Kobiecy ideał piękna

Nie będę pisać o wadze. I tak wiadomo, że w modzie zawsze jest zdrowa sylwetka – a więc taka ani chuda ani gruba. I nie zmieni tego Kominek vel <20, nie zmieni tego Versace wraz ze swoimi anorektyczkami, nie zmienią tego reklamy bielizny dla 14-latek.
Nie będę pisać o wzroście, bo kobieta może być piękna niezależnie od tego, czy jest niska jak Kylie czy wysoka jak Uma.
Nie będę pisać o długości włosów, piegach, wielkości nosa, i kolorze oczu. 

Podstawowe znaczenie ma pielęgnacja. Nie bez kozery mówi się, że "nie ma brzydkich kobiet. Są tylko niezadbane".  No dobrze, tylko na czym polega to "zadbanie"? Tu już nei chodzi o używanie mydła i zdrowy tryb życia. Dziś dbanie o siebie jest tylko realistyczną odmianą fotoszopa – a więc kobiety skupiają się na fałszowaniu rzeczywistości i przykrywaniu wad.

Jakie czynności wchodzą w skład toalety kobiety, którą uważa się za zadbaną? 

1. Obowiązkowe golenie nóg, pach i bikini. A przecież oczywiste jest, że wszystkie mamy tam włosy dane nam przez matkę naturę. Ile znacie kobiet, które chodzą z zarośniętą pachą i nie wstydzą się jej pokazywać światu? Uznalibyście je za atrakcyjne? 

2. Makijaż. Owszem, są takie, które sie nie malują, ale spójrzmy prawdzie w oczy – ich "naturalność" razi w zetknięciu z tłumem wypacykowanych dziewczyn. Dziś malują się już uczennice podstawówek. 

3. Fryzjer. A przynajmniej lokówka, prostownica, pianka, lakier, farba do wlosów. To, co znamy jako wygląd "prosto z łóżka" jest w istocie wypracowaną fryzurą z toną różnych specyfików oklejających każdy włos. Zadbana kobieta nie pójdzie do pracy we wlosach, które po prostu "wyschły" jej po myciu. 

4. Manicure i pedicure. I tak jak od tego drugiego jeszcze można uciec, tak malowanie paznokci u rąk jest podstawą. Przynajmniej lakierem bezbarwnym. A to i tak lajtowa wersja manicuru przy dość nowej, ale agresywnie opanowującej kobiety tendencji do przyklejania sobie tipsów. Nie tylko na krótkie paznokcie, jednorazowo… teraz ten cały akryl czy coś noszą kobiety, których naturalne paznokcie są, zdawałoby się, wystarczająco piękne. 

5. Modne ciuchy. Kiedyś kobieta, która pojawiala się w jednej kiecce tylko na jednej imprezie była obiektem drwin. Dziś coraz więcej kobiet  kupuje sobie sukienkę na konkretną, jednorazową okazję. Nie wypada założyć koturnów, jeśli w modzie są szpilki. Nie wypada założyć rybaczek, jeśli teraz nosi się dzwony. Torebka NIE MOŻE być dopasowana do butów, bo to wieśniacki zwyczaj sprzed 10 lat. 

To jedno (no dobra, drugie – po możliwości sikania gdzie popadnie), czego zazdroszczę mężczyznom: oni po prostu muszą się umyć i ubrać. Czy myślicie, że przyjdzie kiedyś jakaś współczesna Coco Chanel i zacznie chodzić nieogolona, co momentalnie stanie sie hitem i pójdą za nią szeregi pięknych naśladowczyń? Czy kobiecośc już zawsze będzie podążała w kierunku jakiegoś nowego, nierzeczywistego gatunku? 

Dla tych, którzy zapomnieli, kto to jest kobieta: artykuł, z którym w większości się zgadzam

Komentarze do wpisu: 68 Napisz komentarz

  1. Kobiecość nie zaginie, bo nie sposób całe życie mieć wagi poniżej 19 BMI. Gorzej z facetami. Jak od niemowlęcia faszeruje się im mózgi, że seksowna kobieta, to chuuuuda kobieta, to… mogą mieć problem z potencją na widok NORMALNEJ kobiety, nie mówiąc już o takiej z lekką nadwagą. I tu widzę zasadniczy problem. ;-)

    Co do depilacji… Raz w życiu, jeszcze w liceum, wydepilowałam sobie pachwiny i nawet trochę więcej. Nie wiem, co spieprzyłam, ale myślałam, że wścieklizny dostanę, jak mi zaczęły te kłaki odrastać! Nigdy więcej! Pachy i nogi depiluję do dnia dzisiejszego, mimo że z nóg mogłabym sobie w zasadzie włoski ino pensetą wyrywać.

    A artykuł bomba. Niby nic nadzwyczajnego, niemniej potrzeba takich głosów więcej.

  2. 1. Nie golę nóg. Czasem w metrze gapią się na nogi (bo tłuste? włochate jasnymi włoskami? czy bo blizny przez całe uda?), ale walić to. Oszczędzam tylko sobie czas x;)

    2. Makijaż, czyli co? Dla mnie full makjaż to pomalowane rzęsy, i kredka do brwi…

    3. Hehe, jak wstaję, to przeczeszczę palcami włosy i voila! może dlatego, że mam ledwie irokezika

    4. Muszę malowac paznokcie, mam słabe i łamliwe, wzmacniaczem.. Ale zawsze kolorowe mam paznokcie u stóp x:D Nie dla ideału piękna, lecz żeby ubarwić chodnik w szarej Warszawie (wiem, altruistka jestem x;) )

    5. Modne ciuchy? co to jest? x;)

    Taa.. wychodzi na to, że jestem przeciwieństwiem ideału kobiet… przepraszam, że żyję, hi hi

  3. 1. Depilacja – jak najbardziej! Dla mnie to wygląda estetycznie. Pokochałam wosk od pierwszego nałożenia.

