Gra „Life” – recenzja

Gram już w „Life” od dłuższego czasu, więc postanowiłam Wam trochę o niej opowiedzieć. Jest to chyba najbardziej grywalna gra ze wszystkich, w jakie grałam, choć ma sporo wad i wciąż niezałatanych bugów. No ale po kolei.

„Life” to stara gierka, która cieszy się tak wielką popularnością, że ciągle wydaje się kolejne nakłady, nie zmieniając wiele w samym kodzie. Co dziwne – autor gry do dziś pozostaje anonimowy a wiele firm rości sobie prawa do tytułu. Chyba najbardziej zaciekłe walki, nierzadko kończące się w sądzie, prowadzą dwa wydawnictwa: Christia.net oraz Is-LAN. Żadne jednak nie ma dowodów na to, że to oni reprezentują twórcę „Life”.

Jest to typowy RPG, w którym kierujesz jednym bohaterem, stopniowo rozwijając jego umiejętności oraz współczynniki wraz ze zdobytym doświadczeniem. Jednym z najbardziej charakterystycznych wyróżników „Life” jest brak możliwości save’owania postępów. Ma to swoje plusy i minusy. Minusem jest oczywiście to, że  nie ma nic bardziej wkurzającego niż śmierć naszego bohatera, bo nie odradza się on w żadnej świątyni, nawet z utraconymi punktami. Po prostu ginie na zawsze. Niezaprzeczalnym plusem jest jednak emocjonalność rozgrywki, którą można uzyskać jedynie takim zabiegiem.

Trochę razi, że w dzisiejszych czasach nie wprowadzono już do najnowszych wydań „Life” możliwości zmiany wyglądu, rasy lub płci postaci. Wygląd naszego bohatera jest zawsze losowy i gra nie zakłada zupełnie możliwości jego zmiany. Użytkownicy sami tworzą różne mody umożliwiające modyfikacje, ale nie działają one zbyt dobrze i często interferują z innymi elementami gry.

Sam sposób sterowania jest bardzo intuicyjny, prosty, a jednocześnie pozwalający na dużą różnorodność zarówno w kwestii tworzenia ekwipunku, alchemii jak i walki. To nie jest jakaś głupia napierdalanka, w której wystarczy klikać LPM, żeby bohater walczył z przeciwnikiem. Tu trzeba walkę trochę potrenować i wyćwiczyć przynajmniej kilka kombo, żeby powalić pierwszego bandytę. Zresztą w samouczku wszystkiego się nauczysz. Jest dość długi, ale skutecznie wytłumaczy Ci podstawy sterowania. Mój czteromiesięczny syn właśnie zaczął go przechodzić i radzi sobie znakomicie.

Bugów w grze jest niestety sporo. Przede wszystkim wkurzające jest zawieszanie się gry po wypiciu niektórych eliksirów (w poradnikach fanowskich można znaleźć informacje o wadliwych pokarmach) albo blokowanie się w teksturach, gdy bohater wstaje z łóżka. Pamiętam, że miałam też problem z kontrolą mojej postaci w pobliżu niektórych NPC. Nie otwierały się niektóre opcje dialogowe. Albo nie można było zrobić pewnych prostych kroków. Są też questy, których nie da się wypełnić, bo np. przypadkiem ginie związany z nimi NPC albo jakiś przedmiot potrzebny do ich zrobienia. Nagminnie też obserwuję ginięcie skarpetek z ekwipunku i trzeba je potem przywoływać kodami.

Grafika jest piękna, choć nie tak ładna jak w Wiedźminie 3. No i często mam problem z saturacją kolorów. Zwłaszcza zima jest pod tym względem nieco przygnębiająca. Spada kontrast, kolory bledną lub znikają całkiem. Świat jest zaprojektowany pięknie, różnorodnie, brakuje w nim tylko jakichś teleportów lub innego sposobu na szybkie przemieszczanie się pomiędzy już znanymi punktami.

Dialogi napisane są bardzo zręcznie. Polska wersja językowa nagrana fenomenalnie. Czasami tylko niektóre teksty w ustach NPC brzmią sztucznie i widać, że twórcy mogliby się bardziej przyłożyć do narysowania postaci politycznych w grze.

