Jak reagować na płacz małego dziecka?

Nawet największy aniołek i najspokojniejsze dziecko świata czasem płacze. I dobrze. Bo płacz jest naturalnym, zdrowym odruchem człowieka, który cierpi  – a w przypadku niemowląt jest też sposobem na sygnalizowanie swoich potrzeb, bo niemowlęta, nomen omen, nie mówią. Wbrew powszechnej opinii, uważam, że nie każdy płacz trzeba ukoić, bo tak jak w przypadku dorosłych, dzieci czasem muszą płaczem odreagować emocje. Nie oznacza to jednak, by płacz ignorować. Żadnego płaczu nie można ignorować. Niektóre wystarczy ukoić, inne wymagają większych starań, jeszcze inne są po prostu sygnałem, że dziecko jest głodne lub wymaga zmianę pieluszki. Bardzo ważne jest jednak, żeby za każdym razem wykluczać możliwość, że dziecko płacze z powodu jakiegoś poważnego urazu lub choroby.

Przede wszystkim: nigdy nie zostawiaj płaczącego dziecka, żeby samo przestało płakać.

Instynkt podpowiada Ci jako rodzicowi, że dziecko cierpi, więc słuchaj się instynktu i działaj. Nie daj sobie wmówić przez ciocie i wujków dobre rady, że „powinno się wypłakać, samo zaśnie” albo „ono tak Cię terroryzuje. Skumało, że wtedy dostanie to, czego chce”. Nie. Niemowlę nie manipuluje świadomie dorosłym, płacząc. Płacz jest zawsze sygnałem dla Ciebie: że coś boli, że jeść, że pielucha, że nie może zasnąć albo że się boi. I to ten ostatni powód jest często dla nas, dorosłych, „niczym poważnym”, więc go bagatelizujemy. A tymczasem potrzeba bliskości z rodzicem lub opiekunem jest u małego dziecka potrzebą fizjologiczną, jak potrzeba jedzenia lub spania. Dziecko, które potrzebuje bliskości i jej nie dostaje, autentycznie się boi i straszliwie tęskni. Dlatego jeśli słyszysz rozpacz i ból w płaczu dziecka, to uwierz mi, ono rozpacza i cierpi. Nie udaje, nie manipuluje, nie terroryzuje.

Kolejność działań, czyli łatwy sposób na wykluczanie kolejnych potencjalnych przyczyn płaczu.

Ach, ile to razy straciłam godzinę na próbach karmienia dziecka i noszenia go na rękach, żeby w końcu odkryć, że tak naprawdę cały czas chodziło o pieluchę. Jest kilka najczęstszych powodów płaczu i tak łatwo im sprostać, że naprawdę warto za każdym razem na początku spróbować trzech sposobów:

  1. Na ręce – bo nosząc dziecko, zaspokajasz jego potrzebę bliskości, uspokajasz, odganiasz lęk. No najszybsze i najprostsze, co możesz zrobić, więc warto od tego zacząć. Jeśli płacz ustaje, to znaczy, że właśnie uratowałeś dziecku świat i nie musisz już kombinować dalej. Brawo Ty!
  2. Do cycka – jeśli karmisz piersią, to jest drugi najszybszy sposób, żeby ukoić płacz dziecka, bo dzieci potrafią płakać z głodu nawet 23 razy dziennie. Tak, tyle razy dziennie jadł mój syn przez pierwsze miesiące życia. Jeśli karmisz butelką, będziesz miał trochę więcej roboty, ale naprawdę nie ma nic nadzwyczajnego w tym, że dziecko będzie głodne po godzinie lub nawet 30 minutach od ostatniego karmienia. Tak się często zdarza zwłaszcza latem, gdy do głosu dochodzi pragnienie (mleko z piersi na początku jest dość wodniste, by zaspokoić pragnienie dziecka. Dlatego częste i krótkie posiłki są sposobem dziecka na ochłodzenie organizmu, gdy jest mu gorąco).
  3. Na przewijak – Mój syn ma teraz 11 miesięcy i zmieniamy mu pieluchę około 4 razy dziennie, ale w pierwszych miesiącach życia płakał przy najmniejszym zmoczeniu pieluszki. Taki wrażliwiec był. Przetrzymana, wilgotna pielucha powodowała odparzenia u noworodka. Dlatego jeśli wzięcie na ręce nie pomaga, cycek nie pomaga, sprawdź, czy nie musisz zmienić pieluchy.

