Kompleks Genowefy

Żenada! Wkurzająca makabra! Skandaliczny seksizm przyprawiający o palpitacje z oburzenia. Szajsowate zagranie. Siara przekraczająca granice dobrego smaku. takich rzeczy nie można robić w cywilizowanym kraju, kurczę! – tak oto na blogu „Blog o nieodpłatnej domowej pracy kobiet” ocenia się kampanię Goldenline z wykreowanym wizerunkiem Genowefy Zamieć.

kopia profilu Genowefy na fejsbuku.

Autorka bloga uważa reklamę za seksistowską, dyskryminującą kobiety po pięćdziesiątce i osoby zajmujące się sprzątaniem. Dla mnie żenująca jest reakcja autorki bloga na reklamę. Żenujące jest to, że nie dostrzega ona, DLACZEGO pani Genowefa nie nadaje się na managera marketingu. Nie dlatego, że sprząta i ma 50 lat. Tylko dlatego, że nie ma pojęcia o pracy, którą chce wykonywać. Nie ma doświadczenia ani wykształcenia w tym kierunku. Pracę w marketingu chce wykorzystać do poznania przystojnego Hiszpana, kreowanie wizerunku to dla niej założenie nowego fartuszka. Genowefa jest po prostu karykaturalnym przykładem pracownika, który nie nadaje się na stanowisko managera marketingu, bo jeśli ktoś przez 50 lat inwestował w tylko w sprzątanie, robienie na drutach i czytanie romansów, to nie chciałabym, aby zajmował się w mojej firmie reklamą.

Czepianie się tej kampanii jest kolejnym dowodem na ogromny kompleks feministek, które w każdym przykładzie kobiety nie robiącej kariery zawodowej na kierowniczym stanowisku widzą dyskryminację. Jakoś nie słyszę głosu sprzeciwu wobec Henryka Czyścikiewicza i Mariana Hebbell’a (to pozostałe dwa przykłady ludzi nienadających się do pracy na pewnych stanowiskach w kampanii Goldenline). Nie widzę też, żeby ktoś buntował się przeciwko kasztanowemu kolorowi włosów Genowefy czy przeciwko samemu nazwaniu jej Genowefą. Bo gdyby kasztanowowłose Genowefy miały kompleks na punkcie swojego imienia i koloru włosów, pewnie też by były oburzone.

Przypomina mi się mój młody znajomy, któremu kiedyś powiedziałam, że za niego wyjdę, jak dorośnie. Obraził się na mnie, bo uznał, że mam na myśli jego niski wzrost. A ja nie zauważyłam nawet, że jest niski. Odnosiłam się jedynie do jego wieku.

UPDATE:

Nie minął dzień od napisania tego tekstu a już zostałam oskarżona o tępotę umysłową, segregację płciową, śliczną główkę (dziękuję :*), brak logiki, negowanie istnienia antysemityzmu, korpobełkot, naśmiewanie się ze sprzątaczek i …zostałam odesłana do kuchni. Fajny ten feminizm! Miłej zabawy w komentarzach :)

Komentarze do wpisu: 76 Napisz komentarz

  1. ufff, jak dobrze, że są jeszcze normalni blogerzy, dzięki którym można w spokoju ducha dzielić ludzi na gorszych i lepszych, nie według ich osobistych zasług, ale według grup, do których należą

    ciężko by było, gdyby nie było takiej możliwości, ufff

  2. Ale jesli chodzilo o kwalifikacje, nie mozna bylo na przyklad twarza kampanii uczynic gladkiego teczkowego i niewiarygodnej tepocie umyslowej i bez znajomosci jezykow? Nie bo smieszna jest starsza pani, ktora sprzata, co jest hahaha i hihihi, no i sprzatanie samo w sobie to przeciez taka grosteskowa praca, nie?

    Za model takiego gladkiego teczkowego moglby z powodzeniem sluzyc autor tego bloga, rowniez wykazyjacy sie niewiarygodna tepota umyslowa.

  3. lubię, kiedy piszesz o silnych kobietach i seksie. na tym się nie znasz, pisanie o tym ci dobrze wychodzi, niech więc tak pozostanie.

    an.naja ma rację, zgadzam się z nią i protestuję!!!!

  4. Hola, hola @sendai a nie nazywaj pani Genowefy, która jest w sile wieku starsza pania, to dyskryminacja!!!

    Korzastajac z okazji, ja, jako mezczyzna chcialbym również zaprotestowac przeciwko seksizmowi… w ruchu drogowym. Scislej, w znakach drogowych.
    Dlaczego na znaku ostrzegajacym przed robotami na drodze umieszczony jest wizerunek robotnika (mezczyzny) kopiacego jakas dziure? Nikt z nas nie chce być lopaciarzem. Uwazam, ze kobiety również potrafia kopac dziury i obok mezczyzny powinna kopac kobieta, z wyraznie zaznaczona spodnica. Jutro będę wtej sprawie interweniowal w wydz. komun.

    To, ze na znakach dot. ruchu rowerowego uwidoczniony jest rower meski, z rama, nie przeszkadza mi tak bardzo.

  5. Można wszystko (ludzi też) dzielić na lepszych i gorszych. Jestem lepsza od Zenka w robieniu zdjęć. I gorsza od Kamila w prowadzeniu samochodu. A Genowefa jest gorszą kandydatką na managera marketingu niż Kasia, która w marketingu długo siedzi.

    @sendai_a

    „Ale jesli chodzilo o kwalifikacje, nie mozna bylo na przyklad twarza kampanii uczynic gladkiego teczkowego i niewiarygodnej tepocie umyslowej i bez znajomosci jezykow?”

    Można było.
    „sprzatanie samo w sobie to przeciez taka grosteskowa praca, nie? ”

    nie

    Widzisz, sendai_a, o tym właśnie napisałam. Kampania nie wyśmiewa się z pani Genowefy, dlatego, że jest ona sprzątaczką. Wyśmiewa się zaś z tego, że osoba bez doświadczenia i umiejętności w marketingu, stara się o pracę jako manager marketingu. Ty tego nie widzisz, bo się zadęłoś w kompleksie feministycznym i nie umiesz obiektywnie spojrzeć na Genowefę z punktu widzenia pracodawcy. A im więcej ja będę podawać racjonalnych argumentów, tym bardziej będziesz się pluć i oskarżać mnie o tępotę umysłową. Standard. :)

  6. studia są bezpłatne. Interesowanie się tematyką też nie zaszkodzi. Są czasopisma, internet, książki. Ba, wystarczy bloga Eireny poczytać i już ma się z czym startować. Z pracą w marketingu jest trochę tak, że jak się nie umie samego siebie sprzedać, to pracodawcy trudno uwierzyć, że się sprzeda jego produkt.

