Niechcieizm

Nic mi się nie chce.

Nie chce mi się iść pod prysznic, choć upał. Nie chce mi się podłączyć komórki pod ładowarkę, choć mi piszczy, że bateria pada. Nie mówiąc już o jakimkolwiek wyjściu z domu… Czasem myślę, że to moje lenistwo uchroniło mnie od otyłości, bo bardzo często nie chce mi się zejść do lodówki, nawet, gdy jestem głodna. Nie wspomnę już o przygotowywaniu sobie czegoś do jedzenia.

Gdzie się podziały czasy dzieciństwa, gdy, pamietam dobrze – ciągle coś mi się chciało robić? Jeśli mama mówiła "pójdziemy na spacer", to ja chciałam iść już zaraz, teraz. Odliczałam minuty, ganiałam w kółko, pytałam co chwila, czy to już. I nie mogłam się nadziwić, że dorosli zawsze odkładają wszystko na później.
"Jutro idziemy do ZOO". Jutro? Dlaczego dopiero jutro? Dlaczego nie teraz? Teraz! Chodźmy teraz!

Jak byłam mała, chciało mi się nawet sprzątać, wstawać rano a każda godzina oczekiwania trwała wieczność. Teraz trudno mi wyobrazić sobie sytuację, w ktorej dzwoni budzik a ja z radością zrywam się z wyrka, by zacząć nowy dzień. Czy to starość jakaś czy co?

Najgorsze jest to, że niechcieizm jest chorobą masową. Dotknął już większość ludzi, których znam. Co chwila słyszę to samo: "nie chce mi się" – jakby to był jakis wyjątkowy stan, który w istocie trwa okrągły rok. I nie wiem, czy to na zasadzie chęci przynależności do grupy czy lansu – ale jakoś ludzie sa dumni z tego, że im się nie chce. Często informują o tym zblazowanym tonem, jakby się chwalili. "Taki jestem dorosły, tyle mam rzeczy na głowie, już mam tego dość.."

Najbardziej denerwują mnie ci, którzy z jednej strony "lubią swoją pracę" (i często tak o niej piszą w różnych profilach internetowych) a z drugiej strony strasznie narzekają na swoje obowiązki. Ostatnio piliśmy piwo z jednym takim operatorem kamery. Moja koleżanka, która zawsze chciała być operatorem, ale los pchnął ją w zupełni inną profesję, powiedziała:

Zazdroszczę Ci. To musi być fajne uczucie, tak filmować ludzi. Też kiedyś chciałam zdawać do szkoły filmowej.

No co ty. Nosić to żelastwo, użerać się, cięzka robota… – zaciągnął sie dymkiem pan wielki zblazowany operator i kontynuował opowieść o tym, jaki to on jest przepracowany, jak to on nie lubi tej roboty, jak mu nie płacą, jak ma wszystkiego dość. A wszystko tonem oskarowego filmowca, który tłumaczy dziatwie zawiłości czegoś, czego i tak ta dziatwa nie zrozumie.

Miałam ochotę spytać się go, czemu w takim razie wybrał ten a nie inny zawód. I powiedzieć, że może nie on powinien stać za kamerą, a ta moja koleżanka właśnie, bo ona byłaby tam szczęśliwa. I wtedy zdałam sopbie sprawę, że temu operatorowi jest w sumie dobrze w swoim zawodzie, ale po prostu modnie jest ponarzekać. I to takie profesjonalne…

Czy znacie wielu ludzi, którzy z radością chodzą do swojej pracy? Którym się chce robić to, co robią? Którzy, mając wybór (nie wplywający na stan konta) iść lub nie iść dziś do roboty – poszliby?

Komentarze do wpisu: 24 Napisz komentarz

  1. Jest jedna irytująca rzecz, której często doświadczam odwiedzając twojego bloga, kochanie.

    Myślę sobie wtedy – kurde, fajny pomysł na tekst, czemu ja na to nie wpadłem?

