Nigdy więcej nie mów do mnie takim tekstem.

Czyli spis irytujących tekstów, na widok których uaktywnia się u mnie odruch Pawłowa i wciskam funkcję "ignore".

"Bądź sobą" – Modne się zrobiło już w czasach mojej podstawówki i niestety popularność ta nie spada. "Nie próbuj być lepszy niż jesteś. Nie naśladuj nikogo, po prostu bądź sobą. Ole! Alleluja!" Czy ktoś mógłby mi wytłumaczyć, jak można nie być sobą? Czy Wy naprawdę uważacie, że jeśli ktoś chce wypaść dobrze, cytuje kogoś innego lub odgrywa mądrzejszego od siebie – to już sobą NIE JEST? A sobowtór Czakanorisa nie jest sobą, bo gra czaka? Jeśli czujesz, że musisz odegrać pewną rolę w określonym towarzystwie, to co innego zmusza Cię do takiego myślenia, jeśli nie TY SAM?

"O gustach się nie dyskutuje" – To powiedz mi w takim razie, czemu właśnie o gustach dyskutuje się najczęsciej? I czemu niby te dyskusje mają być gorsze od innych? Tabu? Starożytni dużo mądrych powiedzonek wymyślili, ale to im ewidentnie nie wyszło. O guście można dyskutować tak samo jak o każdej innej rzeczy.

"Naucz się czytać ze zrozumieniem" – lubiłam kiedyś ten tekst. Uzywałam go w sytuacjach, gdy ktoś, kłócąc się ze mną, nie czytał uważnie moich wypowiedzi, wkładał w moje usta słowa, których nie wypowiedziałam lub nadinterpretował. Niestety ludzie szybko uczą się nowych powiedzonek, nie do końca je rozumiejąc. I tak teraz co druga nastolatka w dyskusji na forum pluje tekstem "naucz się czytać ze zrozumieniem"z przekonaniem, że to inna wersja zwrotu "gupi jesteś!".

"Ha ha ha!!!! LOL Śmieszna jesteś!!!!!!" – zawsze wtedy wizualizuję sobie tego nastolatka przed kompem, jak wściekły, zirytowany i pozbawiony jakichkolwiek argumentów zazgryza ząbki i stara się sprawiać wrażenie rozbawionego, żeby niby tym rozbawieniem mnie rozdrażnić. ;)

"Widać, że masz jakieś kompleksy!" – to dziś wytrych używany przez idiotów, którym brak argumentów. Nie ważne co powiesz, nie ważne, czy jest to umotywowane. Jeśli tylko skrytykujesz głupka, on powie Ci, że na pewno masz kompleksy. I tata Cię bił. I mama cyca nie dawała.

"Jestem przeciwnikiem generalizacji" – powszechne przekonanie, że generalizowanie jest złeeee, fuj, bleh… Jakby bez uogólniania można było w ogóle w świecie funkcjonować.. A nie można. Nie da się. Ludzki umysł tak działa, że musi nadawać etykietki różnym rzeczom i zjawiskom. Ważne, by zdawać sobie sprawę, że istnieją wyjątki. Niektórzy próbują rozciągnąć definicję "generalizacji" na każdą formę uogólnienia – i to już jest głupia generalizacja. ;)

"Zrobiłbyś to lepiej? Nie? To nie oceniaj" – Na tej zasadzie nikt nie mógłby sędziować Małysza (oczywiście w czasach jego świetności) a Ela Zapendowska nie mogłaby uczyć ludzi śpiewu. Myślę, że nie wymaga to dalszego komentarza.

"Po prostu jesteś zazdrosna!" – mhm. Generalnie zawsze, gdy ktoś Ci mówi coś niemiłego, wynika to z zazdrości. Bo taki zajebisty jesteś. I chciałabym być Tobą. Gdybym nie była sobą oczywiście. Ale na szczęście jestem sobą, kieruję się sercem i w ogóle taka jestem szalona. I nie chcę oceniać, ale głupi jesteś i masz grzyba między pierwszym a dziesiątym palcem u stóp.

