Krem z wyciągiem z fiuta.

Lubię używać kosmetyków dla ludzi inteligentnych. Jak odróżnić kosmetyk dla idioty od kosmetyku dla wykształciucha? To proste – po sposobie jego reklamowania.

Po wielu reklamach widać, że ich twórcy mają Cię za idiotę. Sztandarowym przykładem są animacje mające zobrazować działanie jakiegoś produktu. Nikt nie ma złudzeń, że zrozumiesz znaczenie skomplikowanych reakcji chemicznych – od razu jest Ci serwowana wizja tajemniczych małych kuleczek, które wnikają w Twoje włosy i dodają im blasku. Jeśli ktoś Cię kiedyś spyta, na czym polega wyjątkowe działanie pasty Blend-a-med, możesz odpowiedzieć zgodnie z tym, co widziałeś: W paście tej są takie kolorowe kuleczki, które latają wokół zębów i przy zetknięciu z brudem lub zarazkiem – unicestwiają go. Podobnie działają środki czyszczące do podłóg czy płytek ceramicznych. Czasem oprócz kuleczek czyszczących pasty mają takie kuleczki w innym kolorze, które też latają wokół zębów, czekają, aż poprzedniczki zniszczą brud, po czym same przywierają do czystych zębów, rozpłaszczają się i emitują błysk flesza, jednocześnie sprawiając, że zęby stają się białe. Proste, nie? 

Kosmetyki dla idiotów charakteryzują się też tym, że zawierają różne wyciągi z różnych rzeczy. Ważne, żeby te rzeczy miały takie cechy, jakich brakuje Twojej skórze lub włosom oraz – co ważne – aby były drogie, np. kremy z drobinkami złota, kremy z diamentami… Przecież to banalnie logiczne – jeśli chcesz mieć włosy miękkie i mocne jak jedwab, zastosuj na nich szampon z jedwabiem, np Biosilk. Nie wiedziałeś, że pocierając głową o jedwabną apaszkę sprawisz, że Twoje włosy zabiorą temu jedwabiowi jego właściwości? Serio nie wiedziałeś? A jeśli obłożysz się płatkami kwiatów, to Twoja skóra sama będzie miękka, gładka i pachnąca jak te płatki. 

Fajnie by było, gdyby był krem z ekstraktem z Ewy Sonnet. Cycki by od niego rosły. 

Komentarze do wpisu: 21 Napisz komentarz

  1. teraz kosmetyki i środki czystości same są inteligentne. inteligentne są proszki, odplamiacze, inteligentne są kremy. ja to sobie lubie czasem tak siąść z moim proszkiem do prania i podyskutować na jakieś ważkie tematy. albo w szachy pograć.

  2. wiele reklam po prostu mydli oczy. Kiedyś w jakiejś reklamie próbowano wmówić człowiekowi takie bzdury, opowiadając jakie to wspaniałe właściwości mają jakieś tam substancje chemiczne, które w rzeczywistości odpowiedzialne są za coś innego /z resztą nadal wmawiają, że jogurty są ze świeżymi owocami i takie zdrowe, a wiadomo, że podczas produkcji takiego jogurtu nie ma szans, żeby owoce zostały nieprzetworzone. Pomijając już, że taki zdrowy jogurt bez konserwantów, można trzymać miesiąc albo dłużej w lodówce i nie zmienia swoich właściwości/.
    Podobnie jest z lakierami do paznokci i zmywaczami – niby są zdrowe dla paznokci, bo nie zawierają acetonu… ale kto zwróci uwagę, że zamiast acetonu zawierają octan etylu, który ma podobne właściwości jak aceton?
    Ile osób sprawdza skład produktów, które kupuje? Niewiele, bo większości nazewnictwo INCI nic nie mówi, mają słaby wzrok, albo wierzą ślepo reklamie i temu co jest napisane dużą czcionką na opakowaniu. A firmy robią z nas idiotów.

  3. seg, dobra notka :))

    soonia, te dodawanie do nazwy produktów słowa „inteligentne” też mnie bawi. no nic. jak posiadacz idiota, to chociaż proszek inteligenty.

    melasa, ja właśnie czytam, a mój małż się z tego śmieje pod nosem. niech ma. ja tam wolę chociaż minimalnie decydować o tym, co mi się wciska. już wystarczy, że dałam sobie wmówić, że tego w ogóle potrzebuję.

