4 proste testy sprawdzające, czy facet na Ciebie leci.

Wpis z gatunku „pytania do redakcji”, bo ostatnio dostałam maila, którego treść można zsyntetyzować do tytułu tej notki. 

Droga czytelniczko, otóż pomimo mojej alfoomegawości, geniuszu i wbijającego w fotel doświadczenia, do dziś mam problemy z jednoznacznym stwierdzeniem, że facet na mnie leci. Co prawda nigdy się jeszcze nie pomyliłam, ale tak lubię czuć w tej sprawie niepewność, że zawzięcie ją w sobie pielęgnuję. No bo co to by była za frajda, gdybym od razu umiała czytać w myślach mężczyzny i wiedziała bez żadnych wątpliwości, że ma na mnie ochotę? Nie byłoby zagadki, nie byłoby tej adrenaliny, która powoduje szaleńcze bicie serca w momencie, gdy zaczynam go całować.

Dlatego zawsze, gdy mam na faceta ochotę, delikatnie wmawiam sobie, że on może mnie tylko lubić – i dzięki temu wyzwaniem staje się uwiedzenie go. Ja się bardziej staram, on się bardziej napala – w efekcie wszystko jest bardziej intensywne i seksowne.

Wszystko byłoby proste, gdyby nie jeden przypadek. Co jeśli kumplujesz się z facetem i nie masz na niego ochoty – a czasem wydaje Ci się, że jemu może chodzić o coś więcej niż tylko przyjaźń? Zależy Ci na nim jako na przyjacielu, cenisz go, szanujesz i nie chcesz go zranić? Tu pojawia się problem. Zakładam, że nie jesteś suką i nie chcesz doprowadzić do sytuacji, w której któreś z Was się skompromituje. A do kompromitacji przeważnie dochodzi, gdy:

– Ty w końcu mówisz, że nie chcesz wchodzić z nim w żadne seksualne relacje – a on wyśmiewa Twoją teorię, sugerując, że nawet mu to do głowy nie przyszło.

– On w końcu nabiera odwagi i w najmniej oczekiwanym momencie próbuje Cię pocałować – podczas gdy Tobie na samą myśl o takim pocałunku robi się niedobrze.

Jedynym sposobem, by takich fakapów uniknąć jest nauka bezbłędnego czytania w różnych sygnałach, jakie może Ci facet wysyłać poprzez mowę ciała, sugestie, dwuznaczności czy inne wentyle bezpieczeństwa.  Tylko jak się tego nauczyć? 

test komplementów

Im bardziej zachowawczy, delikatniejszy komplement,  tym większe podejrzenie, że jest się czego bać. Np. „Uwielbiam cię!”  jest bezpieczne, ale już „bardzo cię lubię” może być sygnałem, żeby pozbierać zabawki i się zmyć zanim on uklęknie i wyciągnie pierścionek. „Jesteś przepiękna!” jest ok, ale po „ładna jesteś” sugeruję nie odbierać telefonów przez conajmniej tydzień.

Test spojrzenia

Zauroczony mężczyzna raczej nie będzie Ci smiało patrzył w oczy podczas rozmowy – za to dość często będzie Ci się przyglądał, gdy Ty jesteś zajęta czyms innym. Do tego testu przyda Ci się przyjaciółka, która powie Ci, czy jesteś obserwowana. Jeśli tak, przy najbliższej okazji powiedz swojemu niechcianemu adoratorowi, że jest Ci jak brat.

Test dotyku

Facet zakochany nie inicjuje dotyku. Jeśli Twój kolega często z Tobą tańczy, ściska na powitanie, spontanicznie całuje w policzek i nie wytrąca to go z nastroju do zabawy lub z rozmowy – możesz być spokojna. Jeśli natomiast obtańczył juz wszystkie kobiety na imprezie a Ty jestes jedyną, z którą utrzymuje fizyczny dystans, sugeruję oświadczenie mu, że zakochałaś się w innym, wychodzisz za niego w przyszłym miesiacu i w ogóle jesteś już w ciąży.

