Język internetowy

Na wstępie zaznaczę, że słownictwo internetowe – jak i wszelkie reguły gramatyczne, jakie w internecie obowiazują – to domeny młode i jeszcze w dużym stopniu nie spętane regułami poprawności. To daje nam szansę na takie ustalenie owych reguł, by były jasne, wygodne w użyciu i proste do opanowania. Myślę jednak, że mimo wszystko warto dbać o pewne stare wartości językowe – a zwłaszcza języka polskiego – w dobie homogenizacji, jaka następuje w internecie.

A teraz mała opowieść o planowaniu parków i ogrodów. Zły projektant ustala w parku alejki zanim wejdą do niego ludzie. Jeśli ludzie wydepczą na trawniku własne skróty – projektant na wiosnę zasieje je trawą. Ludzie znów wydepczą własne ścieżki – a projektant znów wysieje je trawą. I tak co roku. Dobry projektant wysiewa cały park trawą, czeka rok, a potem buduje alejki tam, gdzie ludzie wydeptali ścieżki. Weźcie sobie to do serca, językowi tradycjonaliści.

Banner – forma dopelniacza od tego rzeczownika może brzmieć zarówno „bannera” jak „banneru”. Możesz równiez wybrać, czy użyć jednego „n” czy dwóch. Pełna dowolność. :)

e-mail – tak powinno się pisać nazwę listu elektronicznego. Potocznie jednak dopuszcza się formę „mejl”. A Segritta w swoim genialnym wyczuciu językowym dopuszcza formę „email” ze względu na oszczędność czasu oraz prorocze sny, w których widzi te formę w słownikach za dziesięć lat. A… Jeszcze jedno. W odmianie powinno się mówić „wysłałem e-mail” a nie „wysłałem e-maila”. Ja wole jednak tę druga formę, która, moim zdaniem, powtórzy los banana. „Banan” też teoretycznie powinno się odmieniać tak, by mówić „zjadlem banan” – a jednak mówi się „zjadłem banana”. I to jest poprawne.

SMS – poprawna forma zapisu to „SMS” (i przymiotnik „SMS-owy”) oraz „esemes” (i przymiotnik „esemesowy”). Ja lubię formę „ses” (oczywiście odmienną: sesa, sesowi, sesa itd.), ale przyznaję się bez bicia, że to moja po prostu ulubiona forma, której używam, bo tak.

FORUM – w liczbie pojedynczej jest to wyraz nieodmienny (na forum, o forum), ale w liczbie mnogiej odmienia się on w następujący sposób: fora, forów, forom, fora, forami, forach, fora. Nie – forumy!

Internet – Nazwę tę można pisać dwojako: „Internet” (od wielkiej litery) gdy chodzi o konkretną globalną sieć oraz „internet” (od małej litery) gdy mowa o medium. Nawet Rada Językowa skłania się ku poglądowi,że jest to, co prawda, nazwa własna, ale „spospoliciała” – podobnie jak „adidas” czy „walkman”. Segritta pisze „internet” od małej litery, bo używa tej nazwy często i nie chce jej się sziftać. A nawet częściej używa formy „net” (oczywiście odmiennej: net, netu, netowi, netem, necie…).

Koniami trojańskimi – choć liczba mnoga od rzeczownika „koń” w narzędniku brzmi „końmi”, to w przypadku nazwy rodzaju wirusa komputerowego dopuszcza się formę „koniami” – głównie po to, by odróżnić oba te pojęcia („koń trojański” jako pułapka stworzona przez Odyseusza i „koń trojański” jako wirus komputerowy).

Logo – ten wyraz się nie odmienia. W liczbie mnogiej też. To oznacza, że powinno się mówić np. „nie widziałem tych logo”. Ja się z tym nie zgadzam i uważam, że odmiana w liczbie mnogiej być powinna. Sama używam form: te loga, tych logów, tym logom, te loga, z tymi logami, o tych logach, o loga! Dlaczego? Bo taką odmianę się częściej spotyka. (vide historyjka z drugiego akapitu).

