Jaki prezent dla kobiety?

Zbliżają się Mikołajki, ale okazji do kupowania prezentów w roku jest mnóstwo. I za każdym razem dostaję przynajmniej jeden beznadziejny prezent. Oczywiście cieszę się z każdego prezentu, ale zaczyna mi juz brakować miejsca w szafie na niepotrzebne rzeczy. Czasem się nawet zastanawiać, czy niektórych nie oddać komuś innemu w prezencie, ale po pierwsze – nikogo aż tak bardzo nie lubię, a pod rugie – nigdy nie pamiętam, który prezent jest od kogo i nie chcę później przypadkiem "zwrócić" prezentu nadawcy.

Dlatego pozwolę sobie wykonać krok ku lepszej przyszłości i poinformować garstkę czytelników Segritty o tym, jakich prezentów unikać – a jakie uczynią kobietę szczęśliwą.

KWIATY – Niektóre kobiety mówią, że nie lubią dostawać kwiatów, bo to się nie przydaje, zajmuje miejsce, szybko więdnie i trzeba wyrzucać. Kłamią. Każda kobieta lubi dostawać kwiaty. Sęk w tym, że kwiaty powinny symbolizować coś więcej niż "nie mam pomysłu na prezent" albo "na tę okazję zwykle daje się kwiaty". Kwiaty są fajnym prezentem, gdy daje się jej bez okazji. Gdy towarzyszą wyznaniu miłości. Gdy są zerwane własnoręcznie. Albo gdy są tylko dodatkiem do prezentu właściwego. Innym, pięknym wykorzystaniem kwiatów jest obsypanie prezentu lub drogi do prezentu płatkami róż.

SŁODYCZE – I znów: fajne, ale tylko jako dodatek. Jak ja się zawsze złościłam, gdy na Mikołajki dostawałam tylko słodycze… Przecież to tak, jakby komuś dać kanapkę z serem na urodziny. Słodycze są normalną częścią diety normalnej kobiety. Ładnie opakowane słodycze są po prostu ładnie opakowaną, normalną częścią diety normalnej kobiety. Spróbujcie ładnie opakować kanapkę z serem – równie fajny prezent.

ŚMIESZNOSTKI – Są chyba najniżej w hierarchii prezentów. To wszelkie obrazki, w których za szybką jest prezerwatywa i napis "zbić w razie potrzeby", T-shirty z zabawnym tekstem, kopulujący piesek USB, małe książeczki o tytułach "dla najlepszej mamy/dziewczyny/córki" itp. itd. Przecież to jest fajne i śmieszne tylko w momencie pierwszego zobaczenia tego na oczy. Już sekundę później staje się zupełnie zbędną, obciachową, kurzącą się duperelą, którą na dodatek wymyślił ktoś inny a nie darczyńca.

PREZENTY WYKONANE WŁASNORĘCZNIE – W większości przypadków to straszny obciach. Zwłaszcza, jeśli do namalowania rysunku bierze się jakiś prawnik – beztalencie artystyczne. Bo ja jeszcze rozumiem, że poeta może komuś zrobić prezent w postaci wiersza – albo muzyk może komuś napisać piosenkę. Ale jeśli dostaję od kogoś rzeźbę slonika, którą sam zrobił podczas warsztatów rzeźbiarskich na koloniach, to co ja mam zrobić z tym słonikiem? Nawet na allegro ma wartość ujemną. Takie prezenty można wybaczyć dziecku. Własnemu dziecku.