  7. @ Justinehh – to właśnie tak działa ;) Jeśli nie jesteś w stanie zorganizować się tak, żeby zdobyć wymagane wykształcenie i jeśli nie potrafisz zareklamować się nawet na tyle, żeby podłapać fach ( jak to ładnie, rzemieślniczo, brzmi) choćby i podczas bezpłatnego stażu, to przecież oczywiste, że do pracy nadają się bardziej ci, którzy potrafią ;) Problem jest taki, że to pracodawca może sobie przebierać w kandydatach.

    To właściwie przerażające, że pod każdą taką notką pojawiają się buntownicze wpisy typu „autor bloga jest gupi i gówno wie o zyciu”. Albo może Seg po prostu budzi aż takie emocje, że intelektualna pustka zaczyna wrzeć i przelewać się wprost w komentarze? :)

  8. a Ty segritta zacięłaś się na:

    a. tym, że najwyraźniej znasz się na marketingu i prawdopodobnie nawet znasz problem przedstawiany (DLACZEGO TAK NIEUDOLNIE???) przez GoldenLine od podszewki

    b. tym, że jesteś bardzo silną kobietą i nie dopuszczasz istnienia dyskryminacji

    my, zakompleksione feministyczne ćwoki nazywamy to syndromem odcinania się od dyskryminowanej grupy, do której się przynależy (w skrócie „mnie się udało i kosztowało mnie to wiele, a że wciąż jestem na cenzurowanym, to też chętnie pokazowo dokopię tym innym, tym roszczeniowym i słabym”)

    c. tym, że z definicji musisz być wbrew (nawet to rozumiem, tyle, że moje wbrew leci w innym kierunku)

    ja też mam racjonalne argumenty:

    rozumiem przesłanie tej kampanii, wcale nie uważam, że to takie głupie jest, każdy powinien się starać o pracę na miarę swoich możliwości i umiejętności

    tyle, że wykonanie marne, żenujące, niedopuszczalne

    twórcy kampanii skupili się na ośmieszaniu postaci samych w sobie, nie na ośmieszaniu tego do czego one aspirują i w jaki sposób

    jadą po stylu życia, po sposobie wysławiania się tych osób, po czynnościach jakie wykonują
    jak możesz tego nie widzieć?

    widziałaś profile tych antybohaterów na facebooku?

    obejrzyj sobie Mariana Hebbela, tam to jest chyba najbardziej wyraźne

    (przepraszam, jeśli znów powielą mi się komentarze, nic wrednego, taki mam wredny komp)

  9. Jednym z glownych zadan kampanii reklamowych jest wyrazistosc i czytelnosc przekazu bez naruszenia godnosci, czy tez interesow osob trzecich.. W przypadku kampanii pani Genowefy odbywa sie to na zasadzie kontrastow. Prosta kobieta pozbawiona zupelnie umiejetnosci zdrowej oceny otaczajacej ja rzeczywistosci pretenduje na stanowisko managera. Nieprzypadkowo autorzy posluzyli sie tu wizerunkiem sprzataczki, dokladnie wiedzac z czym odbiorcy takie osoby asocjuja. Pomijajac trywialnosc i zupelne rozminiecie sie z celem (adresat tego nie pojmie) tej beznadziejnej kampanii, ktora rzeczywiscie stygmatyzuje ciezko pracujacych ludzi, nie widze najmniejszego powodu aby na barykady czuly sie powolane feministki. Jezeli juz, to raczej sprzataczki i sprzatacze. Tylko, ze kliknac w glowach musi u tych, ktorzy cos takiego robia, a nie u tych, ktorzy czuja sie spolecznie napietnowani. Czyli dluga droga.

  10. @an.naja i brandar,
    zgadzam się co do nieudolności kampanii. Prawdopodobnie odniesie ona sukces ale tylko dzieki rozsławieniu jej przez wyżej wypowiadające się środowiska feministyczne. Poza tym jej przekaz jest słabo czytelny. No i jest to ryzykowna kampania negatywna…

    @ an.naja

    nigdy nie doświadczyłam w życiu dyskryminacji ze względu na płeć. Nie było mi ciężej niż mężczyznom. Nie zarabiałam mniej niż oni wykonując te same prace. Nie miałam problemu ze zdobyciem pracy rzekomo „zarezerwowanej dla mężczyzn”. Co więcej, nigdy też nie spotkałam się z przypadkiem, w którym inna kobieta byłaby dyskryminowana ze względu na płeć. Bardzo często zaś widzę kobiety, które nie radzą sobie z pracą, nie mają kwalifikacji, talentu czy zwykłych ambicji – i zwalają swoje niepowodzenia na dyskryminację płciową.

    Co do reszty posta, zgadzam się z Tobą. No, poza tą „niedopuszczalnością kampanii”. Dla mnie jest po prostu słaba, tak jak słabe są reklamy Viziru czy piosenki Kombi.

  11. @segritta

    No juz nie wysilaj swojej slicznej malej glowki. Wiadomo, z logika ciezko, zamiast miotac sie i frustrowac, a na dodatek na koncu kazdej wypowiedzi dodawac emotke, nie lepiej od razu wrocic do kuchni?

  12. Ale, srsly, czy ktokolwiek kiedykolwiek spotkał się IRL z sytuacją, że pani sprzątająca stara się o pracę jako manager marketingu? Tak ni z tego ni z owego? To jest nonsens wyssany z brudnego palucha tępego buca, któremu nie chciało się pomyśleć, i rąbnął jak siekierą seksistowsko – klasistowskim stereotypem. I powinien się wstydzić za to.

  13. @segritta

    nigdy nie doświadczyłam w życiu dyskryminacji ze względu na płeć. Nie było mi ciężej niż mężczyznom. Nie zarabiałam mniej niż oni wykonując te same prace. Nie miałam problemu ze zdobyciem pracy rzekomo „zarezerwowanej dla mężczyzn”. Co więcej, nigdy też nie spotkałam się z przypadkiem, w którym inna kobieta byłaby dyskryminowana ze względu na płeć.

    Może jeszcze powiesz, że antysemityzm nie istnieje?