Nazwa witryny internetowej – to jej tytuł – a nie adres. Tak więc nazwą np. bloga ml-ki będzie „On i ja, czyli małżeński dialog” a nie „www.mim.blox.pl” – a nazwą bloga o adresie „http://kominek.blox.pl” jest „Kominek, czyli ten, którego pragnie Twoja żona”. Nazwy witryn piszemy od wielkiej litery (z wyjatkiem spójników i przyimków). W przypadku nazw nieodmiennych, wielką literą piszemy tylko pierwsze słowo.

Nie znalazłam nic na temat interpunkcji w przypadku adresów witryn internetowych. Pozwolę sobie jednak opisać Wam własną opinię. Problem dotyczy sprzeczności dwóch reguł. Pierwsza, interpunkcyjna, nakazuje na końcu każdego zdania orzekającego postawić kropkę (lub przecinek – po niektórych zdaniach składowych). Reguła internetowa zaś nie dopuszcza stawiania kropek (lub tym bardziej przecinków) na końcu adresów witryn internetowych. Problem można by było rozwiązać na korzyść języka i nakazać stawianie kropki po adresie interenetowym, jeśli kończy on zdanie. Argumentacją byłaby oczywistość, że na końcu adresu kropki się nie pisze (więc każdy może ja sobie w myślach wymazać). Zdanie takie brzmiałoby np.

  • Boże, jak ja kocham blog http://segritta.blox.pl.

Tu jednak pojawia się problem związany z linkiem, który automatycznie pojawia się, gdy na komputerze wpiszemy adres witryny. Powstaje często taki krzaczek:

Aby rozwiązać i ten problem, sugeruję rozbicie krzaka za pomocą spacji, która „oszuka” edytor.

Dzięki temu rozwiązaniu jednocześnie stawiamy wymaganą przez język polski kropkę – i zachowujemy przejrzystość tekstu oraz linków.

Na koniec parę słów o językowych zwyczajach, które irytują internautów. Są to przeważnie zabawy językowe charakterystyczne dla nastolatków.

PiSaNiE W TeN SpOsÓb – cecha języka BlOgAsKóW. Jestem przekonana, że nie warto się tym przejmować, bo to po prostu niewygodne i nie przetrwa. Ani to szybkie w pisaniu – ani w odczycie, a takie innowacje sa z góry skazane na agonię. Zwykła zabawa literkami, która ma też swoje plusy – pozwala na wstępie zidentyfikować 90% BlOgAsKóW (niektóre blogaski ukryte, nie używają bowiem tej formy pisma).

Pomijanie spacji po kropce lub przecinku – tu zanalizuję dwie wersje tego zwyczaju.
Pierwsza wersja to pomijanie tych znaków na koniec akapitu tak, że brak spacji nie przeszkadza przy czytaniu. To pozornie nieszkodliwy zwyczaj, w rzeczywistości jednak będący udręką przy edycji tekstu. Dlatego ja jestem zwolenniczką stawiania spacji po każdej kropce – nawet tej kończącej akapit.
Druga wersja to pisanie bez użycia spacji po żadnym znaku interpunkcyjnym. Cóż… Jest to zjawisko, które ma swoje korzenie w języku SMS-owym, w którym każdy znak jest na wagę złota. Dlatego pomija się często w SMS-ach „bezwartościowe” spacje a jako zastępstwo tychże stosuje się znaki interpunkcyjne lub wyróżnianie pierwszych liter słów ich wielkością. Np. NieLubię,kiedyKtośTakPisze. Myślę, że ten zabieg też nie przetrwa, bo znowu – trudno płynnie czytać taki tekst. Poza tym, już coraz mniejszą się przykłada wagę do oszczędności znaków.

Zaczynanie zdań małą literą i pisanie nazw własnych z małych liter – obawiam się, że to ma szansę przetrwania, bo tak jest po prostu wygodniej pisać. Coraz częściej spotykam się z czystko osobistym stosowaniem wielkich liter. Osobistym, bo niezależnym od reguł ortograficznych – tylko wskazującym na emocje włożone w dane słowo albo stopień poszanowania dla jego sensu. Np.

widziałem się dziś z cześkiem, który skrytykował moją Mamę. (chęć podkreślenia własnego szacunku dla matki)

NIE WOLNO ci tego robić. (próba wyrażenia krzyku lub nacisku za pomocą tekstu)

muszę Ci coś powiedzieć. kocham Cię. (szacunek dla adresata)

Powiem szczerze, że mi nie przeszkadza ten zwyczaj. Jest to w jakimś sensie powrót do korzeni wielkich liter, bo – do faktycznych przyczyn, dla których stały się wielkie. Dzięki temu język jest bardziej plastyczny, lepiej dostosowany do indywidualnego użytkownika. Sama często piszę zdania od małej litery, choć oczywiście unikam tego w mailach, notkach blogowych i innych „poważnych” tekstach. Stosuję to uproszczenie głównie w gg, na forach lub w komentarzach.

