Krótka lekcja romantyzmu, czyli jak zdobyć kupę lajków na fejsie

O fenomenie fejsbukowych statusów „o niczym” i o tym, jak powiedzieć kobiecie, że ma piękne oczy tak, by powiedziała, że to najpiękniejszy komplement w jej życiu.

Początkowo miał to być tekst o komplementach (i pewnie w końcu się na ten temat pokuszę) oraz o tym, w czym tkwi istota romantyzmu, ale myślenie nad tematem zaprowadziło mnie na Fejsa i zdałam sobie sprawę, że to, co miało być tylko przykładem dla mojej tezy – stało się celem samym w sobie. Bo wielu z nas, spójrzmy prawdzie w oczy, w dupie ma romantyzm i opuszczanie kopary swojego partnera w reakcji na piękne słowa. Za to niezmiernie interesuje nas i kusi odkrycie tajemnicy lajkowności postów na fejsie. Sory, mamy takie czasy. :)

Zacznijmy od tego komplementu. To nie była ukartowana akcja ani przemyślane zagranie. Możecie mi wierzyć lub nie, ale to, co powiedziałam wizażystce, która przygotowywała mnie do sesji zdjęciowej na początku maja, było zupełnie szczerym, spontanicznym wyznaniem. Dopiero jej reakcja uświadomiła mi, że to wyznanie było wyjątkowe. No i zaczęłam się zastanawiać, na czym ta wyjątkowość polegała. Ale po kolei, to było tak:

– Masz piękne oczy – powiedziałam, gdy nachyliła się nade mną, by nałożyć mi puder na twarz. Widziałam te jej śliczne tęczówki bardzo wyraźnie i najzwyczajniej w świecie postanowiłam nie trzymać tej informacji dla siebie.
– Dziękuję – odparła z uśmiechem, ale niespecjalnie wzruszona.
– Byłam niedawno na Gwadelupie. Jacques Cousteau uznał wody wokół tej wyspy za jedno z najpiękniejszych miejsc do nurkowania na świecie. I faktycznie, popłynęliśmy pewnego dnia na rejs, by zobaczyć namorzyny, czyli takie wyspy ze splątanych korzeni drzew.  To było koło Petit-Canal, na północno-zachodnim wybrzeżu Gwadelupy. W drodze powrotnej sternik zatrzymał się nad rafą koralową i po raz pierwszy nurkowałam w masce w okolicach łodzi, podziwiając koralowce i te piękne, tropikalne rybki. Pamiętam, że woda w tym miejscu była niesamowicie.. no właśnie. Ona nie była ani niebieska, ani turkusowa. To był taki niezwykły, wibrujący refleksami od słońca i podwodnych żyjątek kolor, który, w zależności od miejsca i kąta padania światła zmieniał nasycenie. Był absolutnie przepiękny. I Twoje oczy są właśnie tego koloru. Wody na północno-zachodnim wybrzeżu Gwadelupy.

To był podobno najpiękniejszy komplement, jaki usłyszała. Ale przecież nie dlatego, że był długi. Nie dlatego, że dotyczył czegoś wyjątkowego. Jestem przekonana, że dziesiątki razy już słyszała peany na temat swoich hipnotyzujących oczu. Z jakiegoś powodu jednak to porównanie do karaibskich wód okazało się najlepsze. Dlaczego?

A teraz wejdźmy na Fejsa i poznajmy Yuriego. Yuri to przeuroczy człowiek, którego nigdy nie poznałam osobiście, ale w sumie jakbym go znała, bo śledzę go uparcie na Fejsie. Mieszka pod burzą kręconych włosów, do niedawna jeździł Smartem i umie tak pisać historie, że tak jak MacGyver z agrafki i gumy do żucia umiałby zrobić helikopter – tak Yuri ze stania w kolejce w monopolowym napisze nowelę, która zgarnie tysiąc lajków. Yuri na fejsa wrzuca to, co każdy z nas, czyli śmieszne zdjęcia i filmiki, ale raz na jakiś czas walnie długi, napisany samodzielnie status. I ten status przeważnie dotyczy czegoś strasznie zwykłego, normalnego i pozornie nudnego. Czegoś, co przeciętny Polak opisałby jednym zdaniem i dostałby lajka tylko od swojego podwładnego w przeddzień zwolnień. A Yuri, no właśnie, sami popatrzcie, co Yuri pisze: tu se kliknijcie, przeczytajcie całego posta, bo nie bedę takiego elaboratu cytować.