Test poświęceń

Twój kolega jest fanem kopania kokosa. Dziś wieczorem jest jakiś mecz w związku z miszczosfami w kopaniu kokosa. Zadzwoń do niego i powiedz, że masz strasznegodoła, umarł Ci chomik i odłączyli elektryczność. Poproś, żeby przyjechał ze świeczkami i pomógł Ci w kopaniu grobu dla chomika. Jeśli zgodzi się przyjechać, lepiej od razu rozejrzyj się za praca i mieszkaniem w innym mieście.

Inne drobne testy to np. test bekania

– zakochany facet nigdy nie beknie, nie pierdnie, ani nie pójdzie „kupę” w Twoim towarzystwie;

test durnych tematów

– nie ważne, czy pierdolisz głupoty, on Cię i tak będzie słuchał z uwagą, nawet jeśli ktoś obok rozmawia własnie o kopaniu kokosa;

test pamięci

– będzie wiedział dokładnie, co miałaś na sobie, gdy się poznaliście.

Jeśli facet zdał wszystkie testy a i tak w którymś momencie będzie chciał Cię pocałować – nie masz się czym przejmować – chodzi mu tylko o seks. Wystarczy odmowa, przetrzymanie jego dwudniowego focha i możecie wrócić do kumplowania się. No, chyba że on sie nie kumpluje z kobietami – ale takiego to tez od razu możesz przecież spisać na straty za brak mózgu.

A… no i jest jeszcze oczywiście jedna możliwość – trafiłaś na wyjątkowy przypadek opierający się regułom lub superświadomy i superkontrolujący się. Ale tu już nic Ci nie pomoże. Możesz tylko iść z prądem i zobaczyć, gdzie Was ten prąd zaniesie.

 

(mój zaniósł mnie do narzeczeństwa i wspaniałego dziecka. I od tamtej pory jestem gorącą orędowniczką związków powstałych z dobrej przyjaźni. :))

 

Komentarze do wpisu: 72 Napisz komentarz

  1. creditsuisse,
    dziękuję za wyrazy współczucia. No faktycznie prawie w ogóle nie znam sie na facetach. A interesują mnie tylko pierdzący. Biedna jestem :(

  2. Haha … niezła notka, 95% facetów tak właśnie robi, pozostałe 4% to geje, a kolejny 1% można zakwalifikować do kategorii „inni” – nie będę wnikał w to, co się w niej znajduje.

    Pozdrawiam.

  3. Oj, doigrasz się, doigrasz. Ukamienują Cię za te hołdy dziękczynne, zobaczysz ;-)

    No dobra, a co, jeśli się okaże, ze jednak jesteś jego Wielką Miłością, czyli ze nie tylko o dupę chodziło?

  4. Wszystko ok, ale jak facet jest w miare inteligentny, to moze ominąć większość tych schematycznych zachowań… Co prawda zakochany facet głupieje, ale jednocześnie nabiera specyficznego, ukierunkowanego sprytu. Czyli imho poradnik dobry, ale działa tylko do pewnego poziomu IQ.

    :)

  5. dymo, nie wydaje mi się. jak facet głupieje, to głupieje. wyklucza to z założenia logiczne myślenie i działanie. seg po prostu świetnie wyłuskała te bardzo specyficzne zachowania, na które jako zakochani nie macie właściwie wpływu. takie odpowiedniki odruchów bezwarunkowych mołotowa (o ile dobrze pamiętam) :)

  6. hehehe, odruchy mołotowa, skonałam właśnie. a byłam tylko po dwóch lampkach wina.
    seg, ja się tym wyjazdem i spotkaniem i w ogóle całą sprawą podniecam, jak cholera, ale jak zakochany facet udaję sama przed sobą, że nie i luz i spoko i dobrze mi to idzie. jeszcze muszę ten czas do wyjazdu przefunkcjonować, ale lekko nie mam :)