Macie jakieś swoje wyświechtanie frazesy, na których widok robi Wam się niedobrze? Przypomniało mi się też kominkowe "inteligentni ludzie się nie nudzą", ale bzdura drzemiąca w tym założeniu jest już chyba oczywista..

UPDATE:

"Bo Ty zawsze musisz mieć rację"
"Zawsze na wszystko masz odpowiedź"
"A ty taka najmądrzejsza ze wszystkich jesteś"
– No.. tak. Dzięki :)

"Ty jakaś nienormalna jesteś, wiesz… żal mi ciebie"
"jesteś beznadziejna, współczuję ci"
"biedny ten Twój facet, jeśli w ogóle ktoś cię chciał"
"(bluzgi, bluzgi), ale życzę ci powodzenia w życiu. szczerze"
– To fascynujące, jak bardzo ludziom zależy na moim szczęściu i jaką empatią potrafią się wykazać. Jeśli jednak odpiszę, że dziękuję za miłe słowa, oni się jeszcze bardziej plują i jeszcze bardziej starają się mnie zirytować. I wtedy już nie wiem, co myśleć. ;)

"Nie chce mi się z Tobą gadać"
"Nie będę się zniżać do twojego poziomu"
"I wiesz co? Nie odpisuj!"
–  taka gadka zwykle oznacza, że autorowi brakuje już kompletnie argumentów, jest zirytowany rozmową i najchętniej wyłączyłby komputer i poszedłby do mamy po zwyczajowe "jesteś wyjątkowo dojrzałym chlopcem, kochanie!". Niestety nie może tego uczynić, bo ciemna strona mocy trzyma jego dłoń na myszce i każde mu co pięc sekund klikać w "odśwież", żeby przeczytać odpowiedź na swoją ostatnią wiadomość. 

"Nie znasz mnie! Nie oceniaj!" – …i właśnie z tego lęku przed byciem ocenianym autor takiego tekstu uzewnętrznił się był w danej rozmowie. :) Zapamietajcie, dziewczęta i chłopcy, że wszystko podlega ocenie i trzeba być na nią przygotowanym, gdy się na internetowym forum pisze, że wkładało się dziewczynie język do ucha. 

c.d.n.

Komentarze do wpisu: 102 Napisz komentarz

  1. nie przychodzi mi teraz do głowy żadne takie powiedzenie.

    przyznam sie za to, że używam „Zrobiłbyś to lepiej? Nie? To nie oceniaj” ale tylko w stosunku do osób, dla których krytykowanie wszystkich jest jedynym sensem życia.

  2. Mnie osobiscie szlag trafia i nóż sie w kieszeni otwiera na widok tekstu: „Co mi ciekawego jeszcze powiesz?”

    Nosz kurna jeśli bym chciała, to bym Ci do cholery powiedziała… nie chce to nie mowie.

  3. Nie rozumiem bzdury drzemiącej w założeniu: „inteligentni ludzie się nie nudzą”. Może po prostu jesteś zazdrosna, bo nie Ty napisałaś to jako pierwsza. Ja to już znałem i często mówiłem. No, ale o gustach się nie dyskutuje, przecież najważniejsze żeby być sobą. A może masz jakieś kompleksy na punkcie inteligencji ? Przynajmniej nie oceniałabyś tego jako bzdurę, skoro sama, jak do tej pory nie napisałaś lepszego, tego typu motta. Generalnie to śmieszny jest ten blog. Mam nadzieje, że przeczytacie to ze zrozumieniem. Dobranoc.

  4. oprócz tego, co napisałaś, mnie denerwuje jeszcze „bo ty zawsze musisz mieć rację” lub też „twoje zawsze musi być na wierzchu” – ucięcie dyskusji z braku argumentów.

  5. seg, ale czas reakcji na nową notkę. łał. im bardziej nie piszesz, tym bardziej wszyscy sprawdzają :>

    martenzyt, ale żeś wtopił, że aż zamlaskało. po kolana wpadłeś i pewnie nawet nie wiesz dlaczego. żal.

    właściwie mam kilka takich frazesów, ale że ich ciągle używam, to jeszcze nie wrzucę (dobra, nie pamietam teraz, jak sobie przypomnę to wrzucę. dziury w mózgu dają prawdziwą wolność.)