  14. „Widzisz, sendai_a, o tym właśnie napisałam. Kampania nie wyśmiewa się z pani Genowefy, dlatego, że jest ona sprzątaczką. Wyśmiewa się zaś z tego, że osoba bez doświadczenia i umiejętności w marketingu, stara się o pracę jako manager marketingu. Ty tego nie widzisz, bo się zadęłoś w kompleksie feministycznym i nie umiesz obiektywnie spojrzeć na Genowefę z punktu widzenia pracodawcy.”

    ależ właśnie kampania wyśmiewa się z Genowefy dlatego, że jest ona sprzątaczką. to, że nie ma kwalifikacji do objęcia Stanowiska, Na Jakie Rekrutuje Się Przez Goldenline, nie ma tu nic do rzeczy. owszem, zapewne nie ma, ale tak samo nie mam ja, nie masz Ty, nie ma prawnik i nie ma endokrynolog. nie, ta reklama nie śmieje się z ludzi o nierzeczywistych aspiracjach zawodowych, ona bardzo brutalnie wyśmiewa pracowników fizycznych.

    na troje przedstawionych mamy sprzątacza, sprzątaczkę i trzeciego pracownika fizycznego (stolarza?), i zdumiewającym zbiegiem okoliczności wszyscy są albo starzy, albo brzydcy, albo niemodnie wąsaci, jakie śmieszne, nieprawdaż? przecież każdy wykonujący zawód fizyczny jest brzydki, głupi i nieprzystosowany do życia w społeczeństwie, wszyscy to wiedzą! ah, no i dwoje z nich pochodzi z Tczewa i Sochaczewa, wyborny dowcip, wiadomo przecież, że w małych miejscowościach to tylko przygłupy zostały. ah, bo pęknę ze śmiechu, ah, żebra mnie bolą.

    oczywiście można powiedzieć, że ktoś, kto wykonuje Zawód, Na Jaki Nie Rekrutuje Się Przez Goldenline, może w każdej chwili przekwalifikować się, pójść na szkolenie, nabyć określone umiejętności i z uśmiechem na ustach szukać wymarzonej pracy. tylko tu właśnie odbije się od stereotypu, jakiego ta reklama jest świetnym przykładem. „wykonywała pracę fizyczną? to pewnie głupia jakaś, nie bierzmy takiej, jej życiorys jest na zawsze zbrukany porażką pracy fizycznej. żadna praca nie hańbi, ale niektóre są zawodami dla przegranych. zatrudnijmy tę młodszą, ładniejszą i niewąsatą, na pewno będzie mieć lepsze kompetencje, bo nigdy nie pracowała fizycznie.”

    gdyby twórczyni reklamy chciało się pomyśleć, zrobiłaby ją bez epatowania stereotypem i dokładania cegiełki do stygmatyzacji pracowników fizycznych. nie chciało się myśleć? trudno, chwalić nie będziemy.

  15. Może ja napiszę jeszcze inaczej. Nie wiem, jak wyglądają relacje z pracownikami porządkowymi, „konserwatorami powierzchni płaskich” w korpobiurze w którym pracuje autorka bloga. Nie wiem, bo niby skąd miałbym, nie znam osobiście i w ogóle. Wiem, jak wyglądają w biurze w którym ja pracuję.

    Otóż, wyglądają tak, że pani sprzątająca przychodzi w określonych porach, robi dobrą robotę (czyli myje to, co myśmy zabrudzili i zamiata to, co myśmy nanieśli na podłogę), uśmiecha się i stara nie przeszkadzać w pracy. O naszej, biurowej pracy ma zdanie takie, że w życiu by się nie podjęła, bo dla niej komputer to czarna magia, a papiery to zuo absolutne.

    I nie jest w tym wyjątkowa. To druga z kolei pani sprzątająca w biurowcu na stały etat. Przed nią była pani Ela, perfekcjonistka, która sprawiała że po biurowcu aż miło było chodzić. Obecna nie jest aż tak dokładna, ale może być. Panią Elę opłakaliśmy rok temu, zabił ją rak. Osierociła dzieciaka około 10 letniego, późno dość go miała. Wychowała się w domu dziecka. Była miłą, gadatliwą blondynką około czterdziestki, o ujmującym uśmiechu. Biedną, bo zarabiała niewiele.

    I teraz, przychodzi do mnie Goldenline.
    I mówi, że stereotypowa pani Genowefa czy pani Ela nie mogłaby liczyć na stanowisko wymagające kwalifikacji w firmie. Jasne, że nie mogłaby. Dowcip w tym, że nigdy by się nie starała. Panie Genowefy czy panie Ele dobrze znają swoje miejsce w społeczeństwie. To nie one pchają się na stanowiska kierownicze. One mają swoje mopy i zadanie – ma być porządek. I jest. Robienie z pani Eli czy z pani Genowefy stereotypu niewykształconej kobiety (podkreślone), która, O MÓJ BOŻE, miałaby chcieć zastąpić Pana Licencjata (czy Panią Licencjatkę, bądźmy sprawiedliwi) jest obrzydliwością z każdej, (podkreślone) KAŻDEJ perspektywy. Nie trzeba mieć, doprawdy, lewicowej wrażliwości, aby tak to widzieć. Wystarczy mieć elementarną ogólnoludzką wrażliwość, by zauważyć, że coś tutaj nie gra. Że epatuje się obrazem uproszczonym, że stawia się znak nierówności pomiędzy światkiem korporacji a świata resztą, że dodając punktów własnej warstwie społecznej – prawdziwej czy domniemanej – ujmuje się ich reszcie świata. Tej, którą zwykło się bagatelizować.
    Myślę, że Jacek Kuroń dopisałby się po stronie krytyków. Nie żyje, wiem, ale też nie bez powodu przywołuję tutaj tego pana. Tak, z intencją.

  16. Zaraz zaraz… Kuronia proszę w tę kampanię nie mieszać.
    Vauban, można było użyć innego zawodu, innej kobiety, innej płci i koloru włosów. Czegokolwiek jednak by nie użyli, kampania zasługuje na wzruszenie ramionami i ocenienie jej jako kiepskiej. I tyle. Na pewno nie jest zamachem na równouprawnienie kobiet. Nie jest też zamachem na dobre imię sprzątaczek. Między innymi dlatego, że – jak sam powiedziałeś – wiele z nich nie chce być żadnym marketingowcem, managerem czy kierownikiem projektu. A te które chcą, zostają nimi, na co parę mi znajomych ex-sprzątaczek jest świetnym przykładem. Powiedz mi, w jaki sposób ta kampania im szkodzi? Bo może nie mam „elementarnej ludziej wrażliwości”, ale nie widzę.