    2. Makijaż – nie bardzo.. czasami do pracy, a wtedy ochy i achy, że jak ja to nie wyglądam, bo nikt mnie nigdy takiej nie widuje, a poza takimi „okazjami” to musze przyznać, że mi się po prostu nie chce! Za to jeżeli chodzi o mój zapas kosmetyków do makijażu to jest znacznie większy od wszelkich moich potrzeb, ale to wynika z mojej obsesji zakupowej. To, że moja „naturalność” się wybija w tłumie mnie nie obchodzi. Jestem młoda, według mnie nie musze niczego podkreślać, tuszować czy co tam.

    3. Fryzjer – tylko kiedy darmowy :) Jestem pierwsza gdy widzę wywieszkę, że potrzebują modelki i ostatnia kiedy przychodzi do płacenia za to, że ktoś mi pogrzebie we włosach. Ostatnia włosy podcinał mi mój eksio. Mi się podoba. Farbuję się sama, a to tylko dlatego, że uważam, że to bardzo nie fair, że urodziłam się blond a nie ruda jak to przecież sobie wymarzyłam.

    4. O paznokcie dbam sama. Podcinam jak sa według mnie za długie i w sumie na tym sprawa się kończy. Z zamiłowania chemikuję, więc malowanie paznokci jest po prostu bez sensu, kiedy codziennie bawię się rozpuszczalnikami i innymi chemikaliami, które automatycznie usuwają lakier.

    5. Modne ciuchy.. hehe. Do jakiegoś czasu (dokładnie do kiedy nie nawidziłam zakupów) ubierała mnie mama, która zakupy lubi. Nie mam pojęcia skąd są te wszystkie ubrania i nigdy na metki nie patrzę. Teraz kiedy już lubię zakupy, kupuję ciuchy tylko na przecenach, bo nie widzi mi się płacenie pełnej sumy za coś co za dwa tygodnie mogę kupić 70% off.

    Chyba wyszłam na skąpiradło ;)
    Zaoszczędzone pieniądze na fryzjerach, lakierach do paznokci i ciuchach, butach i wszelkich innych dodatkach kupuję książki, które dla mnie osobiście są bezcennym zabytkiem.

  4. Ja doskonale zdaję sobie sprawę, że jest to dla mnie estetyczne, ponieważ tak mi wpojono reklamami, modelkami na zdjęciach w magazynach i wszelkimi innymi środkami przekazu.

    Nie jestem osoba, która chwyta się każdej nowej mody jaka się pojawi lub ubiera się w dane coś, bo tak się ubrała gwiazda jakaś tam i uznano to za nowy krzyk mody, nie! Nie jestem taka łatwa.

    Jednak depilacja nie jest nowością i powiem szczerze, że od dawna nie widziałam dziewczyny w krótkiej spódniczce czy spodenkach z nieogolonymi nogami. Przyjeło się to i aktualnie wydaje mi się to tak naturalne jak mycie zębów rano i wieczorem. A czy kiedyś myło się zęby?? Z tego co mi wiadomo to w XIX wieku elita kąpała się raz w miesiącu. Rozumiem, że rozwój cywilizacji i technologii dał nam kanalizację, teraz dał nam woski, kremy i depilatory :)

    Ciekawe co będzie następne…

  5. Ale co ma wspólnego ze sobą mycie zębów (dla zdrowia i nie-śmierdzącego oddechu) i golenie nóg (dla czystej estetyki – i to sztucznie utworzonej)?
    Zwyczaj depilacji nie jest taki stary. Wiem, że przywykłaś do niego (ja też) i wiem, że wiesz, że jest to wynik pewnej propagandy. Pytanie brzmi, czy zdajesz sobie sprawę, że „obowiązek” goleni nóg w istocie nie rożni się niczym od „obowiązku” posiadania BMI=18. Tyle że to pierwsze jest łatwiejsze i dlatego tak powszechne. Prawda jest taka, że obie te tendencje są nienaturalne. Skąd więc powszechne przekonanie o ich estetyce?

  6. Pamiętasz, jak w „nigdy w życiu” Grocholi córka informuje matkę, że teraz się trzeba golić? Albo – z własnego doświadczenia – czy Twoja mama, babcia – goliły nogi? Zauważ, jak to szybko ewoluuje. Najpierw pachy. Potem juz też nogi. Potem bikini. Potem całe owłosienie łonowe.
    Myślicie, że nasze córki będą już goliły całe ciało oprócz włosów i brwi? A może brwi tez już wyjdą z mody.. Coraz więcej widzę kobiet z wyskubanymi brwiami prawie do zera.

  7. Być może to porównanie do mycia zębów rzeczywiście nie było specjalnie trafne, ale po prostu jakoś trudno mi było wymyśleć lepsze.

    Grocholę cudowną oczywiście, że pamiętam i z filmu Stenkę odpowiadającą „To tam też trzeba?”. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że moja mama goli swoje nogi, ale moja mama możliwe, że jest ewenementem na skalę światową ;)

    Ja się zgadzam z Tobą, że te nowe „obowiązki” nie dość, że są skierowane do kobiet, które niby płeć piękna, a wciąż się upiekszać „muszą”, to jeszcze jak to z BMI=18 są po prostu głupie.

    Depilacja brwi rzeczywiście zaczęła niektórym paniom wymykać z pod kontroli lub może tak się do tego przyzwyczaiły, że po prostu skubią dla rozrywki, nie wiem, ja tam moje brwi w spokoju zostawiam.

    Jednak cokolwiek nowego na nas „nakładają” nie dość, że my się tego chwytamy to jeszcze same często jesteśmy tego pomysłodawczyniami.

    Zainteresowało mnie teraz kto i kiedy zaczął golić nogi, że inne dziewczęta poszły za jej przykładem. W sumie i teraz to i niektórzy „panowie” golą sobie nogi.

    Być może nasze córki są w miarę bezpieczne (ja w każdym razie nie wiem co nowego można wymyślić w celu „ulepszenia” kobiety), ja się bardziej boję o naszych synów, bo chyba oni będą kolejną grupą docelową dla nowych produktów kosmetycznych.

