonale rozumiemy i z kim relacje określamy „przyjaźnią”, tak jak przyjaźnimy się z ludźmi i bardzo ich sobie cenimy, chociaż na nas nie działają. ja to akurat rozgraniczam i nie ma to dla mnie większego znaczenia, bo mówiąc o przyjaźni mamy na myśli relacje „dusz”. krótko: w przyjaźni to nie jest kwestia płci, tylko człowieka i tego, co nas łączy.

  19. rurzana, „Po co mi facet-przyjaciel, jeśli jestem szczęśliwa z mężem-przyjacielem? Jeśli na mojej drodze stanie mężczyzna, którego zacznę traktować jak przyjaciela, to będzie zagrożeniem dla mojego małżeństwa.”

    czemu tak sądzisz?

  20. ml, napisałaś: „moim zdaniem tylko niepotrzebnie nadaje się seksualności, jako takiej, pejoratywne znaczenie w odniesieniu do przyjaźni”

    Od dziecka wpaja się nam, że seks jest zły (choć z drugiej strony.. dobry, bo nie tylko podtrzymuje gatunek, ale i zacieśnia więzi miedzy małżonkami). Mamy nie tylko nie sypiać z cudzą żoną/mężem, ale nawet jej/jego nie pożądać. Nie powinniśmy patrzeć pożądliwie na płeć przeciwną w ogóle, ale gdy chodzi o własna żonę/meża, to już co innego, mamy w tej kwestii nawet obowiazki. No same sprzeczności serwuje nam nie tylko Biblia, ale i obyczajowość. Jesteśmy tak skołowani, ze boimy się sami przed sobą przyznać do tego, ze mamy ochotę na pieszczoty z dopiero co poznanym mężczyzną/kobietą. Kobiecie jest jeszcze gorzej, bo ona ma być cnotliwa, facetowi zaś nawet „do twarzy” z rozwiązłością. Ludzie od dawna wiedzą, ze gdyby nie zakazy w tej sferze, do mogłoby sie wydarzyć dosłownie wszystko!!! I dlatego bałabym się mieć przyjaciela i męża.

  21. Seg rzadko komentuję czyjeś notki, ale istnieje przyjaźń między kobietą a mężczyzną. Mam przyjaciela faceta, wysoki, przystojny, świetnie mi się z nim rozmawia. Na początku znajomości próbowaliśmy nawet być ze sobą, tworzyć związek, itp. Z racji tego, że dzięki niemu zakończył się mój toksyczny związek, a on okazał się hm.. delikatnie mówiąc „cipą”, nie kończąc swojego związku (za każdym razem kiedy jego – eks -nieeks zapłakała, leciał z chusteczką) nie jesteśmy ze sobą, ale nadal utrzymujemy ze sobą kontakt i zmieniliśmy tr naszej znajomości na czystą przyjaźń. Fakt pociąga mnie seksualnie i to bardzo, ja jemu również nie jestem obojętna, ale nie dochodzi między nami do niczego więcej, poza „całusem” na przywitanie ;)

    A wg mnie każdy, kto zaprzecza, że przyjaźń między kobietą a mężczyzną nie istnieje wynika z tego, że te osoby nigdy takiego uczucia nie przeżyły i po prostu w to nie wierzą.

    Pozdrawiam Cię Seg i życzę dalszego miłego odpoczywania od bloga ;)

  22. Ale czy sam fakt istnienia pozadania seksualnego pomiedzy dwojgiem przyjaciol musi doprowadzic do kontaktu seksualnego? Nie kestesmy przeciez zwierzetami i umiemy sie kontrolowac. Przyjaciel to przyjaciel i nie nalezy isc z nim do lozka jezeli chce sie zachowac przyjazn. Tylko przyjazn. Milosc to juz bardziej zlozone uczucie, bo oprocz przyjazni zawiera rowniez kontakty fizyczne. Nie rozumiem dlaczego niektore osoby tu piszace uwazaja ze jesli ma sie partnera to trzeba utrzymywac blizsza znajomosc tylko i wylacznie z nim. Nie mozna miec partnerki i przyjaciolki z ktorymi mozna rownie swobodnie i szczerze porozmawiac?