  17. „Nie jest też zamachem na dobre imię sprzątaczek. Między innymi dlatego, że – jak sam powiedziałeś – wiele z nich nie chce być żadnym marketingowcem, managerem czy kierownikiem projektu. A te które chcą, zostają nim”

    W firmie, w której pracuję, pracuje również dziewczyna, która siedemnaście lat temu zaczynała pracę jako sprzątaczka. Miała wówczas 23 lata :). Mniej więcej po siedmiu latach pracy przeszła do sekretariatu. Potem pomagała głównej księgowej. Poszła na studia – właśnie kończy pisać pracę magisterską – z rachunkowości. W tej chwili jest u nas Główną Księgową i prawą ręką szefa. I jest świetna w tym co robi! :)

  18. Hm, no oczywiście, że to ma uzasadnienie w tym akurat zawodzie, jak i każdym innym, który wiąże się z fizyczną pracą. Prawda jest taka, że z wieloma ludźmi pracującymi fizycznie jest tak, że pałają kompletną i zupełną niechęcią do ludzi pracujących umysłowo, uważając ich za leserów i ściemniaczy, którzy fuksem dostali „pracę za biurkiem”. To żadna nowość. Nie zapomnę, jak kiedyś podeszła do mnie sprzątaczka, gdy siedziałam w pracy późnym wieczorem, żeby skończyć coś na rano i powiedziała, że ja mam dobrze, bo sobie siedzę i coś piszę na komputerze. No to z nią porozmawiałam, i wyjaśniłam, że ona nie zwraca uwagi na to, że przyszła na 3 godz., a nie na 10 i że też jestem zmęczona, bo skupienie przez wiele godzin męczy. Po prostu. Uważam to za niesprawiedliwe, gdy ludzie pracujący w biurach, albo „nie fizycznie” słyszą „a czym ty jesteś zmęczona/zmęczona?”. Jest to jeden z tekstów, którego nie lubię, bo rozumiem zmęczenie fizyczne i znam je jak każdy normalny człowiek, ale fajnie by było, gdyby inni zrozumieli zmęczenie psychiczne. Ten sam problem ma wiele osób, które pracowały w poprzedniej epoce i ich dzień faktycznie mijał na piciu kawki i plotkach. Od nich też można usłyszeć „a czym ty możesz być zmęczona? Ja też pracowałam i wiem co to znaczy”. Wyjaśnianie tego, to para w gwizdek :)
    Inna sprawa, że jak się nie lubi własnej pracy, a jeszcze się nią gardzi, to ciężko pewnie mówić o zrozumieniu dla innych, pracujących w innych zawodach, których działania i specyfiki się nawet nie zna.
    A jeszcze jedno: nie jedna Pani Genowefa założyła działalność i dziś prowadzi własną firmę sprzątającą. Da się? Da.
    Tylko to jest dokładnie to samo co konflikt otyli/szczupli. Na pewno droga nie idzie tędy, żeby sobie wzajemnie wrzucać. I nie wierzę, że jeśli ktoś naprawdę chce pracować w tym przykładowym marketingu, to nie może znaleźć drogi do zrealizowania tego. Tylko od chcenia do działania i przy tym cierpliwości, to już milowe odległości. No ale najbardziej naturalnym odruchem jest przyczepienie się do argumentów „przeciw”.

    PS. często ludzie pracujący w np. marketingu woleli by być też gdzieś zupełnie indziej. Życie to sobie czasami kpi, co? ;)

  19. gdzie ty w protestach widzisz feminizm to ja nie wiem. ja po prostu uwazam, ze to jest zenujaca reklama wykorzystujaca krzywdzace spolecznie stereotypy. gdyby tylko istniało coś takiego jak związek zawodowy sprzątaczek, już by protestował. a gdyby w miejsce sprzątaczki wstawiono nie daj Boże np: górnika, to już centrum warszawy byłoby sparaliżowane.

  20. Pozwolę sobie znów się wtrącić, jako sprawczyni zamieszania.

    Wydaje mi się, że w reklamie powinny istnieć jakieś granice, może wydaje mi się tak, bo nie pracuję w marketingu.

    Pytasz segritto, co wg mnie jest niedopuszczalne w tej reklamie.
    Odpowiadam – niedopuszczalne jest publiczne wyśmiewanie grup zawodowych, wiekowych, społecznych a to właśnie miało miejsce w tej kampanii, zwłaszcza na profilach na fb. Tak samo jak niedopuszczalne jest cyniczne podsycanie podziałów społecznych i wykorzystywanie negatywnych stereotypów grup strukturalnie społecznie upośledzonych (jak to nazwał mądrze jeden z komentatorów).

    krwawymsciciel nieźle to podsumował

    dodam, że reklama, owszem, godzi w moją „zwykłą ludzką wrażliwość”, ale też czuję się zobowiązana do interwencji ze względu na prowadzony przeze mnie i kantallupę blog i poruszany (od lat) temat

    myślę, że warto rzucić okiem na komentarze na fb w profilu oficjalnym Genowefy:

    http://www.facebook.com/genowefazamiec

    a wszystkich „miłośników” cynicznych speców od marketingu z GoldenLine zapraszam do grupy „fanowskiej”

    http://www.facebook.com/pages/Przeproscie-Genowefe-i-chlopakow/162655740431921?v=wall#!/pages/Przeproscie-Genowefe-i-chlopakow/162655740431921

  21. Ale żeby aż 4 razy pisać ? :)

    nie wiem w którym kawałku ta reklama
    1. Wyśmiewa cokolwiek, oprócz tego, że ludzie niedouczeni próbują swoich sił na stanowiskach na które jest WYMAGANE duże doświadczenie

    2. Podsycanie podziałów społecznych ? tzn pokazywanie ze ktoś bez doświadczenia nie jest w stanie znaleźć się na stanowisku gdzie to doświadczenie jest wymagane ? :) podział na ludzi którzy umieją sprzątać i na ludzi którzy maja 10 letnie doświadczenie jako manager działu IT ? :)

    Ja uważam, że upośledzeni, i nieumiejący się wczuć w sytuacje, to są ludzie, którzy piszą takie bzdury, że ta reklama kogokolwiek dyskryminuje albo kogokolwiek ośmiesza. Jutro w pracy zapytam sprzątaczki, czy czuję się zbulwersowana tą reklamą, ale mogę się założyć, że zwisa jej to… ale ona nie ma profilu na goldenline i nie aplikuje na stanowisko managerskie :)

  22. @dvoraktlb

    Ja uważam, że upośledzeni, i nieumiejący się wczuć w sytuacje, to są ludzie, którzy piszą takie bzdury, że ta reklama kogokolwiek dyskryminuje albo kogokolwiek ośmiesza. Jutro w pracy zapytam sprzątaczki, czy czuję się zbulwersowana tą reklamą, ale mogę się założyć, że zwisa jej to… ale ona nie ma profilu na goldenline i nie aplikuje na stanowisko managerskie :)

    Boś buc.

  23. Seg, intencja byla niezla, ale dobor przykladu – totalnie obok. Wydaje mi sie, ze zbytnio sfokusowalas sie na wlasnej branzy, a to niekiedy znieksztalca swiezosc spojrzenia prowadzac do niezamierzonego subiektywizmu.
    Ale za to, jaka super masz frwekwencje :), czyli rynkowo-strategicznie kciuk do gory.

  24. Ciekawe kiedy feministki zaczną krzyczeć o usunięcie z publicznego widoku kawałów o blondynkach, o Jasiu, o Bacy… w końcu wszystkie te kawały „jadą po stylu życia, po sposobie wysławiania się tych osób, po czynnościach jakie wykonują” :)

  25. dość mnie fascynuje, że z epitetami i tekstami podszytymi chamstwem występują tu obrońcy Genowefy.

    nieładnie to pachnie hipokryzją, czy mi się tylko wydaje?

