Koza do małego domku pod lasem

Projekt „Mały Drewniany Domek pod Lasem” ruszył tej jesieni pełną parą. Mamy już cały drewniany szkielet budynku o wymiarach 5:7 m. Pod dachem będzie antresola, ściany będą dopiero ocieplane i decydujemy się ostatecznie na rozkład okien. W dużej, bo szerokiej na 4m dziurze na taras staną wielkie okna i drzwi tarasowe. Zrosłam się z Olx, codziennie spędzam tam kilka godzin, polując na jakies fajne okna i drzwi drewniane. Póki co mam już 5 okien, ale wciąż brakuje dwóch – tych od strony lasu, z których jedno będzie w łazience, a drugie przy schodach na antresolę. Seba mówi, że mogłabym już wykładać „jak upolować coś na Olx”, bo faktycznie jestem na bieżąco z KAŻDYM drewnianym oknem, z każdą kozą i z każdymi drzwiami tarasowymi, jakie ktoś tam wystawia.

Będę Was często męczyć nowościami na budowie i pomysłami na kolejne etapy wykończenia. To pierwszy z nich. Za chwilę zobaczycie piękny wybór piecyków typu koza, ale najpierw spójrzcie, gdzie to ma stanąć :)

Dziura na okno i Kociopełek wyglądający na łąkę.
A tu już widok na przyszły taras z wnętrza domku.
Mój drwal, wyjątkowo podobny do narzeczonego mojej przyjaciółki, typowej Ka.
Upolowane okna drewniane od wyjątkowo miłego, starszego małżeństwa spod Łodzi. Okna będą pomalowane na biało. Albo na niebiesko. Jeszcze nie wiem.
Próbki różnych olejowosków, którymi będziemy malować drewniane elementy we wnętrzu domku. Żaden z tych kolorów nie przypadł nam do gustu. Szukam czegoś w kolorze dolnym, ale duuużo jaśniejsze. Niestety nie wiem, jak uzyskać efekt dębu na sosnowym drewnie. Jeśli macie jakieś pomysły, koniecznie dajcie znać!
A to już rysunek wnętrza. linia przerywana oznacza brzeg antresoli po prawej stronie. Tam stanie łóżko i kilka komód na wymiar po bokach, pod dachem.

Drugim bardzo pomocnym portalem jest Pinterest, gdzie zbieram wszystkie możliwe inspiracje. I to tam znalazłam model kominka, który stanie u nas. Bo – własnie – zdecydowaliśmy się na kozę. Koza to taki mały, wolnostojący kominek, który jeszcze niedawno kojarzył się raczej z niskobudżetowymi rozwiązaniami. A teraz wraca do łask, jest zapraszany na salony i wygląda po prostu obłędnie. A przy tym jest w stanie ogrzać cały domek. I to drewniany! Tylko trzeba zachować kilka zasad bezpieczeństwa.

Po pierwsze, taka koza powinna stać przynajmniej 60 cm od najbliższego, drewnianego elementu. Zarówno sama koza jak i rura odprowadzająca dym potrafią bardzo mocno się rozgrzać. Dlatego najlepiej jest otoczenie kozy zamurować, wyłożyć płytkami – a podłogę pod kozą ochronić specjalną blachą miedzianą bądź mosiężną, żeby deski nie zajęły się ogniem od żaru.

Rura powinna dojśc do komina i być bardzo dokładnie zaizolowana – zwłaszcza w miejscach, gdzie przechodzi przez ścianę, podłogę lub dach. A pomysł na to, żeby rura szła pionowo aż do dachu ma kilka zalet: po pierwsze dzięki temu ogrzewa się wnętrze pomieszczenia a nie dwór – a po drugie pionowa, prosta konstrukcja ułatwia gorącemu dymowi wydostanie się z pieca i gwarantuje dobry cug.

Wybór kozy to prawdziwa frajda, bo modeli jest mnóstwo. Są te klasyczne, pięknie ozdobione (żeliwne kozy umożliwiają tworzenie na ściankach piecyków piękne płaskorzeźby i producenci to często wykorzystują. Np. piece jednej z najstarszych firm robiący kozy – duńskiego Morso – mają często z boku portret wiewiórki. W innych piecykach znajdziemy też niedźwiedzie, jelenie i motywy kwiatowe).

Wybierając moc piecyka warto pamiętać, że 1kW ogrzeje 10m2 domu. A więc w naszym przypadku 4kW powinno wystarczyć do ogrzania pomieszczenia (w gruncie rzeczy jednego). Oczywiście trzeba będzie dokładać drewna, ale biorąc pod uwagę, że domek będzie używany głównie latem, mam nadzieję, że nie będzie to zbyt częsta potrzeba.

Są kozy z szybkami w drzwiczkach, dzięki czemu dają wspaniałe, ciepłe światło, gdy w nich palimy. Są takie z fajerkami na górze, więc można na nich coś ugotować lub zrobić sobie kawę. Niektóre mają oddzielną szufladę na popiół. Inne posiadają nawet oddzielną komorę na pieczenie! Są modele stare, są nowoczesne, wielkie, malutkie, konwekcyjne (akumulujące ciepło) i radiacyjne (szybko ogrzewające całe pomieszczenie wokół).

Warto pamiętać, by wybrać kozę, której sprawności palenia jest równa lub wyższa niż 70%. No i jestem zwolenniczką żeliwnych, bo dłużej trzymają ciepło niż te stalowe. My wybraliśmy kozę z szybką, ale niestety bez popielnika. Jej moc to 5 kW, sprawność 83%

Zobaczcie, jaki mamy wybór!

A my wybraliśmy taką wiewiórkę :)