  23. made.in.imaginatjon,
    „A co jeśli to „zauroczenie” trwa, powiedzmy, 7 miesięcy. Do tego zachowuje się strasznie nieznośnie? To zaprzecza definicji zauroczenia, zatem przestaje być zauroczeniem. ”

    Dlaczego to zaprzecza definicji zauroczenia? Zauroczenie – nieleczone – może trwać długie lata.

    monzie,
    „W przeciwnym wypadku jest tylko zauroczeniem. A zauroczenie – podobnie jak zranione czy niezaspokojone ego – łatwo wyleczyć.

    niestety nie zawsze jest łatwo”

    segritta.blox.pl/2007/06/Zestaw-pierwszej-pomocy-dla-porzuconych-kobiet.html – odnosi się również do zranionego ego i do nieszczesliwego zauroczenia.

    fajnytygrysku,
    „ja tylko przedstawiam naukowy punkt widzenia”

    poproszę o bibliografię.

    „Hm, no to Ci powiem, że nie znam osobiście żadnego faceta, który lubowałby się w słuchaniu o exach swojej kobiety”

    Zainteresuj się mądrzejszymi facetami. Serio. :) Oczywiście zakładam, że użycie słowa „lubować się” było zwykłym niedopatrzeniem z Twojej strony, bo nigdy nie napisałam, że faceci się w tym „lubują”. Po prostu wartościowi faceci nie mają problemów ze słuchaniem o eksach – bo są wystarczająco pewni siebie, żeby ich to nie krzywdziło – i wystarczająco mądrzy, by wiedzieć, że taki informacje mogą wiele ułatwić w aktualnym związku.

    „Przyjaźń z definicji zakłada brak pożądania”
    Mi pożądanie nie przeszkadza w przyjaźni. Tobie przeszkadza?

    „Nie wiem czemu zakładacie, że miłośc to takie płytkie uczucie”

    Dlaczego tak sądzisz?

    „Czemu zakładacie, że w miłości nie może być takiego układu PRZYPOMINAJĄCEGO przyjaźń ale przyjaźnią nie będącego”

    A dlaczego Ty nie nazywasz tego po imieniu?

    „Może dlatego, że nigdy nie mieliście prawdziwego przyjaciela/nigdy naprawdę nie kochaliście”
    Kto to jest „prawdziwy przyjaciel” i co to jest „prawdziwa miłość”?

  24. Co do przyjazni damsko-meskiej prawde mozna znalezc w filmie „Kiedy Harry poznal Sally”.

    Przez caly film sie o to kloca :)

    Czy mozna znalezc wiecej argumentow? Nie

    Przyjazn damsko-meska, istnieje i ma sie dobrze i zgadzam sie Segritta, ze milosci bez niej nie ma.
    A „eksio” tez czlowiek i za cos sie go ceni/cenilo, wiec jezeli nie okazal sie zupelnym draniem , to co stoi na przeszkodzie aby sie z nim zaprzyaznic?

  25. No tak, ale jeśli jednej ze stron seks zaczyna chodzić po głowie, to to już przestaje być taka czysta przyjaźń. Ziarno miłości zostało rzucone i albo zakiełkuje, albo pogrzebie przyjaźń. No chyba że to tylko takie przelotne myśli.

    Tak sobie kombinuję, że niewykluczona jest przyjaźń bez erotycznego balastu między kobietą i mężczyzną przyjaźniącymi się od dziecka.Od przedszkola powiedzmy, albo nawet i wcześniej. W podświadomości takich ludzi zakorzenia się być może informacja, że są jak brat i siostra.

  26. Nie uwazam, zeby seks koniecznie musial zniszczyc przyjazn. Jezeli okaze sie, ze nie pasujemy w lozku, ja i przyjaciel to jezeli to jest taki prawdziwy przyjaciel to mozemy o tym otwarcie pogadac. Pewnie okazaloby sie, ze czuje podobnie. Cos takiego mogloby nas tylko w przyjazni umocnic.