Zwroty typu „klikać” (i – „poklikać”), „wygooglać”, „deletować” („dilejtować”) i inne neologizmy – uważam za śliczne. To po prostu przejaw wyobraźni językowej i potrzeby spolszczania zapożyczeń. Właśnie tak rozwija sie język. Tak rodzą się nowe słowa. A jeśli podlegają odmianie, są zrozumiałe i użyteczne, to czemu nie?

Skróty typu BTW (By The Way – czyli polskie „przy okazji”), WTF (What The Fuck?! – w wolnym tłumaczeniu „o co, kurwa, chodzi?”), ROTFL (Rolling On The Floor Laughing – czyli “turlam się ze śmiechu po podłodze”) itp. – również uważam za śliczne, choć są skrótami z angielskiego. Wolałabym polskie odpowiedniki, np.: ROTFL – Rubaszne Odkurzanie Tyłem Filcowego Linoleum ;)

Zagubione końcówki utartych zwrotów – np. cz (zamiast „cześć”), dz (zamiast „dziękuję”), gr (zamiast „gratulacje”) karierę robią głównie na kurniku , gdzie czas gry zmusza do maksymalnego skracania słów wpisywanych do okna dialogowego. To też mi się podoba, bo jest jakimś elementem żargonu pewnej grupy ludzi. A żargony (podobnie jak gwary) są bogactwem języka. Na kurniku używam „cz”. W mailach już piszę „cześć”.

Posdroofka, loobić, tesh – to nic innego jak wyraz kompleksów językowych (autor zdaje się krzyczeć „fajniej jest być amerykańskim niż polskim…”) i/lub czysta zabawa fonetyczna polegająca na zapisie polskich głosek za pomocą angielskiej formy graficznej. Coś w tym jest, bo pamiętam, że, wraz z opanowaniem pisma fonetycznego, sama podniecałam się, odkrywając różne formy zapisu danej głoski. Takie [suoince] na przykład jest ciekawe, bo choć nie wygląda, jest naszym swojskim „słońcem”. Tak więc po części rozumiem dzieciaki bawiące się w „posdroofki”, ale sama tego nie używam, bo z tego wyrosłam (a raczej przegapiłam ten etap). Oni też z tego wyrosną.

I jeszcze krótka odpowiedź intellemu:

„Czytałem to na Onecie” – tu Onet od wielkiej litery, bo jest tytułem (nazwą witryny).

„Czytałem to na Onet.pl” – tu też bym się sklaniała ku wielkiej literze, bo nie podajesz adresu strony (z www lub http). Mimo użycia „.pl” to wciąż jest nazwa. Portale internetowe trzymają się tej reguły, z czego można wywnioskować, że uzywają de facto dwóch nazw – tej neutralnej (Onet, Interia, Gazeta) oraz tej marketingowej (Onet.pl, Interia.pl, Gazeta.pl).

Co do e-maila – stosuje się tu w odmianie te same zasady, co w przypadku odmiany nazwisk obcych. To znaczy, że jeśli ostatnia litera wyrazu jest wymawiana – nie dajesz apastrofu (Stingowi, mailowi). Jeśli natomiast ostatnia litera nie jest wymawiana – dajesz apostrof (Doyle’owi, Montaigne’owi).

Wspierałam się przy pisaniu tego tekstu wyjasnieniami Rady Jezyka Polskiego z jej oficjalnej strony oraz własną intuicją. Zapraszam do kłótni zarówno z jednym jak i z drugim. :)

Komentarze do wpisu: 45 Napisz komentarz

  1. Z kropką na końcu adresu witryny ne powinno byc kłopotu – już teraz w oprogramowaniu Microsoftu, jeżeli po kropce nie pojawia się litera lub cyfra, to ta kropka nie jest włączana do adresu łącza.