  8. 1. Golę. Potem mam fajne w dotyku łydki i lubię te łydki. Bikini tylko wtedy, kiedy trzeba po plaży polatać.

    2. Jak sobie przypomnę, to umaluję oko i poza mascarę nie wychodzę. Nie umiem się bawić w te cienie i inne takie. Szminkę zjadłabym w pięć minut bo okropnie dużo gadam;)

    3. Do fryzjera raz na trzy miesiące, żeby ściął lwią grzywę, która mi wyrasta. Farba, bo siwieję w wieku podeszłym lat 24. Pianki używam w ilościach naprawdę niewielkich, bo chodzi tylko o to, żeby mi się włosy nie puszyły. Przy dużej wilgoci wyglądam jak wkurzony baran. Nic ponadto, bo włosy mam przecudowne i wszyscy mi zazdroszczą:)

    4. Tu to już gorzej, bo potrzeba czasu, chęci i cierpliwości. W lecie pedicure. Bordowy, różowy plus japonki.
    5. Stawiam na wygodę i wychodzę z założenia, że bardziej kobieco wyglądam galopując po mieście w butach na płaskim, bo nie umiem na obcasach niż gdybym na siłę chodziła na obcasach nie mając do tego sił, umiejętnosci i kręgosłupa.

    Owszem, malują się dziś już w podstawówce. Córka sąsiadów zaczęła od szóstej klasy. Teraz ja wyglądam młodziej niż ona. To osławione BMI sobie właśnie policzyłam, wyszło mi prawie 23, czyli jest dobrze, a kto powie, że 60 kg przy wzroście 1,63 to jest dużo, ten rzeczywiście powinien leczyć się na głowę. Brzuch? Coś tam odstaje, rzeczywiście mogłoby troszkę mniej. Brzuszki załatwią sprawę.

    Lubię siebie. Jak każda chyba kobieta chciałabym coś zmienić, ale nie spędza mi to snu z powiek. Zwyczajnie lubię siebie i wiem, że kobieta, która lubi siebie, jest bardziej kobieca niż ta z wystudiowaną fryzurą, ubraniami i wymalowanym okiem.

  9. Seg,

    Dobre pytanie z tą depilacją, w końcu nikt męskim nogom nie zarzuca braku estetyki… Wiec powiem tak, golenie pach uważam za estetyczne (nie zdzierżyłabym sklejonych od potu włosów), golenie okolic bikinii uważam za czysto praktyczne (minetki, te sprawy), zaś golenie nóg uważam za wymóg społeczny, wiec o ile nie pokazuje nóg, nie golę ich… Mój mężczyzna bredzi tylko coś wtedy o ogórku gruntowym.

    Z tymi paznokciami to tez lekka przesada… Ładne, zadbane paznokcie (czyste! nie poobgryzane!) i odpowiednio wycięte skórki to dla mnie estetyka. Malować nie trzeba.

    Zaś nowa moda na brak brwi to kolejne nabijanie kasy dla branży kosmetycznej. Uwielbiam ten cały sztab panienek na forach, które krytykują modelki z pełnymi brwiami o naturalnej linii, he he.

    Odwrotu już chyba nie ma, mózgi mamy za bardzo wyprane, a i branża kosmetyczna nie dopuści, żeby ludzie zaczęli myśleć inaczej.

  10. Taki jest przyjęty kanon piekna i nie ucieknie się od depilacji. Włoski na ciele mają przecież swoją funkcję, regulują gospodarkę wodną skóry, dlatego wydepilowane nogi potrzebują balsamu do ciała, nakręca się cały biznes kosmetyczny. Depilatory, pianki, żele przed po depilacji, woski, lasery. Tego się już nie odwrócić. Koncenty będą wpajać kolejne konieczne zabiegi, które staną się normą i będzie można wsprowadzić kolejną setkę porduktów, które każda kobieta będzie mieć na swojej półce.

  11. cześć,
    muszę powiedzieć, że swego czasu zrezygnowałem ze znajomości z bardzo sympatyczną dziewczyną właśnie z tego powodu… Była czysta i nawet pachniała, ale… nie stosowała się do rad które zawarłaś w tym tekście;) Była naprawdę fajna, ale jednak to była duża przeszkoda. Dlatego uważam ten tekst za bardzo cenny:)

  12. @ jajko_prezesa

    Chyba nie przeczytałeś ze zrozumieniem. I co jest dla Ciebie tą taką dużą przeszkodą?? Brak makijażu? Brak modnej fryzury i ciuchów z pierwszych stron gazet?

    Cieszę się, że z niej zrezygnowałeś, przynajmniej dziewczyna ma szanse poznać kogoś z ludzkimi poglądami a nie tyrana co będzie ją co rano wyrzucał z łóżka, bo tu włoski odrosły, a ona ich nie usunęła na czas żebyś ich nie zobaczył.

  13. sido87

    To chyba był najgłupszy i najbardziej skrajny komentarz jaki mogłaś wymyśleć… gratulujemy małego rozumku ;)

    To nie jest tak, że facetom sie coś wpaja, że szczupłe dziewczyny są łądniejsze. Oni po prostu widzą szczupłą i widzą trochę grubszą i pała im twardnieje bardziej na widok tej szczupłej. Zresztą sama idea wpajania czegokolwiek małym chłopcom na temat jakie dziewczynki są seksowniejsze jest poroniona.

    Zresztą zauważyłem śmieszną tendencję w komentarzach, że coraz niżej schodzicie ze współczynnikiem BMI. Seg wspomniała tylko o kominkowym 20 a dalej ktoś wpisał 19 a jeszcze później ktoś BMI=18. Zupełnie tego nie rozumiem.

    W tym podlinkowanym artykule śmieszne jest to, że kobiety chcą wyjaśnić parę swoich niedociągnięć tym, że jest to coś jest _NATURALNE_. Nikt niestety nie wspomniał, że to co naturalne, będzie atrakcyjne, bo to w sumie chodzi o to, że kobieta chcą sie podobać musi być atrakcyjną a nie naturalną…

  14. Seg, co do depilacji, depilacja była stosowana już w starożytnym Egipcie. Tam gdzie wiarą jest Islam, tam depilacja jest podstawą u kobiet. Wystarczy obejrzeć film „Karmel”. No ale faktycznie w Europie depilację stosuje się od niedawna.

