Jak zdobyć mężczyznę…

Z wiekiem dochodzę do wniosku, że najlepszym afrodyzjakiem jest szczerość i to szczerością zdobywa się męskie serca. W sumie działa to w obie strony, bo nie ma nic bardziej podniecającego niż facet, który, pierdoląc wszystkie "zasady flirtu", mówi mi na pierwszej randce, że mnie pragnie. Zgrywanie niedostępnej, zwlekanie z telefonami – to dobre dla licealistów. Ja dzwonię od razu. Jeśli tylko mam ochotę. Umawiam się, mówię, czego chcę – i wymagam tego samego od mężczyzny.

Trudno dziś trafić na faceta, który na pierwszym spotkaniu bez skrępowania będzie mówił o mojej matce "teściowa". Dlaczego nie powiedzieć komuś, kto jest piękny, że jest piękny? Co powstrzymuje Was od pocałowania kogoś, na kogo macie ochotę i o kim wiecie, że też jest Wami zainteresowany? Dlaczego próbujecie być tajemniczy?

Drogie kobiety, nie ma nic wspanialszego dla mężczyzny niż dziewczyna, która śmiało patrzy mu w oczy i uśmiecha się. Nie ucieka wzrokiem, nie zbywa ich, nie gra niedostępnej, nie czeka trzech dni przed pierwszym kontaktem. Wyciągajcie rękę po to, na co macie ochotę. Najwyżej tego nie dostaniecie. A wtedy łatwiej i szybciej znajdziecie tego, który Wam to da. 

Eh.. Tak mi się zebrało na filozoficzne rady babci Seg dla młodych i głupich.. :)

 

Komentarze do wpisu: 26 Napisz komentarz

  1. A czy Ty zdobyłaś już wszystko, na co miałaś/masz ochotę? : Znalazłaś tego, który Ci „to” dał? (Po prostu chcę się upewnić, że te rady nie są bezpodstawne).

  2. Hm, na zdrowy rozum tak właśnie powinno to działać. I działa, jeśli kobiecie zależy na przygodzie. A że większości kobiet (zwłaszcza około trzydziestki) na przygodach nie zależy, to jednak „stara szkoła” lepiej się sprawdza w zdobywaniu partnera na stałe. Tylko proszę mnie dobrze zrozumieć, nie jestem przeciwna przejmowaniu inicjatywy przez kobiety, o nie!! :-D Rzecz jedynie w tym, że jemu ma się wydawać, ze to on zdobywa i że dzieje się tak, jak on to sobie zaplanował. Trudne, ale nie niewykonalne. „Cnotliwa kobieta nie goni za mężem, bo kto widział, by pułapka goniła mysz?”. To słowa Julka Tuwima i ja się pod nimi podpisuję.

  3. rurzana, a Ty tylko o seksie ;)

    Tu nie chodzi o przejmowanie inicjatywy przez kobiety. Tu nie chodzi o szybki seks. Tu nie chodzi o przygodę. Bo to to zawsze było łatwe dla kobiet i nie potrzeba rad, by je nauczyć, jak zafundować sobie kilka orgazmów.
    Ten tekst mówi o zdobywaniu faceta. Nie jego penisa. :)

  4. „Co powstrzymuje Was od pocałowania kogoś, na kogo macie ochotę i o kim wiecie, że też jest Wami zainteresowany?”

    Bo to chyba właśnie chodzi o to, że na tych pierwszych randkach nie możemy być pewni, czy ta osoba jest nami zainteresowana, bo sam fakt, że się z nami spotyka jeszcze jak dla mnie o niczym nie świadczy. Musi przecież trochę nasze wnętrze poznać. :p Ale w sumie co ja się tu będę wymądrzał, jak nigdy na randce nie byłem. ;)

  5. Seg., rzecz w tym, że to faceci ciągle myślą o seksie, więc jakie to ma znaczenie, że my będziemy myślały „szerzej”? Oni i tak nasze sygnały odbiorą jako zachętę łóżkową.

    Oczywiście facet facetowi nierówny. Jednego trzeba ośmielić, przed drugim zgrywać nieco niedostępną. Co i kiedy, to już trzeba wyczuć. Tyle że jeśli facet naprawdę się podoba, to trudno zachować zimną krew i zwlekać trzy dni z przyjęciem zaproszenia na kolację.

  6. a jak dużo osób jest w stanie zaakceptować takie zachowanie? Chyba większość jest jednak przyzwyczajona do konwenansu „czekanie 3 dni”, to im odpowiada i tego się trzymają. A najlepszym sposobem na kobiety jest szczerość i szybkie działanie. Zaskoczyć Zdezorientować Zdobyć.