BIŻUTERIA – fajny prezent. Właściwie zawsze fajny, pod warunkiem, że jest to prawdziwa biżuteria. Podarowanie komuś sztucznego złota lub sztucznego kamienia jest hm.. trochę jak poinformowanie go, że nie zasługuje na prawdziwy. Lepiej kupić cieniutki, tani, ale prawdziwy łańcuszek ze srebra – niż wielki, sztuczny brylant. Z biżuterią jest o tyle fajnie, że nawet, jeśli kupi się coś niepasującego do danej kobiety, to ona i tak będzie z przyjemnością to trzymała w swojej szkatułce. :)

UBRANIA, KSIĄŻKI, KOSMETYKI – To bardzo miłe prezenty, ale tylko, jeśli wiesz dokładnie, co lubi dana osoba. Niepasujące ubranie, nudna książka czy uczulający kosmetyk to pieniądze wyrzucone w błoto. A z drugiej strony – jeśli spytamy, czego szuka dana osoba, prezent juz przestanie być niespodzianką. Tak więc są to dobre prezenty na standardowe okazje (np pod choinkę, jako jeden z wielu prezentów) oraz dla osób, które sie dobrze znają (czyli głównie dla bliskiej rodziny).

COŚ ZORGANIZOWANEGO – czyli wycieczka, kino, kolacja, wizyta w SPA, skok na bungee. Uwielbiam takie prezenty, jeśli sama bym ich nie "kupiła". Skok na bungee dany w prezencie nie jest fajny, jeśli sama planowałam go wykupić miesiąc później. Co innego, jeśli marzyłabym o skoku na bungee ale mowiłabym sobie, że to bez sensu, pieniądze wyrzucone w błoto i nie znajdę na to czasu. Wtedy to juz fajny prezent. Sęk w tym, żeby dawać kobiecie prezent, o którym marzy – a nie ten, którego potrzebuje. Podobnie z kolacją. Zaproszenie kobiety do Sphinksa, jeśli chodzicie tam raz w miesiącu, jest głupotą. Zaproszenie jej do Mariotta, bo kiedyś powiedziała, że fajnie by tam było zjeść kolację – to juz fajna sprawa.

ZWIERZĘ – poroniony pomysł. Zwierzę to nie zabawka. Nawet, jeśli ktoś marzy o piesku, kotku czy śwince morskiej, nie masz prawa podejmować tej decyzji za przyszłego właściciela. Są różne powody, dla których ktoś tego zwierzaka nie ma. Brak czasu, brak przekonania, brak pieniędzy.. i każdy z tych powodów jest wystarczającym powodem, by zwierzęcia nie miał.

COŚ POTRZEBNEGO – niezbyt miły prezent, zwłaszcza, jeśli jest stolnicą, cążkami do paznokci, dezodorantem lub żelazkiem. Co innego, jeśli jest to rzecz, ktorej ktoś potrzebuje, ale go na nią nie stać. Np. komputer, pralka lub samochód. Ale kogo stać na takie prezenty? Chyba tylko mężów, rodziców albo dorosłe dzieci.

PLUSZAKI, PLAKATY, KUBKI – Wiem, że są ludzie, którzy lubią takie podarunki. Ja nie lubię. Wala się to po mieszkaniu, nie ma żadnego zastosowania i, co najgorsze, jest zbyt ładne, żeby to po prostu spalić w kominku, podrzeć albo roztrzaskać o podłogę.

NAJLEPSZE PREZENTY, jakie dostałam w życiu były.. no właśnie.. czasem były dziełem przypadku a czasem faktycznie wynikały z tego, że ktos mnie dobrze znał. Zawsze jednak były prezentami, w których wybór ktoś włożyl serce. Ciepły, miękki kocyk od mamy. Niebieska bluza od przyjaciółki podarowana wraz ze slowami "myśl o mnie, gdy będziesz ją nosić". Wyszukana, droga potrawa przyniesiona przez kelnera wprost do mojego pokoju hotelowego w pięć minut po tym, jak wspomniałam, że chętnie bym jej sprobowała. Polne kwiaty zerwane z pola podczas przejażdżki po Kaszubach. Śliczna portmonetka od kumpeli – taka, którą ona sama chciałaby mieć. Sok kupiony w środku nocy w oddalonej o pół godziny drogi stacji benzynowej tylko dlatego, że miałam ochotę na pomarańczowy. Nigdy nie zapomnę tych prezentów.