    A jak seks bedzie w porzadku to przeciez super! To przyjaciel! Ten ktoremu ufam! I dlaczego nie popracowac, zeby cos wiecej sie z tego urodzilo?

    Ja mam przyjaciela, faceta, znamy sie od podstawowki. Przechodzilismy przez fazy wzajemnego zakochania i pociagow erotycznych. Nigdy do niczego nie doszlo, chociaz mowilismy sobie o tych sprawach. Jakos nie udalo nam sie zsynchronizowac, bo albo ja kogos mialam, a on mial chetke albo odwrotnie.

    Teraz oboje jestemy single i w ogole nas nie ciagnie do siebie, a wciaz czujemy sie ze soba cudnie i watpie, ze jezeli nawet jakies inne uczucia sie w nas obudza to zniszczy to nasza przyjazn.

  27. sido87

    W sumie, jak zawsze, wszystko zależy od konkretnych ludzi. W tej kwestii również od tego, jak ktoś traktuje TE sprawy. A może w Waszym przypadku zadziałało to, o czym pisałam w ostatnim komentarzu, a tylko na siłę chcieliście być parą?

    No a tak na marginesie, jeśli jest związek dusz i pożądanie, to jak, do cholery, może nie wychodzić w łóżku?

  28. „Teraz oboje jestemy single i w ogole nas nie ciagnie do siebie, a wciaz czujemy sie ze soba cudnie i watpie, ze jezeli nawet jakies inne uczucia sie w nas obudza to zniszczy to nasza przyjazn. ”

    No i właśnie o to mi chodziło. Cokolwiek by sie obudzilo to i tak nie zniszczy przyjaźni, bo to jest prawdziwa przyjaźń. Taka na prawde bez seksu innychi prób łożkowych. Tak ciężko zrozumieć, że dwoje ludzi może zostać przyjaciółmi i nie zbliżać się do siebie poza granicę „przyjaźń-miłość”?

  29. No ale pracę domową pod tytułem „Sex” odpracowali. Gdyby było tak, jak piszesz, to NIGDY by do takiej sytuacji nie doszło. Nawet w wyobraźni.

    Po prostu chłop + baba = wszystko może sie zdarzyć. Czy to tak trudno zrozumieć? Natury nie oszukasz.

  30. sido87

    Owszem, nie musi i najprawdopodobniej dzieje sie tak wtedy, gdy obojgu tak naprawdę na łóżku ze sobą wcale nie zależało, a są na tyle ze sobą zżyci i pełni kultury (to bardzo ważne), że nie chcą z siebie zrezygnować. Ot, taka burza hormonów jedynie, z której można się po czasie wspólnie pośmiać nawet. Albo gdy oboje są później w udanych (też pod względem seksualnym) związkach.
    Nie wyobrażam sobie jednak dalszej przyjaźni w sytuacji, gdy jednej ze stron nie w smak bycie „jedynie przyjacielem”. To boli i prędzej czy później prowadzi do wycofywania się z takiego układu. Nie chodzi o wrogość. Na taką osobę w dalszym ciągu można liczyć, ale forma i częstotliwość kontaktów ulega zmianie. Dużej zmianie. Czyli jednak COŚ zostaje zniszczone.

  31. Zgadzam się rurzaną. Nie wierzę w przyjaźń damsko męską. Być może mam szczeniackie podejście, ale dla mnie nie ma seksu bez jakichkolwiek następstw. Zawsze coś później jest albo uważam, że to błąd i w zasadzie przyjaźń jest skończona albo uważam, że było super i chciałbym jeszcze. W tym drugim przypadku do przyjaźni dochodzi coś co uzupełnia relacje ja – kobieta i jest świetnie. Dla pierwszego przypadku nie potrafię sobie wyobrazic rozmowy: uznajmy, że zdarzyło się raz i koniec i nie wracajmy do tematu. Nie da rady, zawsze pozostanie to coś w pamięci. No i zgadzam się, że między kobieta i mężczyzną nigdy nie wiadomo do czego może dojść. Miałem kilka dziwnych sytuacji i zawsze dziwnie wychodziło. Jak dla mnie z seksem jest albo w jedną stronę albo w drugą.

