Katofarmacja.

Zasłyszane w wiadomościach radia Zet: Pani w aptece nie chciała sprzedawać środków antykoncepcyjnych. Zagrożono jej, że zamkną aptekę. Postanowiła więc sprzedawać pigułki antykoncepcyjne, ale z informacją o ich szkodliwości.

Jestem za zmianą ulotki dołączanej do pigułek antykoncepcyjnych.

„Skutki uboczne: będziesz się smażyć w piekle”.

baj unka.blog.pl

Komentarze do wpisu: 29 Napisz komentarz

  1. Jestem zdania, że nie ma nic zdrożnego w tym, że ktoś w swojej własnej aptece nie chce sprzedawać pigułek antykoncepcyjnych. Podobnie jak właściciel warzywniaka z awersją do marchewki ma prawo nie sprzedawać marchewki. Zarówno pani z apteki, jak i pan z warzywniaka robią to na własną odpowiedzialność i to co im grozi to utrata klientów. Ja lubię marchewkę (i antykoncepcję), więc swoje ciężko zarobione złotówki zostawię w innej aptece i w innym warzywniaku.
    Wydaje mi się za to dosyć dziwne, że ktoś chce zmuszać aptekarza do handlu antykoncepcją i grozi mu zamknięciem apteki. Czy handel antykoncepcją jest uprzywilejowany? Czy antykoncepcja jest z jakiegoś powodu towarem podlegającym szczególnym regulacjom nakazującym sprzedawanie pigułek w aptekach? Jak dla mnie to chore :)

    PS. Nie warto słuchać radia Zet :)

  2. Pani farmaceutka zapewne w wolnych chwilach dziurawi też prezerwatywy odmawiając przy tym różaniec. Robi to w imię Kościoła Katolickiego.

    Coraz częściej przekonuję się do iście Deistycznych filozofii, że Bóg stworzył świat, dał nam wolną wolę po czym odwrócił się na pięcie i dodał na odchodne „Spie…szy mi się stąd”. I teraz mamy co mamy.

  3. Najpierw stwierdziłam, że ciemnogród, a potem przeczytałam komentarze i w sumie zgadzam się z Gregthebest bo w końcu jak wolność wyboru to z dwóch stron – jak ona nie ma ochoty sprzedawać tabletek anty to jej sprawa – klienci pójdą gdzieś indziej i tyle…

  4. gregthebest,
    Nie wnikam, czy farmaceuci mają obowiązek sprzedawania antykoncepcji czy nie. Nie znam prawa. Faktycznie – apteka jak warzywniak i kazdy może tam sprzedawać, co chce (oraz jestem przekonana, że większość farmaceutów uczyło się na studiach o ewolucji a nie o kreacjonizmie, więc spokojnie znajdziemy apteki, w których sprzedadzą nam gumki i pigułki). Chyba.
    Śmieszy mnie samo mieszanie farmacji z religią. Przecież na tej zasadzie, w ogóle katolicy nie powinni sprzedawać leków, bo Bóg chciał, żeby mały Piotruś zachorował i nie mamy prawa ingerować w jego decyzje.

  5. 1) Przecież tam już była informacja o szkodliwości

    2) Jesteś pewna, że każdy używający antykoncepcji będzie się smażył w piekle? Ja nie.

    3) Jeśli pani nie chciała sprzedawać środków, bo to nie jest zgodne z jej poglądami, powinna się zwolnić z tej pracy albo uzgodnić swoje stanowisko ze swoim przełożonym. Jeśli to właścicielka – nie wiem, komu prawnie podlega jako sprzedawca farmaceutyków (zwłaszcza tych na receptę, tutaj chyba nie ma takiej dowolności, że każdy może powiedzieć, że nie sprzeda), na pewno komuś prawnie podlega.

  6. Śmieszy Cię zachowanie piguły bo go nie rozumiesz. Warto się czegoś dowiedzieć o temacie, o którym się wypowiada, a nie brnąć w bezsensowne rozważania o sprzedaży leków przez katolików.

  7. segritta,

    Mnie za to śmieszy myślenie, że można od 8 do 16 nie być katolikiem a popołudniu już tak Religia to nie klepanie zdrowasiek a system etyczno-filozoficzny i albo się żyje zgodnie z nim albo nie.

    A co do przytoczonego Piotrusia, to jesteś w błędzie, bo rodzicie podając mu leki chcą aby wyzdrowiał. Czynią to dla jego dobra. Łykając tabletki antykoncepcyjne owego Piotrusia w ogóle nie ma.



    malebranchi

  8. W dużym skrócie:

    Nie chodzi o to że antykoncepcja jest lekiem (tak naprawdę to stosowana w celu zapobiegania ciąży NIE JEST lekiem bo ciąża nie jest chorobą) a katolicy odrzucają leki, nie chodzi też o to że jest nienaturalna.

    „Kościół naucza, że kontakt seksualny ma podwójne znaczenie: jednoczące i prokreacyjne. Antykoncepcja odbiera zbliżeniu charakter prokreacyjny, to zaś negatywnie wpływa na życie fizyczne, psychiczne, społeczne i duchowe.”

