Mężczyzno, łysiej z godnością!

Tak już jest, że mężczyźni łysieją. Tylko nieliczni mogą się na starość pochwalić gęstą czupryną. Odpowiedzialny za łysienie gen jest na dodatek dominujący, więc łysych będzie coraz więcej. Trudno. Lajf. Tak już macie. Tylko niestety wielu z Was ma jakieś problemy z zaakceptowaniem natury i zachowujecie się jak miętkie cipy, próbując to łysienie zatuszować.

Jeśli nie powiedziała Wam tego matka, żona, kumpel lub lustro, to ja przerwę ciszę i to powiem: tuszowanie łysiny wygląda żenująco głupio. I uwierz mi, te wszystkie zabiegi wcale łysienia nie tuszują. Wręcz przeciwnie. Nie tylko dają wyraźnie do zrozumienia, że łysiejesz, ale też – że masz z tym problem. A taki kompleks łysiny nie jest seksowny. Serio.

  • Jeśli chodzisz w zimowej czapce w środku lata, dajesz ludziom jasny przekaz – łysiejesz.
  • Jeśli robisz sobie zaczeskę, to uwierz mi, łysinę i tak widać. A nawet jeśli zaczeska jest wyjątkowo gęsta i zasłania łysą skórę, to sam fakt jej istnienia mówi jasno – łysiejesz.
alefaceci.pl
  • Jeśli robisz sobie skołtuniony hełm na głowie tak jak Majdan, to wszyscy już wiedzą – łysiejesz.
kozaczek.pl
  • Jeśli mimo łysiny nosisz długie włosy, to choćbyś miał twarz Brada Pitta, i tak każdy Cię będzie widział tak:
  • Jeśli na wszystkich zdjęciach obcinasz sobie czoło, to wszyscy już wiedzą – łysiejesz.

Na Bug, mężczyzno, pogódź się z tym i zetnij sobie włosy na krótko, a jeśli łysina wykroczy poza zakola i zostawi ci tylko fragment włosów nad czołem i z tyłu – ogól się na łyso. Uwierz mi, że choćbyś nie wiem jak źle wyglądał ogolony, i tak gorzej wyglądasz z tymi długimi, rzadkimi kudłami.

Nie wiem, jak działają kremy na porost włosów, pigułki antyłysieniowe i przeszczepy włosów. Jeśli to daje efekt, który wygląda naturalnie, proszę cię bardzo, zafunduj sobie taki zabieg. Ale zaczeskom i wszelkim ich odmianom mówimy stanowcze NIE. Zrozumiano?

Pozdrowienia od Vina…

backseatcuddler.com

UPDATE:
Kolejne pozdrowienia od Michała :) Ktoś jeszcze?

Komentarze do wpisu: 31 Napisz komentarz

  1. Rozwiązanie jest łatwe: znaleźć sobie wybranka z gęstą czupryną i dobrymi genami – jeśli ktoś ma szybko wyłysieć, będzie to widać już po 20 roku jego łysego życia – wystarczy poobserwować kolegów. Jak oglądałam łysiejącego księcia Williama podczas jego własnego ślubu, wolałam patrzeć na ślubne wiązanki. O, a na ten przykład, taki Harry szybko nie wyłysieje – mają zupełnie inne czupryny :)

  2. Konkret.
    Jak działają pigułki, kremy, maści i mikstury? Otóż albo działają, dopóki się je stosuje, albo nie działają wcale.
    Ważniejsze to, co w głowie, a nie na głowie. Niechęć czy niemożność zaakceptowania własnych braków ogólnie zresztą przychodzi wielu mężczyznom z wielkim trudem.

        1. Ale po co, skoro są tacy, co i mają poukładane w głowie, i dobrze wyglądają…? Zresztą, dobry wygląd to kwestia płynna, dla niektórych łysina może być wabikiem.

        2. Ja właściwie piję do sformułowania: „zaakceptowania własnych braków ogólnie zresztą przychodzi wielu mężczyznom z wielkim trudem.”

          Ludziom przychodzi z wielkim trudem. Wyobraź sobie kobietę po amputacji piersi.

  3. Gówno prawda. Chodze sobie w środku lata w czapce bo mi sie tak podoba. Nie jest to czapka na zime tylko z daszkiem i taką siateczką z tyłu, dzieki czemu nie dość, że jest przewiewna, to mam ochronę przed słońcem i mój pot z czoła wsiąka w czapeczke, a nie leje mi sie po mordzie. Może i cierpią na tym moje białe zakola, jak również cała twarz, która nie wygląda jak spalona słońcem faciata żula spod sklepu. Matko święta, byłem dwa tygodnie na Krecie i jestem taki blady na twarzy, jak to mozliwe? Normalnie, opaloną mam klate, a nie czoło, bo nie jestem czarnuchem żeby chwalic się kolorem skóry. Łysienie normalna sprawa i nie ma co z siebie robić Radka Majdana. Tym niemniej argument z czapką jest po prostu z dupy.

  4. Miałam na myśli oczywiście zimową czapkę a nie czapeczkę z daszkiem. Rozumiem, że trudno się było domyślić. Przepraszam! Kajam się i wstydzę ;)

  5. dzień jak codzień, trochę słońca, lekki wiaterek, który ledwie mierzwi włosy. jestem w parku na spacerze z psem. widzę mężczyznę, w sile wieku. to mój sąsiad, wraca ze swoim goldenem. sympatyczny człowiek. aktywny, dowcipny, typ bez kompleksów.
    i wtedy nadchodzi on. silniejszy podmuch.
    przede mną jawi się łysa pała z długą ale nędzną w objętości grzywką, która jakoś dziwnie zaczyna się tuż nad lewym uchem, a kończy na ramieniu.
    rzeczywistość zaskrzeczała

  6. Ja tam mimo narastającej łysiny (zakola coraz większe) lubię moje długie włosy i póki mogę – nie pozbędę się ich. Zbyt seksownie się w nich czuje ;)

  7. Oj znałam kiedyś takiego co swojej łysiny się wstydził, zakola do połowy głowy, poniżej własne jeszcze włosy, a tam gdzie łyso, przeszczepione z jego klaty, stręczące do góry. Wyglądało to koszmarnie i sztucznie (coś jak włosy u lalki). Pamiętam, że kiedyś dotknęłam ręką tej czupryny i wiecie co? Usłyszałam, że mam uważać (chyba kilka się wyrwało?) bo jeden włos kosztował go 1 zł! To było 15 lat temu i zgolić ich nie zamierzał, inna sprawa, że na łysinie zostałyby ślady po przeszczepie! I po co to było?

  8. Grzegorz Assbury napisał(a):

    Zgadzam się z opinią dotyczącą postrzegania estetyki łysiejących mężczyzn, którzy się z tym nie godzą i stosują rozmaite zabiegi. Tylko jak się ma wymowa tego tekstu, do tekstu o goleniu nóg i cellulicie u kobiet? Tego o zbędności tych zabiegów i rekomendacji, by komentarze o nieogolonych kobietach pozostawić sobie w głowie, a nie upubliczniać? Bo mogą kogoś urazić, albo z innych względów.
    Aha!

Dodaj komentarz