Dziecięce przekonania

Przeglądam sobie właśnie zabawny wątek na gazetowym forum. Zbiera różne fantazyjne wyobrażenia i mity, jakie tworzyliśmy w wieku przedszkolnym. Przypomniało mi się nawet, jakie to sama miałam teorie w dzieciństwie na temat świata… Np. byłam przekonana, że wojen już nie ma. Że wojny toczyli ludzie tysiące lat temu a teraz zmądrzeli i nikt już nikogo w imię władzy nie zabija. Bo to przecież takie głupie. Jakież było moje zdumienie, gdy mama poinformowała mnie, że całkiem niedawno była jedna taka głupia wojna. 

Najbardziej jednak spodobała mi się taka wypowiedź z forum:

Mówili w telewizji na zakończenie filmu "Studio Opracowań
Filmów, Oddział w Łodzi". I ja myślałam, że Włodzia to jest szefowa tego
Oddziału.

To jak z moją "Zbrodnią Ikara"! ;)

Komentarze do wpisu: 24 Napisz komentarz

  1. A ja głupi jeszcze w 2003 słuchając piosenki „Baśka” zespołu Wilki zastanawiałem się po jaką cholerę Ela całowała ten tusz po swoim ślubie ;)

    Wiem, głupi jestem :)

  2. Gość: sesz, 84.38.26.12* napisał(a):

    o jak miło, że ktoś pamięta ten wątek :)

    segritta jak czytam twojego bloga to jestem dumna, że są takie babki. Ze nie trzeba się wstydzić. Dzięki

  3. a ja sobie stworzyłam historię o kobiecie, która była prezydentem Polski i jak władała naszym krajem, to było cudownie, a jak umarła, to było źle i wojny. Najlepsze, że tłumaczyłam to mojej mamie z przejęciem, a ona słuchała mnie uważnie i kiwała potwierdzająco głową.

  4. o jej :)

    z tego czasu (jako kilkulatka) pamietam tylko dwie rzeczy: myslałam, że człowiek ma w brzuchu półki i jak coś zjada, to każdy rodzaj jedzenia spada na odpowiednią półkę, ziemniaczki, mięsko, surówka. i tam sobie leży. (nie zastanawiam się nad tym, po co tam leży) i drugie: myslałam, że cały swiat to polska, niemcy i rosja. i za górami (w które zabierała mnie babcia) jest koniec świata :)

    podobno jest stronka (angielskojęzyczna) na której ludzie z całego świata wpisują takie rzeczy. jak sobie przypomnę, to ci wrzucę.

  5. Aaa! Ml, przypomniałaś mi, że miałam kiedyś takie puzle składające się z europejskich państw. I był też puzel „Rosja”, ale (jako że puzle obejmowały tylko Europę) Rosja to był tylko obwód kaliningradzki.
    Oczywiście zdawałam sobie sprawę z istnienia innych kontynentów, ale do głowy mi nie przyszło, że jest jakaś inna Rosja oprócz tej malutkiej nad Polską. Bardzo mi się z resztą ten obszar wydawał adekwatny do znaczenia Rosji. Do dziś tak mi się wydaje.. ;)

  6. „Bardzo mi się z resztą ten obszar wydawał adekwatny do znaczenia Rosji. Do dziś tak mi się wydaje..” hehe, niezła fantazja :)

    moje wspomnienie jest jeszcze sprzed szoku po odkryciu, że ziemia jest okrągła i są inne kontynenty. aż mnie dziwi, że to pamiętam, bo to naprawdę początki przedszkola, 3-4lata. moja ulica i podwórko była niesamowicie wielkim i nieodkrytym światem, a co tu mówić o globie :) no ale już wtedy kochałam się w pewnym grzesiu, który nosił rajstopy takie jak ja. a i jeszcze myślałam, że lalkom odrastają włosy. tym sposobem miałam kilka łysych lalek. ale to podobno popularny już pogląd.
    mała seg i mała ml były poryte. wroblitz byłby zachwycony. dzieci są fajne ze swoimi schizami :)

  7. ale takich gier słownych w mojej głowie za cholerę nie mogę sobie przypomnieć. zapytam mamę przy okazji. obawiam się, że przyszło mi to o wiele, wiele później :)

  8. Mój (wtedy) dwuletni braciszek lubił bajkę „Piękna i Bestia”, tyle, że zawsze płakał i pytał: ” a gdzie jest Ibestia?” :) Mały urwisek.