  6. ml76 – sarkazm – takie słowo istnieje.

    Ja nie wiem czy to się kwalifikuje ale zawsze mnie bawi rozmowa: co słychać? Nic ciekawego…. i martwa cisza.

    No a rss, pani S, to fajna sprawa.

    pozdrawiam

  7. ml,
    nie znasz się! żenuła.pl normalnie. Ale spoko Ja tam nie chcę się kłucić. Nikt Cię nie chciał to teraz sie wymandrzasz, ale powodzenia w życiu, szczerze.

    (no i przy okazji kilka nowych tekstów sobie przypomnialam. ;) Lista będzie rosnąć).

  8. seg, a już może prawie uwierzył :)

    martenzyt, a ty masz widocznie jakieś kompleksy.
    quatryko, rssem to chyba nikogo tutaj nie zdziwisz.

    to ja już sobie idę. fajnie, że się odezwałaś wreszcie znowu przypadkiem przy okazji :*

  9. raz79,

    Czytając Twój tekst, doszedłem do wniosku, że jesteś bardzo małą osobą. Po prostu, robisz to co modne, i to co Twoje otoczenie. Nie masz swojego stylu, gustu. To przykre.

  10. ml76,
    Rzeczywiście wtopiłem, do czego się przyznaje.
    Ale już zrozumiałem swój błąd. W amoku, z radości na nową notkę. Nie moja wina, że Segritta to taki cwaniak. Ja jestem z troszke z innej brainży.

    I tak pewnie 99% ludzi pewnie nie wie o co chodzi, z całym szacunkiem :)

  11. co do „Jestem przeciwnikiem generalizacji” – ja jestem przeciwnikiem generalizacji w nawiasie „głupich”. Owszem generalizowanie jest nam potrzebne do życia bo dzięki temu np. nie musimy się uczyć otwierać drzwi za każdym razem jak stajemy przed jakimiś pierwszy raz bo wystarczyło, że kiedyś raz otworzyliśmy jakieś drzwi i mózg zgeneralizował tą czynność na wszystkie możliwe drzwi jakie kiedykolwiek spotkamy. Na tej zasadzie polega efekt „pierwszego wrażenia”. Mówi się, że pierwsze wrażenie jest najważniejsze i owszem jest, bo jeśli będzie dobre to mózg zgeneralizuje to na przyszłe kontakty z tą osobą i tak samo jeśli było złe.
    Mądrość polega na tym aby zdawać sobie z tego sprawę i oceniać przez pryzmat jednego lub kilku przypadków jakiś całych zbiorowości. Typu znałem 3 osoby spod znaku Ryby i były głupie – wniosek, ludzi spod znaku Ryby są głupi.

    martenzyt czytając Twoje wypowiedzi dochodzę do wniosku, że masz ze sobą jakiś problem (kompleks małego wacka ?) i próbujesz podleczyć swoje malutkie ego obrzucając kogoś błotem. Przykre to jest nie to, że Seg nie ma stylu czy gustu (gratuluję takiej wiedzy, jesteś wróżką, medium jakimś ?) tylko Twoje zachowanie.

    Przeważnie nieszczęśliwi ludzie poprawiają sobie humor krytykując innych…szczęśliwi prawiąc innym komplementy. Skoro ten blog jest śmieszny to przestań tu włazić albo zrób lepszy jak nie potrafisz to nie oceniaj bo pomyślę, że jesteś zazdrosny :>

  12. Martenzyt,

    Czytając Twoją wypowiedź odnośnie mojego komentarza stwierdzam, iż jesteś jak miliony innych, szarych i nieciekawych przeciętniaków, którym to się wydaje, że pozjadali wszystkie rozumy i są w stanie ocenić człowieka po jednym zdaniu :)

    P.S.

    Dobrze, że przyznałeś Ml76, że „wtopiłeś”, to się ceni. Poza tym, traktuj pewne rzeczy z przymrużeniem oka ;)

  13. no nareszcie!

