Izba Przyjęć.

Czekamy z przyjacielem w izbie przyjęć szpitala bielańskiego. Kolejka. Ludzie po wypadkach, towarzyszący komuś choremu albo czekający na informację, co się stało z ich bliskimi. Napięcie i stres zagęszczają powietrze. Wszyscy patrzą na siebie wilkiem a la „pan tu nie stał” albo w ogóle nie patrzą, bo jakoś smutno i źle. Nagle na salę wchodzi facet z dwójką dzieci. Pięcioletnia dziewczynka z niewiele starszym bratem. Tata staje w kolejce. Dzieci siadają na krzesłach vis a vis okienek rejestracji. Dziewczynka zaczyna czytać na głos napis nad okienkami.

DZIEWCZYNKA: I….Z…BA…PRZY…JĘĘĘĆ. Izba przyjeć. Tato!
TATA: Tak Maju?
DZIEWCZYNKA: Czy mogą mi tu zrobić przyjęcie urodzinowe?

Chyba każdy się uśmiechnął.. :)

Komentarze do wpisu: 3 Napisz komentarz

  1. Awww, [jakby to było] wrócić się do czasów z tak prostymi skojarzeniami i myślami cudownie jednoznacznymi :( Czas szczerości, naiwności i przedszkolnych dokładek ^^

    Przepraszam. Rozmarzyłam się

Dodaj komentarz