Elficka biżuteria.

Na co dzień nie noszę biżuterii, ale ją uwielbiam. Nie każdą oczywiście. Musi być prawdziwa – żadnej sztuczności, plastiku i podróbek – oraz musi mieć w sobie coś eleganckiego i magicznego jednocześnie. No i muszę się zakochać. Tak jak zakochałam się w pewnym naszyjniku z labradorytu zrobionym przez Maję. Teraz jest mój. Mój. Mój!

Maj preszys.

Maja jest certyfikowaną czarownicą z Podlasia i dopiero zaczyna się reklamować w sieci. Sama zasugerowałam jej, że chętnie rzucę Wam na pożarcie kilka jej prac, bo taki talent po prostu trzeba rozreklamować. Wszystkie jej wisiorki, bransoletki i pierścionki robione są z prawdziwego srebra i kamieni, osobiście przez Maję projektowane i wyrabiane jej paluszkami. Serdecznie zapraszam Was do czarownicy Mai, czyli do Silverillionu.

A tu macie fanpejdża Silverillionu na Facebooku – z najnowszymi projektami :)

Moonlight Mirror
Eagle Spell

Komentarze do wpisu: 16 Napisz komentarz

        1. a po co Ci jedzenie? To są magiczne kamyki. One Ci duszę nakarmią. :) Maja mi napisała jakiś czas po mojej adopcji labradorytu, czy mi się otworzyło juz trzecie oko. Ja tam nie wiem, może pod włosami gdzieś się ukryło… Straszną ignorantką w tych sprawach jestem.. ;)

  1. A już myślałam, że do końca życia będę nosiła koraliki i rzemyki. Nie wiem kiedy, nie wiem za co, ale kupię. Zbankrutuję, a kupię!
    Silmarile istnieją! :)

      1. Żartujesz? Rozpieszczać babę? ;)
        Boję się że ona będzie mi łeb zmywać jak przepuszczę całą kasę na Twoją biżuterię i udekoruję nią pokój.

Dodaj komentarz