Dobrze się z Tobą robi interesy.

Koniec roku akademickiego to czas prac zaliczających. Czas prac zaliczających to czas, kiedy młodsza siostra co chwila przychodzi do mnie z miną Colina Farrela. A mina Colina Farrela to znak, że zaraz usłyszę słowa „Seeeeeg.. co rooooobisz teraz?”

Wtedy ja pytam: Ile?
DIDI: 4 strony.
SEG: Eeeee… yyyy… zabijam beholdery… To bardzo ważne zajęcie.
DIDI do miny Farrela dokłada wzrok wbity w podłogę i nerwowe miętolenie jednej z tych szmatek, co je ma na sobie.
SEG: Nie rób tak. To nie fair.
DIDI: To jak? Pomożesz mi?
SEG gniewnie: Nie.
DIDI w podskokach leci po laptopa, bo wie, że moje gniewne „nie” oznacza „no dobra, jak muszę..”

Tym razem jednak poza laptopem dostałam genialną propozycję.

DIDI: Jak chcesz, to Ci masaż zrobię.
SEG: Dobra! Jak będziesz masować, to będę sprawdzać.
DIDI z nadzieją, że jeszcze uda jej się wykręcić: Seriooo..?
SEG: Tak.

No i tym sposobem dostałam piętnastominutowy, całkiem niezły masaż karku. Zrobię z tego tradycję. Tylko muszę ją przekonać do zdarcia tych tipsów, bo czasem drapnie.:)

Komentarze do wpisu: 3 Napisz komentarz

  1. Znam ten ból. Mój brat w tym roku pisał maturę. Prezentacja z polskiego była przeze mnie nie tylko sprawdzana, ale także wielokrotnie przetwarzana, poprawiana, zmieniania, omawiana, krytykowana itd. Koniec końców dobrze nam poszło, bo brat dostał 20 punktów na 20 możliwych. Ale masażu za to nie dostałem :-/ szkoda, że ta notka nie pojawiła się wcześniej, byłbym przygotowany :-)

  2. gregthebest,

    szkoda, że brat nie jest kilka lat młodszy. ;-) MEN zamiaruje zrezygnować z prezentacji, bo JUŻ wpadło na to, że nie są samodzielne. A co do masażu… kurczę, mieć na stałe pod ręką kogoś, kto umie go zrobić, to wygrana na loterii! Świetny jeszcze jest taki robiony dwoma palcami wzdłuż całego kręgosłupa, powoli kręg po kręgu.. od czachy po kość ogonową, no ale ze względu na tę kość, to lepiej żeby to był raczej któś bardziej zaprzyjaźniony.

Dodaj komentarz