Mokrego dyngusa!

W Wielki Piątek zrobiliśmy dla Didi małą imprezę. Właściwie wszyscy oprócz Didi są ateistami, więc był to dla nas dzień jak codzień i od reszty odróżniała go tylko perspektywa długiego weekendu, stojące wszędzie patrole policyjne i radiowe audycje o święceniu jajek i umartwianiu się.
MŚCISŁAW: a jak się już napijemy, to pójdziemy na drogę krzyżową?
DIDI: To lepiej jutro z wódkami w koszyczku na święcenie!
ŚW. PITER: Ale czy Ty nie jesteś przypadkiem wierząca…?
DIDI: Ależ tak! Ja wierzę! W Boga i w ślub kościelny.

***

Św. Piter uświadomił nam też obrzydliwość życzeń „mokrego dyngusa”. Tłumaczył nam to pięć minut, ale nic nie rozumieliśmy. W końcu powiedział to wolno i wymownie, dodając „i żeby córka ojcu takie życzenia składała… obrzydlistwo”.

A w którymś momencie wdałam się w dyskusję z Ksantypą, siostrą Mścisława, dlaczego jako ateistka obchodzę święta kościelne. Tłumaczyłam, że dla mnie to tradycja. Tradycją jest coroczny spacer z przyjaciółką na święcenie jajek, śniadanie wielkanocne, tłuczenie jajek, tradycją jest dzielenie się opłatkiem na Boże narodzenie, ubieranie choinki, słuchanie kolęd… Nie udało mi się jednak przekonać Ksantypy do czegoś takiego jak „tradycja świecka o korzeniach religijnych”. Jak jest u Was? Obchodzicie jakieś święta, macie jakieś rytuały, które są dla Was tradycją, mimo że nie wierzycie w ich kontekst religijny?

Komentarze do wpisu: 14 Napisz komentarz

  1. Mam dokładnie to samo. Święta o podłożu religijnym dla mnie są okazją do rodzinnych dłuższych spotkań i po prostu bycia ze sobą. Obrządki kultywuję bardziej ze względu na polski folklor, do ktorego mam duży sentyment, i który sam w sobie jest cholernie ciekawy i barwny.

  2. Ja jestem wierzący i, moim zdaniem, nie ma sensu święcić jajek, skoro jest się ateistą. No bo po jaką cholerę? Czy to coś zmieni, czy masz poświęcone jajko, czy nie? Co do samego śniadania – okej, fajna tradycja, ale ma podłoże religijne. Wszystko, każdy element to symbol czegoś (jajko – nowego życia etc.) Ale chyba o tym nie muszę już pisać. Imo, „tradycja świecka o korzeniach religijnych” jest dopuszczalna (jeśli można to w ogóle tak nazwać), ale nie ma żadnego głębszego sensu. To jedynie urozmaicenie sobie szarego roku. Pozdrawiam :)

    1. Symbol nowego życia nie jest wymysłem katolickim. Słowianie (w rozumieniu – poganie zamieszkujący tereny m.in. dzisiejszej Polski) też traktowali tak „jajeczko” i też na wiosnę. I tak kolejny mit o wyjątkowości „naszego narodowego prawdziwie polskiego katolicyzmu” znowu upada.

      Święcenie jajek w kontekście tego co napisała Seg ma sens. Jest to akt nie duchowy, bo nie idzie święcić tych jajek z myślą, że już jutro podzieli się tymi jajkami na cześć odradzającego się życia, a zwłaszcza naszego zbawiciela Jezusa. Raczej, że fajne jest to miasto stołeczne, ładny dzień, fajnych mam przyjaciół, a stacja metra pl. Wilsona jest jedną z ładniejszych. Zero mistyki czy innych transcendencji jakichś ;). Robię tak, bo tak robili moi dziadkowie, i rodzice, to ja też. Ale Boga w tym nie ma. Tylko tradycja właśnie. Czyli reasumując stwierdzenie „tradycja świecka o korzeniach religijnych” jest sensowna. Bo dzieje się coś o podłożu religijnym, ale działają emocje z zupełnie innych rejonów. Bardziej bym się czepiała tych, którzy deklarują się jako wierzący, ale życie prowadzą zupełnie odwrotne do tego czego wymaga od nich dogmat. To dopiero jest rozkład i rozpad!

      W Wielkanocy jestem raczej biernym uczestnikiem, bo nie czuję potrzeby. Te święta są dla mnie dużo mniej atrakcyjne niż Boże Narodzenie ze względu na swój (szukam słowa, ale dobrego chyba nie znajdę) silny i stanowczy charakter religijny, którego nie maj te „pierwsze urodziny” ;). Gdyby nie inicjatywa mojej babci, to dziś byłaby dla mnie niedziela jak co tydzień, a tak to trzeba się było „dobrze ubrać” ;)
      Boże Narodzenie lubię, choć średnio przejmuję się siankiem i opłatkiem,

      Ps
      Całkiem zabawnym jest, ze jeden z najpiekniejszych wiersyz o jezusie w polksiej literaturze npiasął Leśmian,m któy był judaistą „z domu”