  26. Nie wiem czemu każdy pretekst jest dobry, żeby się czepiać feminizmu.

    Akurat ta akcja to nie tyle seksizm, ile naśmiewanie się z osób starszych wykonujących pracę fizyczną. Nie trzeba być feministką, żeby uznać to za mało wyrafinowaną formę kampanii marketingowej….

  27. Iskanno, masz rację, wydaje się. chamskie komentarze mogą w tym kontekście świadczyć co najwyżej o chamstwiei, nie o hipokryzji. (dla ułatwienia: definicję hipokryzji znajdziesz na przykład tu: sjp.pwn.pl/haslo.php?id=2464701 )

    jeżeli szukasz hipokryzji, proponuję przyjrzeć się autorce bloga, oburzającej się na źle użyty przecinek, choć sama nie pofatygowała się, aby sprawdzić swój wpis i poprawić w nim błędy językowe.

  28. @emayef,
    wskażże mi te błędy językowe, chętnie poprawię.
    Demonizacja wszystkiego jest ostatnio chyba w modzie… Wszędzie skandal, hańba i samajestśgłupia! ;)

  29. emayefie – „Za model takiego gladkiego teczkowego moglby z powodzeniem sluzyc autor tego bloga, rowniez wykazyjacy sie niewiarygodna tepota umyslowa.”

    to jest hipokryzja. obronca dyskriminowanych i traktowanych stereotypowo z jednego konca łancucha pokarmowego kapitalizmu pozwala sobie na atakowanie tych z drugiego.

    Wczytaj się więc w przytoczoną definicję, ale tym razem ze zrozumieniem :)

    HTH

  30. Moja siostra jak miała jedenaście lat też tak miała. Każdy element rzeczywistości potrafiła zinterpretować jako wrogi, przeciwko niej, nie znała niestety / stety sformułowań „stygmatyzacja pracowników fizycznych” i „seksistowsko-klasistowski stereotyp” (WTF?). Gdyby znała – na pewno by sobie poużywała w ramach demonstrowania swojej „elementarnej ludzkiej wrażliwości”.

    „gdyby tylko istniało coś takiego jak związek zawodowy sprzątaczek, już by protestował. a gdyby w miejsce sprzątaczki wstawiono nie daj Boże np: górnika, to już centrum warszawy byłoby sparaliżowane”

    Co tylko dowodzi, że zbyt duży odsetek społeczeństwa w przeciwieństwie do mojej siostry nigdy nie wyrósł z etapu nadwrażliwego emo rozczulającego się nad sobą przy byle okazji (a nawet i bez okazji, zawsze można sobie jakąś wymyślić).

  31. podesłałam link do profilu znajomej, która zarabia sprzątaniem i jej komentarz był idealny „ludzie to się nudzą” :)

    Segritta „Demonizacja wszystkiego jest ostatnio chyba w modzie… Wszędzie skandal, hańba i samajestśgłupia! ;)”

    Aż wióry lecą :)

  32. „Jako kobieta należąca do grupy wiekowej 50+, osoba przez kilka lat zarobkowo pracująca jako sprzątaczka, od kilku lat czynny członek społeczności GL oraz absolwent polskiej uczelni ze specjalizacją marketing oraz zarządzanie zasobami ludzkim uważam kampanię reklamową GL (media2.pl/reklama-pr/70267-rusza-kampania-golde…) za karygodą i będącą skandalicznym przejawem pogardy dla ludzi o niskich kwalifikacjach zawodowych.”
    …tak napisała jedna z użytkowniczek GoldenLine

    jej odpowiedź była idealna (cokolwiek to znaczy)

    bawcie się dalej, dziewczynki, pilnujcie, żeby nikt się nie wychylał i nie wpadał w mało eleganckie jeremiady, demonizacjei apele

    ja idę uprawiać feministyczne ćwokostwo i mam nadzieję, że nigdy w życiu nie będę miała tak jak Wy

    mam też nadzieję, że zawsze będzie Wam tak dobrze jak teraz

  33. Czyli tradycyjny słowiański foch z przytupem. I od pani w grupie 50+, która z piedestału swego absolwenctwa pochyliła się z troską nad „grupą o niskich kwalifikacjach” i postanowiła sfochować się w ich imieniu – i od cytującej ją innej Pani, pochylającej się równie troskliwie, ale także z pobłażliwością zarezerwowaną dla ubogich duchem „dziewczynek”.

    PS. Jeśli jest mi dobrze, a jednocześnie rozmówca nie chciałby sam czuć się równie komfortowo – to czy mi tak naprawdę nie jest dobrze czy rozmówca jest masochistą? :D

  34. @an.naja,
    „bawcie się dalej, dziewczynki”

    Mnie to nie bawi. Spieramy się na temat szkodliwości kampanii reklamowej, bo pojawiły się protesty (z Twojego bloga się o nich, jak i o samej kampanii, dowiedziałam). Twoim zdaniem protesty są słuszne, moim zdaniem są demonizowaniem nieistniejącego problemu. Ty bronisz swojej racji – ja bronię swojej.
    Posługujemy się logicznymi argumentami (oczywiście poza kilkoma trollami), staramy się nawzajem przekonać, co nam się prawdopodobnie nie uda, ale zawsze warto próbować. ;) Aż do tej pory nie widziałam w Tobie jadowitej złośliwości. Szkoda, że się pojawiła.

  35. masochistką, fałszywą filantropką, zakompleksionym feministycznym ćwokiem, znudzoną internetową trollicą, zaślepioną, emocjonalną bloggerką, histerycznym, obwiniającym innych za swoje porażki wyjcem… hmmm… coś jeszcze?

    a, i jeszcze fochmistrzynią



    do usług pani minister (czyżbym miała zaszczyt z panią minister Radziszewską mieć do czynienia, bo brzmi jakoś znajomo…) i narodu

    PS. jest trzecie wyjście :D

  36. dwie rzecz jakie przychodzą mi do głowy

    1.) Kampania się udała bo już drugi blog o niej pisze więc nawet jeśli Genowefa nie budzi entuzjazmu to wszyscy już znają nie tylko jej imię i nazwisko ale kojarzą ją z Goldeline

    2.) Kampania ma jeden zasadniczy błąd – pani Genowefa nigdy by nie aplikowała na stanowisko marketing menagera i nie stanowi problemu dla pracodawcy. Dla pracodawcy problem stanowi pani Ola lat 24 doświadczenia zawodowego zero, studia nie związane z marketingiem ale wyśle CV bo lubi pracę z ludźmi a to się chyba robi w marketingu.