    A ja bardzo nie lubię jak ktoś pisze po prostu:

    „cze”

    „niom”, bo obawiam się, że rozmawiam wówczas z osobą nie do końca rozwiniętą umysłowo.

    Mój ulubiony zwrot to – „co słychać”, bo generalnie u mnie zawsze dużo słychać – radio, tiwi itp.

  14. Przypomniał mi się tekst.

    Jesteś w kawiarni, na przystanku, w bibliotece, w kolejce po hamburgera – i nagle pojawia się ktoś znajomy, podchodzi do Ciebie i mówi „ooo cześć, co tu robisz ???” :| !!

    możliwe odpowiedzi:

    – a jak kurwa myślisz ?

    – pewnie to samo co Ty…

    – powiedzieć prawdę typu „no na tramwaj czekam chyba nie ?”

    – zgadnij

  15. Mnie irytuje, jak kobieta z wyrazna nadwaga stwierdza „ALe ja duzo nie jem! To wszystko przez moj metabolizm”,

    a po pracy przychodzi i co zrobi? Zjada pol lodowki, w nocy sie budzi, co by jeszcze podejsc. A potem wstydzi sie swojego ciala przed partnerem, czy publicznie – np. na basenie. Narzeka, ale nie zrobi nic w kierunku, zeby poprawic swoja sylwetke..

    Oczywiscie mam na mysli kobiety przed 30stka :)

  16. O jejku, ja nie mogę słucha jak moja przyjaciółka często mówi: „Ty słyszysz w ogóle siebie, co ty mówisz?! ” ( z odpowiednia manierą w głosie) Chyba każdy słyszy to, co mówi, nawet jeśli czasem coś palnie bez zastanowienia! Nóż mi się wtedy w kieszeni otwiera i mam ochotę powiedziec, żeby siebie posłuchała;) Lub to, o czym już wspomniałaś: „no tak, bo ty zawsze wiesz najlepiej i masz racje”, nawet kiedy wyraża sie tylko własne zdanie, a kiedy powiesz, „nie twierdze, ze mam racje, mam po prostu inne zdanie na ten temat” to jest teks: „no tak bo ty jesteś najmądrzejsza” ! :) grr ( czytaj ( vel. słuchaj) ze zrozumieniem :):) )

  17. Acocidotego, ale kiedy niektórzy mówią czasem tak, jak gdyby siebie nie słyszeli. ja tego zwrotu używam, z odpowiednią manierą w głosie oczywiście.

  18. :D czytając te posty dochodzę do wniosku, że lepiej się w ogóle nie odzywać do siebie skoro i tak wiadomo (przeważnie) co się usłyszy lub, że można kogoś urazić/wkurzyć zdaniem „co słychać?”. Popadamy w paranoje, ludzie! Druga sprawa to to, że wcale nie dbamy o język i mamy wiele rzeczy „gdzieś” dlatego jest taka monotonia w „rozmowach”. A że większość ludzi ma nudne życie, to pytanie „co słychać?” może naprawdę wkurzać.

  19. probably, wiem, że zdarzają się takie przypadki, ale to chyba każdemu, bo nikt idealny nie jest (więc wypowiadającemu te słowa również), ale jakoś bardzo działa mi na to nerwy, nawet jeśli nie jest kierowane do mnie ;) Po prostu są takie teksty i tyle.

  20. Mój dawny znajomy co trzecie zdanie rzucał tekstem „bo ja jestem cżłowiekiem, który…”. Do dziś, jak od kogoś to usłyszę, to mnie mierzi:(

    Poza tym denerwuje mnie (od dawna, a nie dzięki Kaczyńskim), jak w dyskusji ktoś używa ciągle zwrotu „oczywiście” mówiąc swoje argumenty. Moje są zwykłe, a jego „oczywiste” i niezbite.

    A propos „co słychać” vel „co tam słychać” vel „co u Ciebie” – jak widzę kogoś, komu miałabym to powiedzieć, to wolę się słodko usmiechnąć i nie mówić nic. Bo opcja z nie-widzę-Cię-wcale też mi się nie podobuje.