  4. Ml – to skoro czytasz, to nie wiem czy wiesz, ale w mimo to powiem Ci – tych substancji, które są wypisane jako pierwsze jest najwięcej, a tych co są na końcu jest najmniej i są to zazwyczaj konserwanty, zapachy i aromaty :)

  5. mel, domyśliłam się, głównie po tym, że wielu producentów podaje wartości % obok :)
    przez czytanie składów przestałam jeść, albo używać wiele rzeczy. niektóre składniki mnie odrzucają. a już w ogóle w spożywce, gdzie w jakimś, wydawałoby się prostym produkcie, np. serze, masz taką listę, że można by książkę napisać. z kosmetykami to samo. nie szukam tych najbardziej reklamowanych, albo najdroższych (chociaż to się nie wyklucza, ale trzeba odróżnić marketing od faktycznej jakości). jesteś żadnym celem dla marketingowców. wiem, że nam się wciska kit, potrafię z tym żyć, ba, nawet lubię niektóre reklamy, ale oceniam je tylko pod kątem artystycznym. to jak z wciskaniem kitów. posłucham, uśmiechnę się, a i tak wiem swoje.

    a w ogóle mój ulubiony tekst to „identyczny z naturalnym”, ” o smaku”, „o zapachu”. jeah. kup sobie deo o zapachu łąki i poczuj się jak w środku lasu ;) wyobraźnia rzondzi.

  6. Ml – no tak, chyba na produktach spożywczych jest skład procentowy. Ja mimo, że analizowałam wiele artykułów spożywczych, surowców z jakich powstają kosmetyki to się tym wszystkim nie bardzo przejmuję. Dawniej chodziłam i obrzydzałam wszystkim znajomym i rodzinie jedzenie opowiadając co może w nim być, jak jest wytwarzane itp. W gruncie rzeczy nie należy się tym tak bardzo przejmować, bo to do psychozy może doprowadzić i śmierci głodowej.

  7. Ja bardzo przepraszam, ale akurat wyciąg z fiuta ma świetne właściwości leczniczo-kosmetyczne i jest bardzo dobry na skórę twarzy i ból gardła.
    Uprzedzam pytanie: nie, ja nie stosuję, nie potrzebuję.

  8. i krem z wyciagiem z Dydy-Ohydy. roslyby od niego cycki, jasnialy wlosy, zanikal mozg ale za to tylek robilby sie fajny. za krem z wyciagiem z Radzia dziekujemy-podobno strasznie od niego wlosy wypadaja.

  9. Mnie nic bardziej nie wpienia niż sugestie podawane w reklamach firm ubezpieczeniowych, iż wykupienie polisy = 100% pewność, że nie zdarzy się nam nic złego. Była ostatnio taka łzawa reklama z delikatną sugestią, że kartka z wakacji doszła, ale urlopowicze juz zostali… Bo oczywiście giną sami nieubezpieczeni… O kurwa, właśnie odkryłem eliksir nieśmiertelności!!!!

  10. Szczytem debilizmu jest reklamowanie środków odmładzająco-gwarantująco-że-się-zmarchy-nie-pojawiająco przez dziewuszki w wieku lat nastu lub 20-22.

    A głupie ludzie (przykro mi, ale głównie chodzi o kobiety, bo to one łapią się na kosmetyki) wszystko kupią…

  11. i jeszcze tak niby niechcący pomijanie tego co jest a raczej czego nie ma w środku i mamy całą półkę w sklepie gdzie powinno leżeć masło a leży: zambrowskie, łowickie, dobre itp. i wygląda dokładnie jak masło ale niem nie jest.

    I te reklamy kremów przeciwzmarszczkowych: foto. nr 1 – pani się usmiecha i widać zmarszczki, foto nr 2 – pani się posmarowała kremem i uśmiecha ale już niezupełnie inaczej bo samymi ustami, oczy ma nieruchome, fotoshop dodatkowo aż razi a mimo to wolę ten pierwszy uśmiech tamtej pani bo był prawdziwszy choć ze zmarszczkami

  12. I kosmetyki, które zwiększą elastyczność skóry o 57,41%, rozświetlą o 27,7%, a zmarszczki zlikwidują w ciągu 8 dni. A ponoć zwykłe wchłanianie kosmetyku to ściema i jedynie wyparowują one zostawiając powłokę na skórze.

Dodaj komentarz