Płacz, który musi wybrzmieć

Uważam, że są takie płacze, które muszą swoje potrwać. Nie twierdzę, że nie powinno się na nie reagować – wręcz przeciwnie – trzeba wtedy zaoferować dziecku dużo bliskości i czułości, ale jestem przeciwna rozweselaniu na siłę takiego płaczu. Mówię o płaczu spowodowanym długą tęsknotą, płaczu po szczepieniu, upadku lub innym nagłym bólu. Biorę wtedy syna na ręce, przytulam go i przemawiam do niego spokojnym głosem, pozwalając mu się wypłakać. Jest taka teoria, i coś w niej jest, że dzieci czasem pozwalają sobie na szczery płacz dopiero w objęciach kogoś, do kogo mają zaufanie. Dlatego nie płaczą na rękach np. cioci lub babci, które rzadko widują – ale już u mamy zanoszą się łzami. Dajmy dziecku komfort niczym nieskrępowanego szlochania, gdy tego potrzebuje. Tulmy go długo, bądźmy wyrozumiali i cierpliwi. Szczepionka, upadek, zadrapanie lub tęsknota za rodzicem to naprawdę poważne powody do smutku.

Najlepszy uspokajacz (tuż po cycku) to kołysanie w ramionach

Ludzie są noszeniakami. To znaczy, że jako małe dzieci, jesteśmy przeznaczeni do noszenia na rękach, w chustach, w hamakach. Podczas gdy prarodzice przemieszczali się, pracowali lub migrowali – pradzieci spały smacznie na wozach lub na plecach rodziców. Dlatego uspokaja nas kołysanie. Tu przeczytacie więcej o noszeniu dzieci, przyzwyczajaniu do noszenia i naszych gatunkowych potrzebach. Poza tym kołysanie jest też dla takiego małego dziecka naturalnym przypomnieniem życia w fazie płodowej. W brzuchu mamy było ciepło, ciasno i ciągle kołysało. Jeśli więc masz dziecko, które długo płacze z potrzeby bliskości, a Ty nie masz już siły ciągle nosić go na rękach, wypróbuj jednej z następujących metod:

Metody na ukojenie płaczu lub ułatwienie zasypiania

  • Kołyska – jeśli nie chcesz kupować oddzielnej kołyski, możesz znaleźć łóżeczko z płozami do kołysania albo leżaczek z płozami, który można rozłożyć na płasko. Kołysanie pomaga wielu dzieciom zasypiać.
  • Chusta – Fantastyczny, bezpieczny, zdrowy dla kręgosłupa dziecka sposób na noszenie noworodka lub niemowlaka. Jest mnóstwo wspaniałych wiązań, które pozwalają nosić dziecko z przodu, na biodrze lub na plecach. Zdecydowana większość dzieci szybko zasypia i uspokaja się w chustach. Używaną chustę możesz znaleźć już za 50zł. Pamiętaj jednak, żeby używać specjalnej chusty przeznaczonej do noszenia dzieci (ręczniki, pościel lub zwykłe chusty nie są bezpieczne) oraz żeby dobrze poznać wiązania oraz prawidłowo, ciasno zawinąć dziecko. Tu opis i instrukcja „kieszonki”, jednego z najprostszych wiązań.
  • Nosidło ergonomiczne – czyli nosidło miękkie, w którym nosi się dziecko przodem do siebie (nigdy przodem do świata), dające dobre podparcie dla bioder. Szybsze niż chusta, choć niestety nie może być stosowane u dzieci jeszcze nie siedzących.
  • spacer w wózku – kołysanie i świeże powietrze to magiczna mieszanka usypiająca małe dzieci. Możesz spacerować nawet w mrozy, po prostu pamiętaj wtedy o ciepłym ubraniu i przykryciu dziecka oraz o ochronieniu kremem jego wrażliwej skóry twarzy.
  • Mówienie, śpiewanie – nie musisz pięknie śpiewać, żeby uspokoić dziecko piosenką. Dzieci przeważnie lubią słuchać głosu rodzica. Lubią piosenki, rytmiczne wiersze, możesz też czytać książki, nawet jeśli dziecko ich nie zrozumie. Chodzi o tembr głosu.
  • Szum – to jest genialny trick wychwalany przez wielu rodziców, choć na mojego Conana niestety nie podziałał. White noise – czyli biały szum, działa uspokajająco i usypiająco na wiele niemowląt. Możesz puścić go z głośników komputera (poszukaj hasła „white noise” na youtube), możesz zacząć odkurzać, możesz włączyć okap kuchenny i postawić kołyskę z dzieckiem obok albo kupić mu zabawkę z wmontowanym, szumiącym głośnikiem. Próbuj, na wiele dzieci to działa.
  • Otulacz – to albo specjalny, ciasny śpiworek, który elastycznie otacza dziecko, dając mu poczucie zbliżone do bezpieczeństwa w maminym brzuchu – albo po prostu ciasno zawinięty ręcznik lub kocyk. Pamiętaj, żeby materiał, którego użyjesz, nie był „prosto ze sklepu”. Wypierz go najpierw w hipoalergicznym środku do prania, żeby chemikalia nie podrażniły skóry dziecka. Na youtubie na pewno znajdziesz mnóstwo instrukcji dotyczących ciasnego zawijania dziecka. Tu jedna z nich.
  • Jazda samochodem – Tu też mamy combo szumu z kołysaniem.