  7. Miałam to napisać wczoraj wieczorem, ale padłam i ml mnie ubiegła. Ale coś tam dodam. :-)

    Właśnie im facet inteligentniejszy, tym bardziej będzie pasować do schematu, bo mu się będzie wydawało, że tak wspaniale mu idzie niepokazywanie ogłupienia, że tak świetnie panuje nad sobą. Prostak i półgłówek od razu wyskoczy z kwiecistymi komplementami i takimż bukietem (bo na jakimś filmie widział, ze cwiety zmiękczają kobiety), będzie się gapił maślanymi oczyma i uśmiechał ostentacyjnie, nie przepuści okazji, by dotknąć bodaj włosów (ciągle z tym głupkowatym uśmiechem). Ale niewykluczone, że się poświęci (może przejęłaś inicjatywę, wreszcie!), raczej będzie słuchać głupot (zwyczajnie może nie wiedzieć, ze to głupoty, a nie mając niczego do powiedzenia będzie szczęśliwy, że nie musi otwierać ust). No ale… takim facetem to w ogóle nie trzeba się przejmować, bo po co nam taki kumpel?

  8. ml – nie wiem czy byłaś kiedykolwiek facetem, ale uwierz mi, jak najbardziej mozliwe jest jednoczesne głupienie i nabieranie sprytu pod wpływem uczucia. To atawizm, podobnie jak odruch mołotowa (dooobree… :D)

    rurzana – tak jakby masz rację, ale juz pisałem, to działa tylko do pewnego progu IQ, potem facet kuma, że swoim zachowaniem nic nie zdziała i zmienia taktykę (udam najlepszego przyjaciela, a potem…). I wiesz co? To działa :)

  9. Generalnie tekst jest świetny… podejrzewałbym wręcz Segritte o posiadanie penisa.

    Oprócz tego dodałbym jeszcze, że facet, nigdy o tej kobiecie nie będzie mówił w towarzystwie… zazwyczaj będzie unikał jej tematu w dyskusjach.

    Dymostenes pisząc, że facet w miarę inteligentny będzie unikał tych schematów… to racja, zazwyczaj unika… tylko zazwyczaj takie sytuacje są na imprezach gdzie ludzie są po alko bądź innych ciekawych wspomagaczach. Wtedy rozwiązują się wszystkie ograniczenia i wszystkie opisane wyżej działania się załączają…

  10. Dymostenes, ja tak sobie myślę, że to nie tyle działa do pewnego poziomu IQ, co do pewnego czasu. Opisany przez Seg. schemat, to początki początków, świeżo po oberwaniu szczałom Amora. Potem wszystko zależy od cech osobniczych faceta.

  11. dymo, jasne, tyle że właśnie ten „spryt” został przez seg rozpisany na punkty. plan jest sprytny, dopóki jest ukryty, tak? potem to się zamienia w obserwowanie zachowań kogoś, kto został rozszyfrowany :)
    seg oczywiście ujęła w słowa to o czym sama wiem od wieków, ale jako mężatka przestałam to zupełnie analizować. gdybym była 10 lat młodsza ucałowałabym tego bloga prosto w monitor. sama się tego nauczyłam trochę późno, ale nie za późno, bo pomogło mi to życiu – mój małż, jako dobry kolega, robił dokładnie tak samo, jak napisała seg. przy „jesteś ładna” i „bardzo cię lubię” normalnie roześmiałam się w głos :) notka jest genialna w swojej trafności. (nie wiem czy się nie powtarzam, ale nie chce mi się mnie czytać)

  12. Pamietacie tę scenę z jedynym plemnikiem-murzynem we „”Wszystko co chcecie wiedzieć o seksie ale wstydzicie się zapytać?

    Murzyn pytał: Co ja tu robię?! Co ja tu robię?!

    Albo inny tekst: Nie rozpoznałbym czapli białej nawet gdybym właśnie na nią lał! (Czarownice z Eastwick)

    Ale powiem dokładniej o co chodzi.

    Ponieważ oprócz Seg, która pomimo problemów, które zawzięcie pielęgnuje (ku serca oszalałości przy inicjacji zetknięć swego ust pąkowia z nierozpoznanym co do stanu facetem), rozpoznaje wszystkich lecących na nią i nawet mnie, bo nie mówię, że ją kocham …ponieważ oprócz tej Seg i oprócz wpisujących powyżej lecące na Seg błogosławieństwa jej mądrości, czytać mogą inni (1%), chcę powiedzieć, że tylko zajebiście, ale to zajebiście początkujący kochaś tak postępuje, ale z drugiej strony o takiego akurat czytelniczka pytała.