1267 lajków. 45 szerów. 85 komentarzy. Pod czym? Pod statusem o tym, że dwoje dzieci wyśmiało fryzurę Yuriego. Przeciętny fejsbukowicz, jeśli w ogóle czułby potrzebę opisania tego zdarzenia, napisałby:

„Zostałem dziś porównany do Szopena i do pedała jednocześnie. Przez dwóch chłopców. He he.”

Zostańmy na Fejsie i odwiedźmy profil Michała Góreckiego, byłego harcerza, producenta najfaniejszych T-shirtów na świecie, miłośnika Jacka i człowieka, dzięki któremu nigdy nie będę się czuć źle z moją częstotliwością zmieniania zdjęć profilowych na fejsie, bo Górecki ma ich 202 a liczba ta wciąż rośnie. Poza tym każdy follower Michała dziękuje Zuckerbergowi za edgeranka, bo wallem Góreckiego można zadrukowywać papier toaletowy w łazience pięcioosobowej rodziny bez konieczności powtarzania treści.

Michał, podobnie jak Yuri, ma dar opowiadania historii prostych w taki sposób, że lajki leją się strumieniami. Tu już jest krócej, więc mogę Wam jeden status wkleić (oryginał jest tu).

Zrzut ekranu 2014-06-12 o 23.27.01

Przeciętny fejsbukowicz napisałby pewnie:

„Dziś na Hushu widziałem laskę w mojej koszulce! :D”

Jeszcze nie wychodzimy z Fejsa, bo chciałabym, żebyście poznali autora jednego z moich ulubionych blogów z cytatami z życia codziennego. To „Moja dziewczyna czyta blogi” aka „Blogerki zniszczyły mi życie”. Tu jest fanpage, którego możecie natychmiast polubić. Nie pożałujecie, serio :). Wracając jednak do tematu fejsowych hitów statusowych i romantyzmu (bo wreszcie udało mi się te sfery połączyć w jednym przykładzie), oto status wyżej wspomnianego autora:

Zrzut ekranu 2014-06-12 o 23.42.24

Przeciętny fejsbukowicz napisałby: 

„Kocham moją dziewczynę!!! <3”

…nic by nie napisał, tylko wkleił zdjęcie. I zdobyłby jednego lajka. Od byłej.

Podałam Wam te wszystkie przykłady po to, byście spróbowali dostrzec jakąś regułę. Czemu takie proste komplementy, statusy i opisy sytuacji cieszą się tak dobrym odbiorem i są doceniane przez tak wielu ludzi. Co je różni od reszty? Na czym polega klucz do ich sukcesu? Ja mam swoją teorię, ale ni cholery nie jestem jej pewna – bo gdybym była, to rozwaliłabym system własnymi postami na fejsie, a wcale nie rozwalam. ;) Zdarza mi się, ale daleko mi do Yuriego. Wydaje mi się jednak, że klucz tkwi w opowiadaniu historii – zamiast podawania suchych faktów. Oraz w dostrzeganiu różnych powiązań i analogii w czymś, co dla przeciętnego człowieka jest banalne i nudne.

To tak jak z fotografem, który patrzy na przeciętnej urody modelkę i już wie, jak ją ustawić, oświetlić i sprowokować do uśmiechu, by wydobyć z jej twarzy piękno, które zachwyci odbiorcę. A my lubimy patrzeć, jak coś przeciętnego, co mamy na co dzień i co mijamy przeważnie bezrefleksyjnie – staje się piękne i wyjątkowe. Wolimy patrzeć na metamorfozę brzydkiego kaczątka niż na kolejne zdjęcie pawia. Wolimy odnaleźć wyjątkowo malowniczy zaułek w centrum nowoczesnego miasta niż podziwiać jedną z wielu ciasnych uliczek na starówce. No i lubimy emocje u innych ludzi. Gdy się śmieją, wzruszają, odkrywają coś w sobie lub w otaczającym nas świecie. Wbrew pozorom lubimy też, gdy im się coś udaje, gdy odnoszą sukces i nie wstydzą się być z niego dumni.  To w tym, moim zdaniem, tkwi istota romantyzmu. W opowiadaniu historii, w dostrzeganiu rzeczy prostych i w emocjach, które opisujemy.