    Z kolei moja znajoma kiedy oglądała jakieś seriale za dzieciaczka, myślała, że mu wszyscy też gramy w serialu i gdzieś tam innym go puszczają. Aktorzyła od małego ;)

  9. Jeszcze raz. Z kolei kiedy ja byłam mała to myślałam, że dzieci rodzą się przez pępek. Moja lalka „bobas” była natomiast moim bratem, który został porzucony przez moich rodziców i ja musiałam biedna sześciolatka się nim opiekować ;)

  10. Piosenkę z Domowego Przedszkola śpiewałam: „(..) dokąd tu pta nocą jeż (…)”. Za chiny nie mogłam się domyśleć, o co w tym chodzi.

  11. Gość: Glebogryzarka, hff26.internetdsl.tpnet.pl napisał(a):

    Prawdpodobnie właśnie na tym zacytowanym przez Segritte wątku znajduje się jeden uroczy wpis ( jeżeli nie – to znajduje się na podobnym wątku na gazecie)…

    Cytuję z pamięci:

    „Jeszcze do niedawna myślałem, że po ślubie zwiększa się ilość seksu….”

  12. Gość: Aniaaaa, czl98.internetdsl.tpnet.pl napisał(a):

    Ja jako dziecko, uważałam, że każde miasto jest na innej planecie i żeby się tam dostać trzeba lecieć samolotem.
    Uważałam też, że moje zabawki gdy zamykam oczy, śpię lub wychodzę z pokoju, ożywają. Pewnego razu postanowiłam więc, torturować jedną z moich maskotek licząc, że zmięknie i się poruszy ;)

  13. Aniaaaa, miałam tak samo! Znaczy wierzyłam, że moje zabawki ożywają nocą :)) A kiedy dochodziła jakaś nowa, ubierałyśmy z siostrą wszystkie odświętnie, żeby sobie nocą zrobiły przyjęcie powitalne ;))

  14. Gość: baobab, inet20907ng-0.eranet.pl napisał(a):

    Będąc małym dziecięciem i uważnie słuchając wyjaśnień mamy na temat skąd się biorą dzieci, wyobrażałam to sobie w następujący sposób: kiedy rodzice stoją obok siebie, ziarenko przeskakuje z taty na mamę i wtedy będzie miała po jakimś czasie dzidziusia. Zawsze mnie tylko trapiło, jak oni blisko siebie muszą stać, żeby to ziarenko gdzieś po drodze nie upadło? :)

    A jeśli chodzi o słowne niejasności…Przez długi czas nie wiedziałam o co chodzi w takim fragmencie religijnej pieśni: „na cud Jonaaaszaaa”. Czym jest do cholery ta „nacudjanasza”?!

    Hehe, mój debiut na blogu Segritty

  15. Hehe, przeglądam sobie Twój blog i muszę powiedzieć, że bardzo mi się podoba. Jedno z moich idiotycznych dziecięcych przekonań (miałem może ze 3 lata): wierzyłem głęboko (choć nie mogłem pojąć, jak to możliwe), że muzyka wydobywająca się z głośników to… muzyka na żywo. Wyobrażałem sobie, że w kolumnie jest sobie miniaturowa wersja zespołu i w tym pudle grają i śpiewają. Nie mogłem tylko pojąć, jak oni się tam wszyscy pomieścili… wraz z instrumentarium. Wyobrażałem więc sobie, że wypijają jakiś magiczny płyn czy coś takiego, dzięki któremu maleją. Później przeczytałem o czymś podobnym w „Alicji w krainie czarów” i myślałem z satysfakcją „ja na to już wcześniej wpadłem!” :-)

Dodaj komentarz