  7. to niby takie latwe, ale – jeszcze latwiej trafic na jakas z feministycznymi sklonnosciami, ktora jak sie dowie, ze jest ladna to od razu sie oburza, ze sie ja traktuje jako obiekt seksualny a nie jako czlowieka ktorym jest w pierwszej kolejnosci, a dopiero pozniej kobieta. ogolnie feministki sa zue.

    rav, brzydka feministka.

  8. ale jak być szczerym kiedy się samej nie wie jakim się jest.

    i kim.

    i czego się chce.

    poza tym ja po moich doświadczeniach już nie chce, zeby facet na pierwszym spotkaniu mowil, ze mnie pragnie, a na drugim o mojej mamie – tesciowa.

    bo potem po dwóch miesiącach facet się dematerializuje.

    no.

  9. ag_84,

    no coś w tym jest. Ale żeby ino sam się zdematerializował! Przede wszystkim w ten sposób działają wszelcy oszuści matrymonialni. Ekspresowy podryw. Romantyzm na maksa. Gadki o tym, jakaś to piękna, jaka inna od wszystkich. No i po trzech dniach oświadczyny a potem ni pieniędzy, ni adoratora. Tak czy owak, baaaardzo rzadko się zdarza, żeby taki nagły (i uzewnętrzniony!) afekt u faceta trwał dłużej.

  10. Ta porada jest wyłącznie dla kobiet. Facet, ktory zaczyna znajomość od próby pocałowania czy czegoś podobnego, zmniejsza znacząco swoje szanse na udany ciąg dalszy.

  11. dymostenes ma rację. to wszystko zależy od kobiet, nie mogą być takie rozlazłe i cnotkowato-niewydymkowate. nie ma nicd lepszego niż dziewczyna która wie czego chce i nie boi suię po to sięgnąc, nawet jeśłi to tylko jednorazowe tournee

  12. Seg,
    Flirt jest zabawą, budowaniem dodatkowej otoczki, która zwiększa przyjemność. Owszem, fajnie jest jak kobieta mówi na pierwszej randce – chodźmy do łóżka. Ale też równie przyjemne może być wzajemne tokowanie się przez kilka tygodni nim nastąpi moment wielce przyjemnej czynności…

    Osobiście jestem zwolennikiem budowania otoczki, ale ja się leczę, więc co tam wiem ;)

    Buziak (he,he)

  13. hłe hłe a ja wole bez gadania zbędnego i trzepotania rzęsami

    i widze pewną niekonsekwencje. to mówisz w końcu o seksie czy nie? ;) niby tak, a w komciach zaprzeczasz. sprawa jest cholernie prosta: jesli są odpowiednie chemiczne fluidy to musi sie skonczyc orgazmem. amen

  14. Niby to takie proste, co napisalas, ale jednak zajebiscie skomplikowane.

    Inaczej czlowiek reaguje, jak mu nie zalezy, a inaczej jak sie angazuje i ma jakies nadzieje. Przez co boi sie odrzucenia, ma obawy przed konkretnymi decyzjami etc.

    Najpierw trzeba „wybadac sie” co do siebie, wtedy jest prosciej… ;-)

    Mysle, ze kazdy mial nieraz taka sytuacje z dziewczyna/facetem, ze chcialby cos spontanicznie zrobic, ale nie robi tego, bo boi sie reakcji drugiej osoby – kompromitacji, odrzucenia, zniechecenia… Czesto bezpodstawnie, bo ta druga osoba tez ma na to ochote, ale nie robi pierwszego kroku. No ale to jest i tak piekne ;-)

  15. piękna teoria, jednakże gorzej z praktyką.

    wiem, bo sama preferują szczerość, niż grę pozorów..niedomówień..

    Na podstawie swoich doświadczeń mogę jednoznacznie stwierdzić, że mało takich Panów, którzy wolą ową szczerość, niż gierki.
    Lepiej zgrywać niedostępną, „unikać”, udawać, że Ci nei zależy…strasznie to wszystko męczące i przyznam, że źle się z tym czuję. Chociaż są i tacy, którzy czują się w tej damsko-męskiej grze lepiej niż ryba w wodzie..

  16. Rany no, dziewczyny, dajcie się trochę pogonić, co? To jest tak jak z targowaniem sie w „Życiu Briana” – niby nie trzeba, niby gra pozorów, ale bez niego nie ma frajdy :)

  17. Michał napisał(a):

    Dobra metoda, ale ma jedną wadę: mianowicie cicho zakłada że wszyscy są tacy sami jak Ty. Nie każdy/każda będzie chciala się całowąć na pierwszej randce, nie każdy/kazda gra niedostępną – a są po prostu nieśmiali i nie potrafią inaczej. Tak więc podsumuję wpis na blogu – pewnie, dobrze by tak było… gdyby tak było :P

Dodaj komentarz