    Co do samej aptekarki: w demokratycznym, tolerancyjnym państwie prawa powinna mieć możliwość wyboru (antykoncepcja to nie kwestia tak „ciężka” gatunkowo), i nikogo nie powinno to dziwić

  9. Zobacz true_bear jakie to typowe zarzucić komuś „brak wiedzy” a na panią farmeceutkę mówić tak jak się mówi na pielegniarkę. Z tego co wiem to są dwa osobne jednak zawody. Piguła to pielegniarka. To na przyszłość.

    Dwa.

    jasne, że każdy ma prawo manifestować swoje poglądy w dowolny przez siebie sposób. Nie dopatrywałabym się „uprzywilejowania” sprzedawnia antykoncepcji. Raczej uprzywilejowania sprzedawania środków farmaceutycznych.
    Jakkolwiek jestem zdania, że praca jest miejscem w którym wykonujemy określoną rolę, zadania. Raczej nie sądze by pani nagle zorientowała się, że ten zawód wiąże się z czymś co jest niezgodne z jej światopoglądem więc raczej ma problem z oddzieleniem swojej pracy od prywatnego życia. Trzeba było wybrac inny zawód albo zatrudnić się w aptece zakonnej gdzie takich środków nie ma. Proste. Zmuszanie klientów do własnych poglądów jest nieprofesjonalne moim zdaniem. I nie ma nic wspólnego z tym jakie to są poglądy. Od pani na kasie oczekuje, że będzie kasowała produkty a nie będzie mnie pouczała, że powinnam podzielić sie połową swojej pensji i produktów które kupiłam z osobami które mają mniej pieniedzy i robią mniejsze zakupy bo wyznaje zasady lewicowe. Tym bardziej uważam, że w czasie pracy nie ma prawa buntować się na to by połowy produktów mi nie sprzedać bo to niesprawiedliwe wedle jej filozofii zyciowej. Ona jest w pracy. I ma sie zachowywac tak jak pracownik a nie osoba prywatna. Sorry. Ja nie sprzedaje klientom swoich poglądów na temat zycia bo nie od tego jestem by komuś coś zarzuć tylko od wykonania jakiejś uslugi za ktora mi sie placi.

  10. I apropo wyboru. jej wyborem jest inna praca. Nie zas zmuszanie innych do tego zeby postepowali bo jej sie cos wydaje na temat zycia. Szanuje cudze poglady ale nie wtedy gdy mi sie je zarzuca.
    tekst o „uzywanie antykoncepcji konczy sie smazeniem w piekle” to grube przegiecie.

    Zas w wolnym kraju kazdy ma prawo wyznawac swoja religie ale nie ma takiego prawa ktore daje komus wiekszy przywilej do tego by narzucac swoje myslenie innym bo mu sie z doktryna jakies rzeczy nie zgadzaja. Jakos nie sadze by wegetarianim chodzil po supermarkecie w ktrym pracuje i mowil ludziom jak zle jest mieso.

  11. erill

    Ja obracam się w gronie farmaceutek które pieszczotliwie mówią na siebie „piguła”. Nie wiem jaka jest dokładna sytuacja, ale z tekstu Segritty wynika że apteka należała do tej pani która odmówiła. Nie ma nic na temat tego, że nawracała swoje pacjentki, i kogokolwiek do czegokolwiek zmuszała.

    Czytam teraz po raz drugi, i widzę że w poście Segritty nie ma nic na temat tego że nie chciała tego robić ze względów religijnych – szkodliwość antykoncepcji jest cały czas przedmiotem dyskusji w środowiskach medycznych, i może właśnie ze względu na tą dyskusję nie chciała sprzedawać?

  12. Oczywiście chodzi mi o pigułki, bo prezerwatywą to chyba można się tylko zadławić ;)

    Najpowszechniejszy jest syndrom odstawienia – tu polecam lekturę wątków na ten temat na forach kobiecych. W drugiej kolejności spotęgowane skutki uboczne – Asecurella skądś się przecież wzięła. Do tego wszystkie kwestie związane z zatorami. Każdy ginekolog przed zapisaniem pigułek powinien stwierdzić czy pacjentka nie ma skłonności do zatorów.

    Ja nie podejmuję się oceniać jak jest z tą szkodliwością, wiem tylko że lekarze o tym dyskutują.

  13. Takich skutków ubocznych jest mnóstwo w innych lekach. Z pigułkami jest jak z demokracją – nie jest to dobre rozwiązanie, ale lepszego nie wymyślono.

  14. 1. Antykoncepcyjne środki hormonalne nie zawsze służą antykoncepcji, Czasami są zapisywane na różne schorzenia.

    2. Apteka to nie stragan. Pani z apteki ma obowiązek sprzedawać wszystkie leki (a lekiem są również hormony). Nie może być tak, że ze względu na swoje poglądy naraża zdrowie klientów.

