Historia „francy”

…czyli uroki rozmów z językoznawcą.
Jeszcze na fali Forfitera, Koleżanka pyta:

K (podekscytowana, że mi powie coś ciekawego): A wiesz, co oznacza „franca”? Bo ja się dowiedziałam ostatnio.

SEG: Hm.. no etymologicznie „franca” pochodzi od nazwy choroby – kiły, zwanej również syfilisem. Co ciekawe, syfilis nie jest nazwą medyczną, jak się wielu wydaje. „Syfilis” wymyślił włoski poeta. U nas przyjęła się „franca”, bo źródło choroby widzieli Polacy we francuskich prostytutkach. Dlatego też kiła bywała nazywana „chorobą francuską”. Ale nie tylko. Kiła napływała z zachodu, więc Rosjanie nazywali ją „chorobą polską”, Polacy nazywali też „chorobą niemiecką” a Francuzi – „chorobą hiszpańską”. Kiłę nazywano też „chorobą dworską”, „ospą miłosną” albo „niemocą kurewników”. Niektórzy wierzą, że kiła przywędrowała do Europy wraz z Kolumbem, a więc że pochodzi od indiańskich kobiet. Z tymi indiankami też jest śmieszna historia, bo Kolumb tak je nazwał tylko dlatego, że był przekonany, że opłynął świat i dotarł do Indii. No, ale wracając do „francy”, czego się dowiedziałaś?

K: No… yy… właściwie chodziło mi tylko o to, że „franca” oznacza upierdliwą, niemiłą kobietę.

SEG: A… Nie wiedziałaś?

K: Nie… Myślałam, że to ci od forfitera wymyślili.

Komentarze do wpisu: 6 Napisz komentarz

  1. Uwielbiam nazywać francą znane mi kobiety. Bynajmniej nie robię tego złośliwie, ani nie chcę nikogo obrazić. Zazwyczaj się po prostu droczę, a jak kobieta się rozkręca w słowach i złośliwościach do których zresztą podchodzę z dystansem to mówię o niej „co za franca”. Oczywiście wypowiadam to z lekkim uśmiechem i przekąsem To taka moja pochwała dla niej:)

    Seg franco:*

  2. O Kolumbie i indianach to się w szkole naucza, o francy skądś wiedziałam (życie, zawsze sprawdzam, co znaczą epitety, jakimi obdarzają mnie inni ;)), ale za to na pewno teraz będę mogła powiedzieć, że znajomość etymologii nazw chorób zawdzięczam Segritcie. :)

Dodaj komentarz