    Jesli jeszcze tak nie jest w większości oprogramowania, to zapewne maruderzy szybko nadrobią zaległości.

    To optymistyczna informacja, bo bardzo mi się nie podoba pomysł z robieniem spacji przed kropką. Nie i już! :)

  2. Hmmm… Seg, z tego, co wiem, niepoprawna jest używana przez ciebie forma „z wielkiej litery” i „z małej litery”. Powinno się pisać „małą literą” i „wielką literą”. To tak, jak już piszesz notkę o poprawności językowej. Fajną notkę zresztą.

  3. Racja (częściowa). „Z wielkiej litery” to rusycyzm (choć myślę, że tez niedługo sie przyjmie jako forma oboczna akceptowana przez językoznawców). Poprawna wersja to „od wielkiej litery”. Zaraz poprawię.

  4. właśnie, właśnie. na czy w? też mnie to czasami zastanawia. bo znalazłam coś ciekawego „w”: książce, gazecie, ale znowu „na” portalu, tylko że „w” internecie.
    seg, świeć nam jak biały nieświeć :)

  5. Gość: guhard, host-117-228.nettelinwestycje.pl napisał(a):

    Ja mam pewne wątpliwości co do słowa LOGO. Otóż przy odmianie tego wyrazu w liczbie mnogiej (te loga, tych logów, tym logom, te loga, z tymi logami, o tych logach, o loga) może dojść do pogubienia znaczeń i pomylić to ze słowem log (l.m. Logi). Jezeli ktoś nie wie to są to np. wszelkie archiwalne rozmowy na ircu, ew. dla tych bardziej wtajemniczonych mogą to być ostatnie logowanie sie np. na konto swojego bloga (czy jakkolwiek sie na to logujesz Seg). Właściwie prawie wszystkie słowa, które powstają po odmianie przez przyapdki słowa „Loga” moga byc interpretowane jako odmiana słowa „log”. Oczywiście zrozumienie reszty bedzie zależało już od kontekstu.;-)

    Co do skrótów typu rotfl, lol, to osobiście uważam, że nie powinno sie używac polskich odpowiedników. Bo to głupie i traci sens z grubsza (patrz:ROTFL – Rubaszne Odkurzanie Tyłem Filcowego Linoleum ). Spotkałem sie jeszcze ze zdaniem:

    Po tym co zrobił wszyscy sie ostro rotflowaliśmy. Oczywiście jest to wymysł i w żadnym wypadku nie powinno to wejść do języka polskiego.

    Jeżeli już chodzi o mnie, to wszelkie teksty w internecie powinny być pisane po polsku. Tworze neologizmów typu deletowałem (które bez znania słowa oryginalnego) nie wiadomo jak czytać (podobnie jest ze słowem keczup, ketchup). Jak przyjdzie mi coś do głowy jeszcze to chętnie coś napiszę.

  6. Gość: guhard, host-117-228.nettelinwestycje.pl napisał(a):

    drobna poprawka:

    Jeżeli już chodzi o mnie, to wszelkie teksty w internecie powinny być pisane po polsku. Tworzenie neologizmów typu deletowałem (które bez znania słowa oryginalnego nie wiadomo jak czytać – podobnie jest ze słowem keczup, ketchup). Jak przyjdzie mi coś do głowy jeszcze to chętnie coś napiszę.

  7. Z przecinkiem, dwukropkiem, średnikiem, nawiasami, cudzysłowem i apostrofem sprawa ma się tak samo jak z kropką – znak jest włączany do adresu tylko jeśli po nim następuje litera, cyfra albo inne znaki (*&# itd).

    Slesze i bekslesze od razu wchodzą do linka – te trzeba poprzedzić spacją.