A teraz pytanie do Was, bo jestem bardzo ciekawa i chętnie napiszę o tym notkę blogową: jaki najpiękniejszy komplement dostaliście? Taki, wiecie, który zapadł Wam w pamięć i wyrył się złotymi literami w sercu. Poproszę :)

 

Komentarze do wpisu: 52 Napisz komentarz

  1. Po pierwsze, świetny wpis ;) chciałabym również umieć się tak posługiwać słowem i mieć taką wyobraźnią, by tak pisać! A komplementów od obecnego partnera życiowego dostałam duużo, ale takie najbardziej co zapadły mi w pamięci to były dwa: „Kochanie jesteś najbardziej wyrozumiałą osobą jaką znam.” i „Jesteś nieoceniona.” – wiem niby nie jakieś niewiadomo jakie, ale kurcze usłyszane w odpowiednim momencie urosły do olbrzymiej rangi.

  2. Karolina napisał(a):

    Yuri, jest najlepszą reklamą Koźmina jaka może być (i nie mówię tak tylko przez moją słabość do afro). :>
    Seg, Twój komplement bardzo przypomina mi opowieść z „Przyjaciół”, która miała być wabikiem ściągającym drugą osobę do łóżka. :D

  3. Piękny wpis! Nigdy nie zostałem kwieciście skomplementowany, a jeśli już, to przez moją babcię. Niestety, przy nagromadzeniu komplementów, jakie słyszę ze strony mojej babci, pojedyncze tracą na wartości. Jakby przez całe moje życie wypowiedziałaby jeden, pewnie umiałbym go zacytować w nienaruszonym stanie. Najlepiej zapamiętuję komplementy, których twórcy nie mieli zamiaru mnie skomplementować, ale wyszło im to przy okazji. Na świadectwie z którejś z pierwszych klas szkoły podstawowej, wychowawczyni napisała o mnie, że jestem nietuzinkowy. Prawdopodobnie szukała delikatnego zamiennika dla „dziwaka- weźcie go do jakiejś poradni czy gdzieś, policzcie mu klepki”. Mimo to, już w wieku 7-8 lat pozwoliła mi się poczuć jakimś indywiduum. Oceny reszty klasy były przekalkowanymi wariacjami jednego szablonu, a w moim przypadku pani się wysiliła i napisała coś od siebie. Uważam się za całkiem normalnego człowieka, więc się cieszę, ilekroć ktoś- pragnący zachować obiektywizm- stara się wyprowadzić mnie z błędu.

  4. Nie mam dobrej pamięci do komplementów, bo zwykle nie różnią się niczym od siebie: ładne oczy, uśmiech, nogi, zgrabna sylwetka… Kiedyś Paweł Tkaczyk napisał pod jednym z moich zdjęć: „masz uśmiech słodki jak wiadro brzoskwiń”, a mój były chłopak powiedział: „wiesz, jak zdecydowałem, że zakładam aparat, poszedłem do ortodontki i powiedziałem: chcę mieć uśmiech jak Dorota Kamińska”. Od tamtego czasu nikt tego nie przebił ;).

  5. Piotr P. Płuciennik napisał(a):

    „Chciałabym odbyć stosunek płciowy z twoim umysłem”. Nic wyszukanego, po prostu jak każdy kreatywny jestem wyjątkowo próżny i łasy pochwałę swojej wyobraźni. To był najlepszy komplement jaki kiedykolwiek usłyszałem.

  6. Jacek Mikita napisał(a):

    Moja siostra, oczywiście do mnie: ” Masz tak poczciwą mordę, że ani trochę nie widać, jaki z Ciebie sk**wiel” :)

  7. Guest napisał(a):

    Najpiękniejszy komplement? To była piękna zima, 7 miesięcy temu. Po kilku dniach intensywnych konwersacji z moim teraźniejszym lubym usłyszałam od niego że mam ” piękną duszę”. Banalne? Nie sądzę. Z oka wypłynęła mi łza a za oknem padał śnieg. Był 6 grudnia.

        1. momo napisał(a):

          niestety. z moją straszną twarzą i beznadziejnym zawodem pozostaje mi być tylko hejterem.

  8. Dominika Szaniawska napisał(a):

    Nie najlepszy, ale jeden z lepszych (od małża): jedziemy razem samochodem i ja gadam i gadam, a jemu się paszcza śmieje nie wiadomo z jakiego powodu. Pytam więc: „yyyy…co jest?”, na co on: „A nic, ja tak lubię Cię słuchać, jakbym oglądał TVN24”.