Zapomniałam o czymś? Jakie prezenty lubicie? Jaki był Wasz ulubiony i najbardziej znienawidzony? Jakie zwykle dajecie innym?

Komentarze do wpisu: 24 Napisz komentarz

  1. PS. zauważyłem że większość Twoich wpisów ma wspólną cechę. Pomagają obydwu płciom.

    Brzydszej(chociaż ostatnio różnie bywa :/) poznać i zrozumieć kobiety i mechanizmy rządzące się ich rozumowaniem oraz płci pięknej – po trochu zrozumieć facetów, ale głównie „wychować” na potrzeby innych kobiet. oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. pozdrawiam

  2. Moja eks podarowała mi kiedyś pudełko z napisem „100 powodów dla których Cię kocham i chcę z Tobą być”, a w środku 100 karteczek z moimi zaletami i list miłosny. Prezent wykonany własnoręcznie, ale zaglądam tam czasem i wspominam sobie. Jak dożyję starości to będę miał ten prezencik gdzieś w szafce i w chwilach słabości emocjonalnej będę czytał o mojej zajebistości. ((: Jeden z lepszych prezentów jakie kiedykolwiek otrzymałem. Pozdrawiam.

  3. W zasadzie to masz rację, co do prezentów. Nie jest to jakaś nadzwyczajnie odkrywcza racja, ale dobrze się czyta :) Poza tym zebranie do kupy poszczególnych kategorii przez inteligentną osobę pozwala uporządkować myśli (dziękuję). :))

    Najlepszy prezent jaki dostałem to pięknie opakowany test ciążowy, który pokazywał to, czego oczekiwałem :DD

  4. seg, ja bym jeszcze dodała podgrupę do „własnoręcznych”, a w niej zdjęcia i wiersze. ale tak na marginesie dodam, że mało jest rzeczy materialnych, które same w sobie zrobią niezapomniane wrażenie same w sobie, jeśli się z czymś nie będą wiązać. tak naprawdę – przynajmniej w mojej pamięci – zostają wydarzenia, np. niespodziewane zabranie w jakieś miejsce, pokazanie czegoś wyjątkowego np. jakiegoś krajobrazu, o którym nie przeczytamy w żadnym przewodniku. wszystko inne jakoś przemija. perfumy się kończą, bielizna szarzeje (o właśnie, bielizna!), kwiaty – wiadomo. w prezencie faktycznie najważniejsze jest zaangażowanie dającego. dobra. kończę z tym sentymentalizmem :)
    ps 1 złego słowa nie można powiedzieć na srebro, platynę i brylanty :)
    ps 2 prezenty praktyczne, hehehe. ja tam bym się ucieszyła z deski do urabiania ciasta i wałka :D)

  5. ktos tu ostatnio mial urodziny…

    jeden z lepszych prezentow jakie dostalem byla ksiazka Sun Tzu „Sztuka Wojny”. historia taka, ze wpadlem kiedys z kumpela ze studiow do ksiegarni, ona cos szukala, a ja znalazlem od razu ta. zajaralem sie nia, ale nie kupilem, bo stwierdzilem, ze to zbytnia rozrzutnosc. uradowalem sie potem jak dziecko, gdy od swojej ekipy dostalem ta ksiazke, z podpisami na koncu. ksiazke przeczytalem w 3 kolejne dni.

  6. hmmm a czy przypadkiem w tej prezentomanii podsycanej z końcem roku przez bankowców (weź kredyt na święta) pod rękę z hipermarketami (mamy najtaniej, możesz nakupić mega ilośc prezentów jak już weźmiesz ten kredyt) nie zatracamy tej PRAWDZIWEJ idei tkwiącej za upominkiem? Że nie ważne, co się dostaje, bo liczy się PAMIĘĆ i chęć OBDAROWYWANIA z potrzeby zrobienia PRZYJEMNOSCI komuś, kto jest dla nas WAŻNY?
    Taki mój kamyczek do ogródeczka… :-)

