„Elle” o polskich blogerkach

W majowym „Elle” ukazał się artykuł Anny Luboń o trzech blogerkach: Elizie (Fashionelka.pl), Paulinie (Kotlet.tv) i o mnie. Jeszcze nie dotarł do mnie ten numer, co jest tym bardziej denerwujące, że się rozchorowałam i nie powinnam raczej sama iść do kiosku, ale jeśli jutro nie będę miała go w rękach, to już mnie nic nie powstrzyma. Na szczęście donosiciele informują, że nie wyglądam najgorzej na wybranych do tekstu zdjęciach i nawet nie mówię z błędami ortograficznymi. Dzięki, Aniu!

Zastanawiam się, czy wysłać ten numer mojemu koledze, którego brak zaufania do blogów opisałam w notce „Jestem blogerę„, ale chyba się powstrzymam, bo na pewno dojdzie do wniosku, że blogi zainfekowały prasę drukowaną i teraz to on już nic nie będzie czytał. ;)

O artykule możecie też poczytać u Fashionelki, która bardzo słusznie podkreśla, że „zarabianie to efekt uboczny blogowania”. No i oczywiście zachęcam do kupienia własnego, majowego Elle.

A tymczasem módlcie się do Boru o mój szybki powrót do zdrowia, bo jak jestem chora to mi tylko Minecraft, „Taniec ze smokami” i inne bezeceństwa w głowie, a tu przecież trzeba wyjść do ludzi, spotkać kilku Bolków, zaliczyć parę gaf i potem to wszystko opisać w nowej notce. Eh, ciężkie jest życie blogerki, nikt L4 nie uzna.

Komentarze do wpisu: 13 Napisz komentarz

    1. Też nie wiem, czemu większość miesięczników ukazuje się z prawie miesięcznym wyprzedzeniem. To pewnie jakiś zabieg psychologiczny, podobnie jak w modzie, gdzie na pokazach zimowych zobaczysz kolekcję – owszem zimową, ale na kolejny rok.

    1. Karol podrzucił, ale została u Mścisława, więc zaraz MR jedzie na stację benzynową, bo się nie może doczekać. :) Coś czuję, że nakład im się niedługo skończy…

Dodaj komentarz