  9. Jej Wysokość Aleksandra napisał(a):

    A co z „Make life harder”?
    Przecież są autentycznie, najbardziej, niezaprzeczalnie cudowni i bezsensu <3

  10. Ula napisał(a):

    Początek wiosny. Siedzę na przystanku, łapię pierwsze promienie słońca, które coraz śmielej sobie poczyna. No, jak już wyjrzało to co se będę żałować. Siedzę i delektuję się. Uspokajam oddech po „wizycie” w urzędzie. Kątem oka spostrzegam, że jestem obserwowana. Dziewczyna, na oko 20+. Mam pamięć do twarzy, więc stwierdzam, że nieznajoma. Patrzy i patrzy. To świdrujące spojrzenie. Zaczynam mieć obawy, czy wszystko z nią okej. A może uwaliłam się lodem włoskim, którego stęskniona pożarłam z apetytem? Po dwuminutowej lustracji dziewczę w końcu zbiera się na odwagę i zagaduje:
    – Przepraszam panią bardzo. Jaką farbą maluje pani włosy? – pyta i patrzy na mnie tymi swoimi oczami kota ze shreka.
    – Yyyyy – zaczynam inteligentnie – W sumie to ja już włosów nie farbuję. Chyba moje naturalne odrosły.
    Patrzy na mnie. I patrzy. Coś musi być z nią nie tak, ciężki dzień czy cuś. Loda powinna zjeść. Nagle wzdycha i z rozmarzoną miną mówi:
    – Bo pani włosy tak pięknie lśnią w tym słońcu…

  11. Nie bez znaczenia jest chyba fakt, że wspomniane profile prowadzą mężczyźni. Czy też oni mają lepsze pomysły, czy są lepiej przez czytelników odbierani – nie wiem. Mój mąż w ciągu tygodnia zdobył tylu followersów (z Agnieszką Maciąg na czele! A nie powiedziałabym, że jest filmowej urody – mąż nie Agnieszka rzecz jasna ;)) ilu ja nie dorobiłam się przez miesiące…

  12. „Jesteś surrealistyczna”

    Do dzisiaj się zastanawiam, czy chodziło bardziej o Salvadora czy Magritte’a.

    Było jeszcze „jesteś przerażająco prawdziwa” i „na dłuższą metę przebywanie z tobą jest jak jechanie na kwasie”. Te pamiętam, reszta była miałka i powtarzająca się.A z tymi trzema wiążą się ważne, fajne historie.

  13. Paulina Teresa napisał(a):

    Najpiękniejszy komplement? „Jesteś jedną z najbardziej pozytywnych osób, jakie w życiu poznałem” – wypowiedziane przez faceta, którego poznałam parę godzin wcześniej, który miał niemal krańcowo różne poglądy polityczne od moich i z którym cały wieczór przedyskutowałam o aborcji ;)
    Zrobiło to na mnie duże wrażenie :)

  14. ola napisał(a):

    trochę to krępujące, ale kiedyś usłyszałam, że moja cipka wygląda jak rozchylony kwiat orchidei. Było to dawno, ale pamiętam dobrze

  15. Paweł Daniel Kęcerski napisał(a):

    Najlepszy komplement? Jestem zakochany jak nigdy i dla niej zrobiłbym wszystko. Dałbym sobie rękę uciąć (i bym teraz, kurwa, nie miał ręki), ale wszyscy wiemy jakie jest życie, więc korzystam z okazji i wyjeżdżam na studia. Po długich, tęsknych sześciu tygodniach wracam, specjalnie dla niej. Zmęczony lotem i podróżą z lotniska (Katowice, a mieszkałem w Łodzi) zatrzymuję się w jej miejscowości. Godzina 23:30… Otwiera jej tata, ale zanim zdążył cokolwiek powiedzieć a ja zareagować, ona wybiega w dresach i rzuca się by mnie objąć. Tak mocno, że musiałem się cofnąć o kilka kroków i mało co nie spadłem ze schodów. Nie musiała nic mówić, by był to najlepszy komplement jakim mnie obdarowała.

  16. Ewa Page napisał(a):

    Ja usłyszałam od przyjaciela, że jestem bardzo dobrym człowiekiem i żebym sie nie zmieniała. Chciałabym żeby życie mnie nie zmieniło.