    A dyskryminacja? Moim zdaniem dyskryminująca jest nie tyle pani Genowefa czy to co pisze ale napisanie ,, na szczęście nie ma konta na Goldeline” – bo oznacza to że ten portal nie chciałby jej spiknąć nawet z odpowiadającą jej pracą. Przy okazji nie mogę się nie zatrzymać nad faktem że nie oburzamy się na postacie męskie które przecież są nie mniej wyśmiane

  37. Segritta, wybacz, ale nie jestem w stanie rozróżnić, kiedy mówisz do mnie a kiedy nie

    wkurza mnie, kiedy ktoś mi w eleganckiej szpilce z pełną premedytacją nadeptuje na trzewik i dziwi się, że ma potem na tejże szpilce sporo błota

    @Demonizacja wszystkiego jest ostatnio chyba w modzie… Wszędzie skandal, hańba i samajestśgłupia! ;)

    czytaj: przesadzacie nieracjonalnie i jesteście snobami, bezmyślnie lecicie na fali niepotrzebnego medialnego szumu i nie chodzi wam o racjonalne argumenty

    ja, wchodząc na twój wpis zobaczyłam sporo jadowitej złośliwości (mam ci wyliczyć?)

    ale zaczęłam rozmawiać

  38. an.naja – nie skupiłaś się przypadkiem nadmiernie na sobie? Bo ja zdecydowanie Twojej osobie nie poświęciłam tyle uwagi. I ani jednego epitetu, a rzuciłaś sporą przygarścią.

    Zachowania mogą mi się nie podobać, nie zwykłam przechodzić mimo. Jednocześnie rzadko używam personalnych deskryptorów.

    A post scriptum pojawiło się, bo zachwyciła mnie wewnętrzna sprzeczność wypowiedzi. I miałam nadzieję mimo wszystko na odpowiedź, ale widzę zamiast niej kolejnego focha. Szkoda. Bywa.

  39. Pani minister, stosujesz podwójne standardy.

    Jesteś równie emocjonalna jak ja, ale Twoje fochy są zawinięte w pseudoracjonalny żargon.

    Nie chce mi się w to bawić, przechodzę do sedna – same emocje. jak wyżej.

    albo same sucholce

    jak niżej

    hmmm…
    mam wytłumaczyć, dlaczego uważam kampanię za krzywdzącą?

    jest to dla mnie naturalna implikacją moich innych poglądów:

    – nie powinno się kopać grup, które i tak mają przerąbane

    – do tych grup należą kobiety, osoby starsze, osoby z niskimi kwalifikacjami

    – w ogóle „humor grup” mi nie leży

    jeśli Ty primo nie wierzysz w istnienie grup, które mają przerąbane a secundo nie uważasz, że ochrona ich przed kopami jest sensowna, to pozostaje nam bezsensowne bicie emocjonalnej piany lub ścieranie się o primo i secundo

    a nie o kampanię

  40. @anna.ja

    Tak, uważam, że demonizujesz problem. Tak, użyłaś słów bliskich „hańbie!”, takie jak „żenada” czy „wkurzająca makabra”. I to krytykuję. Ale przecież nie wpisujesz się w trend trollic używających głupich argumentów ad personam. Dlaczego miałabym Ci obcas wbijać w trzewika? Lubię i Ciebie i Kantallupę – to z Waszą anty-Geniową akcją się nie zgadzam.

  41. Ja wiem, że jak ktoś jest marketingowcem to buceje z samozachwytu. Chciałbym wiedzieć co Panie bucerki z marketingu tak ochoczo prezentujące swoje zadowolenie z fuksa w życiu umieją. Ja może jestem prosty wykładowca uniwersytecki, ale dla mnie sprzątaczka/sprzątacz to zawód bardziej potrzebny od marketingu, a może często bardziej wymagający (a na pewno bardziej męcący). Wszystkie Panie komentujące tutaj a brzydzące się feminizmu proszę o skasowanie ze swojego c.v. edukacji na poziomie studiów, to dzięki feministką macie szansę studiować. Kto jest kobietą studiującą musi być feministka, samo pójście na studiach jest przyznaniem racji feminizmowi. Mam nadzieję, o nadzieje polskiego marketingu, że nie długo kryzys dobierze się Wam do pantofelków i wylecicie na bruk. A stare, samotne i społecznie wykluczone i tak będziecie ale wtedy na wrażliwość społeczną i empatię społeczną będzie zbyt późno.

  42. No i masz. Kolejny. :)
    @fronesis

    Fajnie tak się porzucać, puścić kilka błędnych założeń, pozłożyczyć, poobrażać ludzi i nie podać ani jednego logicznego argumentu?

    @an.naja

    Czego nie może mieć pani 50+ lub sprzątaczka? W sensie – dlaczego mają przerąbane?

  43. a skąd ja tam mam wiedzieć czy nas lubisz czy nie

    chociaż czekaj, skoro nie poprawiasz mi przecinków, to musisz, mnie przynajmniej, baaaardzo lubić, hehe (a może u ciebie to odwrotnie, co?)

    przecinki to rzecz, na której się wykładam, leżę i kwiczę, dlatego do tego piszę modą sieciową od nowych linijek, małymi literami (o horrendum!)

    do rzeczy:

    nie przeczę, tak emocjonalnego posta nie napisałam jeszcze nigdy w życiu

    nie żałuję

    pewnie nie uwierzysz, ale ten sposób reagowania na takie bodźce jest u mnie reakcją niemal fizjologiczną

    zazwyczaj reakcja jest proporcjonalna do ilości bodźca

    jak napisała Anna Wiatr, pomagająca nam pisać list protestacyjny – byłyśmy zaskoczone, że w jednym przekazie można było zmieścić tyle nienawistnych treści
    nie ja jedna zareagowałam emocjonalnie… środowisku feministycznych ćwoków zgodnie poopadały szczęki z wrażenia

    a nie jest to środowisko jednolite i zgodne

    a potem poszło jeszcze dużo głosów pozaśrodowiskowych, od ludzi, którzy wolą positivenergy od judzenia i ośmieszania

    o ironio, positivenergy to nick osoby odpowiedzialnej za kampanię, używany przez nią na jednej z platform mikroblogowych

  44. @segritta

    ja tam nie wiem, ale praca przy kręceniu reklamówki to w sumie społeczne szkodnictwo, więc odrobinę normalnej pracy może wyleczyłoby Ciebie z bucerki.

    p.s. ja nikogo nie obrażam, po przeczytaniu Twojego wpisu i komentarzy wiem, że nie jest to możliwe. Podobał mi się wpis o problemach kierownika produkcji i złośliwi robotnicy wiercący dziurę, elegancko i szybko zrobiony psychologiczny striptiz.