    PS Śmieszne moze to trochę, ale ja i nie tylko ja, już w szóstej klasie podstawówki uznałem, że jestem za poważny na podchody, trzeba być mężczyzną i zawsze wyznawać miłość, nie mówię, że było łatwo, ale żadna od tamtej pory o mnie nie zapomniała, hehe, power of love :)

    Pa

  13. Hehe, miało już nie być nic o piłce ale jak widać na załączonym obrazku trudno od niej uciec. W domu mam podobnie, nawet kobiety i futbolowi ignoranci gadają o piłce. Musi Cię to naprawde boleć Seg:) A wracając do tematu: No good deed goes unpunished

  14. be.so.nice, pewnie nie uwierzysz, ale podchody są niezbędne do rozbudzenia zmysłów. Nawet jeśli komuś się wydaje, że to niepoważne, głupie, strata czasu. To jak gra wstępna… bez niej tylko niesmak pozostaje. Czysty atawizm.

  15. be, przypomnij sobie lepiej młodość, zamiast się wypierać. chociaż nie przeczę, że z wiekiem zakochiwanie staje się abstrakcją. no ale załóżmy, że seg chodzi o grupę wiekową do 30. potem zakochiwanie należy do dzikich wyjątków, samo w sobie.
    „żadna od tamtej pory o mnie nie zapomniała, hehe, power of love :)” kolekcjonujesz i prowadzisz staty? orgazmy też zliczasz? :)

  16. Faceci będą iść w zaparte, że nie jest tak jak piszesz i że się nie znasz. A ja Ci rację przyznam i podpiszę się pod tym ręcami i nogami. To może teraz notka w drugą mańkę? Jak rozpoznać, czy kobieta leci na faceta?

  17. Po co podchody :) A taktyka godnego, zawziętego, choć nieco autoironicznego „jestem gotów zginąć dla Ciebie!”? To dopiero rozbudza zmysły! Uwierz! :) Raz przestraszyłem się odrzucenia i zacząłem kombinować… Może nie tak jak faceci Segritty, ale jednak nie szedłem najbolesniej prostą drogą do celu. Wówczas docieranie doń jako żywo ilustrowało „paradoks strzały” (google).

    Chodzi o to, że faceci mi znani wolą milczeć, niż mówić „lubię cię” gdy czują znacznie więcej! Lepiej zdobywać i jednak spróbować pocałunku. Tylko trzeba delikatnie przytrzymać za włosy, bo kobiety przed pocałunkiem nie są pewne czy tego chcą. Potem są pewne, że chcą jeszcze.

  18. e-bak!

    Nie używaj argumentu, że „wiesz lepiej”! Seg opisała facetów nie wierzących w siebie i niezdolnych do ryzyka, odrzucenia. Ale, jak mawiał Jezus, jeśli nie wiesz jak postąpić nie rób nic! W sumie jedną rzecz w sobie taką znalazłem tego typu, nigdy nie fantazjowałem erotycznie z ukochaną. Wiadomo, świętość, no ale zdobyć trzeba ;)

  19. ml76 to że „żadna nie zapomniała”, to chodziło o podstawówkę i info zwrotne, bo je odnalazłem (przed n-k), jest jakieś wzruszenie, że wrażenie wywołały moje dramatyczne poszóstoklasowe wystąpienia :) (napisałem „power of love”, żeby się nie rozmazać)

    Też mówię o postępowaniu przed 30. Nie tylko ja po prostu tak mam, że lęk mnie mobilizuje do przełamania go i myślę, że panika na widok pieknej kobiety nigdy mnie nie opuści.

    Co do kolekcjonowania – mógłbym to olać, ale odpowiem Ci. Piękno wspomnień czasem mnie zżera i poraża, niepotrzebnie tyle z siebie dawałem. Zatem kolekcja statów jest psychicznie nieglądalna. Zbyt wiele bogiń, zbyt wiele sekt :) Monogamia jednak ma sens!

  20. Polecam książkę Janusza L. Wiśniewskiego „Czy mężczyźni są światu potrzebni?”. Tytuł trochę zaczepny, ale tylko tytuł. :-) Jest tam też o tym, dlaczego faceci lubią football.