  21. Nie wiem, może przeoczyłem, ale nie widziałem, żeby ktoś wyraził radość z przerwania milczenia przez Segrittę. Ja niniejszym wyrazam głośno: łaaaaa :)))

    A teraz do rzeczy. Dużo jest tekstów wkurzających, przypominają mi się takie:

    – Miłego dnia życzę, zapraszamy ponownie (na stacji benzynowej).

    Może jestem nienormalny, ale mnie to wkurza. Wiem, że osoba, która to mówi, ma głęboko w dupie mój miły dzień i nic ją nie obchodzę. Pierniczy także to , czy przyjadę ponownie. Nie ja to inny, ona jest na pensji, a nie na prowizji (chyba). Starczyłoby normalne „Dziekuję” na koniec i to byłoby naturalne. Grzeczność przesadna i sztuczna jak goździk z plastiku drażni mnie.

    – A może w zestawie, albo BigMaca, a może jeszcze ciasteczko?

    To są teksty dziewczątek z McDonalda. I rzadko zauważają, że warczę przez zęby: nie!nie! Muszą wyklepać cały katalog . Czasem nie pomaga nawet jak mówię: czisburgera i nic więcej!

    – My się nie rozumiemy.

    Nikt nie lubi jak mu się mówi „głupi jesteś”, forma przekazu nie ma znaczenia. Tak jest nawet gorzej, bo po takim eleganckim zwrocie nawrzucać sobie nie można.

  22. Gdyby nie zaproponowali Ci ciasteczka, nie powiedzieli milego dnia zapraszam ponownie u dostrzegl to ktos z kierownictwa to mogliby sie narazic na kare. :) Oni musza to powiedziec. Taka ich praca :/ Dlatego warto skwitowac to usmiechem. I im razniej i nam milej :)

    Osobiscie nie lubie jak ktos notorycznie powtarza „co?”. Taka chec wypuszczenia odpowiedzi w stylu „g%wno” ze hej! :)

    Milo przeczytac cos nowego (slodzenie!!! prawie podlizywanie)… (:

  23. Dziwne problemy macie ludzie.

    Co złego w tym, że ktoś mówi „co słychać?” W każdym chyba języku jest coś takiego, to jakby forma przywitania. Wystarczy powiedzieć, że spoko i się uśmiechnąć. Tak samo w Macu odpowiedzieć na miłego dnia „wzajemnie” i się uśmiechnąć. ????? . Proponuje spróbować się troche pouśmiechać. Może niektórzy po prostu nie lubią ludzi.

    To chyba takie typowo polskie, że jeden na drugiego patrzy krzywo, i tylko czeka na to żeby komuś coś dosrać.

    Jak to wyglądało we Francji mój misiu ?

  24. mnie wkurza tekst „a nie mówiłam”. ale głownie dlatego, że strasznie często ja sama mam ochotę tak powiedzieć. no bo kurczę, mówię coś komuś (najczęściej facetowi), doradzam, sugeruję, chcę pomóc, on wszystkiego wysłucha, zrobi po swojemu a potem z płaczem przychodzi że nie wyszło. zabić to mało.

    no i nie lubię jak ktoś w kontaktach przez internet używa skrótów w rodzaju „cze”,”cz”, „dz”. przecież mamy taki piękny polski język, więc warto go używać. a nie uwsteczniać się i pisać monosylabami. w ogóle, dziś mój znajomy osiągnął szczyt, gdy przy pożegnaniu powiedział „no to cze”. sekundy jednej na wypowiedzenie chociażby „Cześć” mu było żal?

    a poza tym (to tak na pograniczu tematu) wkurzają mnie ludzie z dysgrafią i dysortografią. i ich tekst – „polemizuj z treścią nie z formą”. ok, niech będzie, tylko że wcześniej tą treść zrozumieć muszę. a to nie zawsze jest proste. a po drugie, uważam, że każdy jest się w stanie nauczyć zasad ortografii, tylko że niektórzy są na to za leniwi po prostu.i myśleć im się nie chce nad tym jak zapisują wyrazy. bo jak inaczej można wytłumaczyć fakt, że w jednym zdaniu potrafią zapisać wyraz „życie” przez „ż” a zaraz potem ten sam wyraz przez „rz” napisać?? grrr…kompletny brak konsekwencji.

