4 proste testy sprawdzające, czy facet na Ciebie leci.

Wpis z gatunku „pytania do redakcji”, bo ostatnio dostałam maila, którego treść można zsyntetyzować do tytułu tej notki. 

Droga czytelniczko, otóż pomimo mojej alfoomegawości, geniuszu i wbijającego w fotel doświadczenia, do dziś mam problemy z jednoznacznym stwierdzeniem, że facet na mnie leci. Co prawda nigdy się jeszcze nie pomyliłam, ale tak lubię czuć w tej sprawie niepewność, że zawzięcie ją w sobie pielęgnuję. No bo co to by była za frajda, gdybym od razu umiała czytać w myślach mężczyzny i wiedziała bez żadnych wątpliwości, że ma na mnie ochotę? Nie byłoby zagadki, nie byłoby tej adrenaliny, która powoduje szaleńcze bicie serca w momencie, gdy zaczynam go całować.

Dlatego zawsze, gdy mam na faceta ochotę, delikatnie wmawiam sobie, że on może mnie tylko lubić – i dzięki temu wyzwaniem staje się uwiedzenie go. Ja się bardziej staram, on się bardziej napala – w efekcie wszystko jest bardziej intensywne i seksowne.

Wszystko byłoby proste, gdyby nie jeden przypadek. Co jeśli kumplujesz się z facetem i nie masz na niego ochoty – a czasem wydaje Ci się, że jemu może chodzić o coś więcej niż tylko przyjaźń? Zależy Ci na nim jako na przyjacielu, cenisz go, szanujesz i nie chcesz go zranić? Tu pojawia się problem. Zakładam, że nie jesteś suką i nie chcesz doprowadzić do sytuacji, w której któreś z Was się skompromituje. A do kompromitacji przeważnie dochodzi, gdy:

– Ty w końcu mówisz, że nie chcesz wchodzić z nim w żadne seksualne relacje – a on wyśmiewa Twoją teorię, sugerując, że nawet mu to do głowy nie przyszło.

– On w końcu nabiera odwagi i w najmniej oczekiwanym momencie próbuje Cię pocałować – podczas gdy Tobie na samą myśl o takim pocałunku robi się niedobrze.

Jedynym sposobem, by takich fakapów uniknąć jest nauka bezbłędnego czytania w różnych sygnałach, jakie może Ci facet wysyłać poprzez mowę ciała, sugestie, dwuznaczności czy inne wentyle bezpieczeństwa.  Tylko jak się tego nauczyć? 

test komplementów

Im bardziej zachowawczy, delikatniejszy komplement,  tym większe podejrzenie, że jest się czego bać. Np. „Uwielbiam cię!”  jest bezpieczne, ale już „bardzo cię lubię” może być sygnałem, żeby pozbierać zabawki i się zmyć zanim on uklęknie i wyciągnie pierścionek. „Jesteś przepiękna!” jest ok, ale po „ładna jesteś” sugeruję nie odbierać telefonów przez conajmniej tydzień.

Test spojrzenia

Zauroczony mężczyzna raczej nie będzie Ci smiało patrzył w oczy podczas rozmowy – za to dość często będzie Ci się przyglądał, gdy Ty jesteś zajęta czyms innym. Do tego testu przyda Ci się przyjaciółka, która powie Ci, czy jesteś obserwowana. Jeśli tak, przy najbliższej okazji powiedz swojemu niechcianemu adoratorowi, że jest Ci jak brat.

Test dotyku

Facet zakochany nie inicjuje dotyku. Jeśli Twój kolega często z Tobą tańczy, ściska na powitanie, spontanicznie całuje w policzek i nie wytrąca to go z nastroju do zabawy lub z rozmowy – możesz być spokojna. Jeśli natomiast obtańczył juz wszystkie kobiety na imprezie a Ty jestes jedyną, z którą utrzymuje fizyczny dystans, sugeruję oświadczenie mu, że zakochałaś się w innym, wychodzisz za niego w przyszłym miesiacu i w ogóle jesteś już w ciąży.

Test poświęceń

Twój kolega jest fanem kopania kokosa. Dziś wieczorem jest jakiś mecz w związku z miszczosfami w kopaniu kokosa. Zadzwoń do niego i powiedz, że masz strasznegodoła, umarł Ci chomik i odłączyli elektryczność. Poproś, żeby przyjechał ze świeczkami i pomógł Ci w kopaniu grobu dla chomika. Jeśli zgodzi się przyjechać, lepiej od razu rozejrzyj się za praca i mieszkaniem w innym mieście.

Inne drobne testy to np. test bekania

– zakochany facet nigdy nie beknie, nie pierdnie, ani nie pójdzie „kupę” w Twoim towarzystwie;

test durnych tematów

– nie ważne, czy pierdolisz głupoty, on Cię i tak będzie słuchał z uwagą, nawet jeśli ktoś obok rozmawia własnie o kopaniu kokosa;

test pamięci

– będzie wiedział dokładnie, co miałaś na sobie, gdy się poznaliście.

Jeśli facet zdał wszystkie testy a i tak w którymś momencie będzie chciał Cię pocałować – nie masz się czym przejmować – chodzi mu tylko o seks. Wystarczy odmowa, przetrzymanie jego dwudniowego focha i możecie wrócić do kumplowania się. No, chyba że on sie nie kumpluje z kobietami – ale takiego to tez od razu możesz przecież spisać na straty za brak mózgu.

A… no i jest jeszcze oczywiście jedna możliwość – trafiłaś na wyjątkowy przypadek opierający się regułom lub superświadomy i superkontrolujący się. Ale tu już nic Ci nie pomoże. Możesz tylko iść z prądem i zobaczyć, gdzie Was ten prąd zaniesie.

 

(mój zaniósł mnie do narzeczeństwa i wspaniałego dziecka. I od tamtej pory jestem gorącą orędowniczką związków powstałych z dobrej przyjaźni. :))