  45. @an.naja

    Uwaga na język lubi nas oszukiwać, przyjrzyj się słowu na j…, którego użyłaś w ostatnim poście. Poza tym dziękuję za protest i ludzkie odruchy. Pozdrawiam.

  46. o jeny, segritta, typowa rozmowa socjalisty z liberałem

    wybacz lub ostatecznie zrozum to jako foch, ale nie mam na to siły

    jeśli czytałaś (a zakładam, że czytałaś, skoro sporo napisałaś o feminizmie) jakieś klasyczne rozprawy feministyczne oraz raporty o tym jak się żyje w Polsce i to Cię nie przekonało, to ja Cię mam nagle przekonać? tak w nocy? i senna?

    sorry, ale wymiękam i idę spać

    PS – cóż… trolle, które Cię nawiedziły wychodzą z założenia, że, wpisując się w opresywne mainstreamowe lekceważenie dla praw kobiet i mniejszości, przyjmujesz pozycję silniejszego a zatem radykalne środki wobec ciebie są uzasadnione
    poniekąd się z nimi zgadzam w kwestii przyjmowania pozycji silniejszego, ale partyzantka to nie moja działka, więc po stwierdzeniu, że: TA PANI NIE JEST FEMINISTKĄ idę do łóżka, życząc Jejże, żeby nie była wojującą niefeministką, bo to przykry gatunek

  47. @segritta

    mam kilka małych pytań,(kończę trollowanie):

    1. Czy wyjeżdżasz poza Warszawę?
    2. Czy czytałaś książkę Tomka Rakowskiego „Łowcy, zbieracze, praktycy niemocy”? co o niej sądzisz?

    3. Czy widziałaś „Arizonę”, co o niej sądzisz? (uwaga ten film jest niebezpiecznie wieloznaczny).

    4. Czy wiesz, że „Cosmopolitan” nie jest pismem feministycznym?

  48. @fronesis, znowu obrażanie i znowu pudło, tym razem doprawione pseudoanalizą psychologiczną i …kolejną próbą obrażenia. Witam w gronie rurzowych trolli i dziękuję za dyskusję. pa pa. :)

    @an.naja, zamachu na polszczyznę nie zrobiłaś. A przynajmniej nic nie zauważyłam. Czepiamy się wzajemnie błędów ze starymi bywalcami bloga, ale to już taka tradycja ;)
    Lubię Cię czytać, masz wiele racji, popiera Cię wiele osób a kampania była kiepska – i w tej ocenie się zgadzamy. Dla mnie jednak gra jest niewarta świeczki – dla Ciebie warta, więc walcz, a ja, zgodnie z założeniem, walczyć nie będę i idę spać.

  49. @segritta

    nie jestem internetowym trollem „z zawodu”, robię to z czystej chęci poszturchania kogoś, kto nie ma elementarnej wrażliwości społecznej. Mam taka dziwną przywarę zwaną w niektórych kręgach lewicową wrażliwością, a którą ja uważam za codzienny humanizm stosowany. Pozdrawiam.

  50. no cóż, może Ty Segritto nie uznałaś zasadności naszych larumów i krytyk

    ale za to uznało ją GoldenLine!

    http://www.goldenline.pl/oswiadczenie-kampania-reklamowa-goldenline

    Szanowni Państwo,

    Chcielibyśmy przeprosić wszystkich, którzy poczuli się urażeni reklamą GoldenLine Kim jest Genowefa Zamieć?. W związku z tym, podjęliśmy decyzję o zakończeniu całej kampanii reklamowej (w GoldenLine oraz w serwisie Facebook).

    Korzystając z okazji pragniemy podkreślić, że kampania w jakimkolwiek jej aspekcie nie miała na celu dyskryminowanie czy obrażanie kogokolwiek.

    Przekaz reklamowy był skierowany do branży HR. Miał zwrócić uwagę na fakt, iż rekruterzy często otrzymują CV niespełniające wymagań stanowiska (pod kątem dotychczasowego doświadczenia, kwalifikacji czy znajomości języków, itp.). Nawiązując do przekazu kampanii: Pani Henryka Zamieć świetnie sprząta, w związku z czym może być doceniana i postrzegana jako wartościowy pracownik. Jednak jej obecne kwalifikacje i doświadczenie zawodowe nie odpowiadają wymaganiom na stanowisko managera, na które zaaplikowała.

    Nie zmienia to faktu, że uznajemy krytykę, wedle której użycie wizerunku Pani Genowefy i dwóch pozostałych postaci było niefortunne i mogło urazić uczucia niektórych grup społecznych. Szczerze zapewniamy, że naszą intencją nigdy nie było i nie jest obrażanie kogokolwiek. Dlatego jeszcze raz pragniemy przeprosić osoby, które poczuły się osobiście dotknięte przekazem kampanii.

    Z wyrazami szacunku,

    Monika Samojlik

    Marketing Manager, GoldenLine

  51. pamiętam protesty w sprawie innych reklam

    nie pamiętam za to, żeby ktoś się w finale przyznawał do błędu

    :P

    nie spałam, bo zauważyłam pewne niepokojące ruchy w sieci i spodziewałam się właśnie czegoś takiego

  52. an.naja – akurat trafił mi się leniwy poranek, więc pobawię się w coś, czego dawno nie robiłam, czyli debatę z presupozycjami. To zawsze jest bezcelowe i już w chwili kończenia tego zdania wzdycham nad własną głupotą i wolą jak szmata.

    Nie, nie jestem równie emocjonalna, jak Ty. Musisz uwierzyć mi na słowo, wirtualnego wariografu jeszcze nie wymyślono. Nie, nie brzmię jak minister Radziszewska. Nie, żargon nie jest „pseudo”. Jest racjonalny. Nie, nie jestem dziewczynką. Standardy też mam bardzo klarowne i bynajmniej nie podwójne. O dziwo, mocno socjalistyczne, takie z gatunku XIX-wiecznej lewicy. Bardzo. Nie, nie mam w nosie tego, co raczyłaś poopisywać, że mam. I postawiłaś na głowie moje zdanie swoim primo i secundo, odwołując się do rzeczy o których nie pisałam. Nie, nie kłócę się z istnieniem grup, które mają przerąbane ani z tym, że przydałaby się im ochrona ze strony bardziej uprzywilejowanych.

    Nie pasuje mi to:

    Po pierwsze primo: grupy, które podobno mają przerąbane tworzone są na siłę (z nudów? z przewrażliwienia? ja naprawdę mam często wrażenie, że obcuje ze społeczeństwem emo). I nader często przez ludzi, którzy z grupami tymi mają niewiele wspólnego. Takie uszczęśliwianie na siłę i przy okazji dowartościowanie się poprzez zademonstrowanie realnej lub wymyślonej wrażliwości społecznej.

