Dlaczego „Artysta”

Obejrzałam wreszcie oskarowego „Artystę” i, owszem, film jest bardzo fajny. Piękna zabawa formą (scena ze szklanką), znakomita gra aktorska (Jaś z Ogródka no i niestety niedoceniony Oskarem pies), sam pomysł cudowny, zwłaszcza, gdy się go zestawi z „Deszczową Piosenką”, która mówiła właściwie o tym samym, ale została zrobiona dużo wcześniej – a z dźwiękiem i kolorem. Ale.
Mam nieodparte wrażenie, że „Artysta” tak się ludziom podoba, bo gdzieś w głowach kołacze nam się myśl:

Świetny, jak na stare kino!

Komentarze do wpisu: 5 Napisz komentarz

  1. rozkochałam się w tym filmie, tak jak rozkochałam się w deszczowej piosence jeszcze jako mały pierd. moim zdaniem jego fenomen polega na…tęsknocie. może i nie znam niemego kina – wszak za młoda stem. ale tęsknie za tą magią która wtedy unosiła się nad kinem. dziś nad kinem częściej niż magia unosi się swąd popcornu.

Dodaj komentarz