  21. be.so.nice, ja tylko poparłem Seg. Nic nie dodałem, a więc i nie musiałem argumentować. Skąd pomysł, że niby „wiem lepiej”?

    Czy Seg pisała tylko o tych cieniasach bez wiary w siebie? Nie wiem, jakie były jej intencje. Nie mniej, uważam, że reguły podane przez Seg sprawdzają się w zdecydowanej większości przypadków bez względu na to, czy chodzi o zakompleksionego chłopca, czy o pewnego siebie macho. Różnica polega na tym, że u tych pierwszych pewne objawy są dużo wyraźniejsze.

  22. e-bak

    „Faceci będą iść w zaparte, że nie jest tak jak piszesz i że się nie znasz.” Możesz popierać Seg, ale przewidywanie, typu „wiadomo, winny bedzie się tłumaczył” psuje zabawę :) Dobra, kazdy wie, że istnieje genialnie trafnie opisana przez Seg grupa. Wiadomo jednak też, że umarłbym, gdybym musiał przyznać Seg całkowitą rację, tego zaś mimo wszystko nie chciałbym, nawet gdyby ktoś chciał…

    …Nie no, z tym macho to przesadziłeś, moim zdaniem macho nie kocho, ino posiado kobite.

  23. be.so.nice,

    Jesteś męczący. Segritta zatutułowała notkę może odrobinę myląco, bo pisze o facetach zauroczonych co najmniej, nawet zakochanych i oni nie są w stanie się w pełni kontrolować. Działają dokładnie tak jak ona opisała. Nie ma na to siły. Tylko facet, który chce wyłącznie bzyknąć kobietę i nic więcej, nie poddaje się tym schematom. Jeśli jest nią oczarowany, to jest bezbronny jak niemowlę i to jest właśnie przypadek opisany w tej notce. Może Ty tylko bzykasz ciągle?

  24. alex-2001

    Bredzisz bezbronnie jak zakochane niemowlę; odpocznij. Adekwatnie.

    ” (…) zakochanych i oni nie są w stanie się w pełni kontrolować.” otóż, właśnie kontrolują się i to aż nadto, np. mówiąc „lubię cię” To własnie mi podobni nie potrafią się kontrolować, nie, inaczej: potrafią się nie kontrolować :) Jeszcze raz mówię, jesli chodzi o mnie, bałem się i zawsze przeżywałem sytuacje gdy musiałem zdobywać, ale staję po stronie facetów, którzy umieją rozwiązać problem i iść za swoimi namiętnościami, które nimi miotają. Mam wrażenie i nadzieję, że nigdy nie miałem do czynienia z kobietą, która pozwoliłaby się komukolwiek wyłącznie bzyknąć.

    A, może i bzykam ciągle :)

    Przed chwilą na 4 oglądałem „Cudowne Lata” Bohater z tego serialu, Kevin, właśnie był takim przestraszonym, ale dzielnym chłopczykiem jakich lubię :) Poszedł zbolały do Winnie i zapytał wprost! Odpowiedziała „nie wiem”… :)

    …A jak mi odpowie: nie kocham Cię

    Ułani werbują, strzelcy maszerują… hhehheehe

  25. Tak, tylko zauważ, że zanim Kevin zdobyl się na ten bohaterski czyn, przez jakieś 70 odcinków zachowywał się mniej więcej tak, jak to zostało opisane w notce powyżej, czyli jak zakochany kumpel. Wiadomo, kiedyś musi nastąpić konfrontacja, no chyba że facet chce być tylko i wyłącznie cichym wielbicielem. Ale to akurat już przerabialiśmy.

  26. Niestety przeoczyłem wcześniejsze 70 odcinków. W zasadzie prawda leży zygzakiem po środku, a instytucja cichego wielbiciela, jest doskonałym balsamem dla mitomanek. Wolę facetów zręcznie i bez zbędnej zwłoki odkrywających karty. Ponoć ich 1%. Ja mam nadzieję, że 10 :)

  27. fuckfriend,
    A jak nazwać kogoś, kto rezygnuje ze znajomości/przyjaźni z wartościową osobą, bo fiuta utrzymać na wodzy nie potrafi? No ewidentnie taka osoba ma jądra zamiast mózgu.