  17. kosa napisał(a):

    Mimo, że to bardzo intymny komplement, to warty opowiedzenia (tak mi sie wydaje). Kiedyś w trakcie pewnych wakacji w Portugali, wdałam się w romans i w trakcie tarzania się po wyrze tuż przed albo tuż po albo i to i to :), mój partner trzymając głowe między moimi nogami, podniósł wzrok na mnie i powedział „it’s look like a butterfly”. Zrobiło robotę :)

  18. Klaudia napisał(a):

    Kolegę siostry poznałam na imprezie. Tego wieczoru, zanim zaprosił mnie na randkę, powiedział: „Kiedy poznałem twoją siostrę, pomyślałem, że jest najpiękniejszą kobietą na Ziemi. Dzisiaj okazało się, że się myliłem” :)

  19. Iza Pe napisał(a):

    Na mnie najbardziej zadziałało, gdy usłyszałam od mężczyzny „jesteś kimś bardzo wyjątkowym”. Wiadomo z jakich pobudek mi zabiło serce, ale zrobił mi skubany:)

  20. Joanna Żero napisał(a):

    miałam kiedyś maluśki kompleks dużych stóp – bo może były kształtne i szczupłe, ale rozmiar ……, nie mam już tego kompleksu, wystarczyło, że usłyszałam: ale masz piękne, gotyckie stopy ( i cóż za zbieg okoliczności, osoba komplementująca nawet nie wiedziała, że gotyk wręcz uwielbiam:))

  21. harrold80 napisał(a):

    Pamiętajmy także o tym, że prócz talentu tworzenia i przekazywania
    komplementów, ów musi trafić także na podatny grunt. Czyli na osobę
    która będzie potrafiła odebrać i docenić komplement. Bowiem komplement
    stworzony z wielu podrzędnie złożonych zdań wycelowany w kretynkę raczej
    okaże się zmarnowany. Wtedy szkoda czasu, wysiłku i być może talentu na
    to, by w ten sposób sprawić jakiemuś człowiekowi (bo przecież
    niekoniecznie tylko kobiecie) przyjemność

  22. Ula La napisał(a):

    Najlepszy komplement jaki usłyszałam dotyczył tego jak śpiewam i powiedziała mi go moja koleżanka: ‚Jedną z rzeczy, która sprawia mi największą radość w życiu, jest słuchanie twojego głosu’. Dawno to było, ale pamiętam do dziś :)

  23. Joanna W. napisał(a):

    od przyjaciela mającego problemy ze stanami depresyjnymi i mężczyzny którego kocham: „faktycznie działasz jak Prozac – nigdy nie wpadłem w dół przebywając z Tobą” :)

  24. Siedzimy w barze- ja, A. i H. oraz nasz znajomy, któremu po którymś piwie zebrało się na szczerość i komplementy, więc zaczyna:
    – A. masz najpiękniejsze piersi jakie w życiu widziałem.
    A. się czerwieni.
    – H. masz śliczne usta.
    H. promienieje.
    Zapada cisza, którą zniecierpliwiona przerywam.
    – No a ja? Co ja mam piękne?
    Znajomy zastanawia się chwile po czym odpowiada zamyślony:
    – A Ty masz O. taką piękną…duszę.

    Do dziś moja piękna dusza mu nie wybaczyła. Jednak kobiety bywają próżne (;

  25. Magda napisał(a):

    Uwielbiam nosić czerwoną szminkę na imprezach. Dodaje mi to ogrom kobiecości. A przynajmniej tak się czuję jakby dodawało. Jak zwykle idąc do miasta na piwo czy imprezę czy coś takiego założyłam czerwoną szminkę. Niedawno wcześniej zaczęłam palić i w związku z tym jeszcze nie ogarnęłam szminki która by mi nie zostawiała śladu na fajce. Kiedy spotkałam się ze znajomymi akurat paliłam. Witam się, kalam przepraszając za dym, bo oni nie palą. I nagle słyszę: ‚Ja ogólnie nie palę i nie podoba mi się to jak laski palą. Ale ty wyglądasz strasznie kobieco i seksownie jak palisz. Pasuje ci to’. Niezbyt to wyszukane, ale miło mi się zrobiło, bo zawsze uważałam że kobiety wyglądają super z papierosem. Ale ja nie. A tu masz!