    Poza tym chciałam tylko rzec, że malowanie paznokci jest w niektórych przypadkach niemożliwe. Ponieważ pracuję z chemią, to nawet bezbarwnego lakieru mieć nie mogę.

  15. o jaaaa trafiony post po długim łikendzie. Jak ja nie znoszę tych patyczakowatych dziewczyn, bo raczej nie kobiet. Idealna kobieta jest…nieważne jest BMI, nieważny jest makijaż, nieważne są tipsy. Spotykałem się z różnymi kobietami i najbardziej seksowne i pociągające były te, które dużo się ruszają i ruszały, jednym słowem sport. Kobiece okrągłości na sylwetce ukształtowanej ćwiczeniami, to jest ideał. Jak do tej pory dwie spośród kobiet, z którymi spałem zafascynowały mnie swoimi ciałami. Obie łączyło to, że uprawiały gimnastykę. Na pewno nie pasowały do modelek z Cosmo, ale ich kobiece kształty z siłą magnesu neodymowego przyciągały moje ręce. Masaże, pieszczenie…nie mogłem przestać. To samo dotyczy mężczyzn, bo nie ma nic śmieszniejszego niż wypukły bęben i chyba się zgodzimy w tej kwestii. Poza tym depilacja, oprócz tego że jest estetyczna jest też niezbędna. Nie mogę sobie wyobrazić włosów pod pachami po biegu na 10k (wstrętne błe) jeśli chodzi o inne owłosienie, też nie lubię. A bikini, może i bozia dała tam włosy, ale po co. Znacznie wygodniej jest bez (minetki i inne takie)

  16. sido,
    jajku_prezesa chodziło chyba o odwrotne zachowania… Rzucił, bo się malowała, tipsowała itp.

    guhard,
    nikt tu nie pisał, że grube dziewczyny mają być atrakcyjniejsze od szczupłych. :) Po prostu inaczej definiujemy szczupłość. Idealne BMI to zdaje się 21 z kawałkiem. A to oznacza, że taka jest definicja szczupłej, atrakcyjnej kobiety. O kominkowym BMI 20 pisałam dlatego, że to jego prywatna granica. I BMI 20 jest jeszcze zupelnie normalnym, zrowym BMI. 18 to juz niedowaga.
    Co do naturalności – tak już jesteśmy stworzeni, że to, co naturalne jest dla nas atrakcyjne. Oczywiście nie wystarczy sama „naturalność”. Ona potrzebuje wsparcia ZDROWIA. :)

  17. Kurcze, coś się komentarze sypią, jak się postawi zamknięty ostry nawias :-/

    Ostał się tylko kawałek, a szło to jakoś tak:

    „Dwie uwagi, jedna z punktu widzenia mężczyzny, druga z punktu widzenia byłego socjologa.

    Po pierwsze, niech się nikomu nie wydaje, że do bycia piękną wystarczy wpisać się w obowiązujący kanon piękna. Na wrażenie piękna składa się nie tylko wygląd, ale również sposób w jaki mężczyzna patrzy na kobietę, a to zależy od wielu od wielu innych rzeczy. Sporo jest urodziwych kobiet, które swoim zachowaniem odbierają mężczyznom chęć patrzenia w ich stronę :-)

    Po drugie piękno jest pojęciem konstruowanym społecznie i w tym sensie jest relatywne do kultury i czasów, w których funkcjonuje. Z tego punktu widzenia nie ma naturalnych i nienaturalnych wskaźników piękna, bo w gruncie rzeczy wszystkie są nienaturalne i funkcjonują w oparciu o społeczną umowę. Przykro mi, ale piękno to tylko konwencja.”

  18. też myślałam o tym, że depilowanie nóg to chyba nie jest normalne. ale ktoś kiedyś powiedział, że brad pitt wygrał na loterii genetycznej i to jest sedno: w każdym momencie tego świata rządzić będą inne kanony. kto dziś zachwyciłby się rudolfem valentino?
    wyścigowi nie ulegnie tylko ten, kto umie opracować swój własny, wewnętrzny, prywatny i intymny, niezależny czar :) i te jednostki pozdrawiam serdecznie :)))

  19. 20, a moje 17 to dla niego za mało. :) Wnioskuję, że w takim razie idealne BMI to… Nie wiem, 18-20?

    Segritto, nie opisałaś tu IDEAŁU piękna, prędzej to, co każda kobieta robić ze sobą powinna. Spójrzmy prawdzie w oczy- panienki, które nie chodzą do fryzjera, nie golą pach i nie malują się, choćby nie wiem jak ładną buzię miały, to zwykle żaden facet na nie nie spojrzy. Niestety jest też tak, że zadbany pasztet również nie wzbudzi większej sensacji. Kobieta zadbana oczywiście wygląda lepiej niż niezadbana, ale tak już jest, że jedna zadbana jest o wiele atrakcyjniejsza od drugiej zadbanej :)

  20. Pokusiłam się o zacytowanie fragmentu Dziennika Bridget Jones. Bardzo proszę o niewyskakiwanie z komentarzami typu Phi! Co za źródło do cytowania!!. Bardziej proszę o docenienie faktu, że mimo iż syn wydziela mi kompa (och ten Gothik!!), to ja jednak zamiast robić przyjemniejsze rzeczy w tym miejscu, przepisuję pół strony książki, która wcale taka głupia nie jest, jak by się mogło z pozoru wydawać. No! ;-)

    6 wieczorem. Kompletnie wyczerpana całodziennymi przygotowaniami do randki. Bycie kobietą jest gorsze od bycia rolnikiem mamy tyle roboty z plewieniem i pryskaniem upraw: trzeba depilować nogi woskiem, golić pachy, skubać brwi, ścierać pumeksem stopy, złuszczać i nawilżać naskórek, oczyszczać pory, farbować odrosty, malować rzęsy, piłować paznokcie, masować cellulitis, gimnastykować mięśnie brzucha. W dodatku wszystkie te zabiegi są tak precyzyjne, że wystarczy kilka dni przerwy, aby się całkiem zapuścić. Zastanawiam się czasem, jak bym wyglądała, gdybym zdała się na naturę z bujnym włosem na łydkach, brwiami a la Breżniew, cmentarzyskiem martwych komórek na twarzy, eksplodującymi pryszczami, zakrzywionymi paznokciami czarownicy, sflaczałym ciałem dyndającym przy każdym ruchu, ślepa jak kret bez szkieł kontaktowych. Brr! Czy można się dziwić, że dziewczynom brak pewności siebie?