    Ja z radością chodzę do swojej pracy, ale coraz częściej wkurza mnie, że niemieccy turyści penetrujący mą pupę nie są tacy romantyczni jak dawniej. Minęły te czasy, gdy obok 20 marek za numerek dostawało się kwiatka i czułe słówko.

  2. A ja się uczę, nienawidze szkoły, gdy z niej wracam kładę się na łóżku albo siedze przed kompem i tak mija dzien. Wieczorem ogłdam „Samo życie”, potem popisze z kims na gg i ide spac. Moje życie jest niesamowicie nudne, bo jak ktos mi proponuje jakies wyjscie to mnie sie nie che. Często bywa tak, ze ja cos znajomym zaproponuje i wszyscy wszystko ustalaja a na koncu okazuje sie ze to ja nie ide, chociaz pomysl byl moj. Nie wiem co sie ze mna dzieje.

  3. Jak napisałaś o starzeniu się, to przypomniało mi się, że od pewnego czasu strasznie irytują mnie dzieciaki, które grają w piłkę akurat obok moich okien. I akurat zawsze kłócą się, gdy mam koło. Ehh, dopada mnie zgryźliwość.

    Pozdrawiam,

    Kalosz

  4. Dzis akurat rozmawiałem z moim sąsiadem, który jest po piećdziesiątce i ciężko fizycznie pracuje w swoim zakładzie stolarskim. Wyjątkowo zrobił sobie wolną sobotę i już się martwił, że jak jutro wstanie to już będzie tęsknił za pracą.

    Ostatnio brałem z przyjaciółmi udział w pewnym przedsięwzięciu i bardzo się cieszyłem, że to robię ale nie obyło się bez narzekania. Myśle, że narzekanie to nie moda. Po prostu nie można mieć wszystkiego. Można lubić oglądać wschody słońca ale nie lubić wczesnie wstawać.

  5. ja niestety nie znam wielu ludzi nienarzekających. Co chwilę słyszę, o tym że komuś się nie chce, że studia są do bani, bo tyle zaliczeń i trzeba się uczyć, a sama staję się wyznawczynią „Niechcieizmu”, gdy mam iść na imprezę, lub w ogóle mam spotkać się z kimś.
    Nie wiem na czym to polega, ale zauważyłam pewną zależność, im bardziej mi się nie chce iść gdzieś, tym fajniej jest gdy tam już pójdę :)

    tekst mi się podoba i nikogo nie adoruję :)

  6. Czyli jeśli mi się nie podoba nie mogę wyrazić opinii na ten temat? Blog czytam i jest ok. tekst jest kiepski, tak sądzę-czy mam komentować tylko pochlebnie? Do tego zmierzasz?

    To po co opcja komentarzy skoro się nie można wypowiedzieć.Pozdrawiam.

  7. Seg a masz nieraz tak, ze chcialabys byc znowu mloda ? Wlasnie ze wzgledu na to, ze teraz ci sie nie chce i nie masz sily, a jak bylas mloda to chcialo ci sie wszystko. Bo przeciez dawniej, jak sie chcialo, to nawet takie pierdoly jak skakanie przez skakanke dawaly ci ogromna radosc. A teraz nawet by ci sie nie chcialo isc poskakac przez skakanke ;] Im czlowiek starszy tym wiecej potrzebuje zeby sie rozerwac.

  8. marla,
    ja po prostu nie rozumiem ludzi, którzy coś gdzieś czytają, nie podoba im się to, więc zamiast zmienić stronę – starają się zaistnieć jako negatywny komentator.

    Można wyrazić negatywną opinię w sposób konstruktywny i miły. Można też zjebac tekst (wulgaryzm celowy, bo tak właśnie wyglądają niektóre komentarze) i udowodnic tym samym własny brak kultury lub głupotę. Oba typy komentarzy są tu mile widziane, bo albo uczą albo bawią.

    Ale Twój tekst można skwitować tylko jednym: Nie podoba się? Wyjdź. Jeśli podobaja Ci się inne teksty – to czytaj inne teksty.