  26. Ależ cudownie zrobiłaś mi tym wpisem! Ja odkąd pamiętam reaguję na komplementy jak totalny dzik, by mnie nie zawstydzać, pewien komplemenciarz stworzył więc kiedyś listę na wygniecionej kartce w kratkę, na której wypisał 50 rzeczy które są we mnie piękne. Nie, nie białe ząbki i oczy jak rozgwiazdy. Wypisał rzeczy za które sama się lubię. Ulubione: „Uwielbiam w Tobie to, że jesz tłuste z baleronu. Ba, nawet podjadasz takie tłuste mi z talerza jak zostawię” <3 Trzymam jak relikwię :)

  27. Jedziemy autem, z kumplem, ja kieruję. Pierwszy raz zabrałam go gdzieś dalej poza miasto. „Naprawdę nie mam pojęcia dlaczego nie udało ci się zdać prawka za pierwszym razem”
    OD FACETA <3

  28. sezonada.pl napisał(a):

    Mnie trzy razy zdarzyło sie usłyszeć od koleżanek, że „ładnie śpię”, „ładnie wyglądam, jak śpię”, Patrzcie no, na co kobitki potrafią zwrócić uwagę.

  29. Siedziałam z moją przyjaciółką w piątkowy wieczór w Hard Rock Cafe. Żaden lans, w swetrach i dżinsach byłyśmy. I do tego w śniegowcach, bo zima. Nie zwracałyśmy zupełnie uwagi na otoczenie, pochłonięte rozmową. I nagle z tego otoczenia wynurzył się jakiś chłopak – nie jakiś przystojniak, ale słodziak taki i powiedział: „Co prawda ja już wychodzę, ale zanim to zrobię to chciałem wam powiedzieć, że jesteście zjawiskowe”. Po czym odwrócił się i wyszedł :)

  30. Asia Banach napisał(a):

    Za czasów liceum byłam dziewczyną, której wmawiano, że jest lepszym materiałem na kumpla niż na dziewczynę. I właśnie wtedy, w tym najbardziej zakompleksionym czasie, usłyszałam od chłopaka, w którym się podkochiwałam, że jestem bardzo kobieca. Zrobiło swoje :) Swego czasu dostałam też zrobionego specjalnie dla mnie gifa (które uwielbiam), którego sens był taki, że jestem dla tej osoby najpiękniejsza. Takich rzeczy się nie zapomina :)

  31. „O włosach i samochodach piszesz jak Yuri” – to byłby najlepszy komplement ever. W kwestii włosów i samochodów przynajmniej ;)

    A
    w kwestii komplementów: ktoś kiedyś porównał moje oczy do odkrywkowej
    kopalni węgla – bardzo to było miłe i jakie patriotyczne!

  32. Agata napisał(a):

    Pierwsza klasa liceum, wycieczka szkolna. Świeżo po prysznicu, odziana już w piżamkę, maszeruję do swojego łóżka (piętrowego), kiedy kolega z klasy łapie mnie za rękę, przygląda mi się i mówi „Agata, jak Ty ładnie wyglądasz bez makijażu!” Rozbawiło mnie to totalnie, ale było to tak szczere i spontaniczne, że zapamiętam to jeszcze na długo :)

  33. Magda Meteora napisał(a):

    Ostatnio siostra widząc mnie w bieliźnie stwierdziła, że jestem szczuplejsza niż w ubraniu. Słowo, to najdziwiniejsze, co w życiu usłyszałam i sama nie wiem czy się cieszyć czy nie :D

  34. Paulina Sajna napisał(a):

    Wiem, że tekst napisany już rok temu, ale co poradzić, ze dopiero na niego trafiłam:) 3 komplementy moim zdaniem warte przytoczenia. Pierwszy, jak jeszcze byłam młodą siksa i ruszaly mnie takie rzeczy: „pamiętaj nie ma w morzu wiele pereł…perełko”, drugi, z którego z koleżankami śmiałyśmy się, że autor pół nocy szukał w internecie co do mnie napisać „już wiem jak jest w niebie, bo wczoraj tańczyłem w ramionach anioła” ( notabene dziś ten facet jest moim mężem:P) a trzeci „bo nie jesteś pasztetem” Adorator, który zyskał wdzięczne miano pana Gwiazdeczki chciał w ten sposób okazać swoje zdziwienie, ze dziewczyna powyzej 1,8m może być ładna;)

Dodaj komentarz