    I po drugie primo: grupy te i osobniki (tylko nie potraktuj tego znów osobiście) nader często odznaczają się przykrym protekcjonalizmem i besserwisserstwem. I demonstrują radosne skłonności do schadenfreude jak Szanowny fronesis na przykład :D (ikonka, bo tryb rozbawienia nieodmiennie mam włączony. Zbyty wiele razy kłóciłam się w necie w młodości, żeby miało mnie to wzruszać w inny sposób).

    Dla mnie szum wokół Genowefy plasuje się na tej samej półce, co niektóre happeningi Twojej Sprawy. Rozumiem, poobserwuję – nie podpiszę się pod postulatami nigdy.

  53. jednym słowem feminizm ci się nie podoba, @pani_minister

    ale to wiedziałam już wcześniej

    jak również wiedziałam już wcześniej, że feministki to wg Ciebie:

    masochistki, fałszywe filantropki, zakompleksione, zaślepione, emocjonalne, histeryczne, obwiniające innych za swoje porażki ćwoki i emowyjce

    a, i jeszcze fochmistrzynie

  54. Ja wiedziałam, że Ty wiesz wcześniej. Dlatego właśnie nie dałam się nabrać na deklarowaną chęć dialogu :)

    I raz wystarczy, naprawdę, aby dotarło :D

    Podobnie, jak mi wystarczy walki z głupimi presupozycjami raz na tydzień. Wykorzystałaś już swój limit :D

  55. seg, ha, no i widzisz, poprzez tak zawziętą dyskusję kampania jednak okazuje się być skuteczna na zasadzie „nie ważne co mówią, ważne żeby mówili”. Gdyby zrobiono ją w oczekiwany sposób, nudnie i sztampowo skupiając się na samym problemie, to nikt by na nią nie zwrócił uwagi. Przekaz był (wydawałoby się) zbyt prosty „nie aplikuj na stanowiska, które zupełnie odbiegają od twoich kwalifikacji”. Z mojej wiedzy rekruterzy mają często do czynienia z takim problemem i dostają cv od ludzi z kompletnie innej bajki, ale na zasadzie „A wyślę. Co mi zależy”. To, żeby tego nie robić wydaje się być oczywiste nie dla wszystkich. Przepraszanie za kampanię zepsuło jej efekt, bo do tej pory można było myśleć, że takie jest założenie – „Prosta prowokacja. Wywołać dyskusję mało oryginalnym narzędziem”. (Heh, już sobie wyobrażam, co by się działo, gdyby zamiast Pani Genowefy wrzucona była sekretarka aplikująca na stanowisko prezesa).
    Seg, gratuluję kolejnej skutecznej notki. „Kompleks Genowefy” przejdzie do historii antyfeminizmu dlatego, że kompletnie nie o oto Ci w niej chodziło. Reakcja an.naja jest dokładnym i żywym przykładem znajomego od dorastania z notki :)
    An.naja, „nie spałam, bo zauważyłam pewne niepokojące ruchy w sieci i spodziewałam się właśnie czegoś takiego” Hm. Hm. No to ja proponuję kolejną definicję: „Kompleks Obrońców Krzyża”. Obrońcę Krzyża (w skrócie OK) cechuje gotowość walki „do ostatniej krwi” w sprawie, która przez większość społeczeństwa nie jest postrzegana jako słuszna, jako warta walki, ewentualnie marginalna i nie powoduje szerszych, bądź żadnych szkód społecznych. Małe poparcie, albo niechęć z którą się spotykają OK, a w najgorszym wypadku obojętność, tym bardziej utwierdzają ich w przekonaniu o słuszności sprawy, dla której walczą. Ludzie, którzy ich nie popierają, wykazują się obojętnością lub „bagatelizują problem” odbierani są jako wrogowie, lub ludzie o mniejszej inteligencji i budzą w OK współczucie bądź niechęć, w najgorszym wypadku pogardę. OK walczą o siłę i znaczenie symboliki, chcąc nadać im większą siłę przekazu i oddziaływania. OK budują swoje przekonania na wyolbrzymianiu, demonizowaniu, nieufności i kształtowaniu linii obrony w oparciu o przeszłe negatywne doświadczenia (w dowolnej skali, od własnych po historię Polski czy świata). Rozmowa z OK ma znaczenie jedynie poznawcze i nie może mieć na celu próby osłabienia siły przekonań OK. Domeną OK jest jednowymiarowe podejście do sprawy, co zawęża zdolność obserwacji zagadnienia w szerszej perspektywie. A inni mają pociechę ;)

  56. Epilog czyli krajobraz po bitwie.

    To byla dluga walka, dopiero po drugiej nad ranem ucichl trzask lamanych sztandarow. Burzuazyjny goldenline z podkulonym ogonem wial z pola bitwy , przepraszajac i blgajac o litosc. A wszystko to za sprawa prostej proletariuszki Genowefy Z., wywodzacej sie z blizej nieznanej robotniczej dzuielnycy stolycy. A zaczelo sie tak: Kij w mrowisko wlozyla niejaka seg, przedstawicielka burzuazyjnego obozu, stosujac strategie dowolnosci interpretacji. Na ten tylko sygnal czekali proletariusze z towarzyszka an.naja na czele.

    Niezdajac sobie wagi z powagi sytuacji do grupy proletariackiej dolaczyl niejaki obywatel brandar, blizej nikomu nieznany mondrochol. Poczatkowo seg bronila sie dzielnie, ale gdy zaczela tracic grund pod nogami wypalila z UPDATE liczac na litosc klasy robotniczej. Ale surowa reka sprawiedliwosci ludowej nie zna litosci. Po pewnym czasie grupa proletariacka otrzymala watpliwe wsparcie, ktore niestety odbilo sie negatywnie na skomasowanym ataku proletariuszy. Mowa tu o niejakim fanatyczno-empatycznym imitatorze wykladowcow uniwersyteckich (boze miej polskie szkolnictwo w opiece). Te slabnace ataki probowala skompensowac an.naja wysylajac swoim jakajacym sie kompem po czterokroc swoje posty. Na to nie byla przygotowana seg, ktorej konczyly sie juz naboje. Postanowila wiec uzyc zaslony dymnej, kadzac proletariuszom. Grzebiac nozka po ziemi mowila, ze wszytkich lubi i ze sie jej podobaja, no i takie tam. Probowala uspic ich czujnosc wspominajac o lozku. Ale proletaariusze to nie grupa anonimowych katolikow, oni potrfia dlugo nie spac, oni nie odpowiedza jej, my tez cie kochamy seg. Proletariusze to twardziele. No, ale koniec koncem strategia okazala sie skuteczna, proletariusze zmjentkli.
    A teraz prosze wszystkich o podniesienie sie. Fuck, gdzie ta moja czerwona szmata? O jest… Wyyykleety powstan ludu…

Dodaj komentarz