KORKI

Skąd się biorą korki?

Pomińmy te, które są spowodowane jakimiś wypadkami lub remontami na drogach.

Najczęstszą przyczyną korków jest zbyt intensywny ruch samochodowy. Logiczne, prawda? Ale sama wysoka liczba samochodów nie wystarcza, by zrobił się korek. Elementem „zapalnym” jest zawsze jakiś szczegół – przeważnie pojedynczy kierowcy, którzy zakłócają już ustaloną na drodze prędkość. Wystarczy jeden samochód, który dojeżdża do drogi głównej i dopiero się na niej rozpędza, by kierowca za nim musiał zwolnić. Potem zwalnia kolejny kierowca i kolejny – w końcu ktoś musi zwolnić tak bardzo, że zatrzymuje się.

Im więcej dojazdów, świateł i przewężeń na drogach – tym większe prawdopodobieństwo, ze przy wzmożonym ruchu samochodowym powstaną korki.

Tutaj możesz zobaczyć, jak działa mechanizm formowania się korków . Jak widać, nie potrzeba do tego żadnego wypadku czy blokady policyjnej.

Wina leży po stronie tych, którzy rozplanowują drogi, decydują o ich szerokości, ilości świateł i przewężeń. Często głupota rozwiązań jest powalająca. Na przykład przy wybudowanej niedawno „Arkadii” (warszawskie centrum handlowe) jakoś nikt nie wpadł na zrobienie podziemnego przejścia dla pieszych, mimo że tuż obok kopano parking podziemny i tunele dla aut. Teraz wygląda to tak, że na zwykle przejezdnym rondzie Babka tworzą się potężne korki, bo przez pasy koło Arkadii przechodzą wciąż ludzie. I nie przechodzą falami – po prostu każdy idzie w swoim tempie, nierzadko „jednoosobowo” zatrzymując samochody zjeżdżające z ronda. Na taką głupotę niewiele możemy poradzić. 

To, co możemy zrobić jako kierowcy, to zdać sobie sprawę, jak wielki mamy wpływ na całą drogową cyrkulację. Dlatego:

– Staraj się ruszać od razu, gdy kierowca przed Tobą rusza.

– Jeśli włączasz się do ruchu, nie wykorzystuj każdej możliwej sposobności, by wjechać na drogę główną. Lepiej poczekać parę sekund dłużej i wjechać na drogę tak, by żaden kierowca za nami nie musiał zwalniać.

– Jeśli jedziesz wielopasmówką a z prawej strony wjeżdża na drogę inny kierowca, zjedź na lewy pas i pozwól mu płynnie włączyć się do ruchu.

– Jeśli wyprzedzasz inny samochód, upewnij się, że lewym pasem nie jedzie już ktoś szybszy od Ciebie i nie będzie musiał gwałtownie hamować, by nie wjechać Ci w tyłek.

– To samo tyczy się pieszych, którzy nierzadko wymuszają pierwszeństwo na pasach w małej przerwie między jadącymi samochodami, zamiast zrobić to po kilku sekundach, gdy ta przerwa jest większa i żaden samochód nie będzie musiał się zatrzymywać.

Poza tym – powtarzam i powtarzać będę do znudzenia: JEŚLI JEDZIESZ WOLNO, JEDŹ PRAWYM PASEM.

Amen.

Komentarze do wpisu: 19 Napisz komentarz

  1. Rzadko bywam w Arkadii, bo nie znoszę łażenia po sklepach, a szczególnie gdy jest ich takie nagromadzenie, że od samego patrzenia mnie głowa boli. Często jednak przejeżdżam przez Rondo Babka (a właściwie Rondo Radosława) i widzę dantejskie sceny, jakie się tam rozgrywają. Nie dość, że nie ma przejść podziemnych czy nadziemnych, to jeszcze żadnych świateł, co powoduje że w szczycie wszystkie ulice dojazdowe do Arkadii są strasznie zakorkowane. Właściwie każda osoba na pasach powoduje korek. Koszmar.

