Insta Maj

Ściągam pomysł od Fashionelki i będę raz w miesiącu publikować miesięczny skrót z najfajniejszych zdjęć z Instagrama. A maj był dla mnie wyjątkowo udanym miesiącem. :)

iphone macro fisheye olloclip

Olloclip to taki fajny gadżet dla miłośników telefonicznej fotografii. Ostatnio strasznie się rozleniwiłam i naprawdę nie chce mi się nosić ze sobą aparatu. A telefon zawsze mam przy sobie i mogę robić nim całkiem niezłe zdjęcia. Olloclip jest zestawem maleńkich obiektywów, które pozwalają zrobić ze zwykłego ajfona aparat fotograficzny ze zmiennym obiektywem. Wiadomo, że nie jest to wciąż żadna powalająca jakość, ale efekty makro i rybiego oka robią wrażenie. Zwłaszcza makro. Wszystkie powyższe zdjęcia (poniższe też, ale te już bez obiektywów Olloclip) zrobiłam ajfonem. :)

kolaz 2

Na pierwszym kolażu są dwa zdjęcia z Bieszczad, gdzie pojechałam na Tweetup z bandą zajebistych ludzi. My spędzaliśmy najwięcej czasu z organizatorami, czyli z uwiecznionymi na pierwszym zdjęciu Gosią i Lanem, którym wieczna chwała i wdzięczność za ogarnianie tych Twitterowych spotkań. Serio, szacun :) W Bieszczadach upolowałam też mnóstwo czekolad Studentskich, które zdobyły dziką liczbę lajków na instagramie.

kolaz 3

Maj to też miesiąc, w którym wystartowała wielka kampania Hello Day!, w której biorę udział jako ambasadorka Focus. Akcja potrwa do połowy lipca i to między innymi dzięki niej tak ostatnio biegam, pływam i zapierniczam na rowerze :) Na trzecim zdjęciu zaś pamiątka z mojej wizyty na ukochanym wydziale Polonistyki, gdzie razem z Pauliną z „Mówiąc inaczej” brałyśmy udział w panelu dyskusyjnym. Fajnie było :)

kolaz 4

Jak rok temu, i tej wiosny odwiedziliśmy z Zuchem Ustkę – letnią stolicę Polski :) Uwielbiam ją przed sezonem, nawet gdy pada deszcz i opalać się jeszcze na plaży nie można.

kolaz 5

W mieszkaniu udało mi się wreszcie zainstalować szafę z lustrami, w której namiętnie robię sobie ubraniowe selfie (nie pokazuję, bo jeszcze nie ma czego pokazywać, ale w końcu się nauczę i będę blogerko modowo. Srsly).

kolaz 6

Rzeczy znalezione w maju: louboutiny wygrzebane w piwnicy. Dozownik do mydła, który zawinęłam dzieciakom (już zapomnieli o jego istnieniu, a u mnie w mieszkaniu idealnie pasuje do umywalki). Ptaszek Leszek, któremu matkowałam przez chwilę, zanim mi wytłumaczono, że to podlotek był i że właśnie uczył się latać. ;) No i wschód słońca nad mazurskim jeziorem razem z Hello Day! Focus. :)

kolaz 7

Piękne jest życie nerda. Puzzle, gry na ps3, leniwe weekendy na mazurach. Ach. :)

kolaz 8

A tu już zmierzam w stronę Glamour razem z Karoliną Malinowską. :)

kolaz 9

Sport stanowi teraz bardzo ważną część mojego życia. Nie mogę co prawda zagwarantować, że za miesiąc mi się to nie znudzi, ale póki Boguś trzyma rękę na pulsie – biegam, pływam i jeżdżę na rowerze. Mam nadzieję, że tak mi już zostanie. :)

Komentarze do wpisu: 7 Napisz komentarz

  1. Elsanka napisał(a):

    Nigdy by mi nie przyszło do głowy, że spytam o coś takiego Segrittę (bez obrazy :D), ale skąd są te piękne sandałki granatowo-beżowe?

  2. Asia napisał(a):

    Warszawa jest duża i mi osobiście raczej nie chce się jeździć po całej za jedną rzeczą – ale jakbyś była na Bemowie to jest tam taki sklep z importowaną żywnością m.in. z Czech, nazywa się Regio-bem i tam też można studenskie dostać :)

    będę musiała się zakręcić za tymi obiektywami, faktycznie robi wrażenie

Dodaj komentarz