Ładuję akumulatory socjalne

Ależ ja Was zaniedbałam ostatnio… Poza genialnym dziełem filmowym i konkursem nie dostaliście żadnej długiej notki…

Teraz też nie dostaniecie, bo wciąż ładuję akumulatory. A to wszystko przez takiego Kriza i taką Ygritte. Przyjechali w sobotę, wyjechali w środę. Możecie się domyślać, że łatwo nie było. Wczoraj znów padło słynne zdanie „ja już nie piję” i choć spokojnie mogłabym z miłymi gośćmi zamieszkać (niekłopotliwi są, dużo śpią), to moja wątroba mogłaby się obrazić. Oprócz zwiedzania warszawy nocą parę razy zostaliśmy też w domu i graliśmy w gry. Np. w Small World z Andrzejem i Michałem. Niestety większością zdjęć dysponuje teraz Kriz i straszy, że zaraz opublikuje własną foto-relację. Tak więc macie zakaz wchodzenia na jego bloga.

No. I teraz, jak to zwykle bywa po intensywnym życiu towarzyskim, zajadam się samotnością, książkami i zaległymi serialami. Nie potrwa to długo, bo jutro będę występować gościnnie w superstacji a potem szykuję dla Was kolejny konkurs.

Z tekstów wartych puszczenia w świat:

Kriz odkrył nowe chmury. Nazywają się Cunilungusy.

Ze zdjęć wartych puszczenia w świat:

Ygritte (specjalnie dla ElPandy i Karola)

Wracam do książki. :*

Komentarze do wpisu: 17 Napisz komentarz

    1. Kończę właśnie „Gildię Magów” Trudi Canavan, ale nie podoba mi się. Może gdybym nie czytała wcześniej Pieśni Lodu i Ognia, nie przeszkadzałyby mi infantylny styl, płytka budowa postaci i cholernie przewidywalna akcja. Jest tam parę fajnych elementów – no i początek zapowiadał się nieźle, ale w końcu zrobiło się nudno. Jakim cudem ta seria była bestsellerem?! Czekam też na zamówione już „50 twarzy Graya”, ale dotrze do mnie dopiero we wrześniu…

        1. Andrzej – dzięki za podrzucenie, jak widać na bestsellery trzeba uważać:D

          Segritta – jeśli chodzi o dawanie szansy bestsellerom, to ja ostatnio dałam takową „Zmierzchowi”, niestety się zawiodłam … ;) Oby jak najmniej takich przeżyć! :)

        2. Zmierzch jest genialny! Nie jestem hardcorem i nie czytałam, ale oglądałam pierwszą część w nocy, sama, prawie do końca. To było piękne…

      1. Też męczyłam „Gildię” i miałam podobne wrażenia – jedyne, co ją uratowało, to zakończenie, ale nic nie powiem :) Teraz męczę inną trylogię – „Mroczne materie” Pullmana (pierwsza część, „Złoty kompas”, chyba najbardziej znana) – i czekam na tę ponoć ostrą krytykę Kościoła. Czekam i doczekać się nie mogę, ale czytam, bo nie mam w zwyczaju odkładać książki w 2/3, mimo że od dawna podejrzewam, jak się całość skończy. Pomyślałabym, że nie dla mnie trylogie, gdyby na półce nie czekał pakiecik Stiega Larssona :)

  1. Lubię takie spędy raz na jakiś czas. Generalnie, bardzo sobie cenię zacisze własnych 4 kątów, ponieważ w tygodniu bywam w nich tylko nocami i taki weekend to dla mnie piękna okazja, żeby zrobić sobie dzien ‚jestem w pidżamie i mam marshmallows’. Od czasu do czasu, naprawdę lubię jednak kiedy jest bardziej gwarno, ludzie siedzą na podłodze, nie wiadomo jak w razie czego położyć ich spać i co ja im dam na śniadanie, ale każdy ma cudowny stan błogostanu na twarzy :) Fajnie się ładuje i miło wspomina.

  2. ŁAŁ. Wygląda superwesoło. Chyba powinnam zmienić zwyczaje, bo jak na razie przestrzegam się przed samym nocowaniem u kogś, po prostu lubię swoje łóżko i swoje poranne zwyczaje, a może po prostu samą siebie zbyt bardzo – dlatego nikt też nie nocuje u mnie. :D Ale może kiedyś przekonam się do takich frywolności: http://www.youtube.com/watch?v=wXgFIEVLVTI .

  3. Jeżeli trylogia Trudi Canavan ma dla Ciebie płytką budowę postaci, to nie polecam Ci 50 twarzy Graya. To książka dla sfrustrowanych swoim życiem erotycznym amerykańskich gospodyń domowych

  4. Ale miałaś gości. Też ich lubię, choć nieraz mam dosyć. Więc teraz… zastawiłam im klucze. Natomiast moi inni goście dali klucze mi. Na długi weekend. Przyjechałam do ich wysprzątanego domu. Na stoliku znalazłam przewodnik po okolicy, w lodówce sporo rzeczy do „wyjedzenia”. I karteczki w stylu – „brazylijski hamak jest w sypialni pod łóżkiem” (w ogrodzie trudno nie zauważyć 2 słupów z hakami), „rower w garażu”, itp. Cholera, ja o moich gości tak nie zadbałam…

Dodaj komentarz