    Cha!! Czyli robimy to dla dodania sobie pewności. Tak więc im bardziej zakompleksiona dziewczyna, tym bardziej o siebie dba. Jak Wam się podoba taka teoria? Bo moim zdaniem, coś w tym jest. Tylko naprawdę świadoma swej wartości kobieta nie będzie się sztywno trzymała tych wszystkich wymogów, łącznie z modą.

    Zwrócę jeszcze uwagę na gimnastykę. W zasadzie, jak zauważyła Bridget, gimnastykowanie się też jest składnikiem zabiegów upiększających (no dobra, też zdrowotnych, jednakże gdy kobiecie przyświeca tylko jeden cel, czyli piękna sylwetka, to to często ze zdrowiem niewiele ma wspólnego). Do natury zaliczyłabym w zasadzie tylko steretching i to taki bardziej spontaniczny.

    A! Jak facetowi staje pala na widok chudszej dziewczyny (w przeciwieństwie do TROCHĘ grubszej, czyli nie chorobliwie otyłej), to albo wcale nie o tłuszcz tu chodzi, albo z facetem coś jest nie tak. Bo facet jest już tak skonstruowany, że powinien lecieć właśnie na te bardziej zaokrąglone laski, z szerszymi biodrami (one wcale nie muszą być szerokie, chodzi raczej o różnicę między obwodami talii i bioder równą 30 cm) i sporawym biustem oraz, niestety ;-), płaskim brzuchem. Biodra mówią, ze urodzi dziecko, piersi, ze wykarmi je, płaski brzuch, że nie jest jeszcze zapylona.

    Tak więc jedyne, nad czym powinnyśmy tak naprawdę popracować dla naszego dobra, to mięśnie brzucha. Reszta no cóż, reszta to już moda.
    No i jeszcze zdanko o goleniu się.
    Pozbywając się owłosienia dajemy mniej szans naszym feromonom. Pomyślałyście o tym?

  21. rurzana, i tak wszystko rozumiemy :)

    Ty to jednak mądra kobieta jesteś. Faktycznie, im więcej kompleksów, tym częściej kobieta przykłada większą uwagę do szczegółów. Najbardziej pewne siebie (i posiadające największe mózgi) kobiety potrafią być kobiece i piękne bez tipsów, wyszukanych fryzur i modnych ciuchów. Są oczywiście wyjątki, ale jako generalna zasada, to się potwierdza. Co nie zmienia faktu, że golenie nóg i pach jest standardem.
    A propos Gothica – zauważ, jak będziesz już mogła zagrać, do czego sprowadza się rola kobiet w tej grze. W pierwszej części zwłaszcza, gdzie, ze względu na specyficzną fabułę, jest ich niewiele. Pal licho, że właściwie nic nie mówią (jest to nawet logiczne). Ale jak wyglądają! ;)

  22. hehehe

    Nie bój się. Nie rozbierają się i nie robią lodów. W drugiej części robi się trochę goręcej, ale tylko z niejaką Nadją, która jest prostytutką. Wpływy wschodu, jak widać, sięgają też gier fantazy. ;)

  23. Wlosy na nogach pogrubiaja;-) W kazdym razie ujda do zdrowotek i welnianych podkolanowek ekologicznych. Ale do szpilek?

    Wydepilowane nogi sa gladkie w dotyku, delikatne i estetyczne.

    Z reszta to bardzo stara tradycja, jesli wziac pod uwage chocby starozytny Egipt, czy kraje Orientu.

    Moja mama i babcia depilowaly(depiluja) nogi i pachy i bikini.

    Tak samo moje ciotki ze obu stron, wiec dla mnie dziwem bylo zawsze od dziecka zobaczyc nieogolone nogi u doroslej kobiety.
    Co do tipsow(sczegolnie tych dlugich i grubych), to zawsze sie zastnawiam jak te kobity sobie tylki podcieraja, zeby sie nie poharatac;-)

  24. skończcie już z tym wymienianiem innych tradycji kulturowych (egipt, orient bla bla bla), bo równie dobrze ja wam mogę powiedzieć, że wycinanie łechtaczki jest starym i od dawna praktykowanym zabiegiem.
    Przecież oczywiste jest, że mówiąc o wieku jakiegoś zwyczaju, odnoszę się do NASZEJ kultury i NASZEJ tradycji.

  25. skoro z tego powodu golily sobie na lyso glowy;-)

    I patrz, jak juz wtedy moda wywierala na nas (kobiety) bidule nacisk: niekonekwentnie, od wielkiego dzwonu i na wyjscia grzaly je pod perukami.

  26. golenie głów kobiet to tez ponoć zwyczaj żydowski. Ciekawe, czym motywowany..
    Czuję, że rośnie nam materiał na notkę o samym goleniu :) Chętnie posłucham innych nawiązań i teorii – tym razem w celu stworzenia nowego wpisu. :)

  27. A propos szpilek i nieogolonych nóg. Jeszcze do niedawna elegancka kobieta ZAWSZE miała na nogach pończochy, więc te kłaczki (u blondynek w ogóle jaśniejsze, rzadsze i cieńsze) nie były wcale tak bardzo widoczne. W zasadzie pończochy to i dziś można założyć nawet przy 30 st. C, bo założenie rajstop to już grozi odparzeniem tyłka.