    przepraszam, że trochę odbiegłam od tematu, ale dziś rozmawiałam na temat dysortografii i tak to we mnie siedzi.

    dobra, wracam do różniczek i moich punktów (z) G :)

  25. aana87,
    Dlaczego piszesz „tą” zamiast „tę”? Wiesz, śmieszna jesteś. HA ha.. Ewidentnie zazdrościsz tym, co robią mniej błędów.
    A nie pisałam o tym?

    Pisałam, mówiłam.

    I jak grochem o ścianę.

  26. seg, gratulacje, kwiaty, czekoladki, szampan, czerwony dywan, mua, mua, orgia i nie zapomnij zrobić screena.
    :)

    (byłam, widziałam, i stwierdzam, że tobie też z tym miejscem do nicka)

  27. A nie znużył Cię tekst: „Nie powtarzaj wyświechtanych pseudo analiz?”

    Lub: „To nic osobistego”?. Bo ten komentarz, to nic osobistego.

    Ot, tak, aby się odezwać.

  28. Współczuję waszym dziecią.

    Po tekście w stylu „bo ty masz zawsze rację”, „bo ty zawsze musisz mieć ostatnie słowo” polecam potwierdzić. Tak, mam. Tak, muszę. Zwykle drugi raz tekst nie padnie.

  29. We Francji w „moim” supermarkecie na tym drążku, który się kładzie między zakupami kolejnych klientów, było napisane „Sourire suivant”[Kolejny usmiech]. To mnie rozbrajało, szczególnie jak już stanęło się twarzą w twarz ze zmęczoną i zmarzniętą (w rękawiczkach!) kasjerką.

    Kolejny tekst: „nic nie jest ani białe, ani czarne”, „wszystko jest względne”…

  30. mnie jeszcze irytuje takie pospolite pocieszenie dla samotnych pasztetow „nie martw sie, milosc sama przychodzi”.. eh, no i „po prostu badz soba” ale to juz mamy.

    albo inny przyklad, lezy koles na ulicy, moze zdycha, moze juz zdechl.. podbiega ktos z tekstem „cos sie stało?”

    „nie, wiesz, tak sobie leze”

    niom, segritta, co powiesh?

  31. „Czytaj ze zrozumieniem” – co to w ogóle jest za hasło? Kiedy toto w szkole wymyślili? Nie wiem, ale od kiedy wymyślili ciągle to czytam. Nie do mnie adresowane na szczęście, ale CIąGLE.

    najgłupsza odpowiedź laski na pytanie ile ma lat:

    „a na ile wyglądam”

    drugie –
    „kobiet się o wiek nie pyta”

    no i zaczynanie każdego zdania od „generalnie…” znam jednego, który rzeczywiście KAżDE zdanie tak zaczyna.

    Witaj po przerwie Seg!

  32. Jak widze kogos leżącego na ulicy podbiegam i wołam „Wstawaj szkoda dnia!!” (: Jeszcze nigdy mi sie nie zdarzyło zeby ktos nie wstał i żebym wogóle do kogoś tak powiedział :)

  33. Zniosę wszystkie kretyńskie pytania z miną starego Indianina, ale do pasji doprowadza mnie tylko jedno, kiedy pytającemu wydaje się, że zna już moje zdanie zanim mu odpowiem!

    ps.rurzowo znów, jak dobrze:)

  34. Mnie zawsze wkurzalo: „a ty zawsze musisz miec inne zdanie”. Ostatnio rozbawila mnie jeszcze rozmowa z pewna angielska dziewczynka z problemami emocjonalnymi:

    Ona: jak she mash?

    Ja: fine

    Ona: You should say dobshe!!!

  35. Duzo już propozycji padło, które też mam na myśli, więc niewiele mam do dodania. Właściwie nie mam nic przeciwko „Co słychać?”, jeśli ma to swoją kontynuację w postaci zajmującej rozmowy.