  3. Ja bym wręcz powiedziała, że bardzo dużo osób ma takie podejście do tematu, w tym ja i moja mama, mój tata jest wierzący, dla mnie to tradycja składania życzeń, prezentów, spaceru do kościoła czy oblania kogoś wodą w poniedziałek. I nie ma to nic wspólnego z religią.
    Myślę, że bardzo dużo Polaków, zadeklarowanych katolików, oprócz wizyty w kościele w wielkanoc, na chrzty, komunie, śluby i pogrzeby, ewentualnie jeszcze na pasterkę, nie bywa tam co tydzień, a nawet co miesiąc.
    Jak zlikwidują „podatek kościelny” to dopiero się okaże kto jest katolikiem :)

    A tymczasem pozdrawiam i życzę zdrowych i spokojnych Świąt :)

  4. Dziś tak sobie właśnie myślałam, że właściwie z niezrozumiałych dla mnie przyczyn ateiści odprawiają rytuały i obrządki akurat katolickie. Przecież żydowskie, czy muzułmańskie, czy buddyjskie czy protestanckie są też fajne ;-) Ja tam akurat przyjmuję chętnie życzenia z każdej okazji i od każdego wyznania. No problem. Generalnie patrząc na swoich znajomych widzę, że większość ateistów pójdzie ze święconką. Jak by tak wejść do kościoła, to tam w dzisiejszych czasach jest więcej ateistów niż wierzących. Ja mam z tego naprawdę zdrowy ubaw, bo Wy niby nie, sritutiu a do kościoła grzecznie maszerujecie. Crap, no nieźle no, ale podobno nie ważne dlaczego, ważne że się idzie :-) Czasami nurtujące mnie pytanie: dlaczego obchodzicie tylko katolickie święta? Bo na to nikt mi nie potrafi odpowiedzieć :-) Enyłej, Wesołych Świąt, Seg :-* :-)

    1. Bo katolickie święta są częścią polskiej tradycji, którą od dawna uprawiają moi rodacy. Gdybym urodziła się w kraju arabskim pewnie zapożyczyłabym część zwyczajów muzułmańskich, jako część mojego folkloru. W sumie podobne pytanie można zadać katolikom, którzy obchodzą święta i zwyczaje pogańskie. No bo po co niby ubierają choinkę, malują jajka itp.?

      1. Byle byś nie zapożyczyła kamieniowania :D
        Ja nie święcę jajek , ale się nimi stukam , bo mam radość z tego , że co roku robię wszystkich w konia i wygrywam pojedynek :)

  5. Wiesz, ja nie wiem. Mi po prostu chodzi o to, że gdybym znała dokładniej zwyczaje, obrzędy i rytuały innych religii, to bym je z chęcią uprawiała. Malowanie pisanek, malowanie twarzy, puszczanie wianków, taniec przy wschodzie słońca. Łotewer. To jest fajne, ale nie ma z kim tego robić, a nawet jeśli by było, to zaraz że sekta i o jeny. Ja osobiście nie widzę różnicy. Ale serio bawi mnie to, że tylu zagorzałych znanych mi ateistów (nawet nie mówię o Tobie, bo w końcu nie wiem, czy ty chodzisz do kościoła czy nie :-) chodzi. I zachowują się jak regularni katolicy. Ja tam nie wiem, ale jakoś takie to wszystko jest teraz pomieszane na maxa. Ja mam dysonans poznawczy, jak to widzę i przy każdych świętach po prostu chce mi się z tego śmiać. Bagatelizuję po prostu te gadanie o ateizmie, niewierze, niepraktykowaniu, praktykowaniu, wierze itp, bo każdy to sobie jakoś tam tłumaczy, a końcem końców dla mnie ważniejszy jest człowiek, a nie, czy klęka przed czymś 4x dziennie. Ja się czuję jakoś jak 3. ogniwo w tym wszystkim i tak jak ty, lubię czasami pogadać z ludźmi, którzy mają jakiś inny pogląd na to. Obserwuję sobie z uśmiechem i na zupełnym luzie :)
    PS. dobrze, że w naszych rejonach przestali zabijać kozła ofiarnego, bo miałabym z tym problem. Ubieranie choinki i malowanie jajek jest naprawdę niewinne przy dawnych obrządkach, ale tych rytuałów jest po prostu mało. Szkoda no :)
    Ale żeby nie było, to w Wielkanoc nie robię w tym roku nic. Mam tylko cichą nadzieję, że mnie M. wodą zleje, bo podobno to ważne, żeby się wiodło itp. :)

    PS. na razie mam usta w dziubek, bo miałam nie kupować magazynów, dopóki nie wyczytam tej góry, którą mam, a widzę, że muszę kupić następną ELLE, chociaż jeszcze styczniowej nie ruszyłam. Będę cffana i zobaczę, czy nie ma gdzieś w wersji elektronicznej do kupienia, bo mnie te tony papieru osłabiają. Przez Ciebie trzymam jakiegoś starego Playboya, przez Kominka też kilka tytułów, no muszę się z tym jakoś inaczej zorganizować i całkowicie przejść na wydania elektroniczne, bo przecież musiałabym mieć osobną półkę na te wydania z Wami :-)
    PS. 2 Nie widziałam tego numeru jeszcze, ale i tak gratuluję
    (tak się załatwia jednym komentem 15 wątków. Minimalizm rulez). No to jeszcze raz soczyście :* :)

  6. u mnie jest rytuał kłócenia się na święta zarówno te religijne jak i świeckie oraz nadrabianie zaległości pracowych. Robie też piękne życzenia w mp3 z fajnym podkłądem i wysyłam znajomym. Co roku z inną muzyczką i treścią. Niby nic, a cieszy. Głównie mnie :)

Dodaj komentarz