  7. A ja się położę jak Rejtan w obronie samodzielnie zrobionych prezentów. Nawet jeśli to ma być szalik w kolorze kociej kupy czy najprostszy rysuneczek z pomysłem. Takie prezenty sprawiają mi najwięcej przyjemności. A najmniej – to, co można kupić w drodze do domu…

  8. To mój pierwszy wpis który u Ciebie przeczytałam.. za sprawą Kominka. Ale nie o tym.. Prezenty – definicji tyle ile osób wręczających. Dla mnie prezent jest cenny, kiedy ktoś, lub ja, chcę coś mieć ale sama nigdy tego sobie nie kupie.. z 1000 różnych powodów. Najpiękniejsze moje prezenty.. słonecznik o 4 rano w trakcie powrotu z imprezy, przygotowana kąpiel z kimś w wannie.. te spontaniczne są najlepsze. Ważne abym czuła, że wybierając prezent ktoś myślał o mnie.

  9. Prezenty, które jako pierwsze przychodzą mi na myśl – na pierwszej randce z kimś, z kim już się dość długo znałam – czterolistna koniczynka, samodzielnie znaleziona, ba, wyszukana:D

    Oraz, wiersz o mnie, dla mnie od siostry.

    Reszty nie pamiętam;)

  10. Facetowi zazwyczaj płyn do higieny intymnej. Kobietom – krem przeciw oznakom starzenia. Ponieważ to pierwsze doradziłem koleżance, w imieniny mnie zawstydziła. Jednak używając go wspominam ją tak jak jej to swego czasu wyłuszczałem (zajebiste słowo).

  11. Gość: Anastazja, aaxy234.neoplus.adsl.tpnet.pl napisał(a):

    wizyta w salonie odnowy biologicznej? masaż? kurs przyrządzania sushi? :) w sumie to tylko kilka przykładów, które mnie zainspirowały do wymyślenia kilku fajnych pomysłów dla mojej małżonki. i pomyśleć, ze wszystko znalazłem w małym, niepozornym katalogu netii :)

  12. Gość: JACYS, cpn154.neoplus.adsl.tpnet.pl napisał(a):

    Ja zawsze kupuje zestaw kosmetyków do kąpieli – uniwersalny i zawszę chętnie otrzymywany prezent. W tym roku zaopatrzyłem się online na stronce naprezent24..pl – polecam fajny sklepik;)

  13. Gość: JI-LOU, cqu54.neoplus.adsl.tpnet.pl napisał(a):

    Ja ostatnio dostałam zestaw kosmtyków do kąpieli od chłopaka z naprezent24.pl i bardzo się cieszyłam. Raczej liczy się gest niż żeby prezent był naprawdę zapierający dech…

  14. Gość: Łukasz, amm118.neoplus.adsl.tpnet.pl napisał(a):

    A ja mej lubej dałem Gwiazdkę z Nieba. :-) Na pomysł natknąłem się w jakimś filmie. Znalazłem w Łodzi firmę która się czymś takim zajmuje i kupiłem „brylancik z nieba”.

    Dostałem do tego piękny dyplom z woskową pieczęcią, a na nim współrzędne gwiazdy oraz oświadczenie że od tej pory nazywa się tak i tak :) Prezent mimo iż nie praktyczny, to wrażenie zrobił i do tej pory mimo dwóch remontów zajmuje honorowe miejsce na ścianie, umiejscowiony w antyramie. :-) Polecam Panowie, zwłaszcza że gwiazdka tuż tuż…

  15. Gość: prince, 217.97.184.* napisał(a):

    no ja muszę powiedzieć że prezenty zrobione własnoręcznie naprawdę mogą zaimponować drugiej osobie, osobiście kiedyś zrobiłem taką szkatułkę która w trakcie transportu do danej osoby się rozleciała, to nawet jak po godzinie przekonywania pokazałem jej to, widziałem że sprawiło to dość duże wrażenie;) ważne zeby nie robić tego na „odwal się”

Dodaj komentarz