    A golenie okolic bikini? Zastanawiałam się nad tym oglądając „Stworzenie świata” G. Courbeta.

    No przecież to niemożliwe, żeby brunetka, a nawet i blondynka (sądząc po intensywnym odcieniu czerni włosów łonowych, to brunetka), miała takie gładziutkie pachwiny! No i tu mam problem. Czy kobiety już wtedy, czyli w 2 poł. XIX w. się goliły, czy takie rozmieszczenie owłosienia wymarzył sobie Artysta (chłop, jak by nie było…)?. Trzecie rozwiązanie, że „dla przyzwoitości” tak skąpo, z przyczyn oczywistych nie wchodzi w ogóle w grę.

  28. Tak a propos bobra… Raz się ululaliśmy z koleżanką na piastonaliach, no i po pewnym czasie wylądowaliśmy w łóżku. Szmery, bajery, ściągam jej majtki, a tu Pęknięty JEŻ!!!

    Cała wizja rozkosznej minety, ekstazy, itp. poszła się pierdolić, bo jak tu wchodzić językiem, kiedy w nos cię czochra jakiś krzaczor, a z pomiędzy zębów wyciągasz co rusz to nowy włosek-świderek.

    Epizod się skończył następująco: zwaliłem konia i poszedłem spać…

  29. dvoraktlb,

    a na jakiej to podstawie twierdzisz, że kobiety są słabsze? Słabsze w czym? Masz jakieś naukowe raporty? Podziel się. :-) Ja na przykład wiem, że na podstawie analizy biochemicznej wykopalisk stwierdzono, że ponad 78% kalorii w pożywieniu prehistorycznych plemion pochodziło z roślin, czyli ze mężczyźni, jeśli nawet polowali, to z marnym skutkiem.

    Współczuć, to nam, kobietom, możesz tylko okresu. Ale już nie ciąży ani porodu (mimo że bolesny). Noszenie dziecka pod sercem i wydanie go na świat, to najwspanialsza rzecz pod słońcem. Bóg chyba nas lubi. :-)

  30. oj zostawcie dvoraka w spokoju. Niech jest szczesliwy z tymi jajkami swoimi. Ja juz wspomnialam, ze zazdroszcze facetom tylko niegonia nog i sikania na stojaco. we wszystkim innym maja trudniej. Musza sie bardziej starac w zyciu, o prace, o egzaminy, o zalatwienie roznych spraw, musza dzwigac, placic za babki, oswiadczac sie, zmieniac kola w samochodach, sa brzydsi, mniej odporni na bol, zyja krocej, mocza sie w nocy, przechodza mutacje, robia im sie namioty na basenie, musza byc twardzi w lozku, nie umieja wyladowywac emocji werbalnie, nie potrafia rozpoznac fotoszopa, nie moga chodzic w sukienkach, moga dostac w jajka, czesciej obrywaja od dresow, nikt ich samotnie na stopa nie podwiezie itp itd. Mozna tak dlugo wymieniac. Tak wiec juz scierpie te depilacje i sikanie na kucki. :) Bo szpilki czy okres w ogole mi nie przeszkadzaja. :)

  31. dvoraktlb-nawet obitymi?

    Segritta, na stojaco sikac sie da, nawet sa specjalne pisuary dla kobiet, Moze malo praktyczne, ale na upartego.

    A co do nog-mozna dac wyepilowac laserem i miec swiety spokoj.

    Tak, ze nie ma punktu, w ktorym bym zazdroscila facetom.

    A co do sikania na stojaco-to malo jest takich sytuacji, ze jest to wygodniejsze. Kobiety maja przynajmniej chwile spokoju, moga sie zamknac w kabinie i sobie podumac, czy odpaczac od upierdliwego szefa(szefowej, zeby nie bylo). A faceci podobno maja stresa, jak drugi facet sika za blisko nich (na sero byly badania na ten temat) i wchodzi im w „osobista przestrzen zyciowa”, dowod: mocz moga puscic cale 10-20 sekund pozniej, niz jak sikaja w samotnosci.

    No wiec ja nie wiem, czy tu jest czego zazdrosc.

  32. Trochę trzeba tę pokręconą wizję naprostować:

    Muszą sie bardziej starać w życiu o prace, o egzaminy, o załatwienie różnych spraw – fakt, ale można z tym żyć,

    muszą dźwigać – żaden problem, biceps rośnie i ogólna kondycja też,

    płacić za babki – żaden problem, na dokładkę dzięki temu nie muszą tak jak kobiety zastanawiać się, czy przypadkiem nie jedzą kolacji z facetem-palantem, który na koniec zaproponuje zrzucenie się na rachunek :-)

    oświadczać się – nie wiem komu dziękować, że nie jest odwrotnie! świat byłby dużo mniej szczęśliwy, gdyby to kobiety się oświadczały,

    zmieniać koła w samochodach – nie dość że łatwizna, to jeszcze dobry sposób udowodnienia swojej męskości,

    są brzydsi – i całe szczęście, że kobiety są od nas piękniejsze! Kurcze, świat w którym kobiety byłyby brzydsze od nas byłby koszmarny… Może tak wygląda piekło?

    mniej odporni na ból – nie wiem skąd ten pomysł, ale nawet jeśli to trudno…

    żyją krócej – ale szczęśliwiej! kto to wymyślił, żeby jakość życia mierzyć jego długością?

    moczą sie w nocy – eee, to chyba dzieci, nie?

    przechodza mutacje – no ciekawe jak by zaśpiewał Cornell bez mutacji…

    robią im sie namioty na basenie – fakt…

    muszą byc twardzi w łóżku – niesłychane! i co? może jeszcze muszą coś sami wymyślać?! łatwizna!