Powodzenia! I pamiętaj, że dziecko, na którego płacz nikt nie reaguje, płacze jeszcze dłużej. Więc reaguj. Karm, przewijaj, noś, kołysz, spiewaj, otulaj. I nie przejmuj się – z czasem Twoje dziecko będzie coraz bardziej samodzielne i coraz lepiej będzie Cię informowało o swoich potrzebach.

To trzeci artykuł z cyklu o ciąży i macierzyństwie, którego sponsorem jest marka Lovela. W poprzednim tekście pisałam o idealnej wyprawce dla mamy i dziecka do szpitala. W następnym tekście opowiem o rytmie dnia z małym dzieckiem.
Odwiedź stronę producenta i dowiedź się więcej o gamie produktów Lovela

banner_lovela_750x200_2

Komentarze do wpisu: 8 Napisz komentarz

  1. Tak, kolejna z wielu przewag KP nad MM to wlaśnie to, że można nim uspokajać dziecko właściwie non stop. Przy MM między karmieniami musi upłynąć około 3 godzin… U nas najpierw było KPI a potem MM, ale na szczęście z pomocą przyszedł Harvey Karp i Mała uspokajała się właśnie ścisłym otulaniem, szumem i ssaniem smoczka.

  2. Co do pkt 3 to u nas Chomiś nigdy nie była na to wrażliwa i mokra pielucha to w ogóle ostateczność jak coś jest nie tak.

    Całość treści świetna, choć przeraża mnie czasami jak sama słuchałam złotych metod ludzi na płacz malucha (i to ludzi, którzy są na świeżo z maluchami w swoim domu), trochę straszne dla mnie jest to, że o takich naturalnych rzeczach trzeba pisać i ludzi uświadamiać. Oby było więcej ludzi z Takim podejściem jak Twoje :)

  3. Nie mam jest dzieci, ani w najbliższych latach nie planuję, ale ciekawa byłam jak to z tym płaczem jest. Wielu moich znajomych, osob z rodziny głosi różne sprzeczne teorie. Kiedyś sama myślałam, czy może te wrzaskliwe dzieci nie płaczą, by terroryzowac? Dobrze, że przeczytałam tę notkę i trochę mnie ,,oświeciło” :)
    Kiedy będę już matką małego dziecka, na pewno będę korzystać z takiej chusty

  4. Sylwia | taomama.pl napisał(a):

    Moja córka w tzw. czwartym trymestrze ciąży była wyjątkowym ryczkiem. Całymi godzinami ciężko było ją uspokoić. W końcu odkryliśmy z mężem, że w jej przypadku dość dobrze sprawdza się dźwięk suszarki. Na cięższe ryki nastawialiśmy ją na maksa, na lżejsze wystarczyła połowa mocy ;) Dźwięki z youtube też czasem działały, ale nigdy nie tak dobrze, jak stara, toporna suszarka. Czasem zastanawialiśmy się, czy nie robimy tym sposobem dziecku sieczki z mózgu… Ale z drugiej strony, czymże są tak modne misie-szumisie, jak nie dyskretniejszym włączeniem dziecku suszary?
    A, może dodam, że córka ma teraz 15 miesięcy i rozwija się prawidłowo ;)

Dodaj komentarz