    Więcej mi się sprawdzać nie chciało. :)

    BTW, @ochayethenoo:

    Ja używam – strasznie trudno odpalić Obliviona pod unixem :P

  8. Dobra, wyjdzie, że się czepiam. Ale sama już bym dla siebie chciała to wyjaśnić. Forma „pisać coś wielką literą” jest z całą pewnością poprawna (w „Słowniku poprawnej polszczyzny” PWN występuje)- więc żadna tam „częściowa” racja. Już mi racji nie żałuj ;) Co do formy „od wielkiej litery” to już sama nie wiem. Na pewno dobrze to brzmi z czasownikiem „zaczynać”, ale nie wiem, czy z „pisać”?

    Mam nadzieję, że zrozumiesz, że moje uwagi to nie głupia złośliwość, tylko dociekliwość. Sama zresztą jesteś językowo upierdliwa, prawda?

  9. rapsodia,
    napisałam o częściowej racji, bo nie poprawiłaś mojej formy „z wielkiej litery” na „od wielkiej litery” a tak powinna być ona poprawiona. Forma „wielką literą” jest jak najbardziej poprawna ale w Twojej wypowiedzi sugerowała, że nie ma bliższego wyrażenia temu, co napisałam.
    Dlatego racja częściowa. :)

    P.S. Nie jestem językowo upierdliwa.

  10. Dziękuję. Przeczytałem dwa razy. Wsio OK. Ale jeszcze mi powiedz, a z szacunkiem wysłucham, co sądzisz o tych wszystkich: :), ;), :))), *), itede. Mnie to łopatologią zalatuje i nie lubię, i już.

    Jarek

  11. hmm, co do PisAnIA W tEn SpOsÓb to my to z przyjaciólką nazwamy „syndromem zaciętego capslocka”. Ale z drugiej strony, jak one sie musza namęczyć z tym capslockiem, jakie w nich samozaparcie;/

  12. Mam pewne zastrzeżenia co do kurnikowych „cz”, „dz” i „gr”. Przeważnie używa się takich zwrótów po lub przed grą, kiedy to czas jest wstrzymany. Nie jest dla nikogo problemem przywitać się zanim wciśnie się start, pogratulować zwycięstwa (skoro ktoś wygrał, to na cholerę przeciwnikowi czas), czy podziękować za grą (j.w.). Pisanie takich skrótów na kurniku uważam za brak szacunku dla mojej osoby. Napisanie „cześć” dla jednych to sekunda z kawałkiem, dla innych – nieco dłużej. Nie jest to jednak nie tak długo, by nie znaleźć w sobie odrobiny samozaparcia, by wystukać cały wyraz (5 liter) w kilkanaście sekund. To żadna oszczędność czasu, a zwykłe lenistwo. I brak kultury.

  13. Gość: guhard, host-117-228.nettelinwestycje.pl napisał(a):

    Ty sam jestes brak kultury. To sa skróty których sie używa w danej grze. Dz zostąpiło dzięki za gre, gr – gratulacje itd. Brakiem kultury mogłoby być jezeli nikt by niczego nie na pisał. Albo po grze od razu wyszedł albo coś w tym stylu. Nie wymagaj jakiegoś specjalnego traktowania. To nie kurnik przyszedł do Ciebie tylko Ty wszedłeś na kurnik.

  14. Gość: , nat.smtvsat.pl napisał(a):

    „P.S. Nie jestem językowo upierdliwa. ”

    To ci się udało.

    PS, o ile mnie pamięć nie myli, tak właśnie powinno się pisać. Dobranoc.

  15. guhard: o moim braku kultury mógłbyś do mnie pisać, gdyby nie fakt, że wielu nałogowych kurnikowców (w tym wielu – tak jak ja – pamiętających jego początki) jest przeciwnym takiemu odzywaniu się. I to nie ja wymyśliłem opinię o braku kultury ludzi używających ww. skrótów.

  16. Brak kultury to zdecydowanie za daleko idąca ocena. I zupełnie nie w tym kierunku, co trzeba. Jest pewna różnica między „brakiem kultury” jako tanią odzywką kogoś oburzonego – a faktycznym „brakiem kultury”.
    wsypialniipoza, zastosowałeś to drugie.

  17. Gość: JRP, chello087206049171.chello.pl napisał(a):

    Rzeczywiście zgadza się z poradami i uchwałami przedstawionymi na stronie internetowej Rady Języka Polskiego.