    Nienawidzę natomiast słów wypowiadanych tylko po to, żeby cos powiedzieć, jakichś oklepanych frazesów typu „Będzie dobrze” wypowiadanych przez osoby, które nie mają żadnej wiedzy, żeby stwierdzić, czy będzie dobrze, czy źle, albo ludowych mądrości typu „Wszystko dobre, co się dobrze kończy” (ciekawe czy coś takiego powiedziałby wracający z wygranej wojny żołnierz bez kończyn).

    Moje absolutne hity:

    „Jakby nie było, starszym ludziom szacunek się po prostu należy”

    „Rodziców należy szanować, bo dali mi/tobie/nam życie”.

    Powala mnie to. W pierwszym przypadku, lubię się spytać: „Jakiego wieku musiałby dożyć Hitler, żebyś zaczął/ęła go szanować?”. Moja ulubiona odpowiedź, to „Bez przesady” – świadcząca o beznadziejnej głupocie, bo to nie ja zacząłem przesadzać. W przypadku rodziców chciałbym zauważyć, że ciąże możemy podzielić na dwie duże grupy: nieplanowane i planowane. Jeżeli ciąża jest nieplanowana, to dziecko zostało poczęte przypadkowo. Jeżeli mamy do czynienia z ciążą planowaną, to RODZICE CHCIELI dziecko, a nie odwrotnie. Tak czy inaczej nie widzę powodu do szacunku za sam akt prokreacji.

    Według mnie jezeli jedynym powodem szacunku wobec kogoś ma być jego wiek albo stopień pokrewieństwa, to ten ktoś zwyczajnie nie zasługuje na szacunek.

    A co do słynnych „gustów”: jeżeli rozumiemy je dosłownie, to rzeczywiście jest to głupota. Ale jeżeli potraktować to jako stwierdzenie, że nie da się jak w logice czy matematyce przeprowadzić dowodu na wyższość jednego gustu nad drugim – to uznaję.

  36. Wszystko wspomniane, ale nic tak na mnie nie działa, jak „kocha się nie za coś, ale mimo wszystko” – mam ochotę wydrapywać oczy za tę bezdenną głupotę.

  37. Czasami jest chyba tak ze nawet nic nie znaczące słowa takie „obojętne” wypowiedziane w odpowiedni sposób potrafią doprowadzić człowieka do stanu „grzałka”.

    Moj prezes (stary ale jary) jeśli coś nie pójdzie po jego myśli używa takiego sformułowania „… co za człowiek nic nie umie nic nie potrafi…” Niby nic. Ale pisząc to spociły mi się ręce, czytając to czuje mrowienie w mostku, a jak już nie daj Boże to usłyszę… Wpadam w stan odrętwienia. Dobrze że podświadomie organizm wykazuje przejawy obronne bo świadomie poddaje się bez użycia broni. Mój system immunologiczny zaciska pieści i szczękę, a uszy wypelnia mi melodia z refrenem w stylu „Let the bodies hit the floor, let the bodies hit the floor..” Jestem gotowy do starcia… gdyby nie ta ochrona… :P

  38. Czy nie uważasz segritto, że walcząc z frazesami typu „być sobą i itp.”, tak naprawdę walczysz z wiatrakami? Co w tym złego, że ktoś używa tych zwrotów, poza oczywiście przypadkami, gdy ktoś posługuje się nimi wyłącznie? Przecież „być sobą” znaczy tyle, co nie udawać kogoś innego, a wyrażenie „o gustach się nie dyskutuje” jest sensowne, bo jeśli coś mi się podoba, to będzie mi się podobało niezależnie od czyjejkolwiek opinii. Więc dyskusja o gustach jest nonsensowna, co nie oznacza, że nie można rozmawiać o obiektach, które wzbudzają w nas podziw. Rozmawiać na przykład o sztuce możemy, ale niekoniecznie musimy zachwycać się tym samym.

  39. „”o gustach się nie dyskutuje” jest sensowne, bo jeśli coś mi się podoba, to będzie mi się podobało niezależnie od czyjejkolwiek opinii”

    ale co to ma wspólnego z DYSKUSJĄ o gustach?