    nie umieja wyladowywac emocji werbalnie – a co to są te emocje? to co się przeżywa na meczu siatkówki? Jeśli tak, to potrafią je werbalizować, oj, jeszcze jak…

    nie potrafia rozpoznac fotoszopa – od łorda odróżnią,

    nie moga chodzic w sukienkach – i nie muszą ciągle się zastanawiać czy widać im majtki,

    mogą dostać w jajka – fakt, ale to tylko możliwość,

    czesciej obrywaja od dresów – nie wszyscy, niektórzy dresów leją,

    nikt ich samotnie na stopa nie podwiezie – i to jest kurcze opinia trafiona w sedno, przyczepić się nie da…

    A prawdziwy super-argument w sporze kto ma lepiej brzmi tak – mężczyźni nieco później zaczynają się martwić swoim wiekiem. Sorry…

  33. tja gregthebest, ale dlaczego? Dlaczego „mężczyźni nieco później zaczynają się martwić swoim wiekiem”…bo maja pewna skaze wzroku i nie widza tych wlasnych obwislych brzuchow, tych lysin plackowatych lub wianuszkowatych, popsutych zebow…i dobrze, ze nie widza, bo dotarloby do nich, jacy sa zalosni wciagac brzuch i wypinajac cherlawa piers przed 20 lat mlodszymi dzierlatkami, ktore sie z nich nabijaja:-)

  34. Nie, gregthebest. Prawdziwy argument zostawiłam sobie na koniec… Uwaga:

    Jeśli kobieta chce seksu, wystarczy, że powie „tak” a w mniej domyślnych przypadkach „Ty, chodź tu”. :)

  35. tessa37:
    -Co do sikania na stojaco, wbrew pozorom mezczyzna tez moze pojsc sobie usiasc i wysikac sie na siedzaco w takiej samej siedzacej toalecie jak kobieta. Ale nie musi… nie musi wchodzic 3km do lasu aby sie wysikac, nie musi obkladac deski toaletowej papierem (albo kucac 10cm nad deska), nie musi.. ale jak chce to moze… i moze sie wysikac te 10sek wczesniej siedzac spokojnie na kibelku :)

    -Co do wieku i orientowania sie co do swojego wieku… coz.. faceci sie nie orientuja co do swojego wieku bo… bo w wieku 28,30,35 lat.. nikt im nie mowi ze sa starzy… W koncu kobiety mniej zwazaja na urode… wiec facet w wieku 35 lat wciaz moze byc atrakcyjny… a kobieta dla faceta.. roznie… i rzadziej :)

    segritta: tak… i jest tez druga strona medalu… jako ze (statystycznie) to faceci sa bardizej napaleni i mniej im potrzeba do to aby uprawiac z jakas kobieta sex, to kobieta musi obawiac sie o to ze bedzie zgwalcona… a facet nie musi sie obawiac… a nawet moze miec nadzieje ze zostanie zgwalcony :P

  36. a i jeszcze jedno:

    — cytat —

    nikt ich samotnie na stopa nie podwiezie – i to jest kurcze opinia trafiona w sedno, przyczepić się nie da…
    — cytat —

    ja nie wiem jak to jest ze strony autostpowiczow.. ale ja zawsze podwoze samotnych mezczyzn ktorzy wygladaja schludnie, kobiety tez i tez tylko jak wygladaja schludnie… i nie maja fajki w ustach :)

  37. mnie tez nikt nie mowil w wieku 28, 30, 35 lat, ze jestem stara:-)

    Kobieta w wieku 35 tez moze byc bardzo atrakcyjna (coby nie mowil np. taki Kominek, ale on twierdzi, ze BMI powinen wynosic u kobiety minus ilestam, wiec ktoby sie nim pruzejmowal.

    Kiedys faktycznie tak bylo, ze kobiety sie starzaly szybciej, niz faceci, ale czasy sie zmienily.

    Kobiety o siebie dbaja, faceci wciaz zyja iluzja, ze zab czasu ich nie nadgryza.

    Kiedy popatrze sobie (w Polsce) na moje szczuple, zadbane, atrakcyjne kolezanki, to ciezko sie zastanawiam, dlaczego trzymaja jeszcze w domachy tych ciezko dyszacych, wyslinialych kanapowcow z nadwaga.

    Przeciez moga zrobic tak jak ja i wymienic ich sobie na sprawniejszych fizycznie i atrakcyjniejszych mlodszych facetow;-) Taki i w domu posprzata i dzieckiem sie zajmie i poblemow z petencja nie ma, a problemy z prostata zaczna mu sie wtedy, gdy nam z inkontynencja, a nie 10 lat wczesniej.

    A co do kibli-nie czesto bywalam w meskich przybytkach, ale z tego co wiem, to jest dam 1-2 kabiny do grubszego interesu i rzad pisauarow.

    W tym samym lokalu(biurze, instytucji, lotnisku) w damskiej toalecie jest tych kabin odpowiednio 5-6. A i tak sa czesto kolejki. Tak wiec ciemno to wdze, a raczej mokro, gdyby tak faceci zechcieli na te wolna kabine czekac.

  38. a propos toalet. Nie zastanawiało Was, czemu skoro to męskie toalety są zawsze bardziej okupowane – to do nich zwykle przydziela się niepełnosprawnych? Nigdy jeszcze nie widziałam podziału, w którym symbol wózka byłby na drzwiach męskiego kibla…
    Może to dlatego, że kobiety są czystsze i nie ma ryzyka, że opony się do podłogi przylepią..?

  39. tessa: hmmm nie wiem czy my wciaz rozmawiamy na temat STATYSTYCZNEJ kobiety i STATYSTYCZNEGO mezczyzny :) (jesli wciaz jestes tego samego zdania, to uzmyslow sobie ze w naszym kraju jest 30% rolnikow, wiec jesli 20% to sa rolnicy nie tylko z papierka, to ich zony tez sa rolnikami i na pewno w wieku 35lat nie wygladaja seksownie :) a to juz 20% kobiet.. mysle ze do 50% bardzo prosto dojsc… a to wiekszosc decyduje o normie.
    A co do kibelkow… to bywam w toaletach meskich na pewno duzo czesciej… i qrde… nigdy nie widzialem kolejki do kabin (no chyba ze sie przypaletala jakas kobieta ktorej nie chcialo sie czekac w kolejce do damskiej)

    segritta: oj troche ci sie pomerdalo, ale rzeczywiscie ciekawe czemu, moze dlatego ze i tak sie buduje wiecej kabin w damskich toaletach, wiec jesli zrobia 20% dla niepelnosprawnych to zostanie jakies 4 dla innych. Pewnie kobiety tez mniej demoluja toalety :)

  40. mialas na mysli damskie,-zgadza sie! Czysta dyskryminacja, pytanie tylko kogo…niepelnosprawnych, czy kobiet;-)

    Pomijajac juz fakt, ze w damskich z reguly sa juz i tak kaciki do przewijania niemowlakow.