Fabuła jest w podstawowej wersji dość nudna. Grę dzieli się w niej na etapy zakończone różnymi osiągnięciami, takimi jak Matura, Ślub lub Dziecko. Na szczęście można robić też fascynujące questy poboczne lub nawet rezygnować z jednego z głównych osiągnięć, wybierając inną ścieżkę rozwoju postaci. Walki z Bossami są fajne, choć niektóre zdecydowanie za trudne jak na dany etap gry. Bossowie są często za silni albo jest ich zbyt wielu w jednym miejscu, np. na mapie „Korpoland”. Wielu graczy ma też problemy z pokonaniem potwora „Teściowa”, który pojawia się gdzieś w połowie gry. Największą zagadką jest jednak zakończenie gry, bo… jeszcze nikt nigdy jej nie ukończył. Niewielu w ogóle dochodzi do setnego levelu, a ci, którym udaje się go przekroczyć, zawsze giną w starciu z ostatnim Bossem. Dlatego nie wiadomo, jak gra się kończy. Na forach dla fanów gry czasem pojawiają się głosy, że komuś się udało, ale można je chyba włożyć między bajki, bo nikt jeszcze nie przedstawił wiarygodnego screena. Podobno to właśnie na końcu, w napisach końcowych, pojawiają się nazwiska autorów.

Jeśli uda Wam się przejść grę, koniecznie mi o tym napiszcie!
Generalnie: polecam „Life” każdemu. :)

Grywalność: 10/10
Grafika: 7/10
Fabuła: 6/10
Dialogi: 7/10

Komentarze do wpisu: 23 Napisz komentarz

        1. seba napisał(a):

          U mnie fabuła 9/10 – pewnie dlatego że ostatnio uzyskałem kontrolę nad dwiema nowymi postaciami ;)

        2. To to DLC co się 9 miesięcy instaluje? Ktoś z BigBangSoftware powinien w końcu nad tym przysiąść, bo optymalizacja leży.

  1. Anna Jadwiga Matelska napisał(a):

    U mnie fabula 8/10, ale to moze dlatego, ze wybralam alternatywna sciezke rozwoju. No i dopiero jakas 1/3 (1/4?) za mna…

    1. Pan Andrzej Szef Mafii napisał(a):

      Choć to dziwnie brzmi, jest to właściwe określenie. Mój bohater blokuje się właśnie na teksturach. Po przewinięciu nocy wgapia się w jakąś teksturę na suficie i muszę używać jakichś dziwnych combosów żeby przestał. Ewidentny bug.

  2. Nie idzie mi zbyt dobrze, gra zbyt wolno działa. Kiedyś było lepiej, jak jeszcze miała mniejsze wymagania. Teraz zacina się – chyba mam za słaby sprzęt. No i od pewnego momentu bardzo trudna jest – co rusz zacinam się na jakimś etapie i ani rusz dalej. Szkoda, że nie ma opcji ‚save’, może kiedyś dodadzą. Teraz można jedynie wracać do starych lokacji, ale w większości questy bezpowrotnie przepadły.

    Świetny wpis!

  3. ‚Chyba najbardziej zaciekłe walki, nierzadko kończące się w sądzie, prowadzą dwa wydawnictwa: Christia. net oraz Is-LAN. Żadne jednak nie ma dowodów na to, że to oni reprezentują twórcę „Life”.’ <3

  4. Dorota napisał(a):

    Podobno autor daje kolejne rozszerzenia w zależności od zaangażowania graczy. Czasami zwalnia, daje czas na przemyślenie dalszej strategii a innym razem przyspiesza i daje wiele możliwości przejścia kolejnych etapów.
    I też słyszałam, że po wgraniu love otwierają się nowe „bramy” i tajemnicze przejścia.
    Jeśli chodzi o grafikę to mam wrażenie, że twórca ma nieskończoną wyobraźnię.

    Dzięki za świetny wpis :) Jest to moja ulubiona gra!

Dodaj komentarz