  2. Dobra notka, rzeczywiście czasami głupota drogowców którzy ustawiają światła po prostu powala. Mam tylko zastrzeżenie co do tego ruszania. Kiedyś robiłem dokładnie tak jak piszesz aż pewnego razu, zaraz po ruszeniu, na skrzyżowanie wjechała karetka na sygnale. Facet przede mną zahamował, ja też, tyle że trochę za późno. Od tej pory ruszam tak jak cała reszta jebanych zamulaczy a jak ktoś na mnie trąbi to mam to w dupie, w skrajnych przypadkach mogę wysiąść i opierdolić.

    Mój znajomy blacharz, kiedy oddawał mi auto mawiał: „NIE ŻYCZĘ, ALE ZAPRASZAM.”

    Wolę czekać na następną zmianę świateł niż znowu oddawać mu kilka pensji. :>

    Pozdrawiam

    P.S. Ten link jest jakiś zjebany. A może to ja?

  3. Lordzie,

    masz rację co do tego ruszania, ale nie miałam w moich zaleceniach na myśli ruszania „na przylepkę”. Chodzi mi raczej o zastosowanie złotego środka pomiędzy taką przylepką a dośc częstym „o. rusza. to ja teraz zwolnię hamulec ręczny i wrzucę jedynkę”.

    Link mi działa. Do zobaczenia filmików przyda się jawa. :)

  4. no właśnie dziwię się że najnowszy internet eksplorer nie ma jawy. trudno, nie chce mi się tego szukać i instalować bo jestem na lekkim kacu i idę oglądać jak jeżdżą prawdziwi zawodowcy z teamu BMW Sauber :>

    P.S. napisz czy podoba ci się Robert Kubica :>

  5. Niestety Segritto ale znowu gadasz głupoty wynikające z twojej niewiedzy:

    piesi na pasach nie mogą wymuszać pierwszeństwa, bo piesi na pasach ZAWSZE MAJĄ PIERSZEŃSTWO.

    Co do korków to nie wiem co to jest bo mieszkam w Szczecinie który był projektowany przez niemców a nie bezmyślnych polaków i korków tu praktycznie nie ma mimo że miasto 420 000 ludzi. Mówię serio-korków tu nie ma chyba że jest jakaś katastrofa drogowa ale to zrozumiałe.

  6. Misiu pysiu,

    Wymuszanie pierwszeństwa to nie tylko wpychanie się tam, gdzie pierwszeństwa nie masz, ale też WYKORZYSTYWANIE prawa do pierwszeństwa bezmyślnie – a więc w sytuacji, gdy uprzejmość drogowa pozowliłaby na usprawnienie ruchu.

  7. Gość: paszczak, abeg125.neoplus.adsl.tpnet.pl napisał(a):

    Dobry link. Zawsze co rano jadąc trolejbusem do szkoły zastanawiam się jak powstają korki. NIby samochody mogą jechac tą samą prędkością i zjechac ze świateł w odpowiednim czasie to one [korki] jednak cały czas się tworzą. I jeszcze jedno: wkurwiające są tiry, które czekają jakiś czas nim samochód przed nimi ruszy po czym one odpalają, a do czasu gdy dojedzie następny pojazd światło zmieni się na czerowne i wszystko znów zajebane

  8. Eeeetam, wszystkie te rady to mozna o dupe potluc. Korki to sie likwiduje likwidacja wszelkich zwezen jezdni, dobrze zaprogramowanymi swiatlami, budowa bezkolizyjnych lewoskretow i tyle. W Berlinie jeden fajny patent jest wymyslony, jezdnia ma 3 pasy i w zaleznosci od ruchu do/z miasta dwa pasy ustawia sie w jedna strone i jeden w przeciwna.

  9. Proponuje zmienic miejsce poruszania sie samochodem. O dziwo sa miasta, gdzie nie ma takich problemow, zalezy to tylko od kultury spoleczenstwa. No i od drog, ktore w Polsce sa katastrofalne. Zawsze jestem chory, jak przekraczam granice samochodem i zmuszony jestem jezdzic po tych wertepach, co staram sie czynic jak najrzadziej.

Dodaj komentarz