Jak kobiety przeżywają orgazm

Wybuchające wulkany namiętności, trzęsienia ziemi i eksplozje rozkoszy – czegoś takiego spodziewa się dziewczynka po pierwszym orgazmie, bo całą swoją wiedzę na ten temat może czerpać z harlequinów. I może tego właśnie doświadczy, bo orgazm opisać jest bardzo trudno i wydaje mi się, że każdy przeżywa go inaczej.

Ludmiła: Czuję takie drętwienie, mrowienie jakby, ale to jest przyjemne uczucie. I potem mi się robi… no tak… ciemno przed oczami. 
Krystyna: Dla mnie to jest taki przyjemny skurcz całego ciała. Gwałtowny. Nawet czasem mnie łapie dodatkowy skurcz w łydce i to jest okropne, bo wytrąca mnie ze skupienia orgazmowego. 
Żaneta: Pierwszego orgazmu się przestraszyłam. Zaczęło coś we mnie rosnąć… takie uczucie, że „zaraz coś będzie”, a ja nie wiedziałam co, więc przerwałam masturbację. Dopiero po konsultacji z przyjaciółką odważyłam się na drugi raz. 
Grażyna: Tak szczerze mówiąc, to gdyby się nad tym zastanowić, orgazm wcale nie jest „przyjemny”. Jest taką wielką ochotą, koniecznością spełnienia. To nie uczucie rozkoszy, tylko uczucie pragnienia. Trochę jak się pije wodę podczas upału. Ten pierwszy łyk.

Część z nas przyznaje, że miewa orgazmy wielokrotne, a część twierdzi, że jest do nich niezdolna.
– Po orgazmie jestem w takim odrętwieniu zmysłowym, że nie tylko nie umiałabym drugi raz dojść, ale wręcz nie chcę, by ktoś mnie dotykał. Potrzebuję przynajmniej kilkunastu minut, by się zregenerować.
– A ja mam tak, że albo podczas seksu nie mam żadnego orgazmu – albo mam tak z cztery pod rząd. Falami przychodzą, w odstępach kilkuminutowych.
– I jak to jest?
– Fajnie. Ten drugi orgazm jest często silniejszy od pierwszego. Ale tak to się wiele nie różnią.

Dziewczyny mówią, że pomagają sobie krzykiem podczas dochodzenia. Może działa to na takiej samej zasadzie jak u sportowców, którzy dzięki temu wykonują silniejsze zamachy, uderzenia lub odbicia. Wystarczy pooglądać mecz tenisowy, by się przekonać, że te krzyki są bardzo podobne do krzyków szczytujących ludzi. Ale wydawanie dźwięków nie jest niezbędne w orgazmie: większość z nas nauczyła się przecież, że można (a nawet trzeba) umieć dochodzić po cichu: podczas masturbacji w domu rodzinnym, mieszkając ze współlokatorami albo przez ścianę z nasłuchującym sąsiadem.

Co krzyczymy? Przeważnie są to po prostu okrzyki, bez żadnych słów. Jęki, „aaaa!”, dyszenie. Na pytanie, czy czasem zdarzało się im krzyknąć imię partnera, dziewczyny spojrzały na mnie jak na idiotkę. :) Ludmiła krzyczy i mówi podczas seksu, ale zawsze… po hiszpańsku.
język polski jest tak cholernie nieseksowny, że od razu bym się zrobiła sucha. Ale hiszpański… mmm… lub chociaż angielski! 

A…. i gdyby któraś z Was, drogie czytelniczki, miała w zwyczaju płakać podczas orgazmu, to wiedzcie, że nie jesteście jedyne. Krystyna też płacze. Nie zawsze, ale kilka razy jej się zdarzyło, nie umiała tego kontrolować. Facet oczywiście pomyślał za pierwszym razem, że jakąś krzywdę jej zrobił i długo musiała mu tłumaczyć, że to raczej ujście emocji było, i to wcale nie negatywnych. W końcu zrozumiał.

Zdarzają się też orgazmy czysto fizyczne, których nie przeżywamy w głowie.
To jest taki mis-orgazm – opowiada Grażyna – Jeśli rozproszę się w pierwszej fazie dochodzenia to po prostu nie skończę. Ale jeśli rozproszę się w ostatniej fazie, czyli po tym punkcie „of no return”, to moje ciało dochodzi a mi wcale nie jest jakoś fajnie. Czyli dochodzi do skurczy mięśni kegla, potem już drugi raz tak szybko nie dojdę, ale w sumie w głowie nie doszłam ani razu. Okropne to jest! 

Z rozmowy o orgazmach dowiedziałam się też innej ciekawej rzeczy: wszystkie podczas orgazmu się nieprawidłowo wyginamy. No wszystkie. Bo pornosy i sceny erotyczne w filmach uczą, że kobieta powinna się do tyłu w łuk wygiąć, a tymczasem my lubimy się zginać do przodu: tak, jakbyśmy całe chciały się skurczyć, zawinąć dookoła orgazmu i go w siebie wessać jak najgłębiej.

Na koniec polecam Wam przepiękną serię „Histerical literature”, z której dowiecie się, że…

Szczytująca kobieta może wyglądać tak:

Ale raczej nie wygląda tak:

Udanego seksu, panie i panowie! :)

wakacje 1

wakacje 2

Komentarze do wpisu: 8 Napisz komentarz

  1. Raisa napisał(a):

    Orety, Seg, dzięki że napisałaś o tym wyginaniu, bo myślałam, że jestem jakaś nienormalna albo coś źle robię :D

  2. sheepy napisał(a):

    co do polskiego i jego braku seksowności: zgadzam się w stu procentach! kiedy myślę ‚po polsku’ w trakcie masturbacji, albo kiedy partner zaczyna do mnie w trakcie seksu mówić, wybija mnie to kompletnie z rytmu – po prostu zaczynam się histerycznie śmiać, tak niezręcznie to brzmi ;-)

  3. Do wielokrotnego każda jest zdolna. To wynika z biologii, a każda kobieta jest tak samo zbudowana. My nie mamy tego szczęścia. Niestety.
    Choć nam w sumie sprawia niezwykłą przyjemność doprowadzanie Was do tego. Im Wam lepiej tym nam lepiej.

  4. Ola napisał(a):

    Uwielbiam ten cykl, jest tak prawdziwy i bezpośredni! Czy masz może zamiar napisać o „pierwszym razie”? niedawno rozmawiałam o tym z moimi znajomymi, prawie każda miała inne podejście i doświadczenie z tym związane, myślę, że notka o tym mogłaby być interesująca :)

Dodaj komentarz