Gdzie mieszka karp.

Matka Rodzicielka wysyła mnie dziś po karpia i opłatek.

MR: Do „Merkurego” pojedź po tego karpia. Tylko na stanowisko rybne pójdź.
SEG: Tak? A nie na to ze słodyczami?
MR: Nie. Rybne.
SEG: Na pewno?
MR: Tak.

Z opłatkiem było prosto. Kościół zamknięty na cztery spusty, bo przecież wigilia ŚBŻ. Na drzwiach głównych karteczka „Lawiny. wejście obok.”. Wchodzę wejściem obok, na końcu korytarzyka zakratowane drzwi. Za kratą taboret. Na taborecie koszyczek z opłatkiem przekładanym dwudzestozłotowymi banknotami. He. 2zł. dałam.

Szkoda, że nikogo nie było. Korci mnie, żeby do księdza, którego znam od dawna, nie mówić już oficjalnie „ojcze”, tylko „tato”.

Wesołych! :)

Komentarze do wpisu: 8 Napisz komentarz

  1. :)

    kochanie, tak przy okazji świąt, daj proszę jakiś namiar jak głosować na twojego blogaska, bo ja teraz przez przypadek dopiero zobaczyłam, że bierzesz udział w konkursie na blog roku. Więc bądź tak dobra i daj nam szansę zagłosować. mamy esa wysłać czy jak? (nie, nie będę szukać, bo maluję paznokcie. jestem stara i mi można czasami pomóc)

  2. Jakieś sesy trzeba będzie wysyłać, ale nie wiem jeszcze jak, kiedy i na jaki numer. Chyba musi się skończyć etap zgłaszania blogów. Jak będę znała szczegóły, puszczę jakąś notkę :)

  3. Mam nadzieję, że odpadniesz, bo nie chce mi się pisać nowej notki nt „Blog Roku”.

    A tak poziom zostanie ten sam, odświeżę tylko datę wpisu o minionej edycji i bydzie.

    Zresztą, żeby wygrać laptop w Twojej kategorii to trzeba być martwą samotną matką, której dziecko ma raki stóp.

  4. Gdybyś zdecydowałą się na opcję „tato” to pamiętaj żeby byli przy tym świadkowie – w końcu ich miny na pewno będą bezcenne :)

    A świątecznie wszystkiego naj, naj naj!

Dodaj komentarz