Dhoom 2

W ramach poznawania Bollywood obejrzałam właśnie Dhoom 2. I jestem zachwycona. Dlaczego? Wystarczy spojrzeć na aktorów:

Poza tym film jest zrobiony z takim profesjonalizmem, że można dostać oczopląsu od nadmiaru wrażeń. Dawno nie widziałam tak wyszkolonych aktorów. No, może w „Deszczowej piosence” ostatnio… Żadna Andżelina Dżoli czy Szaron Stołn nie potrafiłaby tak zatańczyć, nie mówiąc już o aktorach płci meskiej. Piękne zdjęcia, hipnotyzujące kolory, ciekawa historia, humor, piękne sceny kaskaderskie i kilka naprawdę romantycznych momentów. Poza tym – film epatuje seksem. To jest właśnie piękne w bollywoodzkich produkcjach. Mimo że najczęściej nie ma nawet pocałunków na ekranie (nie mówiąc już o gołych cyckach czy spoconych, bzykających się parach), więcej w nich seksu niż w Nagim Instynkcie.

Można się co prawda czepiać długości filmów (dla mnie zdecydowanie za długo), piszczących głosików śpiewających lasek lub metroseksualnych tańców facetów, ale zwalam to na karb naszych przyzwyczajeń kulturowych. Jedyne, co mnie tak naprawdę drażniło w tym filmie, to wplatane między oryginalne dialogi słowa lub zdania po angielsku. Czasem miałam nawet wrażenie, że mieszają więcej języków. A. I jeszcze drażniła mnie świadomość, że mój ulubiony aktor i bohater ma dwa kciuki w jednej dłoni. Nie pokazywali tego wyraźnie, ale ja wiem i to wystarczy, by nie mieć na niego ochoty. ;)

Poza tym – Segritta gorrąco polleca.

Trailer:

 

 

Komentarze do wpisu: 11 Napisz komentarz

  1. Niewypowiadanalne nazwiska (a może imiona?), doskonałe dopasowanie stroju do aktualnie wykonywanej czynności (skóra + skuter wodny), przepiękna bielizna bikini (tak ta w paski), oraz umiejętność zrobienie z horroru musicalu, sprawiają że tego filmu nie da się nie kochać… no po prostu się nie da :)

  2. fajny ten trailer, takie polaczenie mission imposible, jamesa bonda i tomb raidera. musze to obejrzec, bo jak narazie obejrzalam tylko „żone dla zuchwalych” ktore rowniez bardzo polecam, ale ciagnie sie chyba ponad 3 godziny. ale ogolem bollywoodzkie filmy sa chyba takie troche naiwne ale w tej naiwnosci takie swieze i urocze, przynajmniej dla nas europejczykow ;]

  3. Gratuluję!:D To już pierwszy krok do zakochania się w tym kinie. Ja mam odjazd od roku, co zresztą widać po moim blogu (przy logowaniu nie ma możliwości podania adresu, dlatego tu http://www.undomiel.blox.pl). Cieszę się, że zauważyłaś ileż w tym kinie erotyki.;D

    Jeśli chodzi o język, to jest to Hindish, czyli mieszanka Hindi i angielskiego. Są to pozostałości epoki kolonialnej i są one widoczne nie tylko w filmach, ale i w życiu codziennym.
    Pozdrawiam serdecznie :)

  4. nie wiem czemu ale nie ruszaja mnie takie filmy. a juz w szczegolnosci ten trzeci gosciu z nadmiarem olejku opalania na sobie. nie wiem… sprobuje obejrzec ale mam dziwne wrazenie ze cofalbym sie w rozwoju filmowym aby bajki dla nastolatkow ogladac

  5. edmun, tylko że to jest bardziej odpowiednik np „moulin rouge”, czy „chicago” i jeśli chodzi o efekty, to hindusi potrafią zrobić show i to się w tych filmach liczy. na moje oko, to jest bardziej kwestia uprzedzeń, które są prawdziwym dowodem zacofania. poza tym, jak coś jest bajkowe, to nie znaczy, że cofa w rozwoju. show to show i nie próbuj wplatać w to intelektualnej sieczki. filmy są relaksujące i robią wrażenie i tyle.

  6. ml76 być może dlatego że preferuję film z mocną fabułą dający do refleksji niż 12 słabych filmów akcji. a jeśli już ma być coś innego to tylko dobra komedia.

    ale gusta gustami co nie ?

Dodaj komentarz