    BTW, zauważ, że nie kasuję Twojego komentarza ani nie banuję Cię. Po prostu daję Ci dobrą radę na przyszłość.

  9. Oczywiście, że mi się chce chodzić do pracy. Nie chce mi się czasami z niej wychodzić. Może po prostu znalazłam coś, co mnie tak bardzo fascynuje, że chcę to robić. Jasne, że są chwile pt. mam ochotę się nie ruszać z sofy, ale generalnie można zrobić fajne rzeczy głównie wtedy kiedy się lubi to, co się robi.

  10. magicznytalerz,
    bardzo często to mam. Ale ja i tak charakteryzuję się tym, że lubię dziecięce zabawy. Przy pierwszym sniegu lecę na sanki, lubię wesołe miasteczka, malowanie kredą na chodniku i głupie dowcipy robione dorosłym. :)

  11. Gregpio – Jak to miło, że Cię poznałem!

    Właśnie mam czas, który mógłbym wypełnić pracą. Skontaktuj mnie ze swoim szefem. On też pewnie ucieszy się, że chciałbym popracować i przyjmie mnie z otwartmi ramionami. Powiedz mu wstępnie, że chętnie będę robić to samo, co Ty, a pozostałe talenty będę przed nim objawiać stopniowo – np. tuż przed podwyżkami.

    Jeszcze raz Cię pozdrawiam!

    Bacanalia.

    Seg. – Moje uszanowanie!

  12. ja choruję na niechcieizm w domu, w pracy jest fajnie i miło, ale przychodzę po 12 godzinach i prawie od progu słyszę „mamo, zrób mi chrupki z mleczkiem” albo „kochanie, zrób i dla mnie kolację”. Ręce i cycki opadają. W sumie może i ma prawo mi się nie chciec i tak będę sobie to tlumaczyć :)

  13. segritko,

    jakoś tak jest po prostu, że nawet lubiana czynność wykonywana regularnie i dla pieniędzy robi się upierdliwa.

    ja pracuję w zawodzie zgodnym z moją wieloletnią pasją, ale czasem cholera mnie bierze, bo to co robię dla klienta po prostu jest nudne i nie pozwala mi się w pełni wykazać.

    czuję się momentami jak taki właśnie operator kamery, który lubi kręcić reportaże z ciekawych miejsc, ale zelecenia ma głównie na reklamy płatków śniadaniowych.

    no i właśnie dlatego często narzekam, ale w głębi duszy i tak lubię swoją pracę (i płacę) i jestem z niej zadowolony :)

  14. Kurde nie wiedziałem ze to masowa choroba ;)

    Sam chętnie bym sie cofnął do czasów gdy chciało się robić te wszystkie drobiazgi, bo dawały one radość. Teraz niby możliwości większe ale się nie chce :P

    nie bawi jak kiedyś.

    Dziwne to co najmniej, chyba trzeba zacząć robić głupie rzeczy i odzyskać młodzieńczą werwę :D

  15. Na mnie tak wpływa stres dnia każdego. Wszystkie te sprawy, które muszę załatwić, ludzie, którym muszę sprostać (tak, kontakty z ludźmi to wyzwania), problemy, z którymi muszę się zmierzyć. To wszystko sprawiło, że od jakiegoś czasu mi się nie chce.

  16. Nie żeby to jakaś recepta była czy cos , ale mi się zachciało znowu po rozwodzie i nadal mi sie chce. i nawet przez skakankę bym sobie poskakała:-). Aha lubię swoją pracę i nie narzekam.

    Może wam po trzydziestce też się zachce.

  17. Niechcieizm to chyba brak motywacji… U mnie pojawia się, gdy muszę robić coś, czego nie lubię, lub nie chcę. Więc … rzuciłem studia (zresztą 2 razy), zrezygnowałem z fajnej pracy i powoli zaczynam czerpać radość z życia- w celach zarobkowych robię też coś, o czym zawsze marzyłem… (nie jestem zależny od nikogo)

    Fajny blog ;)

Dodaj komentarz