    Z całą resztą zgadzam się

  32. @kolega.w

    Na prawde uwazasz ze nie istnieje cos takiego jak seks dla seksu?
    Przepraszam Cie serdecznie, ale jak dla mnie to bzdura. Istnieje i ludzie go uprawiaja, a potem w swojej obecnosci zachowuja sie zupelnie normalnie. Nie rumienia sie na swoj widok, nie unikaja czy co tam jeszcze moga robic. Mozna uprawiac seks i potem czuc sie swobodnie w swojej obecnosci.
    I wierze rowniez ze gdybym poszla do lozka z moim przyjacielem to rowniez nie zaczelibysmy sie zachowywac wobec siebie dziwnie czy inaczej. Tak jak mowila rurzana, to zalezy od kultury osobistej owej dwojki i poziomu inteligencji emocjonalnej.

    Wedlug mnie mozna uprawiac seks ze znajomym, przyjacielem i potem przejsc z tym do porzaku dziennego, a jezeli tylko jedno chce czegos wiecej, no to trudno, trzeba mu dac czas aby ochlonal. Wiem jak to jest ;)

    „Dla pierwszego przypadku nie potrafię sobie wyobrazic rozmowy: uznajmy, że zdarzyło się raz i koniec i nie wracajmy do tematu.

    Oczywiscie, ze nie uznajemy nagle ze to sie nie zdazylo, bo jednak sie zdazylo. Ale to nie musi zniszczyc, to moze byc slodki sekrecik pomiedzy dwojka.

  33. @sido87

    Kwestie seksualności zależą od podejścia, emocjonalności i doświadczenia. Moje doświadczenia nie potwierdzają tego co piszesz, ale równie dobrze mogę być chorobliwie nieśmiały, zakompleksiony, itd. i to powoduje, że zawsze wychodziło na opak. Osobiście nie potrafię i nie lubię przechodzić do porządku dziennego. Jak już do czegoś doszło, to można uznać to za wybryk, chwilową słabość, ale w pewnym sensie to może być jednostronna: „Tak chcę czegoś więcej niż tylko przyjaźni”. Druga strona natomiast potraktuje to jako wybryk i koniec. No i siłą rzeczy jedna ze stron czuje się niekomfortowo, jak sama powiedziałaś. Tutaj można powiedzieć „tak tak, podejdź do tego racjonalnie, jesteśmy przyjaciółmi, ochłoń i mimo wszystkiego pozostańmy przyjaciółmi”. Z mojego punktu widzenia wygląda to tak: po wszystkim co zrobiłem do tej pory wiem, że nie chce mi się seksu dla seksu, wypadków, wybryków. Zawsze w jakiś sposób raniłem później drugą osobę, albo ona mnie. A jeśli chodzi o przyjaciół stosuje się do bardzo mądrego przysłowia z suwalszczyzny: Nie szukaj dupy z własnej grupy. A że ludzie to robią, nie mogę absolutnie tego negować ani krytykować. Każdy ma swoje życie i nic mi do tego.

    Podsumowując:

    1. Stetryczałem

    2. Mam cichą nadzieję, że wyszło składnie, bo kilka razy poprawiałem

  34. A ja, powiem szczerze, nieco zgupłam, bo… sido87, która jest kobietą, pisze jak facet, a kolega.w, który jest facetem, jak kobieta. No i weź tu człowieku wierz w naukę!:-D

  35. Gość: SATIANA, 77-254-26-74.adsl.inetia.pl napisał(a):

    PIEPRZENIE O SZOPENIE MOŻNA UTRZYMAĆ PRZYJAŹŃ DAMSKO-MĘSKĄ BEZ PODTEKSTÓW SEKSUALNYCH PRZEZ WIELE LAT W MOIM PRZYPADKU (16LAT) A SEX NISZCZY PRZYJAŹŃ BO JAK JEST SEX TO I ZAZDROŚĆ SIĘ POJAWIA I JAK MAM OPOWIADAĆ MOJEMU KOCHANKOWI O TYM JAK SYPIAM Z INNYMI?