  15. No i proszę, mówi się o wprowadzeniu klauzuli sumienia, to by nie było takie głupie. Póki tego nie ma – aptekarze są na straconej pozycji: krakow.naszemiasto.pl/artykul/792132,krakow-katoliccy-aptekarze-nie-chca-sprzedawac-kondomow,id,t.html#14a5d2be64fb3f1f,1,3,3

    Środki anty- są szkodliwe, zwłaszcza doustne, lekarze potwierdzą o ich szkodliwości np. na wątrobę.

    A z punktu widzenia kościoła nie chodzi tylko o „prokreacyjny charakter” stosunku seksualnego, ale o złudne „poczucie bezpieczeństwa”, które wynika z wiary w absolutną skuteczność środków anty. Inaczej mówiąc – jest do dmuchanie na zimne: jeśli nie chcesz (na 100%) zajść w ciążę, nie uprawiaj seksu.

  16. true_beer

    można mieć uczulenie na prezerwatywy.

    ogólnie to powiem tak, że pewne zawody wymagają, by ludzie je wykonujący nie mieszali ani swoich bogów, ani polityki, ani przekonań. To są: ginekolodzy, aptekarze, taksówkarze, nauczyciele i właściwie wszyscy, którzy pracują z ludźmi.

  17. true_beer,

    A jak nazwiesz wzmianke o tym, ze pani chce „uswiadamiac” ze branie pigulek grozi smazeniem sie w piekle jesli nie wlasnie zmuszanie kogos do jakichs pogladow?? w tym i nawracanie? Sorry ale mnie guzik interesuje to w co to pani wierzy, podobnie jak ja guzik powinno interesowac co robie ze swoim organizmem. Bog dal nam wola wolna i nia jest m.in poszanowanie tego, ze w pracy pracuje a nie nawracam innych. To sobie mozna robic w ramach wspolotowych zdan na osiedlach na ktorych sie mieszka.

    A a propo Asekurelli to chyba strasznie naiwny jestes sadzac, ze ktos stworzyl po tylu latach srodkek ktory nagle bedzie „likwidowal” wszystkie negatywne skutki uboczne pigulek. To nic innego jak koncern ktory opierajac sie na mitach i niedouczeniu ludzi sprzedaje im „zloty srodek” na wszystko. Wiekszosc nowoczesnych pigulek ma takie dzialanie na ta asekurella wszyste w swoja formule. Nie potrzeba jest do tego dodatkowych pieniedzy by zasilac grube portfele ludzi ktorzy maja swietny ubaw ze naiwne spoleczenstwo dalo sie wkrecic i dzieki temu oni zarabiaja.

    O tym ile klamstwa jest w lekach i PR wokol nich podczas gdy sa to te same skladniki Segritta tez kiedy pisala.

  18. Antybiotyki też są szkodliwe a ludzie zażywają je w przypadku leczenia grypy. Nie mówiąc już o tabletkach przeciwbólowych, które spożywane są jak cukierki..

  19. Całkowicie zgadzam się z pinezkapn. Na przykład przy endometriozie czy torbielach czynnościowych jajników lekarz przepisze antykoncepcję nawet zakonnicy. A apteka jak biblioteka publiczna – powinna mieć wszystko. Wyobraźmy sobie bibliotekarza, który nie chce zakupić do biblioteki książek o parapsychologii, bo to są nikomu niepotrzebne bzdury i w ogóle KK uważa parnie się parapsychologią za grzech. Ciekawe, czy w tej aptece są wszelkiej maści środki odchudzające, które, jak wszystkim wiadomo, odchudzają głównie portfel, czyli ,choćby z tego względu, szkodzą. Aptekarzom, którzy mają takie poglądy, powinno się odebrać licencję czy co tam mają.

    Antykoncepcja, dobrze dobrana, nie tylko nie szkodzi, ale wręcz poprawia samopoczucie kobiety. Nie istnieje wtedy problem PMS, krwawienia są regularne i bezbolesne, poprawia się wygląd z utratą wagi włącznie, bo przyrost wagi występuje tylko wtedy, gdy tabletki (krążki, wkładki itp.) dobrane są źle.

  20. Aaaa! Zapomniałam jeszcze dopisać, że dawniej kobiety jajeczkowań, a tym samym miesiączek, miały w życiu raptem kilkanaście, bo albo były w ciąży, albo w połogu, albo karmiły… Tak zresztą jest u innych samic ssaków. Obecnie ludzie, normalni ludzie, starają się panować nad swoja płodnością, tym samym kobieta, wbrew naturze, większość swego okresu rozrodczego jednak jajeczkuje, co w zasadzie jej nie służy i wystarczy pobyć przez kilka dni na oddziale ginekologicznym, żeby się o tym przekonać. Tak więc antykoncepcja hormonalna, poza swoją rolą czysto antykoncepcyjną, jest darem, bo ratuje zdrowie kobiet.

  21. wg mnie farmacja służy ratowaniu życia i zdrowia, a skąd to babsko może wiedzieć, czy tabletki anty nie są terapią hormonalną, jak ktoś wyżej wspomniał? powinna zamknąć interes, bo minęła sie z powołaniem

Dodaj komentarz