Koniec z solą na drogach!

Bardzo mnie cieszy nowy pomysł HGW. Chodzi o to, by zrezygnować z dotychczas stosowanych metod walki z zimą i zamiast posypywania dróg solą – posypywać je żwirem. Tak, jak to robią państwa skandynawskie.

„Prognoza pogody jest bardzo ważna, bo od tego zależy ile pieniędzy wyrzucimy w błoto” – powiedziała pani prezydent Warszawy. A W BŁOTO wyrzuciliśmy już tej zimy 15 mln zł.

Nie wiem, jak się na naszych drogach sprawdzi żwir zmieszany ze śniegiem, ale mam wrażenie, że będzie to rozwiązanie o niebo lepsze od śliskiej, obrzydliwej brei, którą mamy dziś. Wycofanie z użycia soli cieszy mnie ogromnie, bo może uda mi się oszczędzić skórzane buty od zniszczenia. Ale nie tylko buty cierpią z powodu soli.

W żoliborskim parku, do którego wychodzimy z psami na spacery, od lat na alejkach sypią sól z piaskiem. Efekt jest koszmarny. Park wygląda brzydko, bo błotniste ścieżki zabierają cały urok zimowych spacerów. Sól niszczy roślinność wokół alejek, wypala trawę a psy mają problemy z wrażliwymi opuszkami łap. W tym roku soli z piaskiem nie sypali. I ładnie się zrobiło. Oby tak dalej!

Zoliborz

 

Komentarze do wpisu: 10 Napisz komentarz

  1. potwierdzam sposób skandynawski, jestem teraz w Finlandii i tutaj nikt nie sypie soli, tylko żwir. Sprawdza się to bardzo dobrze (nawet na ścieżkach rowerowych) i miasto wygląda o niebo lepiej bez brązowo-szarej brei na drogach

  2. Pomysł jak na Polskę na pewno nowatorski tylko boję się nieco wyglądu ulic po roztopach. Wszędzie będą pokłady żwiru, a na jego usuwanie trzeba będzie wydać oczywiście pieniądze. Możliwe też, że pozapycha studzienki kanalizacyjne, ale to oczywiście tylko moja własna teoria. I jestem jeszcze ciekaw czy ten pomysł ze żwirem zaczerpnięto z wiecznie oblodzonych terenów Skandynawii czy takich gdzie występują pory roku.

  3. Po pierwsze, tego żwiru będzie potrzeba 3x więcej niż soli, a po drugie on i tak jest zmieszany z solą i nikt jej zawartości nie kontroluje. Po trzecie tak jak arczi.t napisał, ktoś go będzie musiał usunąć, ogarnąć zapchane studzienki, zamulone rowy melioracyjne. A po lodzie posypanym piaskiem ślizga się pięknie;]

  4. Drogi i alejki w parkach – dwa różne systemy walutowe. Żwir na drogach stosują też na Słowacji. Niezwykle malowniczo wyglądają karoserie samochodów po zimowym sezonie – upstrzone odpryskami farby po bliskich spotkaniach trzeciego stopnia ze żwirem wystrzeliwującym spod kół innych pojazdów. Spotkania te występują przez całą zimę – aż do wiosennego sprzątania żwiru, niezależnie czy śnieg jest, czy go „ni ma”. Niezapomnianych wrażeń dostarczają również „mijanki” ze żwirorozrzucaczem.

  5. tak źle i tak niedobrze, w wielu krajach stosują to rozwiązanie i ludzie jakoś żyją. Problem sprzątania i zapychania studzienek też teraz występuje (piach) a to też kosztuje. Mam nadzieję że w tym pomyśle nie chodzi tylko o rozrzucenie żwiru na drodze, ale władze Warszawy i innych polskich miast dokładnie przyjrzą się jak to funkcjonuje w innych krajach i jak sobie poradzono z tymi problemami.

  6. „potwierdzam sposób skandynawski, jestem teraz w Finlandii i tutaj nikt nie sypie soli, tylko żwir.”

    Tak, tylko że w Finlandii w sezonie zimowym stosuje się opony z kolcami.

  7. Żwir na polskich drogach stosowano już raz – jakieś 30lat temu. Zrezygnowano z pomysłu właśnie ze względu na to, że żwir niszczył karoserię i szyby samochodów. Na ścieżkach w parkach, chodnikach – jak najbardziej dobry pomysł, ale nie wjechałabym samochodem na ulicę wysypaną żwirem. No, może jeszcze by to przeszło na małych, osiedlowych uliczkach, gdzie jeździ się naprawdę ślimaczym tempem.

  8. Z tego co pamiętam z Norwegii to nie sypią tam żiwru tylko bardzo drobny czarne kamyczki – chyba bazalt bo sie nie kruszy jak żwir. Takie same kamyczki wydzialem tez w Berlinie gdzie mieszkałem kilka lat. Po sezonie zbierali to takimi malymi zmiatarkami i sypali na koleny sezon.

Dodaj komentarz