Dbaj o zwierzęta, jedz mięso.

Są dwa rodzaje wegetarianów:
Pierwszy to ci, którzy nie jedzą mięsa, bo im nie smakuje. I dobrze.
Drugi to ci, którzy nie jedzą mięsa, bo żal im zwierząt. To idiotyczne.

Ludzie lubią mięso. I już to samo w sobie jest wystarczającym powodem, by je jeść. Mięso to nie jest przysmak jakiegoś małego afrykańskiego plemienia ani specjał kuchni chińskiej. To jeden z podstawowych składników każdej kuchni na świecie. Mięso jadło się przed Chrystusem, je się teraz, w czasach Wi-fi i będzie się jadło w dalekiej przyszłości, bo człowiekowi ono smakuje – czyli jest dobre. Dobre dla organizmu.

Wegetarianom wydaje się, że jeśli nie będą jedli mięsa, to mniej zwierząt będzie cierpiało. Bzdura. Większość ludzi mięso jednak je i ma w dupie to, czy fastfoodowy kurczak wychował się na podwórku czy w ciasnej klatce z kilkunastoma innymi kurczakami, więc zwierzęta nie tylko są hodowane na mięso – ale też hodowane w potwornych warunkach, bo to się opłaca. Nie zmienimy tego, że są zabijane, bo klient na mięso będzie zawsze. Możemy jednak zmienić to, w jakich warunkach się te zwierzęta hoduje. Jedynym sposobem walki z „taśmowymi” farmami jest wskazanie producentom, że bardziej im się będzie opłacało stworzyć zwierzętom lepsze warunki życia.

Dlatego dużo lepszą metodą od niekupowania mięsa w ogóle jest wybieranie konkretnego jego rodzaju. Wybór produktów ekologicznych, wybór mięsa z dobrego źródła – wspierają małe gospodarstwa i dają im szansę na konkurowanie z wielkimi przedsiębiorstwami. To właśnie tacy klienci, którzy kupują mięso z ekologicznych farm i jedzą jajka „0” mają realną szansę na zmianę w przemyśle mięsnym – bo dają mu wyraźny sygnał, że klient jest gotowy zapłacić więcej, jeśli będzie miał pewność, że nie przyczynia się do cierpienia zwierząt. Wegetarianin nie zmienia nic, bo po prostu nie jest klientem. A trzeba być idiotą, żeby myśleć, że świat kiedykolwiek przestanie jeść mięso w ogóle.

Patrzmy na „metki”. Nie kupujmy tanich kurczaków w karfurach. Wybierajmy jajka „0” i ekologiczne majonezy. Podaż zależy od popytu, na który mamy przecież wpływ. Bądźmy świadomymi klientami – ale nie przestawajmy być klientami.