  36. Agnieszka Czyż napisał(a):

    Jasne, że przyjaźń damsko – męska jest możliwa, chociaż ja póki co jeszcze jej nie doświadczyłam, ale marzę o takiej przyjaźni z fajnym, wartościowym mężczyzną.
    Mam kilku dobrych znajomych facetów, jednak słowo przyjaciel w ich przypadku byłoby nadużyciem. W tej chwili moim największym przyjacielem facetem jest mój mąż. W miłości koniecznie powinien występować pierwiastek przyjaźni między partnerami. Mam nadzieję, że uda mi się wkrótce spotkać jakiegoś mężczyznę z którym mogłabym się zaprzyjaźnić…. :)

  37. Paulina napisał(a):

    Witam, ciekawa jestem czy ktoś tu jeszcze zajrzy… Ostatni wpis jest sprzed roku. Szukam wypowiedzi innych dotyczących przyjaźni damsko-męskiej. Będąc mężatką miałam faceta „przyjaciela”. Znałam od długo, jeszcze zanim poznałam swego męża. Był moim przyjacielem, a także wielkim przyjacielem mego brata. W momence, gdy zaczął na poważnie chodzić z dziewczyną, nasza „przyjaźń” już nie była taka sama To już z niad miał swoje sekrety, to już z nią spędzał na telefonie wszelkie wolne chwile. Przyzylam boleśnie jego utratę. Widzę go od czasu do czasu, ma rodzinę, dobre małżeństwo. Cieszę się dzis z tego, ale na początku było trudno. Brakowało mi naszych rozmów, sekretów, itd. Nigdy nie pojawiły się jakieś pragnienia seksualne. Kiedyś miałam takie wobec niego na samym początku, zanim byłam mężatką. Gdy zorientowałam się, że nie jest mną zainteresowany jako kobietą, pozostała jedynie czysta, piękna przyjaźń trwajaca przez wiele lat.

  38. Paulina napisał(a):

    Dodam jeszcze, że w momencie, gdy wyszłam za mąż – mój przyjaciel stał się automatycznie również przyjacielem naszej rodziny, wliczając mego męża. Przyjaciel mieszkał w innym mieście, odwiedzał nas od czasu do czasu. Mój ślubny szedł spać, a ja przesiadywałam z przyjacielem i gadaliśmy nieraz do 2-giej, 3-ciej w nocy. Mój mąż nie robił mi wyrzutów. Nie był zazdrosny. Też miał listowną/ telefoniczną przyjaciółkę. Mieszkała w innym kraju. Potem zaczęło źle się dziac w moim małżeństwie, nastąpiła zdrada i ze strony męża i z mojej również. Przyjaciel był wtedy dla mnie wsparciem, słuchał moich dylematów, moich wielkich duchowych rozterek, mogłam płakać, mogliśmy razem się modlić. Nie potępiał mnie, nie zachęcał do niczego. Po prostu BYŁ. Słuchał. BYŁ. Bardzo mi to było wtedy potrzebne.

  39. Mia494 napisał(a):

    Mam przyjaciela i moim problemem nie są żadne podteksty seksualne, bo takowych między nami nigdy nie było, ale fakt, że ja jestem singielką a on jest żonaty. On jest zatem obecnie najważniejszym facetem w moim życiu, ale ja dla niego jestem co najwyżej druga w kolejności (być może i nawet piąta, bo on ma 3 siostry, a ja nie mam braci). On ma więc swoją żonę, swoje siostry i swoje potencjalne córki, które na pewno się pojawią, a ja mam tylko jego. Dlatego mam wrażenie, że ja potrzebuję go dużo bardziej niż on mnie. Ja tęsknię za nim bardziej niż on za mną. Nie jest to łatwe. Ale jednocześnie wiem, że mam z nim coś szczególnego, damsko-męską przyjaźń pozbawioną podtesktów. On jest dla mnie jak brat, którego nigdy nie miałam.

Dodaj komentarz