  28. seg, amen.
    be, ty wyśmiewasz cichych wielbicieli? hehehe, dobre.
    no tak. zapomniałam. ty prosto z mostu i bez owijania w bawełnę. chyba, że cię z kimś pomyliłam :) (oj dobra, już nic nie mówię). ale tak na marginesie, przeczytaj dokładnie notkę. chodzi o facetów, którzy idą za swoimi namiętnościami, tylko że te namiętności ich nie chcą i stąd rady seg, jak to wyczaić, zanim delikwent chwyci za twarz i pocałuje. weź sobie poukładaj to jakoś sensownie w czasookresie i nie wycinaj na własne potrzeby 70-ciu odcinków serialu, w którym wszyscy zakochani biorą udział :)

  29. ml!

    Rozgraniczmy zasadniczy sens notki, od mojego niewinnego wskazania, że bywają faceci, którzy od początku budują czytelny klimat. Natomiast fascynująco komplikujesz mi zycie supozycją, że jestem cichym (o ile jestem cichym?) wielbicielem Seg. Jak myślisz, czy moje wypowiedzi sprawiają, że Seg stara się delikatnie sobie wmówić, że tylko ją lubię?
    Jestem wszak pewien, że kobiety typu Seg zdobywa się lekceważeniem, pobłażliwością, stanowczą krytyką ;) Myślisz, że postronni podejrzewają, że to Seg stworzyła be.so.nice, by wprowadzić suspens na bloga? Czy ustalisz z Seg odpowiedź lub jej brak? I dlaczego nazywasz mnie be zamiast so.nice! :(

  30. ojej, jak się uniosłem :) zrobić ci ziółek na zrelaksowanie? :)

    be, wybacz mi ten skrót, to silniejsze ode mnie. ja wszystkich skracam, o ile się da. zobacz, na seg też piszę seg i ona się nie irytuje.
    a poza tym, droczę się z tobą, bo cię lubię :))
    (w twoją relację z seg nie wnikam. pamiętaj, że uskuteczniam tylko swoje widzimisię, ale fajnie dajesz mi się prowokować i dlatego nie mogę sobie odmówić, w związku z czym sam sobie jesteś winien i do siebie możesz mieć pretensje, ale mogę kontynuować przy okazji, co? ;)

  31. ml, jestem zazdrosna. Nie dosc, ze be.so.nice zdominowal mi komcie na blogasku, to jeszcze Ty mu takie mile slowa piszesz. Koniec z tym.
    Be jest dobrze w roli czarnego konia i za to tez czasami go lubie. Jak sie zrobi uowiecką, to straci cały urok.

  32. Tak, i ja sie dam sprowokować, mówiąc, że Was lubię, przez co wyjdzie, że kocham jak bardzo. Nawet nie wiadomo czy zostanie przekorne owieczką nie będzie spełnieniem rzeczywistych założeń bab. Psotnice! Oto dla facetów wskazówka, oto klasyczne wzięcie w kleszcze „czarnego konia”, nie wzięły mnie siłą, to chcą zapieścić! Rządza władzy! Kooch… jednak jeślibym wyznał prawdziwe uczucia, okazałoby się, że tylko przelecieć chcę!

  33. Czytałem gdzieś, że mężczyźni dlatego chwytają kobiety za krocze, że sami chcą być chwyceni, więc myślą, że sprawiają jej przyjemność.

    Podobnie jest z pytaniem czy kobieta na mnie leci…

    Z tymi nozdrzami sprzedałem prawdę jako żart, ślepcy :)
    Jest to naturalny objaw chłonięcia, otwarcia, poznawania. Napisałbym więcej o tym, ale już się łapiecie na tym jak Wam się nozdrza rozszerzają więc teraz rozumiecie.

  34. Mój kolega zachowuje się dokładnie w ten sposób ale jednocześnie ma dziewczynę i parę razy podkreślił, że nie ma być o co zazdrosna kiedy on widuje się ze mną. To ja nie wiem.