  18. Segritto, dla mnie brak szacunku dla rozmówcy przy witaniu sie czy pożegnaniu jest rzeczywistym brakiem kultury, nie wspomnianym przez Ciebie „pierwszym”.
    Na takie słowa, jak „witaj”, „do zobaczenia”, „dzień dobry”, „dziękuję” itp. zawsze powinno być miejsce. Jeśli ktoś nieznajomy podejdzie do mnie na ulicy i zacznie po prostu ze mną rozmawiać, nie powiem, że to kulturalny człowiek. Tak samo, jeśli burknie coś pod nosem, co będzie tylko przypominało przywitanie, pośrednie miedzy smarknięciem a chrząknięciem.

    Podobnie traktuję kurnik: „cz” i „dz” to burknięcia. Napisanie pełnego słowa nic nie kosztuje. Raptem kilka sekund.

    Jeśli uważasz, że jest to za daleko idąca ocena, szanuję Twoje zdanie. W końcu każdy patrzy inaczej na świat.

  19. Do mojej oceny skłonilo mnie doświadczenie. Doświadczenie, które mnie nauczyło, że używanie „cze” czy „dz” nie ma żadnego związku z kulturą osobistą osoby, która je wypowiada. Ma jedynie związek z jego stażem na kurniku i tym, czy mu się dane zasady podobają czy nie. Możesz uznać, że Ci się one nie podobają, ale zdecydowanie nie są one oznaką braku kultury – i tu już nie ma miejsca na „szanowanie odmiennego zdania”. :)

  20. Gość: guhard, host-117-228.nettelinwestycje.pl napisał(a):

    hehehe… Internet to imo nie jest żadna rzecz, na którą bądź, do której można wejść. Wydaje mi sie, ze zwrot ten powstał za czasów jeszcze modemowców, którzy musieli sie łączyć przez modem i linię telefoniczną za każdym razem jak chcieli przeglądać internet. Gdy teraz, w erze stałych łącz chcemy „wejść na/do internetu” nie musimy sie specjalnie z nim łączyć. Wystarczy odpalić jakąś przeglądarkę internetową i siup. Już przeglądamy internet :]

    Osobiście nie używam żadnego z tych zwrotów co wymieniłaś. Jak już odnoszę sie do internetu to mówię o konkretnej stronie.

  21. dylemat na/do pochodzi z dylematu na/w. Jeśli mówimy „w internecie”, powinno się też mówić „do internetu”. Ale są tacy, którzy mówią „na internecie znalazłem…”.

  22. Gość: host.blog.pl, cqr95.neoplus.adsl.tpnet.pl napisał(a):

    wiem ze rada języka tak kazała ale pisanie e-mail czy mail jest bez sensu i mam nadzieje ludzie nie będą tego używać. Ja używam imejl. Ładny fonetyczny wyrazek :) Wszystko na swoim miejscu. Czemu ja mam mówić niepoprawnie emajl kiedy cały świat mówi imejl? albo e-mail kurde czy my żyjemy w Anglii, że co innego to jak wyraz jest zapisany a co innego jak go wymawiamy? Mamy sobie ułatwiać życie a nie utrudniać a kazanie używania e-mail jest utrudnianiem. Zresztą, business kiedyś tak pisano biznes. Na szczęście nikt już nie pisze nienormalnego business jako niby polskiego słowa.

    Ps bedę tu wpadał fajny blog.

  23. Bardzo przypadła mi do gustu argumentacja ml76, aby mówić „u kogoś na blogu”. „U Segritty”, „u Kominka” czy „u ml-ki”, brzmi lepiej niż „na blogu Segritty”, „na blogu Kominka” i zdecydowanie lepiej niż „na Segritcie”, „na Kominku”, adaptując sformułowanie „na Onecie”, „na Gazecie” :-)

    Jeśli chodzi zaś o znaki graficzne, to ja staram się nie odmieniać słowa „logo”. Bez względu na zasady to „logiem” brzmi niemal tak paskudnie jak „widele” (od „wideo”), co ponoć też jest poprawne (dobrze, że VHS to już historia).
    W innych niż mianownik przypadkach stosuję słowo „logotyp”, które się odmienia dużo ładniej niż „logo”. W potocznym języku to prawie to samo, więc do nieporozumień zwykle nie dochodzi.

Dodaj komentarz