  40. Dyskusja o gustach jest podobna do sprawdzania temperatury wody w basenie, oczywiście ciałem, nie termometrem. Ta dyskusja o gustach przypomina bardziej samą wymianę opinii niż dyskusję, która ma w założeniach zmierzać do wspólnych wniosków. O to mi chodziło.

  41. no właśnie. W znaczeniu „nie można obiektywnie stwierdzić, który z gustów jest lepszy/gorszy” – to byłoby prawdziwe. Ale samo dyskutowanie o nich jest nie tylko możliwe, ale całkiem wciągające.

  42. Jeszcze troche i jakoś dojdziesz Segritta (do 100 komentarzy).

    „Nie ma głupich pytań. są tylko głupie odpowiedzi” ?

    To też takie głupawe mi się wydaje.

  43. Alex pozdrawia Martenzyta.

    Martenzyt, Ty jakiś taki normalny jesteś. To osobliwe. No nie wiem czemu, ale Cię lubię.

    (piszę to normalnie, bez ironii)

  44. Ciekawie piszesz; pod większością, o ile nie wszystkimi „inspirującymi tekstami” byłabym w stanie się podpisać. Listę mogłabym jedynie uzupełnić o „Jak Ci dzień minął?” i „Tobie nie wypada, bo jesteś dziewczyna/ kobietą” …hje hje hje, wywody na temat wulgaryzmów ;)

  45. O! feministki ;) też Cię czytają.

    Są takie sytuacje, w których kobiecie nie wypada pewnych rzeczy robić i których nie powinna robić dla swojego dobra(od razu mówię, że nie potrafie przytoczyć takiej sytuacji, niechce mi się myśleć | może by była inspiracja do nowej notki?).

    W dodatku smutna feministka, której dni mijają źle.

    Nie wiem o co chodzi z tymi pozdrowieniami. Dzięki i pozdrawiam również. Niestety nie wiem co to znaczy, że coś jest „osobliwe”.

    To pisałem ja, Wacław Jarząbek.

  46. Martenzyt,

    Osobliwy – Zwracający uwagę, nie taki jak inni.

    A tak w ogóle, to przestańcie mi tu Jarząbek ciemnotę wciskać.

    Ja Wam się będę przyglądał, przysłuchiwał ;)

  47. Martenzyt,

    Czemu nie od razu do 100?

    To i tak nic nie da. Gdyby o zapokojenie żądzy (popularności) tu chodziło, to może by to coś dało, ale tu chyba mamy niemoc (twórczą).

  48. A kto powiedział, że to Segritta chce zaspokoić żądze.

    To ja chce żeby było 100. Wtedy przejmę kontrolę nad tym blogiem i będe sterował Waszymi umysłami.

  49. No właśnie ona chyba nie chce.

    Z tą setką to nie będzie trudno, Segritta odplynęła daleko, wystarczy, że sobie pogadamy trochę i już. Tylko co potem? Ten blog zemrze śmiercią cichą bez Autorki.

    Czym będziesz wtedy sterował? Latającym Holendrem?

  50. „Widziałem dni w muzeach sennych,

    o wnętrzach zimnych jak mrok,

    starsi ludzie w rogach wielkich sal,

    księgi pięknych myśli pełne,

    pokrył gruby kurz,

    herbaty łyk, kapci miękkich szum, spokój serc.”

    (:

  51. Gość: Kamil, nat-p51.matrix.pl napisał(a):

    „O gustach się nie dyskutuje” – chyba większość ludzi używa tego stwierdzenia nie w tym sensie, tzn. bardziej odpowiednie powinno być ” Nie warto się sprzeczać/kłócić na temat gustów, ale warto dyskutować”. Ale to też powszechny problem nieumiejętności wyrażania swoich myśli wśród polaków…
    Ciekawie o tym można poczytać tu: alexba.eu/2008-10-10/rozwoj-kariera-praca/precyzyjna-komunikacja/

    p.s. bardzo ciekawy blog….

    Pozdrawiam

Dodaj komentarz