    To juz jest szczyt-po pierwsze, dlaczego NAS nikt sie nie pyta, czy widok musztardy obcego niemowlaka nie wywoluje u nas odruchow wymiotnych, po pierwsze wychodzi sie z zalozenia, ze to matka ma obowiazac wycierac zasrane tylki.

    Tu (w Niemczech) na szczescie jest coraz wiecej takich przybytkow(przewijarni) oddzielnie, na neutralnym plciowo terenie.

  41. taaa dvoraktlb…nic preciwko rolnikom, ale jesli mowimy o TEJ grupie zawodowej, to czy nadal jestes pewny, ze chodzi ci o tych wolnostarzejacych sie, zadbanych panow;-)

    Ja nie mam na mysli tych nowoczesnychw domu i zagrodzie, po studiach rolicznych, ja mam na mysli tych bezzebnych w wieku lat 30, w kufajkach, pachnacych Eu de smrod wlasny….Chyba, ze mam falszywe wyobrazenie, ale jesli tak to konsekwentnie, w stosunku do obu plci.

  42. Segritta,

    cóż można dodać, nie bez poczucia klęski przyznaję Ci rację, uznaję Twój argument za rozstrzygający… ale pozwól, że sięgnę po jeszcze jeden argument w obronie mojej opinii. Skoro kobiety mają lepiej ze względu na łatwość w namawianiu do seksu, to może się zdarzyć, że niejedna z was NIGDY nie pozna smaku satysfakcji, z jaką się wiąże zaciągnięcie do łózka kogoś, kogo się bajerowało trzy miesiące.
    Zdobyć kobietę jest czasem trudniej niż medal olimpijski, a to jak wiadomo wydarzenie bardzo satysfakcjonujące. Zdobyć mężczyznę (zwłaszcza dla kobiety atrakcyjnej) to jak wygrać zawody w lidze okręgowej :-)

  43. Ależ mężczyźni nie zdobywają kobiet! To kobieta wybiera, z którym facetem pójdzie do łóżka, bo ma na to szczerą ochotę, z którym nie pójdzie do łóżka (a przynajmniej nie tak szybko), choć chciałaby, ale to jej się z różnych względów nie opłaca, z którym nie pójdzie do łóżka za nic w świecie, a z którym pójdzie, choć nie musiałaby, bo to się jej właśnie opłaca (bo na przykład nie ma „pod ręką” nikogo innego, albo po prostu czuje się samotna… ).

    Powodów uprawiania i nieuprawiania seksu może być wiele. Niemniej to zawsze kobieta decyduje, czy do czegoś dojdzie. Nie powiem, facet musi się jakoś tam wykazać, ale… często wszystko jest już z góry przesądzone. A że Wy macie złudne przekonanie, iż to Wy zdobyliście, to już nie nasza, kobiet, wina. ;-)

  44. No jednak nie do końca. Powiedział w ostatnim zdaniu, że my też zdobywamy.;-)
    A co do satysfakcji… Medale nam nie potrzebne, bo satysfakcję daje nam nie fakt „zaciągnięcia” faceta do łózka, ale przeżycia związane z samym aktem. I pewnie stąd się bierze Wasze szybkie zaspokojenie i szukanie nowych „twarzy” /nie mówmy o oksydocynie i wazopresynie, bo kto by o tym myślał w takiej chwili ;-)/ i nasza chęć przeżywania na nowo rozkoszy z tym samym facetem, bo skoro było z nim nam dobrze, to po cholerę go zmieniać?

  45. rurzana,

    może masz rację, może to właśnie nam się WYDAJE, że was zdobywamy. Może jest właśnie tak, jak piszesz. Ale w gruncie rzeczy, czy istnieje jakikolwiek dowód, że nie jest dokładnie odwrotnie? Że to wam, a nie nam to wszystko się wydaje? W świecie złudzeń trudno o cokolwiek pewnego. Jedyne, czego możemy być pewni to nasze wrażenia, ale one z rzeczywistością mogą nie mieć nic wspólnego. Tylko kogo obchodzi jakaś tam rzeczywistość i to jak JEST naprawdę, skoro i tak nie da się tego stwierdzić? Skupmy się lepiej na swoich wrażeniach – wam się wydaje jedno, a nam co innego. Nikt na tym nie traci, a to kto ma rację w zasadzie nie ma większego znaczenia :-)

  46. Ech, rurzana, urzeka mnie Twoja bezkrytyczna wiara w potęgę nauki. To już niestety nie na temat, ale nie obędzie się bez niewielkiej dygresji epistemologicznej. Otóż być może zostało udowodnione, ale ja ten dowód odrzucam podważając metodę, która go uprawomocnia. Tego typu dowody naukowe opierają się na wielu założeniach. One umożliwiają dowód, ale same dowiedzione nie są. Nie ma obowiązku zgadzania się z nimi i ja niniejszym to właśnie robię. Odrzucam paradygmat, w którego ramach ów dowód sformułowano i tym samym traci on dla mnie jakąkolwiek wartość. Ja pozytywizm w takim wydaniu odrzucam, Ty go akceptujesz. Tym samym pozostaje nam podpisać protokół rozbieżności :-) polecam więcej dystansu wobec dowodów naukowych, nauka także ma swoje ograniczenia…

    Nie widzę powodu, dla którego każde z nas nie mogłoby pozostać przy swojej opinii :-)

Dodaj komentarz