Dhoom 2

W ramach poznawania Bollywood obejrzałam właśnie Dhoom 2. I jestem zachwycona. Dlaczego? Wystarczy spojrzeć na aktorów:

Poza tym film jest zrobiony z takim profesjonalizmem, że można dostać oczopląsu od nadmiaru wrażeń. Dawno nie widziałam tak wyszkolonych aktorów. No, może w „Deszczowej piosence” ostatnio… Żadna Andżelina Dżoli czy Szaron Stołn nie potrafiłaby tak zatańczyć, nie mówiąc już o aktorach płci meskiej. Piękne zdjęcia, hipnotyzujące kolory, ciekawa historia, humor, piękne sceny kaskaderskie i kilka naprawdę romantycznych momentów. Poza tym – film epatuje seksem. To jest właśnie piękne w bollywoodzkich produkcjach. Mimo że najczęściej nie ma nawet pocałunków na ekranie (nie mówiąc już o gołych cyckach czy spoconych, bzykających się parach), więcej w nich seksu niż w Nagim Instynkcie.

Można się co prawda czepiać długości filmów (dla mnie zdecydowanie za długo), piszczących głosików śpiewających lasek lub metroseksualnych tańców facetów, ale zwalam to na karb naszych przyzwyczajeń kulturowych. Jedyne, co mnie tak naprawdę drażniło w tym filmie, to wplatane między oryginalne dialogi słowa lub zdania po angielsku. Czasem miałam nawet wrażenie, że mieszają więcej języków. A. I jeszcze drażniła mnie świadomość, że mój ulubiony aktor i bohater ma dwa kciuki w jednej dłoni. Nie pokazywali tego wyraźnie, ale ja wiem i to wystarczy, by nie mieć na niego ochoty. ;)

Poza tym – Segritta gorrąco polleca.

Trailer: