Czy Ty też czasem o tym marzysz?…

Wjechać na wzgórze, z którego roztacza się widok na rzekę, las i łąki obsypane kwiatami. Poklepać konia po szyi i powiedzieć „tu będzie stał mój dom”. A potem go wybudować. Bronić go, gdy jest taka potrzeba. Kiedyś przekazać dzieciom. Wnukom. Prawnukom.

Tak podoba mi się ten scenariusz, że czasem śni mi się, że żyję w czasach, gdy ziemia była jeszcze niczyja. Dziś wszystko ma swój papier, własność, swoją ustawę i paragraf. Prawo ludzkie jest dziś równie powszechne co prawo fizyki. Zastanawiam się, czemu nie ma jeszcze takiego przedmiotu w podstawówce. Biologia, fizyka, chemia, prawo…

Podatek od spadku. Nie dostała pozwolenia na broń. Postrzelił złodzieja i jest oskarżony o usiłowanie zabójstwa. Nie wychylać się. Nie wchodzić na trawnik. Psom wstęp wzbroniony. Nie parkować. Obraził prezydenta. Obowiązek odśnieżania. Podatek katarstralny. Progi podatkowe. Podatek od darowizn. Akt narodzin. Akt zgonu. Zameldowanie. Dowód osobisty. VAT. ZUS. OC AC. Na receptę. Akcyza. Sanepid. Cło. Zakaz przewozu egzotycznych muszli przez granicę. Zakaz palenia. Przestępstwa narkotykowe. Rejestracja. Patent. Zakaz fotografowania. Nakaz jazdy prosto. Zakaz zatrzymywania się i postoju.

Ja wiem, że tak musi być. I wiem, że to jest potrzebne. Bardzo podoba mi się też, że mam prąd, internet i odśnieżone ulice, po których mogę jeździć samochodem. Po prostu czasem chciałabym wjechać na wzgórze, z którego roztacza się widok na rzekę, las i łąki obsypane kwiatami. Poklepać konia po szyi i powiedzieć „tu będzie stał mój dom”. A potem go wybudować. Bronić go, gdy jest taka potrzeba. Kiedyś przekazać dzieciom. Wnukom. Prawnukom.

Komentarze do wpisu: 12 Napisz komentarz

  1. Możesz się ze mnie śmiać, ale… gdy przeczytałam pierwszy akapit, łzy stanęły mi w oczach. Może dlatego, że czasem wyjeżdżam z lasu na piękną łąkę, zatrzymuję swoją Chi, klepię ją po szyi i wyobrażam sobie, który kawałek tej łąki wydzieliłabym jako pastwisko, który przeznaczyłabym pod dom, a który pod stajnię…

  2. jakieś 150 lat temu to marzenie można było jeszcze bez większych przeszkód zrealizować. Dzisiaj chyba każdy kawałek świata do kogoś należy. społeczeństwa zachodniej cywilizacji za poczucie bezpieczeństwa, względny komfort życia, za dobrobyt materialny oddały wolność jednostki. jesteśmy zależni od sytemu prawnego , systemu ekonomicznego, polityków , banków, stóp kredytowych itd. staliśmy się trybikiem systemu który w jakimś stopniu pomaga nam funkcjonować ale jednoczesnie czyni nas swoimi niewolnikami. coraz bardziej , otacza nas niewidzialna sieć zależności które wiążą nas silniej niż stalowe kajdany. trochę boję sie momentu w którym wszczepią nam pod skórę czipy z naszymi danymi ,,oczywiście’ dla poprawy naszego bezpieczeństwa i wygody życia. tylko czy w tedy będziemy mogli mówić o sobie że jesteśmy wolnymi ludźmi.?
    floxanna – z takich marzeń nikomu nie wolno się śmiać.

  3. Z jednej strony to też mi się marzy taka wolność, z drugiej tak jak piszesz, tak musi być. To jest postęp (i tutaj zawsze mi się kojarzy fragment z 5 tomu sagi Sapkowskiego), więc nie ma co narzekać.

    Chociaż moim zdaniem nie można do końca powiedzieć, że wolność i niezależność jest do końca stracona. Oczywiście „wjechanie na wzgórze, z którego…” nie jest już możliwe do zrealizowania, ale są pewne substytuty.

    Jak ktoś jest zainteresowany to polecam „Cztery lata na huśtawce” Wojtka Kmity. Tam jest to dobrze opisane.

    Pozdrawiam

    Rafał

  4. Podobne twoim odczucia były zapewne udziałem pierwszych kolonizatorów Ameryki. Dzisiaj zostało im tylko prawo do posiadania broni. Jednak przyjemnie tak sobie pomarzyć, choćby stojąc w porannym korku. :)

  5. Więc wyobraź sobie, że ja też wjeżdżam na piękne, cudowne jedyne tak przeurocze wzgórze z tak pieknym widokiem i mówię: tu będzie mój dom i go stawiam a to jest Twoja ziemia i to Ty chciałas pobudowac tam swój dom tylko jeszcze nie miałaś dość funduszy i miałas zamiar zrobic to za rok ;P

  6. Czasy są takie, ze łatwiej żyć ludziom-robotom, szczęśliwym i bezpiecznym w swoich ciasnych rameczkach, jakie nakłada na nich społeczeństwo, państwo, religia etc. Zawsze wiedzieć, co robić, co jest słuszne, co wolno a czego nie – jakiż to komfort!

    A co robić, jeśli człowiek nie mieści się w tej rameczce? Jeśli tu mu wystaje a tam się wybrzusza? Jak ugasić swoje tęsknoty? Można wejść do studni, jak bohater Murakamiego i tam szukać swojej wolności. Można wyjść na wzgórze i objąć ramionami wiatr.

    Piękna refleksja, Segritto.

  7. „…Ja wiem, że tak musi być. I wiem, że to jest potrzebne…” – Nie musi Segritto. Naprawdę nie musi. I nie jest potrzebne, przynajmniej nie aż w takim stopniu. Orwell i Kafka nie mieliby dzisiaj tematów do pisania. Rzeczywistość przerosła ich literacką fikcję wielokrotnie. I tak w Polsce, nie doświadczamy jeszcze kontroli, zakazów i nakazów w tak ogromnym stopniu jak ma to miejsce chociażby w U.K lub w USA. Generalnie jest to temat-rzeka na osobną rozprawkę.

    Za każdym razem, kiedy wyjeżdżam do miejsc, w których najbliższa droga utwardzona przebiega pięć kilometrów dalej, telefony gubią zasięg, internet nie istnieje a kiedy jest zimno trzeba rozpalić kominek, to utwierdzam się w przekonaniu że ta denna spirala „praca-dom-weekend-praca-dom-weekend” jednak nie koniecznie jest najlepszym „ekosystemem” do egzystowania dla człowieka…

    Wiem że odgrzewam stary post, ale dopiero teraz się zarejestrowałem:)

    Ps.

    Spartanin pozdrawia serdecznie…

Dodaj komentarz