    1. Może nie ma? Czasem faceci myślą dokładnie tak, jak mówią :-)
      Albo może jesteś fajniejsza od jego dziewczyny i on tylko nie ma odwagi wymienić jej na Ciebie, bo nie wie, co Ty na to?

  35. To może znaczyć, ze facet cierpi na rozdwojenie jaźni, nie tak rzadkie u mężczyzn. ;-) A ściślej, że zainteresowany jest wami obiema (seksualnie Tobą może nawet i bardziej), tylko że z jakichś względów ją upatrzy sobie na tę nr 1 i być może nawet się z nią ożeni. Jeśli tak jest, to biedna ta jego dziewczyna.. Niby zawsze będzie ta pierwsza, ale nigdy nie ostatnia.

  36. A, zamieszam sobie wiczorkiem

    Rurz

    Kobiety zatem mają infantylne poczucie czasu i przestrzeni oraz dość histeryczną wizję spójności tożsamości:)

    Mężczyźni, jako istoty boskie, mają zdolność pojmowania wieloprzestrzennej koncepcji wszechstronnej multi-monogamii. Prawda, że sie gubisz? Tam zaraz rozdwojeni jaźni!

    Wieczność… Ostatnie będą pierwszymi… i inne boskie paradoksy. Wam pozostaje mentalna niewola podrzędnej świętości zachadzania w ciążę.

  37. Kurczę, no pogubiłam się, przyznaję, ale to chyba dlatego, że w tym wykładzie o wyższości Świąt Wielkiej Nocy nad Świętami Bożego Narodzenia zabrakło mi zdanka o tym, jak to strrrasznie zazdrościmy wam penisa.;-)

  38. Gość: dmg, ip-89-174-127-98.multimo.gtsenergis.pl napisał(a):

    Ja odnośnie postu.

    Jak to jest, że kobiety tak dużo wiedzą o facetach, a faceci tak mało o kobietach?

    Hmm, uczciwie będzie napisać dlaczego ja tak mało wiem o kobietach?

    1. Bo kobiety się interesują innymi ludźmi, posiadają empatię i z natury tak mają, że lubią wiedzieć wszystko o wszystkich. Faceci wolą zajmować się innymi sprawami niż poznawanie psychiki kobiet ;-)

  39. Grzegorz Okaz napisał(a):

    O rany, dokopałem się do tego dopiero dziś. Seeerio?! My naprawdę wysyłamy jakieś sygnały?! Może jeśli to czytasz to chcesz jakoś zweryfikować swoją wersję o kolejnych 5 lat doświadczeń?

  40. Harrold napisał(a):

    „No, chyba że on sie nie kumpluje z kobietami – ale takiego to tez od razu możesz przecież spisać na straty za brak mózgu.”
    Po 1. Z kobietami sie nie da kumplować, są zbyt problematyczne. Ja wiem Seg, że Ty mierzysz swoją miarą, ale nie wszystkie są po prostu tak fajne jak twoja zacna osoba. Dla większości od razu musi być związek albo inne gówno
    Po 2. Z mych wieloletnich obserwacji wynika że brak mózgu to często przypadłośc własnie sporego procenta kobiet. I jak by tu w komentarzach nie pyskowały to tak jest i codzienne wyzwania i sprawy tylko to potwierdząją

    1. 1. To masz pecha, że trafiasz na same problematyczne kobiety. Seg nie jest odosobniona, bo jest nas więcej. Tylko wychodząc z Twojego założenia – jak się z żadną nie chcesz kumplować, to tych fajnych nie masz szansy poznać.
      2. Myślę, że nie ma tu co dzielić na płci. Część ludzi ma mózg, większość niestety nie. Obie płcie na te braki mogą mnożyć przykłady. Kobiet wyjdzie więcej, bo nas i tak na świecie jest więcej, ale jakby tak spojrzeć na proporcje, to nie wiem kto by wygrał ;-)

  41. Maciek Chodak napisał(a):

    Hm, wychodzi na to, że ja dobrze potrafię się kryć. Chociaż sytuacja jest bardziej skomplikowana bo na ten moment nie chodzi mi o nic więcej, dopiero za rok planuję zrobić krok naprzód. Ale duma mnie rozpiera, jedynie spojrzenie może mnie zdradzić. :)

Dodaj komentarz